Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Książki również są przyczyną brania narkotyków.

Data dodania: 2003-12-21
Odsłony: 5841

Na forum_

2014-10-25 02:16:17
title Poważny problem z p
2014-10-25 02:00:08
title (do)Wolny temat
2014-10-24 23:59:46
title (do)Wolny temat
2014-10-24 23:40:45
title Premiery,których oc
2014-10-24 23:03:22
title (do)Wolny temat
2014-10-24 23:02:45
title nie wiem co o tym my
2014-10-24 22:42:05
title (do)Wolny temat
2014-10-24 22:23:11
title Co ze mna nie tak ?
pokaż więcej
Autor: Metropolis

Wybrana przeze mnie książka nosi tytuł "My, dzieci z dworca ZOO". Wzbudziła ona we mnie dość mieszane uczucia i śmiem powiedzieć, że w swej istocie ma różne przesłania, nie koniecznie dobre. W gruncie rzeczy uważam, że ta książka może wywierać negatywny wpływ na młodzież, a nawet może prowadzić do śmierci. Autorką owej książki jest nie, kto inny, jak właśnie główna bohaterka opisanej w niej powieści. Christiane F. - bo o niej mowa jest przede wszystkim nikim nadzwyczajnym, lecz fascynująca jest jej przygoda z narkotykami.

Lata 70 XX wieku, dziewczyna w wieku 12 lat przeprowadza się do centrum Berlina, gdzie złudne nadzieje na bogatą i wygodną przyszłość szybko zostają zastąpione przygnębieniem i masą zakazów. Okazuje się, że życie w Berlinie znacznie różni się od beztroskiej zabawy na wsi (jaką zwykła mieć). Ludzie są zdecydowanie inni. Szara rzeczywistość, pełna chciwości, nienawiści, wrogości, bezwzględnej konkurencji, a także utrata bliskich przyjaciół sprawiły, iż młoda Chrisitiane powoli stawała się ofiarą narkotyków. Nowe środowisko, w którym się znalazła wywarło na jej psychikę duży, dość negatywny wpływ. Głównym powodem brania narkotyków była właśnie owa szara rzeczywistość, chęć wybicia się spośród grupy (zapoczątkowana spostrzeżeniami młodej dziewczynki, że trzeba walczyć i umieć się pokazać by być słuchanym). Na tym kłopoty dziewczyny się nie skończyły. Jej rodzice się rozeszli, jej siostra dostała się pod opiekę ojca, ona zaś pod matki. To, krótkie streszczenie tematyki książki pozwala nam na wyciągniecie kilku ważnych wniosków, potwierdzonych faktami.

Pierwszym moim spostrzeżeniem jest to, iż w istocie branie narkotyków jest w tej książce jawnie usprawiedliwiane. "Ich sytuacja, mimo pozornego wzrostu dobrobytu, charakteryzuje się wzrastającym systematycznie pogarszaniem się warunków egzystencji: pogoń za wynikami i stresy w szkole, przepełnione klasy, brak miejsc do nauki zawodu, bezrobocie i konflikty rodzinne są konkretnym wyrazem tego pogorszenia" .Używanie środków odurzających dotyczy zwłaszcza młodzieży. Zważywszy ich sytuację, nie powinno to nikogo dziwić. Właśnie w tym momencie nasuwa się pytanie: Skoro młodzież w Niemczech, która jest bogatsza jest usprawiedliwiona to, co pozostaje młodym Polakom, którzy często są w o wiele cięższej sytuacji niż ta panująca u naszych sąsiadów? W naszej rzeczywistości łatwo jest zauważyć liczne patologie, które są skutkiem wysokiego bezrobocia. Śmiem stwierdzić, iż polska młodzież jest dużo bardziej zagrożona tym problemem, jaki stanowi narkomania niż Niemcy w latach XX wieku. Nie muszę też dodawać, że narkomania jest śmiercionośnym nałogiem, co też było ukazane w tej książce (śmierć Babsi, Atze, Livii). Zadziwiło mnie jednak to, że pomimo tylu faktów przemawiających przeciwko narkomani (zgony, uprawianie nierządu, kradzieże i niebezpieczne towarzystwo), Christiane dalej tkwiła w nałogu. Co za tym idzie, łatwo jest się domyślić, że działanie narkotyku musi być niesamowite. Tak przynajmniej twierdzi znakomita większość młodzieży po jej przeczytaniu. Na podstawie przygody Christiane, która pozwoliła jej na to by być popularnym (wydanie książki) możemy stwierdzić, iż branie narkotyków przez młodzież jest drogą do sukcesu. Zwłaszcza, gdy koniec książki wyraźnie wskazuje na to, iż palenie marihuany i branie pigułek było i jest dalej kontynuowane przez autorkę.

Jeszcze bardziej zastanawia mnie sposób, w jaki zostało przedstawione całe to widowisko rytuał palenia. Wszyscy byli mili i weseli. Irytuje mnie to, że książka oddaje tylko cześć prawdy związanej z braniem środków narkotyzujących, a mianowicie to, jaką przyjemność się z tego uzyskiwało. Zdecydowanie nie odzwierciedlało to całej spuścizny, jaką pozostawiają narkotyki. Nie było tu ukazanych faktycznych groźnych zmian, jakie wywołują one na człowieku. Za to sposób i zalety wręcz przeciwnie.
"Po drodze wpadłam jeszcze do klubu i wypaliłam pierońsko mocną fajkę haszu". "Byłam niesamowicie nabuzowana. Ta fajka w klubie była nieziemska". "Na schodach do klubu zderzyłam się z jakimś chłopakiem". "Zwyczajnie unosiłam się lekko we wspaniałym, odurzającym świecie". Oczywiście, ktoś powie, że były też suche fakty, które w jakiś sposób ukazywały nam skazę narkomani. Rzeczywiście, jest też tu dużo napomnień o tym, jednak czytelnik za bardzo się wczuwa w rolę bohaterki i kroczy wyłącznie jej ścieżką, nie bacząc, co było wtrącone przez zapiski z komisariatu czy tez z wniosków i spostrzeżeń rodziny. Widząc te wszystkie piękne opisy dziewczyny, młodzież dość łatwo ulega im i poddaje się próbie, jaką jest przejście tej samej ścieżki, co Christiane. Nie muszę tutaj wspominać, że więcej niż 50% owej młodzieży pogrąża się w nałogu na dobre. Christiane dręczył kompleks niższości, który pobudzał ją do nieustannego wybicia się z paczki. Wybiciem się z pośród młodzieży było sięganie po nowe środki odurzające. Jasne jest, że nikt bez własnej woli nie zostanie zmuszony do brania, ale właśnie ona kreuje się przez tą książkę. Czytając wszystkie przygody ludzi palących haszysz i sięgających po heroinę można odnieść wrażenie, że oni byli bardzo szczęśliwi, a człowiek nawet chce znaleźć się w ich sytuacji.

Zadziwiające jest, jak bardzo zostały zmienione moje poglądy dotyczące narkotyków po przeczytaniu tej książki. Narkomania przestała być mi obca, zacząłem odnosić się do niej jak do zjawiska całkowicie normalnego, a co gorsza zaczęły mnie trapić myśli, które wiecznie krążą wokół tego nałogu. Każda moja klęska, niepowodzenie zmusza mnie do tego bym jeszcze raz przemyślał czy nie pójść w ślady Christiane. Mimo że doskonale wiem, jaki jest koniec.. Zaczynam się zastanawiać czy nie lepiej byłoby odlecieć w daleki sen i zapomnieć o wszystkich utrapieniach, tak jak zrobiła to Christiane. Do tej pory nie dotknęło mnie nic tak poważnego jak chociażby rozwód rodziców, ale być może w przyszłości doznam czegoś strasznego, a wtedy nie będzie dla mnie ratunku. Wiem, że gdyby nie to, że tak dogłębnie wczułem się w życie głównej bohaterki, nie miałbym takich dylematów dziś. Moje poglądy nie wynikają z tego, że mam lat 17 (wiek najbardziej zagrożony przez falę narkomanii),lecz z tego, że czytałem "My, dzieci z dworca". Jestem tego świadomy i to właśnie, dlatego postrzegam tą książkę jako "zbójecką". Wszakże narkotyki to "samobójstwo".

Zakończenie książki jest bardzo interesujące. Jest ono symboliczne, są w nim opisane marzenia bohaterów, które w gruncie rzeczy są odzwierciedleniem ich przeżyć związanych z narkotykami. Czytelnik, czytając to zakończenie budzi się jakby ze snu wracając do naszej szarej rzeczywistości. To pozwala nam stwierdzić ze w swej istocie "życie na fali" jest cudowne. Nie chciałbym, by uważano, że książka pt. "Dzieci z dworca ZOO" jest głównym powodem do brania narkotyków. Nie jest to możliwe, bowiem na długo przed wydaniem książki rozpoczęła się era śmierci. Ale uważam, że jest ona częścią lawiny pogrążającej nasza młodzież w narkomani. Nie jest bezpośrednim powodem wybrania tej drogi, ale z pewnością przygotowuje naszą psychikę na taką ewentualność.


Przeczytaj inne arty

brak filozofia Gdzie jest dusza? Swój wywód, czy też owoce mego rozmyślania, zacznę od pytania: Gdzie jest według was dusza?W...
brak filozofia Moja droga prawdy Wyciszenie myśli, które krążą zwykle wokół codziennych spraw, pozwala nam na dostrzeżenie wiedzy o wiele...
brak szkoła To jest normalna szkoła ?? Normalny nauczyciel ?? Taaak .. U nas w szkole jest nauczyciel... niejaki Z....an (matematyk). Był na szczęście...

Komentarze_ 48


brak

Nie zgadzam sie. Ta ksiazka poprzez szok pokazuje, ze nie warto popadac w nalog. Bezsilnosc Christiane, to co robi, zeby zdobyc 'towar' itp pokazuja druga, mniej rozowa strone zycia narkomana. Kiedy znajomi namawiaja nas do brania, wszystko wydaje sie byc nieszkodliwe i fajne. Christiane wielokrotnie chce sie zmienic, ale nie moze, narkotyki ja zniewolily, a przeciez w sumie zaczela tylko od haszu. Ksiazka uswiadamia czytelnikowi konsekwencje, jakie wynikaja z brania narkotykow.

brak

ja mialem to samo. narkotyki niegdyś dalekie i niedostępne nagle staly sie normalną czescia zycia. tak jakby branie bylo calkiem niewinne. ta ksiazka rzeczywiscie przygotowuje psychike na branie. po przeczytaniu naprawde powaznie myslalem o dragach. nie polecam tej ksiazki ludziom o slabej psychice i niezbyt silnej woli.

brak

czytałam tą książkę i na mnie jakoś nie nie diałała zachecająco.. raczej odwrotnie... dziewczyna sie stoczyla ale to nie ma w tym niczyjej winy człowiek posiada coś takiego jak wolna wola i jezeli czegos nie chce to tego nie robi... szczerze mówiąc to zdarzało mi sie brać ale ja sama chcialam, moze z ciekawosci?? nie wiem sama no ale coż wszystko jest dla ludzi... pzdr :)

nice art

brak

Mnie zachęcała do brania. Nie widzialem calego cierpienia a jedynie narkotyki.
Wiem co było później z nią
Zaczęła znowu brać. Za tantiemy z książki kupowała dragi. Potem przestała.

brak

Masz w pełni rację ! Ta książka bardzo wpłyneła mi na psychike i sama miałam chęć zacząć brać. Gdy przeczytałam inne książki o nrakomani, fakt, że nie mam jak zacząć brać i środków doprowadził tylko do fajek.

brak

Zgadzam się.
Moje pierwsze wrażenie po przeczytaniu: "muszę zacząć brać..."

brak

nie zgodze sie pod zadnym wzgledem...

brak

Ja czytałam tą książką i szczerze mnei zafascynowała. Owszem, strasznie mnie napaliła na here, ale po peirwsze nie bardzo mialabym kasiore na dragi, po drugie mam za duza kontrole, zeby nikt nie zauwazyl (matka Christiane była chyba ślepa) a poza tym w książce są przedstawione złe strony wiec nie gadaj :| A poza tym Boże to były lata 70 wtedy nemcy nie byly az tak bogate a berlin to jedna wielka melina :| :| dla mnei ta ksiazka jest zajebista. Bo po chuja pisac takie gowna nie beirzcie bo to zle bo prowadzi do smierci ble ble ble. pieprzenie. Nie wiesz, ze zakzany owoc lepiej smakuje?

brak

hm... książki nie czytałam, ale z samych przytoczonych w arcie cytatów zgadzam się całkowicie :)

Podobają mi się Twoje artykuły :D

brak

hmm jak to milo wejsce po tylu miesiacach na arta i spostrzec tyle komentarzy wyrazajacych poparcie... w sumie to tego nie potrzebowalem bo i tak twierdze ze mialem racje, ale moge znowu wysnuc ciekawe proste wnioski...

Sa 2 typy ludzi...

- jedni poczuli chęć brania po przeczytaniu

- drudzy nie poczuli nic

I jedni i drudzy maja swoje zdanie i chwala im za to bo co by bylo gdyby wszyscy byli tacy sami.. ;P

Mimo wszystko skoro czesc osob uwaza ze zacheca ich to do brania... to cos w tym jest.. a wiec moja teza zostala udowodniona :)

brak

Wiesz Metropolis ja racezj sie ludzi nigdy nie czepiam bo jestem uległa ale ty kurwa takie głupoty pleciesz ze szok!!!Kurwa aż szkoda słów i czego kolwiek!!!
Nie miałabym do Ciebie pretensji żeby nie jedno zdanie: "ćpuny to ścierwojady"!!!Kurwa pomyśl co piszesz.Ja mam co nieco za sobą i wiem że ćpanie to jest choroba!!!A do tego ćpun to też człowiek i nikt nie ma prawa go obrażać za to ze bierze.Bierze to jest jego sprawa ma tego jakeiś powody wieksze lub mniejsze ale to jest jego sprawa i tylko jego i ty nie masz parwa ubliżać ćpunom.Uważasz ich za ścierwo i ich obrazasz ale jak ktoś Ciebie obrazi odrazu sie rzucasz i robisz awantury!!!Chłopie pomyśl troszkę to naprawde nie boli!!!Ale za to zgodzę sie z twoim artyukułem w 100% ta książka moze zachęcać do ćpania.Zgodzę się dltego ze wiem to na włąsnym przykładzie.Mam dopiero 16 lat albo aż dla niektócyh.I przeszłam już odwyk a wszystko przez książkę.Pierw zaczęło sie nie winnie jak to zwykle bywać.Przeczytałam i zaczęłą się marihuana,potem przerzuciłąm się na hasz a gdy małe ilości przestały na mnie działać przeniosłam się z qumpelą kwas itp;. aż doszło do nas słuchy o spidzie.To było coś za pierwszym i drugim razem potem miałam juz etgo dośc.Tego goszkiego smaku wiec kolega zaproponował tamhere i tak zostało!!!Nie cpam juz od roku a moja qumpela z którą zaczynałam nie żyje już od pól roku.Byłąm razem z nia w monarze ona uciekla mi sie nie udało (na szczęście,chodź wtedy byłąm złą ze nie zwiałąm)ja zostaląm jeszcze na pół roku,a ona pół roku temu zmarła czyli ja byłąm juz przez pół roku "wolna" a ona zmarła.Dla mnie to był wielki szok!!!Bo to byłą (jest i będzie) moja najlepsza psiapsióła.I od kąd usłyszałąm że nie zyje mam spowrotem szacunek do cpunó i na serjo staram się im pomagać ale tylko dla tych którzy chcą.Bo nie ma sensu wysyląć kogoś na leczenie jeżlei on na sejro nie chce tego,nie chce wyjść z nałogu.
Wiec podsumowując.Uważam że jednak czasem przesaszasz Metropolis i naucz sie szacunku do innych nie tylko do samego siebie i pamiętaj że ćpun to też człowiek a nie jakaś szmata!!!!
Mam nadzieję że odpiszesz dla mnie.

brak

wydaje mi sie ze jeśli dziewczyna zostaje prostytutką,kradnie,mieszka na dworcu,choruje na żółtaczke,trafia do szpitala psychiatrycznego to właśnie są te złe odczucia które są opisane bardzo dokładnie.ale może niektóży po prostu omineli pare stron...

brak

ja tesh przeczytałam tą ksiązke i chociaż nigdy nie brałam narkotyków, ( a są one u mnie na osiedlu ogólnodostępne) ta książka skłoniła mnie do spróbowania jak to jest. Christine opowiada jakie to wszystko było fajne więc postanowiłam ze ja tesh sprobóję, i spróbowałam......chyba jednak jak na początek wybrałam nie to co trzeba bo moim pierwszym narkotykiem były :( 2 paski amfy... i na początku byłó owszem zajebiscie tak jak to opisywała christine ale później już nie było tak kolorowo, uważam że christine powinna w swej książce opisać nie tylko dobre ale i również złe odczucia zwiazane z braniem narkotyków.a u mnie od tego 1 razu się zaczęło ...pierwszy raz wzięłam jakiś rok temu a teraz biore to regularnie nie mogę bez tego żyć :( jestem ćpunką......a mam dopiero 14 lat:( nie wiem ile jeszcze przeżyję ale pewnie niedużo najważniejsze jest to że moi rodzice jeszcze niczego nie zauważyli.....ale mówię wam wszystkim... nie warto próbować pierwszy raz bo od tego wszyustko się zaczyna :( i później wcale nie jest tak kolorowo

brak

No cóż, ja się zgadzam z tym artem, ale nie w 100%. Przeczytałem tą książke i była dla mnie straszliwie wstrząsająca. Wg mnie książka pokazje zło narkotyków od momentu uzależnienia heroiną. Ksiazka pokazuje że marycha, haszysz i te wszystkie psychotropy nie są złe. Ale do Heroiny napewno nie przyciąga. Ja teraz, po przeczytaniu tej ksiazki mam tak wielką ochote sięgnąć po maryśke, że czasami nie moge się opanować aby zadzwonić do kolegi z prośbą o dawke. Mam dopiero 13 lat i pójde dpo gimnazjum po wakacjach, gdzie cos czuje że wezme pierwszy raz narkotyk.

brak

ja się zupełnie z tym artem nie zgadzam.Czytałam "dzieci z dworca ZOO" i nie uwżam by ta książka w jakikolwiek sposóp propagowała narkotyki.Może czytając ja za mało wczuliście sie w sytuacje bohaterki która jest według mnie dość cieżka.Pozatym nie można mówić że autorka osiągneła sukces skoro niedługo po wydaniu książki umarła w wypadku samochodowym wraz z krewną u której mieszkała.Gdy bedziecie sięgać po tego rodzaju lektóry zastanówcie sie jak w danym momencie czuje sie bohaterka i jak bardzo jest jej ciężko.pozdrawiam

brak

ja tez tak mysle.taki ksiazki propaganduja narkotyki.

brak

A ja zgadzam się z Matropolis, i to w 100%!!! Być może nie zabrzmi to najmądrzej, ale tak naprawdę, mimo wielokrotnego przeczytania tych książek, strasznie ciągnie mnie do narkotyków... Nie znaczy to oczywiście, że chciałabym być dziwką ani nic z tych rzeczy. Po prostu przed przeczytaniem tych książek nie zdawałm sobie sprawy, jka wygląda problem narkomanii, byłam zupełnie "nieświadoma"... Nie twierdzę, że jestem teraz jakimś specem od wszelkiego rodzaju używek, po prostu jako tako się oriętuję. I proszę, nie najeżdżajcie na mnie za bardzo, ja tylko wyrażam swoje odczucia... P.s. zauważyłam że niektórzy od razu wylatują z bluzgami, kiedy ktoś myśli choć troszkę inaczej. przecież każdy ma prawo do swojego zdania!! ! i każdy ma prawo je wyrazić! w końcu po to śą komentarze, żeby komentować. śiwt byłby nudny gdyby każdy czuł to samo... ^_^

brak

Czytałam 2 razy " pamietnik narkomanki " i 2 razy " my dzieci z dworca ZOO " za każdym razem myślałam jakby to było jakbym ja była naćpana... no i nadal sie tego trzymam ...

brak

chcialem powiedziec ze jak nie jestem spalony mam ochotee wziasc pixe ale jak sie aple to jush nie :P takze jestem skazany na ciagle palenie a piXe wezme w sobote hehehe ćpajcie klej a bedzie was mniej 3mcie sie

brak

zastanawiałeś się może że te opisy dlaczego głowna bohaterka bierze mam ukazać młodzierzy początkowe zagrożenia brania dragów i własnie młodzierz powinna unnikać takich sytuacji, rozumiem że rozwodu rodziców jest ciężko uniknąć ale przeciesz można utrzymywać kontakt z obojgiem itp. sprawy, musze tez wspomniec że tak kisążka troszke zachęca do brania ale i tak głównym celem jest zniechęcenie do brania a pozatym osoba odporna pzychicznie która ma w swoim życiu coś lub kogoś na którym mu zależy napewno nie wpadnie w dragi tak głebok aby byc uzależnionym (może brać ale biędzie to robiła z głową a wiem że tak można)

brak

Narkotyki są starsze od człowieka, towarzyszą nam od tysięcy lat, są ważnym elementem chyba każdej religii. Istnieje teoria, że również dzięki psychodelicznym roślinom małpa przeobraziła się w człowieka. Setki odkryć w anatomii, filozofii, psychologii i wielu innych dziedzinach jest ich dziełem (nie wspomnę o sztuce).
Nigdy jednak nie były takim problemem jak dziś. Czemu? Bo zawsze były przeznaczone dla inteligentnych ludzi! W społeczeństwie indiańskim tylko szaman miał prawo jeść grzyby, reszta była za to karana śmiercią. A teraz hołota, tępaki i niedojrzałe dzieci się do nich dobrały.
Nóż służy do krojenia chleba, ale nie wiedząc do czego służy, można zabić człowieka.
Z dwojga złego lepiej żeby uważać narkotyki za gówno dla idiotów, niż chwalić je tak jak setka tumanów tutaj, a potem kończyć na dworcu Zoo od hery (rzadki przypadek) lub zidiocieć kompletnie od NADużywania zioła i extasy (częsty przypadek).
Co do książki - nie ma chyba utworu który by bardziej zniechęcał do brania heroiny. A sceny kwasowych i ziołowych odlotów muszą być takie jakie są, bo taka jest rzeczywistość.

brak

Ja przeczytałam ksiazke "My, dzieci z dworca ZOO", "Ćpuna" teraz czytam "Pamietnik narkomanki" i moze jeszcze nie raz siegne po jakas ksiazke dotyczaca narkomanii...ale to wcale nie zacheca mnie do brania dragow....jak ktos bardzo chce to ksiazka nie powinna byc pretekstem, ze pod jej wplywem ktos zaczal brac narkotyki...ja wiem jedno - nie bralam i nie ebde brac...a ksiazka to zabijanie czasu...mi sie podobala...pozdrawiam...

brak

zgadzam sie z toba, metropolis, ale podkreslam, ze osoba czytajaca musi byc w mlodym wieku, ale wcale nie musi byc zakompleksiona(tak bylo w mom przypadku)nie bede opisywala bo juz raz napisalalm ale moje opowiadanko bylo za dlugie (mialo wiecej niz 1500 znakow ble, ble...)
Dodam tylko, ze ta ksiazka wcale mnie nie przeraza jak was tu wszystkich. "bagno, dno..." OK, ale ja bylam tak glupia (mloda) ze ten swiat mnie fascynowal, smieszne? wcale, nie. dla mnie to nie bylo smieszne, ten swiat...hmm..moze jakbym zyla w tamtych czasach to prawdopodobnie to ja bylabym taka Christiane..

brak

Same bzdury , ta ksiązka w zadnym stopniu nie przyczynia sie do decyzji o sieganie po narkotyki, bleee dajcie spokój

brak

No widzisz ale nie wziales pod uwagę tego ze twoje serce bije dużo szybciej i jest narazone na zawał. Po za tym niszczysz płuca, załoze się ze już są w fatalnym stanie. Paczka fajek = kula zioła. Ale niszczenie oraganizmu zalezy od intensywnosci palenia... wiec sam musisz sobie niestety odpowiedziec jak bardzo zniszczyles swoj organizm.

brak

O czym to świadczy? Ze skoro byłem nie dojrzały na tą ksiązke a wywarla ona taki wpływ na mnie.. to moze tez wywierac taki wplyw na innych małoletnich pobierznie czytajacych. I to chcialem udowodnic. Nic po za tym. Ja nnie twierdze jak to okreslilas ze ksiazka ta została stwoarzona wlasnie po to by ludzi zaczeli brac.. twierdze ze MOZE to wywierac rózne odczucia, czy tez jak to nazywasz czytania ze zrozuemieniem.

brak

Nie tyle ze mi sie wydaje ile tak jest.. znam kilka osob ktore sa niesmiale i szukaly drogi ucieczki od wszystkich ich problemow... poczym przeczytaly pewnego dnia ową ksiązke i ćpają do dziś dzień.

brak

Tego nie wiem, wydaje mi się, że tacy ludzi są.

brak

Swięta prawda ..cpuni to niestety scierowjady zwłaszcza taki mateuzzz.

1. Mateuzzz powinienes zrozumieć ze do tego co napisałem nie musze być ćunem.

2. Mateuzzz ja podtrzymuje swoje zdanie i nie dam za wygraną.. po za tym to chyba lepej bo mozna nawiazac dialog.

3. Ja tylko pisze jaki wplyw miala na mnie owa książka, nie "szpanuje wiedzą" jak to nazwałeś.. ale jesteś smieszny hihi

4.To tyle .. ja po prostu nie lubię jak się jakiś palant wtrąca nie czytając nawet arta... po czym staje się punktem pośmiewiska.

brak

:(:(:( Z przykrością stwierdzam, ze te ksiązki są napisane jak przygodowe...
Bardzo lubię je czytac i to po kilka razy. Mam takie ulubine....
No ale ludzie nie są wlasnie w stanie sobie wyobrazic tego bagna i syfu.....
W te wakacje bylam w Monarze, bo moj brat byl tam na rozmowie!!!!
Masakra!!!
Widizalam tak chudą, tak strasznie chudą i wykonczoną dziewczyne! Te jej przycpane oczy!:(:(:(

Uwazam wiec ze tylko taki widok moze kogos zniechecic chodz w jakims tam stopniu do niecpania :(
Ale wezcie ona byla okropna!:(
Kiedys chcialabym pomagac takim ludziom, ale nie wiem czy starczylo by mi sil do tego..........

brak

Przeczytajcie Art koleżanki (powyzej mojego jest) ona mowi ze czytała tą ksiązke 7 razy... ale jej to nie pomaga wręcz przeciwnie ...... pchnie w bagno !!

brak

Najsmiesniejsze jest to ze przed tą ksiazka nie mialem zadnych watpliwosci co do tego ze narkotyki to kompletne bagno i tylko swiry sie w nie pakuja .. no i osoby slabe psychicznie (tak ogolem) Moze ja tez jestem słaby psychicznie ?? Ale skoro tak to dlaczego niegdys nie pchało mnie w strone narkotykow a teraz ...

brak

To raczej nic nie da - jak juz wspomnialem czytalem ta ksiazke wielokrotnie.. a po za tym to problem w tym ze ja rzeczwiscie rozumuje tak jak wy ale i tak mnie to nie przekonuje... nadal uwazam ze narkotyki to jest cos super ... zwlaszcza po przeczytaniu tych wrazen Christiane...

brak

Własnie oto chodzi ze moze ... młodzi czytaja i pomijaja fakty ... czytaja by zobaczyc jak faza po tym była .... a ogolnie to zazwycczaj sa całkowicie nie doswiadczeni w tych sprawach i popadaja w bagno !!

brak

Po co legalizować marihuanę ?? Po to żeby stała się tak popularnym nałogiem jak jaranie tytoniu?? I zeby znowu ludzi niszczyli sobie płuca i chorowali na raka??

Ok papierosy powoli ulegaja unicestwieniu.. jest moda na nie-palenie ale (i tu uwaga ) z marihuaną nie bedzie tak prosto ...

brak

Nasuwa się jeszcze jedna refeksja- dziś praktycznie większość osób zabierających się za ćpanie ma łatwy dostęp do wiadomości na ten temat. W czasie pierwszej zabawy na ekstazie wiedziałem tylko szczątkowo co to tak właściwie jest. Już po miesiącu stałem się chodząco encyklopedią na temat MDMA, wiedziałem o wszystkim co mogło stwarzyć jakąkolwiek iskierkę wątpliwości. Myślę, że bohaterka tej książki miała zupełnie inną sytuację, mimo iż zdawała sobie sprawę do czego takie życie może doprowadzić nie było jest dane poznać co z medycznego punktu widzenia powoduje ów narkotyk, bo nauka i informacja na te tematy była "skromniesza".

brak

Czytalam te ksiazke juz kilka razy i film tez ogladalam!! cztalam ja zanim jeszcze zaczelam brac i juz jak zaczelam cpac!! I mysle ze gdzies w podswiadomosci kazdy czytajac ja charakteryzowal sie z glowna bohaterka stawiajac sie w jej sytuacji i wyobrazajac sobie siebie na jej miejscu!! Czytajac ja pierwszy raz (jeszcze zanim zaczelam cpac) nie zwracalam raczej uwagi na opisy zlych stron narkotykow, a raczej na te wspaniale tripy i gdzies gleboko w duszyczce mialam ochote byc taka jak ona!! Ale gdy czytalam jo kiedy juz bralam uswiadomilam sie w przekonaniu ze narkotyki sa zle i zabijaja, zwracalam wieksza uwage na skutki uboczne cpania!! Uwazam ze ksiazka nie moze naklonic do cpania, ale moze sprawic ze zaczniemy o tym myslec..... A tak na marginesie to jestem czysta juz prawie 6 miechow:) pozdrawiam

brak

Z tym się zgadzam w 100%

brak

Narkus zdecyduj się .. najpierw piszesz, ze ta książka nie zachęca do ćpania a potem ze po przeczytaniu miales ochote na kwasa.

brak

A ty naucz się pisać. " spróbuj " pisze sie tak !!

brak

Po przeczytaniu fragmetnu o kwasie chyba kazdy mial jakis do tego pociąg... faktycznie było to wszystko korektowane... (napewno).

brak

Widze ze autor tego tekstu nie ma najmniejszego pojecia o narkotykach. Przeczytal tylko ksiazke i uwaza sie za znawce. Otoz powiem Ci cos! Ja bralem zanim jeszcze przeczytalem te ksiazke i wiedz ze mialem juz swoje dosc mocne zdanie o dragach. Tak wiec oswiatczam Ci ze ta ksiazka kompletnie nie opisuje uczuc jakie sie ma po zazyciu. Jast tam tak na dobra sprawe opisany jeden odlot po tym jak wziela po raz pierwszy kwacha, a do tego jest on bardzo krotki i powierzchowny. Christiane ograniczala sie tylko do prostych zdan mowiacych ze jej bylo dobrze po zarzyciu narkotyku. A to chyba kazdy czlowiek wie ze narkotyki sprawiaja przyjemnosc bo po co by ktos je bral jak by nic nie dawaly.
Fazy po zarzyciu czegokolwiek (no moze poza marijuana) nie da sie slowami opisac, bo jest ona za piekna i zbyt dotyka podswiadomosci. Wielokrotnie sam nie zdajesz sobie sprawy co sie z toba dzieje. Czujesz tylko nieopisana rozkosz i cos jagby odciecie sie od swiata od innych. Pewna wyzszosc.
Powiem wiecej! Mysle ze autorzy tej ksiazki specjalnie pomineli opisy tripow by nie zaciekawiac nimi czytelnikow i nie prowokowac do zazycia!!!

Choc musze powiedziec ze podczas czytania teej ksiazki zdarzaly sie chwile, w ktorych nie moglem sie doczekac kiedy cos se zarzuce. Ale ta ksiazka absolutnie nie zacheca do brania!!!!!

A tak na marginesie to ksiazka jest swietna i bardzo realistyczna!!

brak

Metropolis nie wiem czy był sens umieszczać taki art na tej stronie, poziom Twojej wypowiedzi jest dużo wyższy niż większość komentarzy. Nie wnikam w samą treść, bo to Twoje spojrzenie jest kwestią indywidualną. Pozdrawiam.

brak

Czytałem tą książkę 2 razy, ogladałem film i ogołnie zawsze mialem to samo wrazenie.. moze cos ze mna jest nie tak?? (to ten wiek - 17 lat)

brak

dyw, masz racje; nie ograniczajcie sie do zdania typu: "ksiazka pokazuje to i tamto w taki a nie inny sposob, wiec powinna odstraszac od narkotykow", bo to najprostsze i czasami najbardziej mylne spostrzezenie

brak

Ona ja mam zupełnie inne doświadzenia zwiazane z przeczytaniem tej ksiązki.. kazdy ma prawo do własnego zdania..

Wielu ktorzy przeczytali ta ksiazke tkwi w tym bagnie.. To są moje spostrzeżenia.

Po za tym co do reszty NO COMMENT - sami jesteście poryci...

brak

Deady Doskonale wiem jak wyglądało życie w Berlinie w latach 70, wiem też ze
są to zapiski z przesuchań Christiane.. Wiem też, że gdyby nie Chrisitiane i jej "zeznań" Nie byłoby tej książki. Nie zgadzam się z Tobą, że ksiązka jest idiotyczna, nudna , debilna - jak to określiłes. Po drugie nie do konca mnie zrozumiales.. ja nie twierdze ze ksiazka namawia do brania narkotykow- Twierdze ze jest wielu ludzi niedojrzałych - oni potrafia sobie ubzdurać ze zycie narkomana jest fajne a potem brnąc w bagno...

brak

po pierwsze czytaj ksiązki uważnie bo autorką "my, dzieci z dworca zoo" nie jest wcale Christine F. tylko są to zapiski z przesuchań tej osoby wydane w formir ksiązki przez kogoś innego. po drugie ucz sie historii i dowiedz sie jak wyglądało zycie we wschodnim berlinie w latach 70 a nie wypisuj bzdur. po trzecie jak książka jest idiotyczna jak chcesz przeczytać coś dobrego o narkotykach weź sobie np. "nagi lunch". po czwarte ksiazki o narkotykach i tak sa debilne i nudne. po piąte i najważniejsze zadna ksiazka nie namawia do brania chyba ze ktos jest tak niedojrzały i ubzdura sobie ze zycie narkomana jest fajne bo takie tragiczne, niezrozumiałe i głebokie i wogóle a puznie zacznie brac zeby w koncu skonczyc tak jak sobie to wymarzył- ze strzykawą.

Dodaj komentarz

Konkurs: Komentuj i wygrywaj