Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Zapach jej perfum, cz. 1.

1 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2015-09-23
Odsłony: 1936
Autor: Lady Makbet

Wstęp

Stała i patrzyła na przybliżające się i oddalające fale łagodnie dobijające do brzegu. Samotne dwa tygodnie nad Bałtykiem pozwoliły zebrać jej myśli, ochłonąć – popatrzeć na wszystko z innej perspektywy.

Nie był jej wart, nie kochał i prawdopodobnie nigdy jej nie kochał. Miała do niego ogromny żal, zmarnowała z nim cztery lata, a przecież tak wiele mogła osiągnąć przez ten czas. Wyjechać do Nowego Jorku, kiedy otrzymała intratną propozycję pracy, i jednocześnie spełnić swój „amerykański sen”, poznać mężczyznę, z którym miałaby szansę założyć rodzinę, wybudować dom i mieć dzieci, o których marzyła, lub robić cokolwiek innego gdyby nie on. W głębi serca życzyła mu szczęścia, chciała, by był szczęśliwy i przestał obarczać wszystkich winą za swoje niepowodzenia.

Trzy lata później.

– Klaudia, no chodź, bo się spóźnimy. – Młoda kobieta okazała swoje niezadowolenie, kiedy jej siostra kolejny raz ociągała się z wyjściem z biura.
– Film jest za dwie godziny, zdążymy – ujął się za Klaudią przystojny mężczyzna.

Kobieta spojrzała na Mateusza z wdzięcznością. Jej siostra Julka nigdy chyba nie zrozumie, jak ważna jest dla niej jej praca. Biuro projektowe dopiero zaczynało się rozwijać, a ona musiała walczyć i bronić go pazurami, by jakiś potężny gigant go nie zmiażdżył. Konkurencja nie śpi i tylko czeka na jej najdrobniejsze potknięcie, by zjeść ją na śniadanie.

Po dwudziestu minutach cała trójka siedziała już w samochodzie i jechała do kina na ten super film, o którym w ostatnich tygodniach było tak głośno. W radiu leciała jakaś ckliwa piosenka, której połowy słów nie sposób było można zrozumieć. Siedząca z przodu z Mateuszem Julia paplała coś bez sensu i bez ładu o nowo otwartym ekskluzywnym sklepie odzieżowym, mężczyzna wydawał z siebie pomruki jakby jej słuchał z uwagą i tylko Klaudia milczała pogrążona w myślach.

Te trzy lata pełne samotnych wieczorów i cisza przeszywająca jej mieszkanie na wskroś odcisnęły na niej piętno. Z każdym dniem brała na siebie coraz więcej obowiązków tylko po to, by zapchać tę pustkę rosnącą z każdym dniem.

Mateusza poznała rok temu, przy okazji jakiejś firmowej imprezy – jednej z niewielu, na których miała tę wątpliwą przyjemność być. Nie lubiła imprezować, nie spożywała w dużych ilościach alkoholu, a jedynym jej nałogiem była praca. To dzięki niej stać było ją na luksusowy apartament w centrum miasta, samochód godny pozazdroszczenia, wakacje na Majorce. Lubiła z nim rozmawiać, świetnie czuła się w jego towarzystwie, od czasu do czasu zjadła z nim wspólną kolację czy nawet nocowała u niego, kiedy wypite wspólnie wino przy kolacji nie pozwalało wsiąść za kierownicę. Bywały momenty, w których wyobrażała sobie, jak by to było, gdyby byli razem. Mateusz był tylko trzy lata starszy od niej, miał dwadzieścia siedem lat. Przystojny, z porządnej i zamożnej rodziny, miły, inteligentny, z błyskiem w oku. Idealny kandydat na przyszłego męża, głowę rodziny i przykładnego ojca.

Ona z kolei była kruchej postury, niepozorną brunetką – tak mówili o niej znajomi i rodzina. Nadzwyczaj skromna, nielubiąca rzucać się w oczy, ze zbyt przerośniętymi ambicjami. To akurat wina genów. Jej ojciec, wybitny prawnik, również cierpiał na przerost ambicji, zawsze wszystko musiał mieć dopięte na ostatni guzik.

– Klaudia. – Głos jej siostry dochodził do niej z daleka. Spojrzała na nią mglistym spojrzeniem.
– Co się stało? – Przez kilka sekund myślała, że coś przespała.
– Oprócz tego, że jesteś nieobecna i nie ma z tobą kontaktu, to nic się nie dzieje. – Julia, mówiąc to, wydęła usta, tworząc coś na styl dziubka.

Spojrzała przepraszająco na Mateusza i Julkę. Co więcej mogła zrobić? Nie była w formie na towarzyskie spotkania.

Gdy mijała Mateusza, mężczyzna złapał ją za rękę. Miał takie ciepłe i silne dłonie.

– Wszystko jest w porządku? – zapytał z troską.

W odpowiedzi uśmiechnęła się i przytaknęła. Poczuła się nieswojo, kiedy tak stał i patrzył na nią w ten dziwny sposób, w jaki nikt na nią nie patrzy.

1 2 right

Przeczytaj inne arty

brak wasze opowiadania Zapach jej perfum, cz. 5. Kilka dni później. Do sali wchodziła z bijącym sercem. Właśnie dostała telefon ze szpitala. Mateusz otworzył...
brak wasze opowiadania Zapach jej perfum, cz. 4. Kilka tygodni później… – Panie doktorze, czy on z tego wyjdzie? Lekarz spojrzał na nią w zadumie....
brak wasze opowiadania Zapach jej perfum, cz. 3. Cudownie było ją dotykać. Pocałunki stawały się coraz bardziej zachłanne i namiętne. Tak bardzo ją...

Komentarze_ 1


brak

Tyle odsłon, ani jednego komentarza?

Dodaj komentarz