Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Motylem jestem - umierająca jestem

Data dodania: 2010-01-27
Odsłony: 6304
Autor: Prescilla
Anoreksja, bulimia i inne zaburzenia odżywiania - w dzisiejszych czasach chyba już każdy wie, na czym polegają te choroby. Niejeden z nas miał pewnie styczność z chorą osobą. Możliwe, że jest to znajoma, koleżanka, przyjaciółka, a nawet członek rodziny. Można powiedzieć, że winą jest... dążenie do określonych ideałów, których wyznacznikiem są media. Wychudzone modelki jeszcze do niedawna można było zobaczyć w każdej gazecie, reklamie, pokazie mody. Z czasem zaczęto krzyczeć: "Stop przesadnej chudości!" i stopniowo wprowadzono coraz to bardziej kobiece kształty. Mimo to, zaburzenia odżywiania wciąż są powszechnym zjawiskiem. W Internecie można znaleźć mnóstwo blogów, na których dziewczyny piszą, że pragną wejść w anoreksję. Wmawiają sobie swoją grubość, brzydotę, izolują się na własny wybór. Z czasem żyją tylko dla swojej największej przyjaciółki - Any, która "wspiera" je w walce o doskonałość i lepsze życie. Nawet nie wiedzą, w którym momencie trafiają w śmiertelną pułapkę. Można się z niej wydostać, to prawda, ale droga do zdrowia jest trudna i dla wielu osób nie do pokonania. Czasem gdy dziewczyny podejmują walkę, jest już za późno, cała chora zabawa kończy się śmiercią. Duśka - dziewczyna będąca motylkiem (bo tak same siebie nazywają te dziewczyny) zgodziła się porozmawiać ze mną na ten temat.


Najlepiej będzie, jeśli opowiesz jak to wszystko się zaczęło.

Wiesz, nawet sama nie wierzę, że wpadłam w to w aż tak głupi sposób. Chciałam znaleźć słowa piosenki, która mi się spodobała - "Open fire", jednak wyszukiwarka znalazła mi dziesiątki blogów. Weszłam na jeden z nich. Prowadziła go osiemnastoletnia dziewczyna, która przy wzroście metr siedemdziesiąt ważyła niecałe czterdzieści kilo. "To niemożliwe, przecież teoretycznie ona nie powinna już żyć" - pomyślałam, oglądając z przerażeniem zdjęcia modelek z wystającymi żebrami. To był jakiś obłęd - mnóstwo filmików, jakichś przykazań, wierszyków o niejedzeniu i stos innych spraw, które sprawiły, że poczułam się, jakbym wkroczyła do zupełnie innego świata.

Pewnie Ci się spodobał, skoro do niego wróciłaś?

Ależ skąd! Akceptowałam siebie, naprawdę. Ale coś sprawiało, że pociągał mnie ten blog, wciąż do niego wracałam, wiesz jak to jest. Mogłam śledzić jej wpisy, zanurzyć się w czymś niecodziennym. Zapoznałam się bliżej z tymi wpisami, kilku przykazań anorektyczek nauczyłam się na pamięć, a gdy w notkach tej dziewczyny pojawiały się słowa o jej szczęściu spowodowanym głodem, sama zaczęłam się zastanawiać, czy nie warto spróbować. I spróbowałam.

Ale jaki to ma sens, skoro sama przed chwilą stwierdziłaś, że widziałaś, jakie to chore?

Chore, z czasem zamieniło się dla mnie na niezwykłe. A co niezwykłe, przyciąga. Miałam wtedy sporo problemów rodzinnych, ale i w szkole, a takie zamknięcie się w innym świecie było całkiem dobrym sposobem na pozbycie się ich wszystkich.

Pozbycie? A może raczej zamazanie lub ucieczka?

Nie chciałam myśleć o rzeczywistości. Kiedy odrywałam się od niej, jednocześnie przestało mieć dla mnie znaczenie, co dostanę z kolejnego sprawdzianu.

OK, ale po kolei. Postanowiłaś spróbować - jak wyglądały początki?

Pierwszym krokiem było założenie bloga, w którym opisywałam każdy dzień. To było całkiem niewinne - najpierw wykreśliłam ze swojego jadłospisu słodycze. Potem, krok po kroku - mięso, białe pieczywo, nabiał. W miesiąc po rozpoczęciu diety wcale nie jadłam kolacji.

Nikt nie zauważył? Co na to rodzice, kiedy nie chciałaś jeść z nimi normalnych posiłków?

Szczerze mówiąc, mało ich obchodzę. Można powiedzieć, że nie jadłam też na złość ojcu. Był i jest beznadziejny. Wcale się ze mną nie liczy, a cała jego opieka ogranicza się do szlabanów i wiecznych wyrzutów w moim kierunku. A mama? Nigdy nie umiała mu się przeciwstawić.

Na złość własnemu ojcu zdecydowałaś się na powolną śmierć?

Nie, nie myślałam wtedy o tym w ten sposób. To była frajda, mogłam sama o wszystkim decydować, a co najlepsze, skutki widziałam po sobie, kiedy to szybko zaczęłam tracić kilogramy. Myślałam sobie, że jeszcze trochę, a potem koniec.

Naprawdę wierzyłaś w to, że tak łatwo będzie Ci znów zacząć normalnie jeść?

W sumie, to nie wiem. Wmawiałam to sobie, a w rzeczywistości było coraz gorzej. Unikałam obiadów. Często wypluwałam wszystko, co przeżułam. Wiem, że to głupie, ale po prostu nie umiałam połknąć. Jeśli bym to zrobiła, pewnie zakatowałabym się ćwiczeniami na śmierć, byle by tylko nie przytyć.

Właśnie, jak wyglądały Twoje ćwiczenia?

Codziennie biegałam - zawsze rano i wieczorem. Do tego w domu ćwiczyłam aerobik tak, by w sumie ćwiczenia zajmowały mi około dwóch godzin dziennie. Wyznaczyłam sobie granicę kalorii, którą mogłam spożyć na dobę - 400, a jeśli ją przekroczyłam choć trochę, dodawałam sobie dwadzieścia minut ćwiczeń.

Czterysta - czy to nie za mało? Z taką ilością kalorii nie zjesz nawet porządnego śniadania.

Wiem, i właśnie o to chodziło. A jeśli już wspomniałaś o śniadaniu, to zawsze piłam przy tym herbatki oczyszczające. Lubiłam mieć wiedzę, że niedługo wszystko ze mnie wyleci, że nie jestem jak worek na śmieci i nie muszę trzymać w sobie tego wszystkiego.

Tego wszystkiego, czyli jedzenia, które jest niezbędne do życia.

Mnie niezbędny do szczęścia był głód.

A co z koleżankami? Nie zauważyły, że chudniesz w oczach?

Dietę zaczęłam w marcu. Pod koniec roku szkolnego ważyłam już dziesięć kilo mniej, a kalkulator BMI wskazywał coś około piętnastu i pół. Musiały zauważyć, ale miałam je gdzieś. Zerwałam kontakt i mimo że początkowo pisały do mnie, przychodziły, wciąż wypytując co się dzieje, spławiałam je. Uważałam, że niczego nie rozumieją i są głupie.

Piszesz to wszystko w czasie przeszłym, więc jeśli dobrze rozumiem, coś się zmieniło w Twoim podejściu?

Sporo się zmieniło w momencie, kiedy zemdlałam w szkole. Siedziałam w szpitalu przez kilka dni, posłali mnie stamtąd do psychologa. Ojciec wydarł się na mnie, że jestem głupia, beznadziejna i lekkomyślna. W sumie, musiałam już wtedy jeść. Nienawidziłam za to wszystkich, obwiniałam każdego, tylko nie siebie.

A później było już tylko lepiej?

Można tak powiedzieć. Usunęłam bloga, wyrzuciłam ze swojego komputera wszystkie zdjęcia chudych modelek, usunęłam wszystkie numery gg motylków, które wspierały mnie w niejedzeniu, no i przede wszystkim znów starałam się nawiązać jakiś kontakt z rzeczywistością...

Skoro o rzeczywistości mowa, powiedz mi, jak wyglądała Twoja sytuacja w szkole podczas tego wszystkiego?

O dziwo, początkowo uczyłam się lepiej niż niegdyś. Chciałam być najlepsza, we wszystkim. Nieważne czy chodziło o wygląd, czy o oceny - musiałam czuć, że rówieśnicy nie mogą się ze mną równać. Jednak im bardziej wpadałam w tę maniakalną walkę o utratę kolejnych dekagramów, przestało to wszystko mieć dla mnie znaczenie. Na szczęście, to wszystko działo się już przy końcu roku szkolnego. Chyba tylko to mnie uratowało, bo nie uczyłam się wcale. Zdałam, ale na samych dopuszczających i trójach - każda ocena spadła mi o co najmniej jeden stopień.

Aż nie chce mi się wierzyć, że nauczyciele nie zareagowali...

Jak widać, ludzie wolą nie dostrzegać cudzych problemów. Zresztą, i tak miałam ich gdzieś. Chociaż nie, jeden profesor się zainteresował, ale to raczej tym, że zaniżam średnią klasową.

Wróćmy do Twojej walki - udało Ci się wygrać?

Powiem tak - to wszystko nie jest takie proste. W tym momencie jem standardowo trzy posiłki dziennie, nie katuję się ćwiczeniami. Mimo że wciąż ciągnie mnie do głodówek, chodzę do psychologa, który pomaga mi pozbyć się tych myśli. Jeśli mam być szczera, wcale nie czuję, że wszystko jest w porządku, bo chyba już nigdy nie będzie. Przygoda z Aną jednak pochłonęła sporą część mnie i tak naprawdę pozostanie mi po niej ślad na zawsze. Dodam jeszcze, że poznałam w szkole dziewczyną taką jak ja - od przyszłego tygodnia zaczynamy wspólną dietę. Myśl co chcesz, nie chcę o tym rozmawiać.

Okej. Myślę, że zbliżamy się ku końcowi. Czy chcesz coś dodać, może kilka słów do czytelników?

Chcę. Właściwie nie wiem, dlaczego zgodziłam się na ten wywiad - może podświadomie wierzę, że to pomoże jakiejś dziewczynie, że nie popełni mojego błędu. To wszystko fajnie wygląda - mam kontrolę, jestem piękna, jestem niezależna, ale w rzeczywistości jest inaczej. Wchodząc w to, skazujecie siebie na samotność i niekończące się cierpienie. To jak wejście do pomieszczenia, z którego nie można już wyjść. Widzicie? Zostałam sama, całkowicie sama. Gdzieś zapodziali się przyjaciele i rodzina. Psycholog wcale nie pomaga. Czasem czuję, że już nie ma odwrotu. Zbyt łatwo jest wmówić sobie pewne bzdety i zrujnować sobie przez to życie, więc nie róbcie tego. Nie warto. Teraz chyba powinnam napisać "idźcie z Bogiem" lub "amen", ale jakoś niespecjalnie mi to pasuje.

Nie przesadzaj, całkiem zgrabne zakończenie. Dziękuję Ci za wywiad i życzę, żebyś wyszła z tego wszystkiego.

Ja również dziękuję i staram się być dobrej myśli, może się uda to zakończyć. Mimo że nie wiem, czy rzeczywiście tego chcę.

Przeczytaj inne arty

brak wasze artykuły Portret - narkomania [Wszelkie błędy i zaniedbania w artykule są zamierzonym efektem Autorki – dop. red.]   17:30  Starzy wychodzą za...
brak wasze artykuły Anoreksja - nim będzie za późno Myślisz, że to chora obsesja. Liczenie każdej najmniejszej kalorii, sukcesy i porażki wyznaczane przez wahania...
brak wasze wiersze P. Wylewasz na mnie wiadro swoich żalów Nieprzespanych nocy przesyconych dymem Niewygasłych zupełnie złudzeń i gry losów Pozornie splecionych...

Nowe artykuły_

RSS RSS
Nowości od wydawnictwa Zysk i S-kaksiążki
ENEMEF: MINIMARATON STRAŻNIKÓW GALAKTYKIfilmy
Jedyne wspomnienie Flory Banks – trailerksiążki
Komornik 2. Rewers – premiera 10 maja!książki
Nowości od wydawnictwa Jaguarksiążki
KRÓL WĘŻY – wydarzenie literackie 2016 rokuksiążki
Event filmowy Dzieciak rządzi – 29 kwietnia w Bydgoszczyfilmy
Majowe premiery Genius Creationsksiążki
Anna Lissewska Masz pytanie, ale boisz się zapytać? Sprawdź moje odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące miłości i seksu! Anna Lissewska



Ostatnie komentarze_

2017-04-20 13:40:27
title Brzmi interesująco. Troche Romeo i
2017-04-08 21:21:20
title Cóż pewna część osób na
2017-03-13 19:45:34
title Tak, Daimon, wiersze wyleciały z
2017-03-13 17:03:46
title Kiedyś w dolnej części strony

Komentarze_ 18


brak

Trudno to komentować.Przeraża fakt,jak mało trzeba ,żeby wpaść w tę spiralę odchudzania i jak bardzo ciężko z tego wyjść na prostą.Spotkałam.się z problemem anoreksji w moim otoczeniu i rozumiem okropność tej choroby.

brak

Jestem bulimiczką od kilku miesięcy:dwoch czy trzech.Nie umiem sobie poradzić.Żyję normalnie,jednak wracając do domu... Trudno,sama się w to wpakowałam...

brak

ja bym bardzo chciala schudnac. nikt mi nigdy nie powiedzial ze jestem gruba czy cos. wrecz przeciwnie. ale nie czuje sie zbyt dobrze bedac taka jaka jestem..

brak

No to ja też należałam do tych wyjątków. Jeszcze rok temu, dwa marzyłam żeby przytyć. Jak komuś o tym mówiłam to dziwnie się na mnie patrzyli. ;d Ale udało się, przytyłam. Co do artykułu... Tu nie chodzi zapewne o samą wagę, ale o brak akceptacji własnej osoby. Od tego się zaczyna. Szukamy jakieś rzeczy aby być lepszym, czasami jest to zmiana fryzury, a czasami zrzucenie 5 kilo. Niestety.. Akceptacja samego siebie jest dosyć trudna..Wiem to sama po sobie... Pozdrawiam.

brak

nie rozumiem jak nie mozna akceptowac siebie?! moim zdaniem każdy jest wyjatkowy i powinien się szanowac bezwzgledu na to kto jak wygląda, nie warto marnowac sobie życia bo jakis dupek powie: "o kurwa jakaś ty gruba" najlepiej to olać , bo przeciez wygląd nie jest najważniejszy, a jesli ktos kocha cię naprawde to nie będzie zwracał na to uwagi:)

brak

może ktoś podpowie jakiś pomysł co jeść, czy jeść regularnie i od jakich czynności uciekać ?

brak

ja chyba także jestem wyjątkiem. Marzę o tym, żeby zgrubnąć, wyglądać wkońcu jak kobieta, a nie dziecko

brak

mało drastyczne, nie wiem czy przemówi do tych co mają obsesję na punkcie odchudzania

brak

malenka22: ja tak samo!

brak

Tyle osob chce schudnac,ja chyba jestem wyjatkiem bo bardzo chce przytyc ale mi to nie wychodzi:(

brak

Pokażę ten wywiad koleżance...

brak

byłam kiedyś chora na anoreksję... nadal czasami mam napad pt:,,JESTEM GRUBA" i nie jem tydzień xD ale jest mi łatwiej z tym walczyć bo mam dla kogo

brak

Fiszo. To "całkiem zgrabne zakończenie" to celowo? Czy taki przypadek?

Dodaj komentarz