Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Narkotyki a młodzież XXI wieku

1 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2017-01-06
Odsłony: 818
Autor: Alqanana

Mam 17 lat. Nigdy nie zażywałam narkotyków. Ani twardych, ani dopalaczy, ani nawet marihuany. Nie znaczy to jednak, że nie mogę się wypowiedzieć w tym temacie. 

Moje przemyślenia będą oparte na przeczytanej przeze mnie książce pt. My, Dzieci z Dworca ZOO i drugiej jej części oraz na własnych obserwacjach. 

Narkotyki powszechne uważane są za drogę zapomnienia lub dodatek do imprez, co jednak – muszę przyznać – jest prawdą. Sama czasem chodzę na różnego rodzaju zabawy, większe czy mniejsze, na których zwykle przelewają się litry alkoholu i niekiedy pojawiają się też narkotyki. Zazwyczaj jest to marihuana, a ponieważ jestem zdania, iż odurzanie się twardymi narkotykami jest zupełnym dnem, nie przyszłabym w miejsce, gdzie są używane.

Myślę, że zażywanie narkotyków w celu zapomnienia to najgorsza z możliwych sytuacji. Ludzie na początku eksperymentują, oszukują siebie i rodzinę, z którą najprawdopodobniej nie mają świetnych relacji, później zaczynają wpasowywać się w kręgi ćpunów i totalnie się uzależniają. To nic innego jak ucieczka od problemów, strach przed stawieniem im czoła i niedojrzałość.

Doskonale to widać na przykładzie Christiane, bohaterki wyżej wymienionej książki, która już jako trzynastolatka uzależniła się fizycznie od heroiny. Jest to straszne. Nie wyobrażam sobie przebywać z kimś takim, a co gorsza, być kimś takim. Z drugiej jednak strony potrafię ją zrozumieć. Nie miała stabilnych relacji z rodziną, a jej stosunek do życia był bardzo luźny, nie miała ambitnych planów i nadal nie ma (jest to zawarte w kontynuacji pierwszej części, Życie mimo wszystko). Zaczynała właściwie „niewinnie” – od haszu. Potem przyszedł czas na dopalacze, czyli już mocniejsze substancje, następnie wciągała heroinę nosem, a skończyło się, kolokwialne mówiąc, na dawaniu w żyłę, co jest już nazywane po imieniu po prostu narkomanią. W całym swoim życiu spróbowała niemal wszystkiego, co było dostępne.

Choć Christiane popełniała wiele błędów, podziwiam ją za inteligencję i umiejętność oceny sytuacji na trzeźwo i z dystansem. Po wielu nieudanych odwykach i terapiach zawsze wracała do nałogu i staczała się za każdym razem. Ludzie mówili, że nie ma przyszłości i na pewno trafi za kratki (co się stało – dostała wyrok i odsiedziała karę jednego roku). Wydała jednak książkę, która niespodziewanie stała się bestsellerem w Niemczech, potem jej sława wykroczyła poza kraj, do Europy, aż w końcu dowiedział się o niej cały świat. Stała się popularna właściwie przypadkowo. 

Po przeczytaniu tych dwóch książek, zawierających bardzo szczegółowe opisy tego, co się dzieje na głodzie, do czego ci młodzi ludzie się uciekają, by zdobyć swoją dzienną działkę i jak bardzo ranią bliskich przez swój nałóg, nie mogę słuchać rówieśników, gdy żartują sobie na te tematy

Mam znajomą, która stwierdziła, że świetnym pomysłem jest nazwanie swojego instagrama (nazwa jest podobna, nie taka sama, gdyż nie chcę upubliczniać jej profilu) iloveheroineco znaczy kocham heroinę. Nie ma narkomanów zadowolonych ze swego uzależnienia. Prawdopodobnie nawet nigdy nie używała i nie zdaje sobie sprawy, jakie to niebezpieczne. Ludzki organizm potrafi się uzależnić od heroiny po jednym razie

Ludzie, którzy mówią o tym, żartując sobie, lub używają, by dopasować się do jakichś grup społecznych, żeby dorównać doświadczeniom innych, nie tyle popełniają wielki błąd, co zwyczajnie są żałośni. Nie mam na celu nikogo obrazić, ale trzeba iść przez życie z rozwagą i odpowiedzialnie podejmować decyzje, nawet gdy wywierana jest na nas presja. Niestety, nie każdy sobie z tym radzi, zwłaszcza nastolatkowie.

Uważam też, że wszystkiego trzeba w życiu spróbować, testować siebie i swoje granice, tak aby odnaleźć prawdziwe ja. I nie mówię tu tylko o eksperymentowaniu z narkotykami. Chodzi o cały bagaż doświadczeń, jakie człowiek zbiera właściwie od przedszkola. Pierwsze przyjaźnie, pierwszy związek i wszystko, co z tym związane, doświadczenie uczucia miłości, pierwsza impreza, alkohol, ale i szukanie pasji na zajęciach dodatkowych czy w szkole, podróże i wiele, wiele innych. Może nawet skok ze spadochronem czy wyprawa do Kambodży. Wszystko zależy od człowieka, jego ideałów i marzeń, ale próbując nowych rzeczy, należy pamiętać, by nie przesadzić i nie robić niczego na siłę.

To by było na tyle, jeśli chodzi o moje przemyślenia w tym temacie.


Przeczytaj inne arty

brak książki Klątwa tytana – nowy komiks z serii Percy Jackson i bogowie olimpijscy Z przyjemnością informujemy, że Klątwa tytana – trzeci już komiks z serii Percy Jackson i...
brak książki Ja, Sakamoto – poznajcie jedynego w swoim rodzaju Sakamoto! Ja, Sakamoto Nami Sano, to jedna z nowych szkolnych serii, które zagościły w Polsce.  Zdecydowanie...
brak książki "Miasto schodów" już w sprzedaży! Pamiętacie naszą zapowiedź najnowszej książki od Papierowego Księżyca – "Miasta schodów"? Ta fantastyczna powieść jest...

Komentarze_ 1


brak

Witam. Wypowiem sie z punktu osoby ktora wczesna mlodosc wypelniona byla narkomania. jest to trudny temat, lecz jest tendencja ze ludzie rozmawiaja o tym, lecz w niewlasciwy sposob. tak, to prawda, ze srodowisko w ktorym sie obracamy jest w stanie doprowadzic nas do ruinz, gdyz pragnienie akceptacji i aprobaty w mlodosci jest wzolbrzmione do potegi dlatego nawet niewinne komentarze moga przcznic sie do sprobowania a wtedy najczesciej rownia pochyla, bo narkomania ma to do siebie, ze ciagle nam malo. od 4 lat jestem czysta i to moja duma, gdyz poradzilam sobie a obserwuje dawnych znajomych ktorzy dalej zazywaja i sa juz cieniem samych siebie, gdyz narkotyki wypaczaja rzeczwistosc, powoduja brak wgladu w samego siebie. to smutne, ale da sie z tego wzjsc. jestem tego przkladem .

Dodaj komentarz