Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Społeczeństwo głupiejące?

1 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2016-04-11
Odsłony: 1100
Autor: mloda14-14

Socjologowie od lat mówią o społeczeństwie starzejącym się, społeczeństwie chorującym, ale chyba nikt nigdy nie wspomniał o społeczeństwie głupiejącym czy też ogłupionym.

Tekst jest subiektywny, nie jest oparty na żadnej grupie badawczej ani nie opisuje każdego człowieka na Ziemi. :)

Do stworzenia terminu „społeczeństwo głupiejące”, choć socjologiem nie jestem, pchnęło mnie codziennie przeglądanie Facebooka. Jestem zapisana do kilkunastu grup tematycznych – o podróżach, gotowaniu, o zakupach czy codziennych sprawach. Każdego dnia, czytając posty, łapię się za głowę.

Zastanawiam się, jak ludzie tyle lat przeżyli bez internetu, bez portali społecznościowych. Jak to możliwe, że my, współczesna młodzież, daliśmy radę na podwórku bez smartfonów, a do odrabiania lekcji służyła nam encyklopedia, a nie Google?

Nie twierdzę, że internet jest zbędny, ale czy musimy go używać w każdej minucie naszego życia?

Od kilku lat jeżdżę autostopem po Europie. Mam ze sobą papierową mapę, rozmówki z podstawowymi zwrotami w języku kraju, do którego jadę, i mózg. W domu przygotowuję sobie listę miejsc do kimania w krajach, które chcę odwiedzić + w miejscowościach na trasie w razie przerw w podróży. Wiem też, co mniej więcej chciałabym zobaczyć, a plan miasta pomaga mi w znalezieniu wylotówki. A poza tym: „koniec języka za przewodnika”. Wystarczy wejść na pierwszą z brzegu grupę podróżniczą na Facebooku, aby przekonać się, że pytania o noclegi, wylotówki i atrakcje turystyczne pojawiają się kilkadziesiąt razy, a ktoś nawet nie wysilił się, aby samemu znaleźć jakiekolwiek informacje w przewodnikach czy Google, tylko czeka na gotowe. Włącznie z tym, że sporo osób szuka podwózki przez internet, a nie po prostu wystawiając kciuk. Czyż nie taka była idea autostopu?

Wchodzę do sklepu z warzywami – to lokalny sklep bez kasy fiskalnej. Kupuję 5 różnych produktów, facet je waży i zapisuje masę obok cen na kartce. Potem, na kalkulatorze, mnoży wagę razy cenę (coś w stylu 0,2 × 2) i zapisuje w trzeciej kolumnie, co zajmuje mu trochę czasu. Następnie (na kalkulatorze) dodaje poszczególne kwoty. Nie zapłaciłam więcej niż 10 euro. Nie wiem, czy dobrze pamiętam, ale wydaje mi się, że podstawowe działania matematyczne (dodawanie i mnożenie) w obrębie 0–100 mieliśmy już w trzeciej klasie podstawówki… Panie premierze, jak żyć bez kalkulatorów?

Tego typu przykłady można mnożyć. Nie wiem, jak kiedyś ktoś cokolwiek potrafił ugotować, nie mając dostępu do grupy kulinarnej. Jak w ogóle wyjeżdżaliśmy z rodzicami nad morze w wakacje, gdy nie było Booking.com? W jaki sposób szukaliśmy godzin otwarcia sklepów w święta czy pizzerii w okolicy? Może po prostu wychodziliśmy z domu i rozmawialiśmy z ludźmi, zamiast ślepić w smartfony?

Nie używamy mózgów, ślepo wierzymy w to, co znajdziemy w internecie, lub w to, co pokażą nam w telewizji. Jesteśmy ignorantami, nie chcemy się uczyć nowych rzeczy ani korzystać ze zdobytej wiedzy, jeśli można pójść na „łatwiznę”. Obecnie ludzie nie potrafią na niczym się skupić, w połowie filmu w kinie wyciągają telefony, bo zaczynają się nudzić, jeśli coś trwa dłużej niż filmik na YouTube. W maltańskich kinach w połowie filmu jest przerwa na siku, popcorn i Facebooka.

1 2 right

Przeczytaj inne arty

brak wasze artykuły Ona Siedziałam przy biurku, dzień jak co dzień. Minuty w pracy dłużyły się niemiłosiernie, a do...
brak książki Z bagna do szczęścia, czyli recenzja Wolę być… „Wolę być… to opowieść o dorastaniu, odkrywaniu siebie, sprawdzaniu własnych możliwości i ograniczeń, o miłości,...
brak książki Moje nurkowania, czyli od kaleson do twinsetu - recenzja Do książki Moje nurkowania, czyli od kaleson do twinsetu sięgnęłam kilka tygodni po moim pierwszym...

Komentarze_ 1


brak

Cóż pewna część osób na pewno podchodzi pod Twój artykuł. Jak znajomy mojego kolegi, który nie potrafił wyjść do kiosku po wskazaniu drogi(który był ja wiem... za rogiem?) bez nawigacji. Albo zadanie na zadane.pl. Ktoś nie umiał obliczyć zadania ile zapłaciłby za sto kurczaków po 10zł... Czasem ręce opadają. Jednak ja wierzę i widzę, że są jeszcze mądrzy ludzie i korzystają z tego, co im dano, jednak używają też własnego mózgu.

Dodaj komentarz