Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Seks z sąsiadem, czyli 17-latka z 26-latkiem.

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2008-04-20
Odsłony: 209881
Autor: Anusia1990
Ta historia jest prawdziwa, zresztą - ciągle trwa. Przeraża mnie moja naiwność, ale nie potrafię z tym skończyć...
Ale może zacznę od początku.

Gdy wprowadziliśmy się do nowego domu, na osiedle domków jednorodzinnych, on już tam mieszkał. Ja, mała dziewczynka, on dorosły mężczyzna właśnie szedł do wojska. I tak mijały miesiące. Tomek wrócił z wojska, dojrzały chłopak za płota :) Nie zwracałam na niego uwagi, do pewnego czasu...

Przyjaźniłam się z jego siostrą. Kasia niedawno urodziła bliźniaki, więc czasem chodziłam pomagać przy dzieciach... Pewnego dnia oglądaliśmy film, dosyć długo siedziałam, ale czas wracać do domu. W korytarzu zobaczyłam go - Tomek - przystojniak, jakich mało. Pierwszy raz widziałam go tak blisko od kilku ładnych lat. Zaczęliśmy rozmawiać, najpierw w korytarzu, później poszedł mnie odprowadzić (mimo iż mieszkałam i nadal mieszkam naprzeciwko). Stanęliśmy przy jego samochodzie, moich rodziców nie było w domu. Zrobiło mi się zimno, zauważył to. Dał mi swoją pachnącą, ciepłą kurtkę... Hmmm, czułam się, jak w niebie. Z nim mogłam rozmawiać wtedy o wszystkich, gwiazdy i magia tego dnia - 14 lutego WALENTYNKI!!! Zrobiło sie bardzo zimno, więc poszliśmy do jego pokoju, siedzieliśmy kilka ładnych godzin, jakbyśmy się znali od lat.

Mijały tygodnie. Czasem odwiedzałam Kasię i dwóch moich małych sąsiadów, czasem się widzieliśmy z Tomkiem, ale rzadko.
Kiedyś wyjechali jego rodzice, brat z żoną i dziećmi nad morze. Tomek zaprosił mnie do siebie. Siedzieliśmy długo, a że on mieszka z siostrą, to nie mogliśmy przesadzać, zaproponował, że pójdziemy do domu jego brata. Ja głupia, naiwna poszłam... Długo leżeliśmy na wielkim, małżeńskim łożu, rozmawialiśmy, po pewnym czasie zaczęliśmy robić sobie masaż pleców, karku, szyi... Nie pozwoliłam się rozebrać, chociaż bardzo chciał... Czułam się bezpiecznie, przytulał mnie, całował w czoło, nie naciskał, żebym się rozebrała. Czasami leżał zamyślony, na moje pytanie, o czym myśli, odpowiedział: "Jak to: o czym jak mogę myśleć? Jesteś seksowną laską i mam ochotę się po prostu z tobą kochać, ale wiem, że nie mogę..." Zaczął mówić, że jestem piękną kobietą itd. Wiedział, że nie może, że względu na różnicę wieku (9lat), poza tym ja byłam dziewicą i wiedział, że tak łatwo się nie da.
Kilka razy proponował seks. Było miło, do niczego nie doszło, poszliśmy do domu.

Brata nie było dwa tygodnie, więc spotkaliśmy się drugi raz. Sytuacja podobna, z tym, że zgodziłam się ściągnąć biustonosz... Dałam się!!! Masaż piersi, pocałunki i nic więcej, on też się rozebrał, ale całkiem... Pierwszy raz widziałam męskiego penisa w całej okazałości. Nauczył mnie, jak obchodzić się z tym "sprzętem" i wtedy pierwszy raz doprowadziłam chłopaka do orgazmu. To było 9 lipca 2007. Po "wszystkim" ubrał się, usiadł na łóżku, ja leżałam skulona. Pamiętam jego słowa do dziś: "Chyba nie jesteśmy sobie pisani..." Były łzy, wielki ból.

Spotkaliśmy się przypadkiem następnego dnia, zatrzymał mnie, mimo iż chciałam mu uciec, nie chciałam rozmawiać. Pytał, jak się czuję i tak słodko się uśmiechał, choć nie miał ku temu najmniejszych powodów.

Tak minęły kolejne miesiące lipiec, sierpień...
Krótkie przypadkowe spotkania. Nie mieliśmy okazji, żeby się zobaczyć, bo pracowałam przez całe dwa miesiące, od 8:00 do 22:00.
Aż przyszedł wrzesień... Jego i moje urodziny (mamy w tym samym dniu). Właśnie zerwałam kontakt z chłopakiem, chciałam się wygadać, nie wiedziałam, komu. I jakby telepatycznie mój sygnał odebrał Tomuś, spytał się o plany na wieczór... Nie pamiętałam bólu sprzed dwóch miesięcy, po prostu chciałam z kimś pogadać. Wsiadłam do jego zielonego autka i pojechaliśmy. Stanął na takiej wesołej dróżce, niedaleko lasku. Siedzieliśmy w aucie i gadaliśmy. Zauważyłam, że cały czas patrzy mi na biust, zakryłam dekolt, ale on powiedział, że jest śliczny... Poszliśmy na tylne siedzenie, zaczęliśmy się całować, pieścić, tulić...

Na początku stawiałam opory, ale wiadomo, z moją "silną" wolą, wytrwałam godzinę. Potem byłam naga, ja i on. Tomek pieścił, całował moje piersi, schodził coraz niżej. Powiedział, że zostanie moim nauczycielem i teraz mamy już 4 lekcje "masażu". Podobało mi się, komu by nie, ale cała drżałam, dotykałam jego skarbów, doszedł, ja nie pozwoliłam mu wejść do siebie...
Ubrałam się, usiadłam, on też. Siedzieliśmy w ciszy długo... Potem on powiedział, że nie powinniśmy się spotykać, różnica wieku, to, że jesteśmy sąsiadami itd.. Pojechaliśmy do domu.

Minął kolejny tydzień, żadnego znaku życia od niego, brak sygnałka, nic kompletnie. Aż tu przyszedł piątek, sms :"Cześć, Sąsiadko! Masz wolny wieczór?..."
Brakowało mi bliskości, pojechałam. Od razu poszliśmy na tylne siedzenie, dwie godziny może rozmawialiśmy, ale potem doszedł do wniosku, że jestem spięta i potrzebuje masażu. Długo nie trzeba było mnie namawiać... Powtórka z zeszłego tygodnia...
Ubraliśmy się, usiedliśmy, minuty ciszy i hasło "Nie możemy się spotykać". Powiedział, że czuje, że mnie wykorzystuje, że tak nie można itd. Cały czas mówi, że mnie nie kocha, ale coś go ciągnie do mnie... Ja nie wiedziałam, czy go kocham, bo czym jest miłość?

Nie spotykaliśmy się trzy tygodnie, ale tu już sms w środę... Potem w czwartek, jak się mam itd. W piątek się spotkaliśmy.
Znowu moja naiwność i emocje wygrały.
Poszliśmy na tylne siedzenie, rozebrał mnie, ja jego, wtedy pierwszy raz wsadził palce do mojego skarbu. Ja badałam jego części ciała... Było cudownie. Pojechaliśmy do domu.
Za tydzień kolejne spotkanie, mamy układ on mnie "uczy" tajników dorosłego życia, dopóki nie znajdziemy sobie partnera...

Historia ta dzieje się nadal, cały czas sie spotykamy. Nikt o niczym nie wie, moje przyjaciółki, jego przyjaciele, o rodzicach w ogóle nie ma mowy!!!
Ja, 17-letnia dziewczyna w jego rękach, dłoniach, czuję się bezpiecznie...
Może to jest spowodowane tym, że nie mam ojca od 5 lat i potrzebuję bliskości starszego mężczyzny? Nie wiem, może... Mam ojczyma, ale to nie to samo, co tatuś...
Boję się, że kiedyś mu się faktycznie oddam, ale nie potrafię napisać mu NIE SPOTKAMY SIĘ!!! Czemu mam odmawiać sobie czegoś, co mi się podoba? Z jednej strony skoro się nie kochamy, to nie powinniśmy sobie dawać tyle przyjemności, ale z drugiej jesteśmy tylko ludźmi, potrzebujemy bliskości...
Spotykam się z chłopakami, randki itd., ale to nie to samo, nie ciągnie mnie do innych tak, jak do Tomka.
Najgorsze jest to, że mama uważa Tomeczka za idealnego zięcia, nie wie, co robimy na spotkaniach, ale wie, że sie spotykamy. Tylko z nim pozwala mi się spotykać, może dlatego nie mam chłopaka?
Warto zaznaczyć, że skończyłam 17 lat, nigdy nie miałam chłopaka z prawdziwego zdarzenia, a teraz, gdy czuję miłość, to nie mogę z nią być...

Przeczytaj inne arty

brak filmy ENEMEF: MARATON SUPERBOHATERÓW Z PREMIERĄ LIGI SPRAWIEDLIWOŚCI ENEMEF: Maraton Superbohaterów z premierą "Ligi Sprawiedliwości" to emocjonujące spotkanie z najsłynniejszymi superbohaterami DC Comics!...
brak filmy ENEMEF: PODWÓJNA NOC GROZY I HORRORÓW ENEMEF: Noc Grozy i Horrorów, czyli legendarne coroczne święto horrorożerców tym razem odbędzie się w...
brak filmy ENEMEF: MARATON STRACHU Z PREMIERĄ KRUCYFIKSU ENEMEF: Maraton Strachu to przerażający zestaw horrorów twórców Obecności i Annabelle, idealny na piątek 13-go!...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz