Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Jak popełnić samobójstwo?

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 3 gwiazdki (polecamy)Ocena: 3 gwiazdki (polecamy)Ocena: 3 gwiazdki (polecamy)Ocena: 3 gwiazdki (polecamy)Ocena: 3 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2011-04-27
Odsłony: 53102
Autor: Vicky

Samobójstwo (suicidium) – akt celowego, świadomego odebrania sobie życia.

Kiedy czytam niektóre nadesłane artykuły, opowiadania, to aż wszystkiego mi się odechciewa. Czy samobójstwo to naprawdę jedyne rozwiązanie problemów? Poza tym odebrać sobie życie to wcale nie taka łatwa sprawa. Przychodzi mi do głowy kilka sposobów:

1. Tabletki. Co dalej? Nałykasz się jakiegoś paskudztwa, a potem zwymiotujesz. Ewentualnie zabiorą Cię do szpitala na bardzo nieprzyjemny zabieg, jakim jest płukanie żołądka.
2. Podcięcie sobie żył. To co w Waszych tekstach występuje najczęściej. Tylko jakoś nikt nie bierze pod uwagę realistycznych sytuacji… Po pierwsze, to cholernie boli! Niewiele osób jest w stanie coś takiego wytrzymać. Po drugie, żeby porządnie podciąć sobie żyły, trzeba by to zrobić wzdłuż, bo po takim przecinaniu na nadgarstkach to wykrwawisz się za kolejne dwa dni… Poza tym ludzie piszący takie rzeczy najwyraźniej nie uważali na biologii. Co się dzieje, kiedy nasz organizm pozbawiony jest krwi? Nie, wcale nie zasypiasz snem spokojnym i błogim. Odpowiedź jest prosta – dusimy się. Zaczyna brakować dostarczanego przez krew powietrza. To raczej niezbyt przyjemny rodzaj śmierci… Starożytni Rzymianie to jednak byli mądrzy. Żeby popełnić samobójstwo, wchodzili do gorącej wody, co przyspieszało wypływ krwi. Poza tym, żeby niczego nie spartaczyć, wzywali medyków, którzy się na tym znali.
3. Upadek z wysokości. Jeżeli wejdziesz za nisko, to połamiesz sobie nogi, wylądujesz na wózku inwalidzkim czy cokolwiek innego, od czego Twoje paskudne życie stanie się tylko jeszcze gorsze. Czy jednak odważysz się skoczyć z XII piętrowego bloku?
4. Powieszenie się. Śmierć przez powieszenie tak naprawdę polega zazwyczaj na skręceniu sobie karku w momencie szarpnięcia liny. Brrr, pomyślcie o tym, że coś się nie uda i będziecie przez kilka godzin wisieć na sznurku, zgniatając sobie krtań.

Jeden z moich ulubionych poetów, Edward Stachura, pisał:

…Zwalić by można się z nóg
Co rusz,
Co krok.
Co noc,
To szloch
I rozpacz.
Ale czy warto?
Może nie warto?
Chyba nie warto…
Raczej nie warto.
Nie, nie – nie warto.
Zginąć by można jak nic:
Do żył
Jest nóż.
Lub w dół
Na bruk
Z wysoka.
Ale czy warto?
Może nie warto?
Chyba nie warto…
Nie, nie – nie warto…


I wiecie co? On popełnił samobójstwo. Chociaż nie było to wcale takie łatwe. Popełnił samobójstwo we własnym domu przy ulicy Rębkowskiej w Warszawie. Parę miesięcy wcześniej próbował to zrobić, rzucając się pod nadjeżdżający elektrowóz. No cóż… W wyniku tego „wypadku” stracił cztery palce. Potem jakiś czas spędził w szpitalu psychiatrycznym, pisząc dziennik „Pogodzić się ze światem”, który stanowi wstrząsające świadectwo zmagania się poety z cierpieniem. Później, po nadużyciu leków psychotropowych, nieskutecznie próbował podciąć sobie żyły nożem. W końcu powiesił się na sznurze umocowanym do haka na suficie. Według raportów milicji, śmierć nastąpiła przez zadzierzgnięcie*.

Tyle że Edward Stachura przynajmniej coś po sobie zostawił. Co zostanie światu po Twojej śmierci?

*Zadzierzgnięcie – termin określający specyficzny rodzaj zagardlenia, w którym ucisk na narządy szyi wywiera pętla zaciskana ręcznie przez człowieka. Zadzierzgnięcie jest najczęściej czynem zbrodniczym. Stosunkowo sporadycznie spotyka się samobójstwa popełnione tą metodą (źródło: wikipedia). Czyli raczej dosyć nieprzyjemna śmierć.

Tak więc każdy, nawet najpaskudniejszy problem, ma swoje rozwiązanie i nie, nie jest nim samobójstwo. Bo te, które są skutkiem depresji pourazowej, są impulsywne, brakuje im planowania i najczęściej bywają nieskuteczne. O zabiciu się myślą raczej rozpieszczone dzieciaki, które w życiu mają zbyt wiele i nie potrafią sobie radzić z problemami. Człowiek, który przeżył naprawdę trudne rzeczy, będzie miał dość siły i samozaparcia, by walczyć. O lepszą przyszłość, o własne szczęście. Nawet jeżeli teraz jest paskudnie, to niedługo wzejdzie słońce, na niebie nie będzie chmur, a jeśli będą, niech mają kolor i zapach róży (jak pisał w listach Petroniusz, oczywiście też przed popełnieniem samobójstwa).

…Jechać by można do miast
Lub w las
Na błoń.
Na koń
I goń
Nieboskłon.
Ale czy warto?
Może nie warto?
Ech, chyba warto…
Tak, tak – warto.
Bardzo to warto.
O, tak – to warto.
Jeszcze jak warto!…


Przeczytaj inne arty

brak książki Larista - recenzja Larista to historia o miłości, która może przezwyciężyć wszystko. Powieść jest lekką i przyjemną, momentami również...
brak książki Hyperversum 2. Sokół i lew - recenzja Cecilia Randall urodziła się w Modenie i, jak sama mówi o sobie, wyrosła na „chlebie,...
brak książki Play - recenzja Który nastolatek nie marzyłby o sławie – by świat legł u jego stóp? Czasami marzenia...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz