Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Przygody mobilnego chłopaka - zderzenie ze społeczeństwem

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2015-07-02
Odsłony: 718
Autor: Gatts18

Witam wszystkich serdecznie!

Kilkoma słowami wstępu chciałbym nakreślić istotę powstania tego tekstu. Chciałbym się z Wami podzielić osobistymi doświadczeniami oraz odczuciami, jakie targają mną codziennie. Z perspektywy osoby poruszającej się na wózku inwalidzkim. Póki co wrzucę jeden tekst, jeżeli spodoba się taka forma, to będę kontynuował pisanie swoich przemyśleń. :)

Jak tytuł tekstu mówi, jestem chłopakiem poruszającym się na wózku inwalidzkim. Mam dwadzieścia dwa lata i mieszkam w średniej wielkości miejscowości na Pomorzu Zachodnim. Na ogół jestem bardzo pozytywnie nastawionym do życia człowiekiem, szczerym, uśmiechniętym, czasem wręcz leniwym, każdy ma jakieś złe cechy. :P W tym tekście chciałbym przybliżyć sytuację, kiedy jestem na mieście. Mimo że wydaje się zupełnie zwyczajna, ja, i nie tylko ja, odbieram to w troszkę inny sposób.

Na miasto wyruszam na wózku inwalidzkim. Jadąc, czuję na sobie masę spojrzeń, jedne są pełne litości (nie lubię litowania się nade mną), inne są naznaczone takim niepokojem, strachem. Czuję się przez to, jakbym był jakimś kosmitą. Zdarzają się też spojrzenia ciepłe, pełne serdeczności i uśmiechu. Ludzie w naszym kraju jeszcze nie do końca oswoili się z faktem, że osoby doświadczone przez życie też żyją w społeczeństwie. Dla ludzi to taki trochę szok, gdy widzą osobę z jakąś dysfunkcją. Dwadzieścia, trzydzieści lat temu, gdy ktoś miał w rodzinie niepełnosprawnego, to taka osoba żyła w czterech ścianach, często sami krewni nie przyznawali się, że mają kogoś chorego w domu, bo co ludzie powiedzą, bo wstyd itp. Jednak w dzisiejszych czasach Polska zaczyna powoli dostrzegać, że istnieją osoby niepełnosprawne.

Ludzie obawiają się takich osób jak ja, ponieważ istnieje pokaźna grupa niepełnosprawnych, którzy poprzestali na użalaniu się nad sobą i wiecznym lamencie: „Boże, dlaczego musiałem być to akurat ja?”. Wiem doskonale, jak to jest, bo sam miałem taki okres w życiu, jednak przyszedł moment, że przestałem się użalać nad sobą i zmieniłem totalnie swój pogląd na świat i moje życie. „Jadę” przez życie pełen nadziei i radosny na przekór swojej sytuacji zdrowotnej i wszelkim przeciwnościom losu. Kiedy zauważę, gdy ktoś na mnie patrzy, odwracam się w jego stronę, uśmiecham się szeroko i mówię zwyczajne „dzień dobry”, machając do tego ręką. Jest to taki mój osobisty sposób wyrywania ludzi z tej zadumy typu „o Boże, taki młody, a na wózku, jemu to musi być ciężko”. Fakt, łatwo nie jest, ale skoro dostałem takie życie a nie inne, to chcę wykorzystać je na sto procent, żeby na końcu niczego nie żałować.

Gdy człowiek zobaczy mnie pełnego radości i uśmiechu, to zazwyczaj reaguje na dwa sposoby. Peszy się i odwraca głowę w drugą stronę bądź odpowiada mi z uśmiechem na twarzy. Taki zwyczajny gest, uśmiech, niby tak oczywiste, ale jak ogromną moc kryją. Osobiście mogę Wam powiedzieć, że gdyby nie uśmiech, to moje życie nie wyglądałoby dziś tak przejrzyście.

Miałem kiedyś przygodę: jechałem po parku uśmiechnięty, bo piękna pogoda była. Mijałem mężczyznę, uśmiechnąłem się do niego, a ten zatrzymał mnie i powiedział: „Powiedz mi proszę, jak Ty to robisz, że mimo sytuacji, w jakiej się znajdujesz, potrafisz się cieszyć i uśmiechać?”. Spojrzałem na faceta i powiedziałem: „Wie pan, jaka jest moja definicja szczęścia? Najwięcej szczęścia kryje się w najbardziej oczywistych sprawach”. Wymieniliśmy jeszcze kilka słów i mężczyzna uścisnął mi dłoń, podziękował i odszedł z uśmiechem na twarzy. Właśnie, najwięcej szczęścia kryje się w drobnostkach, a sztuką jest umieć to dostrzegać. Przykładowo: dostanę lizaka, sprawi mi to tyle radości, jakbym znalazł sto złotych. :D Może i trochę dziecinne, ale uwierzcie, gdy zacznie się inaczej patrzeć na wszelkie drobnostki i je doceniać, to życie staje się piękniejsze.

Kończąc, chciałbym napisać, że kluczem do szczęśliwego życia są uśmiech i pozytywne nastawienie. Osobiście chciałbym zmienić pogląd ludzi na osoby niepełnosprawne, nie są to jakieś potworki, tylko takie same żyjące istoty jak inni, lecz trochę pozmieniani przez życie. Wszyscy mamy jednakowe potrzeby, jedni po prostu mają łatwiej, inni – nie.

PS Mam nadzieję, że tekst się spodobał. :) Proszę w komentarzach o szczere opinie (nawet te złe) oraz wskazówki, co mógłbym ewentualnie zmienić bądź dopisać, no i oczywiście czy chcielibyście więcej tekstów ode mnie. Miło by było, jeżelibyście podsuwali tematy, które mógłbym rozwinąć.

Pozdrawiam, Aleksander.


Przeczytaj inne arty

brak wasze artykuły Niepełnosprawność przeszkodą? Jak wiadomo, w naszym społeczeństwie są różni ludzie: pracoholicy, nastolatkowie, zwyczajni ludzie, ludzie z jasnym...
brak książki Klątwa tytana – nowy komiks z serii Percy Jackson i bogowie olimpijscy Z przyjemnością informujemy, że Klątwa tytana – trzeci już komiks z serii Percy Jackson i...
brak książki Ja, Sakamoto – poznajcie jedynego w swoim rodzaju Sakamoto! Ja, Sakamoto Nami Sano, to jedna z nowych szkolnych serii, które zagościły w Polsce.  Zdecydowanie...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz