Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Poradnik dla kobiet: Jak obronić się przed gwałtem

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2014-06-20
Odsłony: 5347

Autor: Shidoshi Sensei Maciej Kwiatkowski – karateka, instruktor samoobrony kobiet

Jak unikać sytuacji potencjalnie niebezpiecznych? Jak zachowywać się w momencie narastającego zagrożenia? Jak wzywać pomoc? Jak zniechęcić napastnika do gwałtu? Jak używać gazu pieprzowego lub paralizatora? Jak obezwładnić cięższego i silniejszego napastnika gołymi rękami? Jak wykorzystać pomadkę w celu powstrzymania napastnika? Wszystkie te pytania sprowadzają się do jednego: Jak udowodnić gwałcicielowi, że kobieta to istota silna?

Kto? Gdzie? Kiedy?

Niestety, na to nie ma żadnej reguły. W Polsce corocznie zostaje zgłoszonych około 2 tysięcy tego rodzaju przestępstw. W Demokratycznej Republice Konga – 400 tysięcy w ciągu roku!!! To jednak wcale nie znaczy, że w Polsce kobiety mogą czuć się bezpiecznie. Przytoczone liczby to jedynie statystyki policyjne, niemające zupełnie nic wspólnego z uszkodzeniem ciała i psychiki osoby zgwałconej.

Większość gwałtów ma miejsce w nocy z piątku na sobotę. Większość gwałcicieli, to osoby znajome, które są wpuszczane do domów potencjalnych ofiar na imprezę. Jak ustrzec się takich sytuacji? Przede wszystkim uważać na to, kogo wpuszcza się do domu. Tak zwani „znajomi znajomych” mogą okazać się niebezpieczni, zwłaszcza pod wpływem alkoholu. Również zapraszanie do domu mężczyzn spotkanych raz (w porywach do dwóch razy) w życiu (najczęściej pierwsza randka) to bardzo nierozsądne zachowanie. Najlepiej po pierwszej randce wrócić do siebie taksówką lub własnym samochodem, gdyż życie pokazuje, że duża część gwałcicieli „podwozi” swoje ofiary na miejsce przestępstwa. Kiedy w restauracji poczujesz, że Twój towarzysz nie budzi zaufania, powiedz, że idziesz do toalety, i zamów taksówkę. W takich sytuacjach nie pozwól się „podrzucić”.

Poza domem najczęściej gwałty mają miejsce w parkach, ciemnych uliczkach i samochodach na parkingach. Staraj się parkować w oświetlonych miejscach. Pora dnia również nigdy nie jest pewna. Faceci gwałcą jedynie w nocy, gdy nie ma nikogo wokół? Bzdura! Nawet 40% gwałtów ma miejsce w ciągu „białego” dnia. Moja przyjaciółka była świadkiem sytuacji, gdy dwóch „byczków” wciągnęło młodą dziewczynę, idącą chodnikiem, do bramy. Dziewczyna krzyczała i próbowała uciekać. Nie wiadomo, co stało się dalej, ale najprawdopodobniej została zgwałcona. Czemu o tym piszę? Ponieważ to okropne zdarzenie miało miejsce w połowie czerwca, w czwartek o godzinie 16 w centrum miasta. Naprzeciwko bramy stoi przystanek autobusowy, na którym znajdowało się wówczas około 10 osób. Każdy bał się zareagować. Brzmi to bardzo brutalnie, ale takie są realia. Dlatego staraj się unikać miejsc potencjalnie niebezpiecznych (ciemne uliczki, puste tereny, nieznajome obiekty). Gdy widzisz, że przed Tobą stoi grupka „chuliganów” lub „byczków”, może warto przejść na drugą stronę? Zajmie Ci to trochę więcej czasu i spalisz więcej kalorii, jednak takie rozwiązanie przede wszystkim zaoszczędzi Ci mnóstwo stresu.

Jak wzywać pomoc?

To pytanie trzeba od razu rozpisać na dwa podpunkty: sytuacja, gdy czujesz się zagrożona, i atak napastnika. Kiedy Twoja kobieca intuicja podpowiada Ci, że ten facet jest „jakiś dziwny”, nie zaszkodzi udać się przypudrować nosek i zadzwonić do kogoś znajomego, żeby powiedzieć, gdzie jesteś i co budzi Twoje podejrzenia. Wybierz osobę, która nie udzieli Ci odpowiedzi typu: „Weź nie przesadzaj”. Rozmowa telefoniczna nie kosztuje dużo (nie dzwoń na drugi koniec świata, gdzie akurat Twoja przyjaciółka opala się na plaży!), a ktoś wie, że dzieje się coś niepokojącego.

Inne działania musisz podjąć, gdy napastnik przyparł Cię do muru i, choć brzmi to okropnie, bierze się do dzieła. Jeżeli wiesz, że ktoś Cię usłyszy, staraj się krzyczeć: „Pali się! Pożar! Ratunku!”. Czemu nie „Napad!”? Z bardzo prostego powodu. Nikt może na to nie zareagować. Ludzie nie udzielą Ci pomocy, ponieważ to „Twoja” sprawa. Napad bowiem dotyczy jedynie Ciebie i po co mieszać się w cudze życie. Inne zachowania wyzwala jednak w ludziach pożar. Dlaczego? Ponieważ jeśli słyszę, że ktoś krzyczy: „Pożar! Pali się!”, to znaczy, że ta osoba znajduje się blisko mnie. To z kolei znaczy, że pali się blisko mnie. Zareaguję. Nie oczekuj od obcych ludzi empatii, lecz pokaż, że to oni są w niebezpieczeństwie.

1 2 3 4 right

Przeczytaj inne arty

brak wasze artykuły Katolicki wehikuł czasu, czyli dysputa o młodych w Kościele Uczestnicy dysputy: Maciej Kwiatkowski (prowadzący) – młody artysta, publicysta, konferansjer, helper młodzieżowy w krajach Europy Południowo-Zachodniej...
brak wasze artykuły Dotyk podniecenia, czyli o strefach erogennych Strefy erogenne to miejsca na ciele człowieka, które w sposób szczególny reagują na dotyk, wzbudzając...
brak wasze artykuły Homoseksualne fantazje heteroseksualnych kobiet Niedawno czytałem publikację na temat kobiecych fantazji seksualnych. Przyznam szczerze, że zaskoczył mnie pewien wątek....

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz