Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Kochałam ją jak siostrę

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2015-05-12
Odsłony: 915
Autor: Collins

Witam. Nazywam się Sylwia. Jestem tu, ponieważ chcę opowiedzieć swoją historię. Wyjąć cierń z serca. 

Wszystko zaczęło się jakiś rok temu. Jak zwykle siedziałam w domu przed komputerem. Założyłam konto na pewniej stronie internetowej. Poznałam tam osiemnastoletnią dziewczynę Ivy. Bardzo szybko stworzyła się między nami więź. Pomimo że dziewczyna mieszkała na drugim końcu kraju, to była mi najbliższą osobą. Czułam, że mogę na nią liczyć, że ona mnie rozumie. Nie wyobrażałam sobie dnia bez pisania z Ivy. Gdy otwierałam odpowiedź od niej, czułam dreszczyk emocji, podekscytowanie i radość. Byłam zazdrosna o innych jej znajomych. Podzielałam nienawiść do matki za to, że tak krzywdzi Ivy. Byłyśmy razem w smutku i radości…

Stała się częścią mojego życia. Stała się siostrą…

Zaufałam jej, wierzyłam w każde słowo. Zbywałam ziarnko niepewności. To w końcu przyjaciółka, prawda? Ona nigdy mnie nie okłamie i nie opuści. I tak to było. Mijały dni, tygodnie, miesiące. Zdarzały się nam kłótnie, ale nawet one nie potrafiły zerwać tej więzi. Przed Ivy nie musiałam udawać ani grać. Ona jedyna znała prawdziwą mnie. Wiedziałyśmy o sobie chyba wszystko. Byłyśmy dla siebie nawzajem oparciem. 

Zaczęło się pomiędzy nami psuć w ostatnich miesiącach naszej znajomości. Kłótnie zdarzały się rzadziej, za to były śmiertelne bolesne. Nie odzywałyśmy się do sobie nawet tydzień i więcej. Teraz wiem, że chciała, bym cały czas przyznawała jej rację. Niemal wyczuwałam irytację dziewczyny, gdy zaczynałam pisać o sobie. Jakoś to przełykałam i nie robiłam afer. Ivy była dla mnie bardzo ważna. Rozumiałam wszystkie jej humory, ale czy ona odpłacała się tym samym? Nie. I właśnie to było powodem końca naszej przyjaźni. Ivy dobrze wiedziała, jaką mam sytuację w domu. Wiedziała, że mam wszystkiego dość. Potrzebowałam wtedy tylko kilku słów pocieszenia od przyjaciółki. Co dostałam? Znowu zaczęła jęczeć, narzekać. Przebolałam to, ba, pisałam, jak jej współczuję! Ivy potem zaczęła zadawać mi jakieś bzdurne pytania. Nie wiedziałam, o co chodzi, pytałam, a ta nie odpowiadała. W końcu straciłam cierpliwość. A Ivy jeszcze napisała, że robi sobie ze mnie jaja. Was by to nie zdenerwowało? Pożarłyśmy się bardzo. I to był koniec. 

Nigdy mnie nie przeprosiła. Nigdy. Te wszystkie kłótnie, złe słowa, fałszywe oskarżenia. Nie przeprosiła mnie, chociaż to wszystko przez nią. Ona nie potrafiła mnie w pełni zaakceptować. Nie mogła mnie zrozumieć. Według niej, gdy miałam zły humor i nie pasowały mi niektóre rzeczy, to zaraz się „wyżywałam przez problemy w domu”. Tylko Ivy mogła mieć zły dzień i jej trzeba było zawsze współczuć. 

Wcześniej czułam złość, gdy o tym myślałam. A teraz? Teraz przepełnia mnie smutek. Łudzę się, że była przyjaciółka do mnie napisze. Czasem myślę: „może ja powinnam się odezwać?”. Nie… To, co mi powiedziała, było niewybaczalne. Poza tym to była jej decyzja. Sama powiedziała, że „pasuje”. 

Próbuję o niej zapomnieć, ale nie daję rady. Ona nadal siedzi mi w głowie. Tyle rzeczy mi się z nią kojarzy. Nawet głupia postać z gry. Serial. Blond włosy. Kraków (miejsce jej zamieszkania). GG. Dentysta. Nordic walking. Czekolada. Mogłabym wymieniać w nieskończoność.

Niedługo, w wakacje, miałyśmy mieć pierwszą rocznicę znajomości. Powinnam jej nienawidzić, ale tęsknię. Była dla mnie jak siostra, kochałam ją, o czym wiedziała. 

Ivy sprawiła, że odbiłam się od dna. Chyba znowu spadam. 


Przeczytaj inne arty

brak książki Recenzja: Jutro będziemy szczęśliwi – magiczna, zimowa opowieść Choć trwa jeszcze lato, pragnę Was dzisiaj zaprosić od lektury przedpremierowej recenzji zimowej opowieści miłości...
brak książki Recenzja Przy wspólnym stole – lekcja klejenia ryżowych kulek Wspólne posiłki, czy to z rodziną, czy bliskimi osobami stanowią ważny element życia każdego człowieka....
brak książki Recenzja: Pandora Hearts – Twoim grzechem jest twe istnienie! Po zachwycie w jaki wprawiły mnie pierwsze tomy Księgi Vanitasa nie miałam większego wyboru jak...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz