Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Cholerny smutek. List do mojej E.

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2016-01-04
Odsłony: 1011
Autor: Mati1992

Hej, E. Najukochańsza E.

Bardzo bym chciał, byś teraz była przy mnie, usiadła i wysłuchała co chcę Ci powiedzieć. Powiedzieć znów te słowa, które jak mantrę powtarzam od kilku tygodni.

Skarbie, nie wiem, jak mam Cię odzyskać. Próbuję wszystkiego. Modlitwy, prośby, listów, wspomnień, krzyków. Było nam z sobą bardzo dobrze, sama to potwierdziłaś. Uwielbiałem czekać na Ciebie pod drzwiami i słuchać dźwięku otwieranych drzwi windy, Twoich kroków w stronę mojego mieszkania. Uwielbiałem się szykować na te nasze spotkania, zawsze się denerwowałaś, że tak długo mi zajmuje przygotowanie się. Ja po prostu chciałem dorównać Twojemu wdziękowi. Chciałem nie czuć się gorszy, jak to często u mnie bywa z tą niską samooceną.

Byliśmy razem tyle czasu. Poznawaliśmy się od grudnia 2012 roku, kawał czasu. Godzinne telefony, rozmowy na Skype’ie, SMS-y, listy, w których pisałaś, że jesteśmy jedną częścią, że zawsze będziesz mnie kochać. Do dziś pamiętam te emocje otwierania listów, nie bawiłem się w jakieś nożyczki, tylko rwałem, by jak najszybciej przeczytać co znów miłego napisałaś. Skarbie, Ty to wszystko znasz, przeżyliśmy to, tę walkę o to, by wreszcie przestać żyć na odległość, by wreszcie zamieszkać blisko siebie. Do końca życia nie zapomnę tych chwil u Ciebie w nocy na łóżku, gdzie wątpiłaś, czy damy radę. Uspokajałem Cię, że wszystko się uda, mimo że też nie byłem tego pewny.

Udało się po wielu problemach zamieszkać w jednym mieście. Tak bardzo się cieszyłem, gdy wtedy pisałaś, że wybierasz Warszawę.  Radowałem się jak głupi, ale musiałem zachować pozory, sama wiesz dlaczego. Wiem, że Cię męczyłem tym zdrowym trybem życia, tym wyganianiem na treningi, ale robiłem to dla nas, myszko. Chciałem, byśmy przestali być zgredami, a stali się zdrowymi ludźmi. Szczęśliwymi.

Kochanie, przepraszam, że zwątpiłem w nas w najtrudniejszym momencie: gdy musiałaś opuścić Warszawę. Przepraszam, że nie postawiłem wszystkiego na nas. Chciałbym, żebyś wiedziała, że każdy dzień bez Ciebie był walką, był powoli rozrywaną raną. Czułem się, jakby ktoś posypał mi ranę solą. Zaczynałem dzień myślą o Tobie i tą samą myślą kończyłem. Skarbie, jeden głupi błąd. Nigdy się nie zdradzaliśmy, zawsze wspieraliśmy, karmiliśmy jak dwa gołąbki. Wiem, że czasem przesadzałem z tym, że masz się uczyć, ale bardzo chciałem, by Ci się udało i żebyś została ze mną w Wawie. Widziałem, jak się starałaś. Nie wiedziałem, jak mogę Ci pomóc. Gołąbku mój, od trzech miesięcy nie umiem jeść, mówisz, że już mnie nie kochasz przez to, że zwątpiłem w nas. Nie wiem, co mam robić, jak Cię przekonać, żebyś dała nam szansę, wiem przecież, że gdzieś tam w głębi serca bardzo Ci zależy, wiem, że chcesz być ze mną szczęśliwa, chcesz do mnie przychodzić i się we mnie wtulać. 

Gdy ostatnio do Ciebie poszedłem, znów gadałaś z koleżanką o tym, jak się nawaliła itd. Obraziłaś mnie stwierdzeniem, że ze mną można pogadać tylko o sporcie. Myślę, kiciu, że ona ma na Ciebie zły wpływ. Kolega, który zna trochę akademik, opowiedział mi, że wśród chłopaków ma ona złą opinię. Nie chcę, byś taka była.

Później pisałaś przeprosiny i że chcesz do mnie przyjść, ale się boisz… Skarbie, wybierz mnie… Obiecuję, że zrobimy wszystko, byśmy byli szczęśliwi razem. Przyjdź do mnie i wtul się we mnie… Wybaczam Ci wszystkie przekleństwa na mnie, próby odepchnięcia mnie od siebie, wszystko. Ty wybacz mi tamten jeden głupi błąd. Przyjechałem do Ciebie te trzysta kilometrów mimo tego że mówiłaś, że nie mam czego szukać, zostawiłem całe swoje dotychczasowe życie daleko, daleko. Bo cholernie mi na Tobie zależy… Cholernie. Przyjdź do mnie, porozmawiajmy. Daj nam szansę, przecież wiesz, że warto.

Boję się usłyszeć, że nie przyjdziesz, bo idziesz na imprezę ze znajomymi albo coś w tym stylu. Skarbie, jeśli zależy Ci chociaż w 1%, to nie patrz na znajomych, tylko chodź. Znajomi po studiach odejdą, a moja miłość i pierścionek kupiony z uczucia do Ciebie zostaną. Wiem, kiciu, że przeraża Cię ten pierścionek, obiecuję go schować tak głęboko, żebyś go nie widziała, dopóki nie będziesz gotowa. 

Skarbie, wybierz mnie albo pozwól odjechać i nigdy się z Tobą nie zobaczyć, pozwól zapomnieć o tym co było, ponieważ nie chcę być z kimś, kto woli znajomych od najszczerszego uczucia.

KOCHAM CIĘ, MOJA WARIATKO,

Twój Mati.

PS Tego jeszcze nie próbowałem, by Cię odzyskać… Nie gniewaj się na mnie. 

Przypomnij sobie te chwile, kiedy grzaliśmy sobie łapki, albo gdy po kłótni szliśmy w inne strony, by za pięć minut wrócić i się tulić. 

Znów może być dobrze…


Przeczytaj inne arty

brak książki Recenzja: Jutro będziemy szczęśliwi – magiczna, zimowa opowieść Choć trwa jeszcze lato, pragnę Was dzisiaj zaprosić od lektury przedpremierowej recenzji zimowej opowieści miłości...
brak książki Recenzja Przy wspólnym stole – lekcja klejenia ryżowych kulek Wspólne posiłki, czy to z rodziną, czy bliskimi osobami stanowią ważny element życia każdego człowieka....
brak książki Recenzja: Pandora Hearts – Twoim grzechem jest twe istnienie! Po zachwycie w jaki wprawiły mnie pierwsze tomy Księgi Vanitasa nie miałam większego wyboru jak...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz