Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Wyobraźnia, która stała się rzeczywistością

2 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2014-03-09
Odsłony: 3714
Autor: monikaa17

Są dni, które mimo wiatru za oknami duszą cię gęstością nieogarniętych półsnów. Są noce, do których nie sposób nie wracać myślami przed snem. Są chwile, które pozostają w pamięci na zawsze. Są rozmowy, które potrafią zmienić wszystko. Są pożegnania, na które nigdy nie będziemy gotowi. Jest dotyk, który obezwładnia. Są pocałunki, których nie da się powtórzyć. I wreszcie są osoby, których nie da się zastąpić.

Już od samego początku, od pierwszego dnia, od pierwszej lekcji, od pierwszego spojrzenia coś wyczuwałam. Intensywność jego spojrzeń była dla mnie dość nienaturalna. Po każdym kolejnym wypowiedzeniu mojego imienia, wezwaniu do tablicy coraz mocniej podejrzewałam, że to nie jest przypadkowe. Starałam się jednak nie przywiązywać do tego wagi, sądziłam, że to mi się wydaje, nie chciałam popadać w paranoje. Zawsze lubiłam ten język, toteż chętnie z nim rozmawiałam na lekcji. Myślę, że wyczuł to bez problemu. Dla niego starałam się być lepsza. Nie mogłam sobie pozwolić, żebym nie zrozumiała czegoś, co do mnie mówi. Uczyłam się całymi popołudniami nowych słówek, gotowych wyrażeń. Sypałam z nimi jak z rękawa. Uwielbiałam ten smaczek satysfakcji, kiedy myślał, że mnie „zagnie”, a ja bez problemu kontynuowałam. Oczywiście wszystko w ramach lekcji.

Zaczęłam zauważać, że przez większość lekcji na mnie patrzy. Nie unikałam jego spojrzeń, których intensywność czuję gdzieś do teraz. Intrygowało mnie to. To nie było patrzenie nauczyciela na uczennicę. Zdecydowanie nie. Myślałam o nim coraz częściej. Miałam przed oczami ten jego wzrok, posturę dobrze zbudowanego mężczyzny. Zawsze był taki elegancki, miał w sobie z jednej strony coś pociągającego, a z drugiej myśl o mnie jako kobiecie i o nim jako mężczyźnie wzbudzała we mnie jakiś lęk. Był ode mnie dwa razy starszy. Ale był tylko moim nauczycielem a ja jego uczennicą. Nie miałam pojęcia, czy inni się niczego nie domyślali, nie miałam tak dobrego kontaktu z nową klasą, żeby ktoś mógł mnie o to spytać. Inni jakoś wyróżniali się z tłumu, byli wygadani, pewni siebie, a ja byłam taka szara, taka zwykła. Nie miałam przyjaciół, zawsze wolałam trzymać ludzi na dystans. Codziennie wyglądałam tak samo, w lekkim makijażu i z włosami nienagannie ułożonymi na bok. Niekoniecznie siebie lubiłam.

Lekcje przebiegały tak przez kilka miesięcy. Mało kto był nimi zainteresowany, momentami czułam, jak byśmy byli na nich sami. On i ja. Po którejś z nich wychodziłam z klasy ostatnia.

– Maju, mógłbym cię na chwilę poprosić? – Zatrzymał mnie w drzwiach. Doskonale pamiętam ten dreszcz, który przeszedł po moim ciele.
– Tak? – Czekałam z niecierpliwością.
– Organizuję projekt „Umweltschutz”. Wytypowałem do niego kilkoro moich najlepszych uczniów. Spotykamy się całą grupą w środę u mnie w domu. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz?

Stał, wpatrując się we mnie, jakby oczekiwał szybkiej odpowiedzi. I te niebieskie iskry w jego oczach.

– Dobrze. Gdzie to dokładnie? – rzuciłam bez namysłu.

Czułam, jak serce wali mi jak młotem, byliśmy w klasie sami. Tylko on i ja. Miałam wrażenie, że wszystkie moje absurdalne podejrzenia właśnie teraz stały się mniej absurdalne. Ale przecież to tylko jakiś projekt, widzi, że jestem dobra, to mnie wziął. Czysty ruch. Próbowałam sama siebie uspokoić.

– Lazurowa 11. Bądź o osiemnastej.
– Dobrze.

Stałam bez ruchu i starałam się, żeby moja mina była bez jakiegokolwiek wyrazu.

– Do widzenia.
– Do zobaczenia – powiedział jakimś znaczącym tonem. A może mi się tylko wydawało, że był znaczący.

Wyszłam z klasy i dopiero idąc po schodach, poczułam, jakie mam miękkie nogi, jak bardzo trzęsą mi się ręce. Serce waliło mi tak, że miałam wrażenie, że wszyscy to słyszą. Nie mogłam przestać myśleć o tym spotkaniu. Nie miałam pojęcia, kogo tam mogę zastać, nigdy nie lubiłam spotkań z zupełnie obcymi ludźmi, stresowało mnie to. A teraz dodatkowo on.

Do środy pozostały dwa dni. Postanowiłam przygotować się trochę w temacie „Umweltschutz”, wypisywałam sobie słówka dotyczące ochrony środowiska. Chciałam przed nim zabłysnąć. Chciałam poczuć znowu ten smaczek satysfakcji, móc spotkać się z tym jego ostrym spojrzeniem, poczuć ten dreszcz.

1 2 3 4 5 right

Przeczytaj inne arty

brak wasze opowiadania Zabrakło mi czasu... Proszę, nigdy nie okazuj przy mnie, że jesteś smutna. Moje serce może w końcu nie...
brak wasze artykuły Zawsze uśmiechnięta... – Dziewczyno, przestań się ciągle zadręczać tymi programami! Weź się w końcu trochę wyluzuj, pośmiej...
brak wasze artykuły Nadmierna potrzeba czułości Czasami zastanawiam się, czy wszystko ze mną w porządku. Każdy z nas odczuwa potrzebę miłości,...

Komentarze_ 2


brak

Fikcja. Ale zawsze jakoś podświadomie chciałam coś takiego przeżyć. :)

brak

Kupiłaś mnie tym niemieckim Moniko. Trudno napisać mi tu cokolwiek, ale bardzo spodobał mi się początek. Był inny, na prawdę bardzo ładne to wszystko ujęłaś. Aa dalej czytało mi się szybko, trochę za szybko. Historia ciekawa, tylko dręczy mnie pytanie: fikcją czy fakty?

Dodaj komentarz