Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Można wyjść z każdego nałogu!

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 2 gwiazdki (polecamy)Ocena: 2 gwiazdki (polecamy)Ocena: 2 gwiazdki (polecamy)Ocena: 2 gwiazdki (polecamy)Ocena: 2 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2007-05-18
Odsłony: 9368
Autor: Scholastyka
Błędy popełnione w przeszłości czasem ciągną się za człowiekiem przez całe życie. Naznaczają nas i nie pozwalają myśleć, że już jesteśmy całkowicie wolni. Wiem, że jest dużo osób zagubionych, osób, które siedzą w tym bagnie i nie potrafią z niego wyjść. Chcę dać wam nadzieję, że jest możliwe wyjście nawet z najgłębszego dołka!

Jakieś dwa lata temu zakochałam się w chłopaku. Spotykaliśmy się, ale on to brał bardziej jako koleżeńskie stosunki. Pragnęłam, by to się zmieniło. Zaczęłam się odchudzać (choć moja masa ciała była prawidłowa). Najpierw ograniczałam posiłki, skończyło się na tym, że żyłam na marchewce, jabłku, waflach zbożowych i wodzie. Mijały dni, a ja prawie nic nie jadłam, ciągle byłam głodna, szumiało mi w głowie. Pocieszałam się myślami, że gdy trafię do szpitala to jego oświeci i zakocha się we mnie. Wiem, że to denne, ale tak naprawdę było. Czułam się samotna i zrozpaczona.

Pewnego dnia kupiłam paczkę żyletek. Pierwszą szramę zrobiłam z ciekawości, jak to jest. Z początku byłam zawiedziona, bo nie widać było żadnej rany, przerażał mnie myśl, że będę musiała naciskać mocniej (tym bardziej, że często mdleje, zwłaszcza na widok krwi). Wyszłam z domu. Po powrocie zauważyłam na przedramieniu małą bliznę. Tak się zaczęło.
Potem poszło jak z górki. Przestałam się głodzić a zaczęłam się ciąć. Powodów było mnóstwo, a to ten chłopak, a to zła ocena itd. Trzeba dodać, że prowadziłam wtedy bogate życie towarzyskie, miałam wielu znajomych i nikt nie zauważył, że jest coś nie tak, wystarczyły głupie wymówki typu: kot mnie podrapał. Jednakże, kiedy wracałam do domu zatapiałam się w bezsensie i smutku. Radością była dla mnie kolejna sztama, widok płynącej krwi. Ciągnęło się to za mną kilka miesięcy, aż pewnego dnia, moja mama przyłapała mnie na gorącym uczynku. Chyba nigdy nie zapomnę jej łez i tych mieszanych uczuć, które się we mnie wtedy narodziły: poniżenie, wyrzuty sumienia i niezrozumienie (w końcu to sobie zadawałam ból, a nie jej!).

Wylądowałam u psychologa, zaliczyłam wizytę u psychiatry. Powoli zaczynałam się podnosić. Oczywiście nie było tej ostatniej, oficjalnie ostatniej sztamy. Nadal mi się zdarzają chwile słabości. Każdy, kto wyszedł z jakiegoś nałogu ma chyba patent na to: pomoc znajomych, rodziny. Ja także znalazłam swój patent. Mianowicie pomógł mi Jezus wcielony w kapłana. Psycholog, do którego chodziłam, zaproponował mi rozmowy z kapłanem. Zgodziłam się i to była moja szansa na lepszą przyszłość. Powierzyłam moje cierpienie, nałogi i smutek Chrystusowi. Zaczęłam chodzić na msze św., gorąco się modliłam. I choć trudno mi było w to uwierzyć, udało mi się. W pewnym momencie poczułam, że nie jestem już zniewolona tym nałogiem. Że mogę bez obawy nosić T-shirty czy bluzki na ramiączkach.

Tamte dni były przede wszystkim owiane samotnością i to przerażało mnie najbardziej. Nie widziałam nikogo, kto chciałby mi pomóc. Często wyobrażałam sobie jak to jest podciąć sobie żyły. Jednak tak jak po nocy przychodzi dzień, tak i po tej ciemności przyszła do mnie światłość. Teraz czuję, że jestem szczęśliwa. Mam wszystko; nie jestem zniewolona przez żaden nałóg, odkryłam miłość Jezusa, mam gdzie mieszkać, mam się za co uczyć, mam wspaniałych znajomych i przyjaciół. (Może niektórym się wydaje, że osoba, która mówi, że kocha Pana Jezusa to wspaniały materiał na mohera, ciągle siedzi w kościele, jest zmulasta itd. Oj, zdziwilibyście się, znam wielu szaleńców Bożych, którzy robią wiele pozytywnych rzeczy, ale potrafią też się wyciszyć, jeśli nie wierzycie to wybierzecie się np. na Lednicę).

Odnalazłam się i pomagam tym, którzy nie mogą się odnaleźć. Naprawdę, musicie uwierzyć, że kiedyś będzie dobrze. Jeśli poddacie się myśli, że to już koniec, że nie macie siły to po was. Przecież życie to ciągła walka! Po co się poddawać? Trzeba odkryć w sobie ten upór i postanowienie, że uda wam się wyjść z tego bagna, a na pewno ktoś już się o to gorąco postara.

Pozdrawiam!

Przeczytaj inne arty

brak książki Premiera fantastycznych e-booków Krzysztofa Bonka! Chcielibyśmy przybliżyć Wam dziś twórczość Krzysztofa Bonka, utalentowanego pisarza wydającego swoje książki w formie e-booków...
brak książki Marcowe premiery wydawnictwa Dreams Z przyjemnością przedstawiamy cztery marcowe nowości od wydawnictwa Dreams i serdecznie zapraszamy do ich lektury!   Chrissy,...
brak książki Magiczny świat Winx – nowa seria książek, wielki konkurs i dzień z wróżkami Nakładem Wydawnictwa Wilga ukazuje się nowa seria książek i kolorowanek z marki Winx. To tytuły,...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz