Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Miłość to nie pluszowy miś

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2005-09-22
Odsłony: 11836
Autor: sunshine

"Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość, kiedy jedno płacze,
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie,
ani róże, ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze."

Nie bez powodu przytoczyłam tu fragment jednej z moich ulubionych piosenek. Ten tekst chyba na zawsze zapadnie mi w pamięć.

Chciałabym poruszyć popularny, acz może nieco oklepany i "wytarty" już temat: miłość. Nie będzie to kolejna bajkowa historia miłosna, w której przystojny książę przybywa na białym rumaku po to, by uratować piękną księżniczkę i by ożenić się z nią, a potem mieszkać sobie w ogromnym, diamentowym zamku długo i szczęśliwie. Każdy z nas na inny sposób pojmuje słowo "miłość", jednak jego znaczenie nie jest chyba nikomu obce. Potrafimy odróżniać zauroczenie od miłości, jesteśmy w stanie obdarować kogoś miłością, umiemy kochać. Są różne rodzaje miłości: miłość do matki/ojca, siostry/brata, córki/syna, babci/dziadka, wreszcie do chłopaka/dziewczyny. Skupię się na tej ostatniej, ponieważ jest dla mnie najbardziej tajemnicza i zgubna, zawsze bardzo mnie intrygowała i dziwiła. Może osobiście jeszcze nie miałam okazji jej doświadczyć, jednak wbrew pozorom sporo o niej wiem. Pierwsze pytanie: Po czym poznać, że dwojga ludzi łączy miłość? Po pocałunkach? Po uściskach? Po częstych zapewnieniach drugiej strony: "kocham cię, kotku/misiu/kwiatuszku" (niepotrzebne skreślić)? Ale czy skoro ludzie nie wyznają sobie publicznie (bądź niepublicznie) miłości, oznacza to, że się nie kochają? A nie słyszeliście, że zbyt często używane słowo prędzej czy później traci swoją magiczną moc i staje się pospolite, zwykłe, mało przekonujące? Czy nie lepiej więc używać tego słowa rzadziej, ale za to z większą mocą, z większą "pompą"? Co to znaczy "z pompą"? Znaczy to tyle, żeby lepiej zamiast, tak po prostu, powtarzać komuś w kółko, jak to się go kocha/lubi, pokazywać mu to w inny sposób, za każdym razem bardziej wymyślny i romantyczny, starając się o nastrój, jaki towarzyszy tym wyznaniom, bo często o wiele bardziej przemawiają do nas gesty niż słowa.

Dlaczego chłopak na każdym kroku powtarza swojej dziewczynie i usilnie ją przekonuje, że ją kocha i zawsze będzie kochał, a po kilku miesiącach zrywa z nią tłumacząc, że już nic do niej czuje? Czy więc była to miłość? Przecież "miłość to coś, co trwa wiecznie". A może się mylę? Czy można tak po prostu przestać darzyć miłością kogoś, kogo się mocno kochało przez bardzo długi czas? "Miłość na zabój". Często słyszałam takie stwierdzenie, że ktoś kogoś kocha "na zabój". Lecz czy to aby czasem nie są przesadzone słowa? Albo jak ktoś twierdzi, że bez swojego słoneczka/kwiatuszka nie może żyć, że bez niego jest nikim. Urodziliśmy się sami (bez swojej "drugiej połówki" przy boku). Wiadomo, że człowiek dąży do miłości, ale bez przesady. Nie można twierdzić, że ktoś jest naszym sercem, ponieważ serce ma się tylko jedno i swoje, druga osoba może co najwyżej je w jakiś sposób napędzać, "odżywiać", nawet zajmować w nim pewne miejsce, ale nie zastępować! Tak wiele słów rzucamy na wiatr, tak wiele słów bez pokrycia opuszcza nasze serce i poprzez nasze usta trafia do głowy i serca drugiego człowieka. Lecz czy naprawdę jesteśmy w stanie zagwarantować tej osobie wszystko to, o czym wciąż tak gorąco ją zapewniamy?

Miłość nie polega na grze pięknych słów i poddawaniu się czarowi chwili, ale przede wszystkim na dzieleniu z kimś smutków, na wspólnym rozwiązywaniu problemów, na wspólnym szlochaniu i patrzeniu zawsze w tym samym kierunku. Miłość to ciągłe dylematy, nieustanne wybory, które mimo wszystko należy podejmować razem, często drogą kompromisu. Podobno im silniejsze uczucie, tym ostrzejsze kłótnie. Bo przecież od kłótni uciec się nie da, można jedynie przez nie przebrnąć po to, by w końcu znaleźć jakieś rozwiązanie. Znając dobrze swojego partnera, możemy odgadnąć jego intencje, podejść go psychologicznie i dzięki temu wygrać ten bój, jednak czy nie korzystniej w takiej sprzeczce po prostu dojść do kompromisu? To fakt, czasem nie jest to łatwe, szczególnie wtedy, gdy obie strony mają silne charaktery i są nieustępliwe. Lecz czy to ma sens? Czy takie cudowne uczucie muszą psuć te wszystkie sprzeczki i dąsy? Czy nie byłoby wam szkoda pięknego kwitnącego kwiatu, błyszczącego w promieniach wschodzącego słońca od kropli porannej rosy, który w samym środku swego krótkiego "życia" został zdeptany przez nieostrożnego ogrodnika, przechodzącego przez sam środek waszego ogródka? Jeśli miłość wystawiana na próby przetrwa wszystko, dopiero wtedy możemy być pewni, że jest to prawdziwa dojrzała miłość.

1 2 3 right

Przeczytaj inne arty

brak książki Sekta z Wyspy Mgieł Jeśli interesuje Was tematyka sekt lub jesteście ciekawi, jak wygląda mechanizm działania takiego ruchu, zachęcamy...
brak filmy ENEMEF: Noc Najlepszych Filmów 2015 W piątek 11 grudnia dużo będzie się działo w Multikinach. Najbliższy ENEMEF zaserwuje Wam prawdziwą...
brak filmy ENEMEF: Noc Igrzysk Śmierci z Kosogłosem 2 Kto czytał (albo oglądał) Igrzyska Śmierci, ten wie, że to niezwykłe dzieło – i to...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz