Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Beznadziejne życie

2 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2017-01-21
Odsłony: 641

Myślałam, że znalazłam mężczyznę na całe życie. Wspaniałego, który mnie wspiera w każdej decyzji, zaufanego, który będzie ze mną na dobre i złe. Myliłam się? Najgorsze pytanie, jakie może zadać sobie każdy człowiek.

Od momentu kiedy przestałam się ciąć, kiedy zaczynałam być szczęśliwa, myślałam: „W końcu mi się udało!”. Owszem, przyznaję. Nic lepszego niż prawdziwa miłość nie mogło mi się przytrafić w życiu. Facet, który bardzo mnie kocha, może nawet za bardzo.

Jesteśmy razem jakieś półtora roku. Zdarzały się kłótnie, nieporozumienia, jak u większości ludzi. Ale zawsze wytrzymywaliśmy maksymalnie kilka godzin bez siebie, bez rozmowy. Chcieliśmy to naprawić, żeby znów było dobrze. Lubiłam, kiedy dawał mi kwiaty, kiedy o mnie dbał, ale również lubiłam być dla niego wsparciem, żeby czuł, że jestem i nigdzie się nie wybieram.

Jestem w klasie maturalnej i coraz częściej myślę, co będę robić. Nigdy nie miałam wyznaczonego celu, przeświadczenia, że będę robiła to, co lubię. Czasami nawet zazdrościłam rówieśnikom, którzy zdeterminowani dążyli do celu. Ja taka nie byłam. Chciałam, ale nie potrafiłam. Uważałam że jestem beznadziejna i do niczego się nie nadaję. Zaczęły nasuwać mi się pytania: „A może wyjechać w świat? Paryż? Wielkie miasto? Może tam jest moje miejsce?”. Jedyne, co mnie tutaj trzyma, to ON. Chciałabym go zabrać ze sobą. Wyjechać. Nie patrzeć na te fałszywe twarze. Dlaczego nie? Może warto spróbować? Przecież zawsze możemy tu wrócić. Ale nie… To nie jego świat, on nie chce.

Wszystko, co tutaj jest, mnie niszczy. Co dzień nachodzą mnie myśli, czy może się nie pociąć – będzie mi lepiej, przecież tak bardzo lubiłam się krzywdzić. Wiem, głupie to, co piszę, i może moje słowa nie mają znaczenia, ale to jedyne miejsce, gdzie mogę powiedzieć, jak się czuję i jak bardzo źle mi jest. Przez tyle czasu się samookaleczałam, więc jeden raz chyba mi nie zaszkodzi?

Nienawidzę siebie za to wszystko. Niszczę swój związek, a jednocześnie siebie. Może nie nadaję się do bycia z kimś, kto bardziej ode mnie chce, żebym była szczęśliwą i poukładaną dziewczynką? Może jednak popełnić to cholerne samobójstwo i mieć spokój?

Tyle czasu zajęło mi pozbieranie się po samookaleczaniu, po miłości, która nigdy nie była spełniona, a teraz, kiedy już miałam nadzieję, że w końcu jest dobrze, to wcale tak nie jest. Gdybym była choć odrobinę odważniejsza, pewnie zrobiłabym to, o czym myślę – pocięła się i uciekła jak najdalej stąd. Ale boję się zranić moich bliskich. Nie chcę, żeby mnie znienawidzili. Nie wiem, co robić, i nie życzę nikomu takiego wyboru…

Mieliśmy przetrwać wszystko, pamiętasz?


Przeczytaj inne arty

brak wasze artykuły Samookaleczanie Samookaleczanie? Fizyczny ból pomaga nie myśleć o problemach które niszczą nam psychikę. Ludzie „słabi”, mający trudności...
brak wasze artykuły Co dalej? Był najcudowniejszym facetem, jakiego spotkałam do tej pory. Zrozumiałam. Zrozumiałam, że w życiu niczego nie można...
brak wasze artykuły Nieodwzajemniona miłość Jeszcze nigdy nie kochałam tak jak teraz. Pierwszy raz spotkały mnie tak silne uczucia. Może...

Komentarze_ 2


brak

Znam to uczucie, kiedy myślę, że jestem do niczego, każde moje działanie jest bez sensu, i tak nic mi się nie uda...Zdajemy sobie sprawę, że trzeba zmienić to myślenie, ale wiem jakie to trudne.. Eh. Mnie podbudowuje myśl, że nie tylko ja tak mam. Jest mnóstwo ludzi w podobnej sytuacji i trzeba się wspierać nawzajem. Coraz częściej mam ochotę coś ze sobą zrobić, nie wytrzymuję sama z sobą. I doskonale rozumiem. Nie radzimy sobie z problemami, a otoczenie nie daje nam tego, czego oczekujemy. Czasem sami nie wiemy czego tak naprawdę chcemy czy wymagamy... To straszne, ale coraz bardziej zaczynam widzieć, że musimy to przetrwać, pokazać że nie jesteśmy słabi. Musimy walczyć o swoje szczęście, wykorzystać życie jak najlepiej potrafimy. Nikt za nas tego nie zrobi. Jak na razie nie mam pojęcia jak do tego dojść, jestem strasznie zagubiona, ale wiem, że nie można się poddać. Samobójstwo jest najgorszym rozwiązaniem, chociaż sama mam coraz częściej takie myśli. Dobrze,że napisałaś to wszystko tutaj. To zawsze pomaga. I pamiętaj, że nie jesteś sama. W internecie jest mnóstwo ludzi, którzy chcą pomagać, być przy Tobie. Jak coś to zostawię swój nr. GG :) 52875226 Pozdrawiam!

brak

Witaj jestem Krzysiek kiedyś miałem podobnie ale wyszedłem z tego i chciałbym z tobą pogadać bo być może mógłbym ci coś doradzić. Jeśli chcesz to odezwij się do mnie +4746214414 mieszkam w Norwegii. wystarczy jak napiszesz smsa ja oddzwonie. pozdrawiam

Dodaj komentarz