Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Mam straszną depresję i nie wiem, co z sobą zrobić

1 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2010-06-13
Odsłony: 6465
Autor: SpikeMc2
Cześć, mam na imię Krzysiek i mam 21 lat.

Mój problem polega na tym, że mam depresję i starałem się już z 6 razy zabić tabletkami. Ale takimi, że normalny człowiek już by umarł z 3 razy, a mnie się nie udało. W żaden inny sposób nie potrafiłem się zabić, tylko w taki.
Nienawidzę swojego życia, ale w żaden sposób nie mogę się zabić.

Nie mogę sobie znaleźć miejsca już prawie rok. Jestem w naprawdę ciężkiej sytuacji.

A zaczęło się tak:
Wyjechałem do pracy za granicę, a nawet nie miałem skończonej szkoły. Tata mnie ściągnął. Poznałem nowych przyjaciół. A co gorsza, poznałem ich siostrę. Rok temu. Myślałem, że to wielka miłość, że będę z nią do końca życia. Tak bardzo ją kochałem. Ale się pomyliłem. Po pierwszych 2 miesiącach dzwoniłem do niej codziennie, wydałem fortunę na telefony. W końcu przyjechałem na wakacje do niej na 2 tygodnie. Było jak w bajce i myślałem, że będzie tak już do końca mojego życia, ale się przeliczyłem.

Gdy wróciłem, minęły 2 miesiące. Pisałem do niej i dzwoniłem, bo nie chciałem jej stracić. Pewnego razu, gdy jechałem z moim tatą i z kumplem do kościoła w niedzielę, dostałem SMS-a, że to nie ma sensu. Załamałem się tak, że w ogóle nie chciałem wejść do kościoła, ale ze względu na tatę, poszedłem. Płakałem całą mszę, a na drugi dzień kupiłem bilet na samolot i przyleciałem do niej. Jakoś pogodziliśmy się i myślałem, że to tylko próba naszego związku. Gdy wróciłem za granicę do pracy, po jakimś czasie znowu było to samo. I tak 5 razy wydałem fortunę na bilety i prezenty, a to wszystko dla niej. Ale dla mnie nie liczyły się pieniądze, tylko ona. Ona była dla mnie ważniejsza nawet od rodziców.

Dopiero za piątym razem jej się udało ze mną zerwać. Już nie udało mi się posklejać tego związku. Wyjechała do swoich bogatych kuzynek do pracy w ich pensjonacie. Po jakimś czasie zerwała ze mną. Dokładnie po 2 tygodniach.
Najgorsze było to, że dzwoniłem do niej, a ona nie chciała ze mną gadać. Telefon odbierały jej kuzynki i śmiały mi się w słuchawkę, gdy ja płakałem i błagałem o to, żeby mi ją dały do telefonu.

Nawet kucharz mi naubliżał, żebym się od niej odpi... Byłem załamany totalnie. I wtedy pierwszy raz próbowałem się zabić.

Najdziwniejsze jest to, że jej bracia, nawet rodzice, chcieli, żebyśmy byli razem, a i tak nic nie pomogło.

Nie wiem, co mam myśleć o tym, bo ja nadal nie mogę się pogodzić z jej stratą. Nadal chcę być z nią, pomimo tego, co mi zrobiła. Ona też mi nawygadywała od głupków i od różnych takich. Ale ja mogę o tym zapomnieć, gdyby wróciła do mnie, bo nadal ją kocham nad życie. Mam depresję po jej stracie.

Gdy słyszę coś o niej, to od razu robię się smutny i najczęściej piję. Mam depresję po dzień dzisiejszy. A najdziwniejsze w tym jest to, że ona ma już kogoś, ale nadal się o mnie pyta braci i szwagierek, co tam u mnie, czy mam dziewczynę i nadal nie chce oddać nikomu rzeczy, które jej kupiłem, bo mówi że jej one przypominają o mnie. Jestem naprawdę załamany. Kumple mówią mi, żebym zapomniał o niej, bo ona nie jest mnie warta. Nawet rodzice i brat mi mówią, że tego kwiatu to pół światu, że ona nie jest taka piękna, ale ja ciągle ją kocham i nie potrafię o niej zapomnieć.

Miałem kilka kont na randkach, nawet miałem dziewczynę, tylko tydzień zresztą. Rozumiem ją, dlaczego ze mną zerwała - bo mnie nie kochała.
Ja z drugiej strony jestem już zmęczony żeby o nią walczyć. Brak mi sił, ale nie wyobrażam sobie życia bez niej.

Ja też nie jestem bez winy.
Rozpieszczałem ją, jak tylko mogłem. Byłem o nią nadmiernie zazdrosny. Czasem się o to kłóciliśmy. Nie chciałem jej stracić i to dlatego. Czasem ją straszyłem, że się zabiję, bo po prostu nie widziałem życia bez niej. Była dla mnie najważniejsza na świecie.

Ona nie chce ze mną rozmawiać ani pisać.

Kiedyś, jak przyjechałem na wakacje na 2 tygodnie do jej braci, to czasem ją podwoziłem do szkoły i płakałem w drodze o to, że jest ona dla mnie najważniejsza na świecie, że jest moim życiem, że dla niej zrobię wszystko, nawet oddam życie za nią. Ona była tak jak głaz, nie obchodziło jej to, że płakałem i błagałem ją, żeby do mnie wróciła.

Do tej pory nienawidzę swojego życia i chciałbym się zabić, ale nie mogę.
Moi przyjaciele mnie opuścili, nikt nie chce albo nie może mi pomóc. Zostałem całkiem sam.

Nie wiem, co ze sobą zrobić, bo NADAL JĄ KOCHAM.

BŁAGAM, POMÓŻCIE!

Przeczytaj inne arty

brak filmy ENEMEF: MARATON STRACHU Z PREMIERĄ KRUCYFIKSU ENEMEF: Maraton Strachu to przerażający zestaw horrorów twórców Obecności i Annabelle, idealny na piątek 13-go!...
brak książki Fałszywy pocałunek - recenzja Księżniczka uciekająca prze aranżowanym małżeństwem z nieznanym mężczyzną? Było. Cny rycerz wyruszający na jej poszukiwanie?...
brak książki Zapiski z Rakki. Ucieczka z państwa islamskiego Prawda jest taka, że dopóki nie doświadczymy czegoś złego osobiście to nie wierzymy, że tragedia...

Komentarze_ 1


brak

Płakałam, czytając Twój artykuł. Szczerze? Nie mam pojęcia co Ci powiedzieć. Wiem, że jest Ci niesamowicie trudno i jaki musisz włożyć wysiłek, żeby przetrwać kolejny zwykły i ponury dzień. Opisałeś tutaj wszystkie swoje uczucia, żal smutek rozpacz za osobą którą kochasz nad życie. W pewnym stopniu Cię rozumiem i z całego serca Ci współczuję. Być może moje słowa wiele Ci nie pomogą, ale jeśli chcesz z kimś pogadać, napisz do mnie na priv. Pozdrawiam..

Dodaj komentarz