Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Życie na dnie

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2016-01-11
Odsłony: 1594
Autor: załamany7

Nie wszystko w życiu jest możliwe. Niemożliwe jest na przykład wylądowanie na Słońcu, dostanie się w sekundę z Polski do Japonii przy użyciu dzisiejszej technologii. Tak samo niewykonalne jest dziś dla mnie wybranie jednej, najważniejszej rzeczy w moim życiu, którą zniszczyła mi masturbacja.

Zbliża się Nowy Rok. Dla niektórych to pewnie czas przemyśleń i planów na przyszłość. Ja nie mam żadnych zamiarów oprócz czystej, nieskażonej choćby jedną najmniejszą wartością wegetacji. Dlaczego tak się stało? Popadłem w nałóg. Jakiś czas temu opisywałem na tym forum swoje dość żałosne problemy z nieszczęśliwą miłością i jak zniszczyłem sobie życie, popadając przez nią w nałóg. Nie napisałem jednak, od czego jestem uzależniony i że to właśnie to uzależnienie jest przyczyną mojego obecnego samopoczucia.

Długo zbierałem się, żeby napisać ten artykuł. Nie wiem, od czego zacząć. Mój przypadek jest wyjątkowy. Tak, wiem, każdy tak mówi, ale ja nie mogę napisać, na czym ten wyjątek polega, ponieważ gdyby ktoś z moich znajomych natrafił na ten artykuł, od razu rozpoznałby mnie, pomimo tego że nikt z nich nie wie o niżej opisanych problemach. Również pisząc wyżej wspomnianego posta na forum, zmieniłem kilka nieistotnych szczegółów, ze strachu przed rozpoznaniem. Bałem się to napisać nawet tutaj, anonimowo, ale przychodzi taki moment, że po prostu się musi. Niech to będzie dla Was przestroga przed szkodliwością masturbacji. Z góry przepraszam za nieskładność artykułu, ale ciężko przychodzi mi zebranie myśli, na dodatek piszę ze smartfona, co pośrednio też jest konsekwencją mojego upadku. Niemniej proszę o poważne potraktowanie tego arta i przepraszam za wszystkie obrzydliwości, jakie zdecydowałem się tu opisać.

Niełatwo jest powiedzieć, kiedy to wszystko właściwie się zaczęło. Już w wieku około ośmiu lat zacząłem mieć pierwsze fantazje seksualne. Pamiętam, że moja niewiele starsza siostra dla zabawy łaskotała mnie w plecy, w brzuch, a ja uwielbiałem to jak najdłuższe staranie się wytrzymać. Nie rozumiałem jednak, dlaczego zawsze potem sztywniał mi członek. Kiedy o tym teraz piszę, przechodzi mnie dreszcz i jest mi wstyd pomimo tego, że nikt z was mnie nie zna. Dziś wiem, że mam taki fetysz i jest on rozwinięty do tego stopnia, że jako chyba jedna z niewielu osób potrafię sam się połaskotać. Zresztą nie jest to jedyne dziwactwo, z jakim się męczę, ale o tym później. Wracając do tamtych czasów, pamiętam pisemka plotkarskie mamy i babci. Z tyłu zawsze były jakieś reklamy filmów ze striptizem do wysłania na telefon itp. Robiło to na mnie wtedy ogromne wrażenie i podglądałem kiedy mogłem. Wtedy jeszcze nie miałem pojęcia, czym jest seks, onanizm, masturbacja. Paradoksalnie jedynymi częściami ciała, jakich unikałem, łaskocząc się, były narządy płciowe. Budziły we mnie obrzydzenie.

W wieku jedenastu lat dostałem pierwszy telefon. Były na nim dema gier. Telefon miał bardzo mały ekran, ale to mi wystarczyło. Było tam między innymi wyłączające się po minucie demo znanej gry samochodowej, której kolejne części wychodzą do dziś i która dziś, po moim powrocie po latach, jest moim drugim życiem. Podczas ładowania wyścigu zawsze pojawiała się jedna z trzech mniej lub bardziej prowokujących dziewczyn. Patrzyłem na nie i fantazjowałem o tym, jak się rozbierają.

O tym, skąd się biorą dzieci, zacząłem dowiadywać się od rówieśników w szóstej klasie, jednak nadal niczego nie rozumiałem. Gdy poszedłem do gimnazjum, obijało mi się o uszy wypowiadane przez rówieśników słowo „sperma”. W końcu dowiedziałem się, czym ona jest, ze szkolnego podręcznika do biologii, ale dalej nie miałem pojęcia, jak ją wywołać, ani nie przyszło mi do głowy, żeby to robić. Aż pewnej nocy, w wieku może czternastu lat, zacząłem sięgać do swoich narządów płciowych i zauważyłem, że to bardzo przyjemne. Gdy coś wypłynęło coś z członka, kiedy leżałem w ciemnym pokoju, byłem przekonany, że… zsikałem się. Dopiero później zrozumiałem, że to właśnie sperma. Jest to dla mnie dowód, że masturbacja jest naturalną czynnością, która wykonywana raz na dwa tygodnie i bez użycia pornografii jest zdrowa dla organizmu. I rzeczywiście czułem się z tym dobrze. Nie myślałem o masturbacji w ogóle, aż nadszedł właściwy czas. Jednak wstydziłem się jej i w rozmowie o tych sprawach z kolegami z gimnazjum wolałem powiedzieć, że tego nie robię, i zostać wyśmiany. Miałem już wtedy małego smartfona z dostępem do internetu i byłem dość uświadomiony w sprawach seksualnych. Wystarczyło mi to, co znalazłem na YouTube, ale z czasem zacząłem szukać mocniejszych wrażeń. Przypomniałem sobie o swoim fetyszu i zacząłem się łaskotać podczas masturbacji. Odlatywałem.

1 2 right

Przeczytaj inne arty

brak książki Klątwa tytana – nowy komiks z serii Percy Jackson i bogowie olimpijscy Z przyjemnością informujemy, że Klątwa tytana – trzeci już komiks z serii Percy Jackson i...
brak książki Ja, Sakamoto – poznajcie jedynego w swoim rodzaju Sakamoto! Ja, Sakamoto Nami Sano, to jedna z nowych szkolnych serii, które zagościły w Polsce.  Zdecydowanie...
brak książki "Miasto schodów" już w sprzedaży! Pamiętacie naszą zapowiedź najnowszej książki od Papierowego Księżyca – "Miasta schodów"? Ta fantastyczna powieść jest...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz