Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

WF bywa bolesny

Data dodania: 2012-07-15
Odsłony: 9468
Autor: Marthaa

Jest jednym z obowiązkowych przedmiotów w polskich szkołach. WF. Dla niektórych to wspaniałe, pełne relaksu i dobrej zabawy czterdzieści pięć minut, dla innych wręcz odwrotnie. Co jest więc powodem takowej negatywnej opinii dzieci i młodzieży uczęszczających na zajęcia wychowania fizycznego? Może wynika to z lenistwa, braku odpowiedniego wyposażenia szkolnych sal gimnastycznych i boisk, a może po prostu problem tkwi w czymś zupełnie innym?

Chcąc uzyskać odpowiedź na powyższe pytania, udaję się najpierw z wizytą do jedynej w mieście szkoły podstawowej. Placówka mieści się w spokojnej okolicy i sprawia wrażenie zadbanego budynku. W środku jest podobnie: szerokie korytarze, kolorowe obrazki na ścianach, kącik poświęcony patronowi i wreszcie duże, przeszklone drzwi do tak zwanego tutaj „skrzydła sportowego”. Mijam pokój wuefistów, szatnię chłopców i staję przed wejściem do szatni dziewcząt. Dosłownie dwie sekundy później wybiega z niej i wpada na mnie zapłakana czwartoklasistka. Zdezorientowana podążam za uciekającą małolatą. Po kilku chwilach prób uspokojenia dziewczynka orientuje się, że jestem koleżanką jej siostry. Świetnie się składa, bo ułatwia mi to zadanie.

- Co się dzieje, Amcia? Z jakiego powodu jest ci tak bardzo przykro?
- Nienawidzę „włefu”! – wykrzykuje mała Amanda. No to świetnie, drugi bonus sprezentowany od tej małej. Chyba rzeczywiście ostatnio dopisuje mi szczęście.
- Jak to nienawidzisz? - pytam dalej. Otrzymuję obszerną odpowiedź, niewymagającą dalszych pytań. Okazuje się, że czwartoklasistka nie cierpi lekcji ze względu na złośliwe komentarze rówieśniczek. Jest wyśmiewana tylko dlatego, iż jej krótkie, czarne spodenki w zestawie z „chińską” koszulką i najzwyklejszymi „halówkami” znacznie odróżniają się od markowych bluzeczek i bucików pozostałych koleżanek. Oczywiście pomijam inne określenia oraz opinie wrednych smarkul. To mi wystarcza.

Odnotowuję w notatniku: a) Nie masz stroju adisasa, więc wyśmieje Cię Twa klasa.

Idąc za ciosem, wyruszam w dalszą trasę - trzy ulice dalej. Jestem na terenie gimnazjum. Młodzież nie okazuje się zbyt miła dla starszej koleżanki. Nawet nie wysłuchują do końca mojego pytania o lekcje wychowania fizycznego. W końcu wyrywam dwóch skejtów.

- WF? Na tych zajęciach pojawiam się kilka razy w roku. Zaliczam co trzeba i się zrywam. Szkoda mi czasu. Nauczyciel ma swoich pupili, którzy od września do czerwca grają w dwie gry: siatkóweczkę i ping-ponga. Pod koniec roku wystarczy, że cała klasa przebiegnie raz stadionik, rzuci jakimś kijkiem (czyżby chłopak miał na myśli oszczep?) no i z głowy. – cały czas żując, a raczej mieląc w swej jamie ustnej gumę do żucia, mówi gimnazjalista.

- No dokładnie. Nuda na lekcji plus słaby nauczyciel są powodami naszego olania… – nie dokańczając swojego wtrącenia drugi rozmówca omija mnie i wzrokiem łowcy podąża za długonogą blond zdobyczą.

Ja z kolei notuję: b) Rutyna: belfra doprowadza do nudnego syndromu, natomiast gimnazjalistów prowadzi do domu.

1 2 right

Przeczytaj inne arty

brak książki Klątwa tytana – nowy komiks z serii Percy Jackson i bogowie olimpijscy Z przyjemnością informujemy, że Klątwa tytana – trzeci już komiks z serii Percy Jackson i...
brak książki Ja, Sakamoto – poznajcie jedynego w swoim rodzaju Sakamoto! Ja, Sakamoto Nami Sano, to jedna z nowych szkolnych serii, które zagościły w Polsce.  Zdecydowanie...
brak książki "Miasto schodów" już w sprzedaży! Pamiętacie naszą zapowiedź najnowszej książki od Papierowego Księżyca – "Miasta schodów"? Ta fantastyczna powieść jest...

Komentarze_ 14


brak

Według mnie wf nie powinien być oceniany, a zajęcia powinny być organizowane inaczej. Przyznaję się do zwolnienia z wfu, chociaż w domu ćwiczę dość sumiennie i dbam o siebie. Po prostu po wielu latach męki z wf miałem dość. Denerwowało mnie, że robimy nieprzydatne głupoty, od których ani nie chudniemy, ani nie uczymy się czegoś przydatnego. Poza tym wfiści są często nudni, denerwujący im.in. nie umieją zrozumieć, że niektórzy po prostu nie mogą zrobić niektórych rzeczy i to nie kwestia postawy ani lenistwa, tylko predyspozycji. Nie bez winy są "rówieśnicy" którzy np. mi nigdy nie umilali lekcji wf. W podstawówce byłem bardziej "puszysty" niż jestem teraz i wf nie zmienił mojej wagi, choć uczęszczałem na niego trzy ostatnie lata podstawówki, a od uczniów, szczególnie tych starszych, nasłuchałem się wielu "miłych" słów. Teraz w gimnazjum wiem, że gdybym chodził na wf byłoby jeszcze gorzej i byłbym skończony, bo jak zawsze klika "sportowa" ma najwyższą pozycję w szkole. Więc akcje przeciwdziałające zwolnieniom są bez sensu jeśli nie zmieni się niczego w samych wfach, a popularność tego przedmiotu na pewno będzie spadać. W sumie to źle bo jakakolwiek aktywność młodym się przyda, ale ona musi być organizowana w mądry sposób

brak

Ja nienawidzę mojego nauczyciela, on po prostu za dużo sobie pozwala. Jest zboczony i tyle. Niby "przypadkowo" dotyka mnie i moją koleżankę, bo "nie chce, żeby coś się nam stało podczas ćwiczeń". OK, rozumiem, że dba o nasze zdrowie, ale nie musi przy tym dotykać mnie po tyłku. Ostatnio nawet zapytał mi się, czy mam chłopaka. Dla mnie to conajmniej dziwne. Krępuje mnie też przebieranie się przy innych dziewczynach. Ciało mam normalne: ani nie jestem gruba, ani chuda. Ale mnie to krępuje i tak.

brak

Ja uwielbiam wf. Sport był od zawsze moją pasją, więc bardzo cieszyłam się na każdą lekcję. Tak jest od dawna, jest i zawsze juz bedzie

brak

Dla mnie WF w szkole jest najgorszym przedmiotem. Ogranicza się do małej sali, krzyku nauczycielki "Mocniej wyrzucaj tą piłkę" i śmiechu uczniów którzy w przerwie siedzą na ławkach i mają ubaw z tego co dzieje się na sali. A słabsi uczniowie są wyśmiewani, co wprowadza w nich kompleks niższości. Ja osobście nigdy nie będę lubiała tego przedmiotu. Monotonia, brak taktu zrozumienia, często brak cierpliwości ze strony nauczyciela.

brak

Ja też przez dłuższy czas nie ćwiczyłam na wf'ie. Bałam się (po części sama nie wiedząc czego). Wciąż podrabiałam usprawiedliwienia, mówiłam, że zapomniałam stroju itp. Po przeszło miesiącu zaczęłam mieć wyrzuty sumienia. Chciałam ćwiczyć, ale się bałam. Przyjrzałam się co takiego w tym jest. Doszłam do wniosku, że chodzi tu głównie o dwie rzeczy: Po pierwsze opisana w artykule rutyna. Wciąż graliśmy w koszykówkę (której nienawidzę ja i połowa klasy) i siatkówkę. Po drugie i najważniejsze panowała tam straszna atmosfera. Nauczycielka krzyczała, my przez to też byłyśmy zdenerwowane, a przez błahostki takie jak złe odbicie piłki potrafiła wygonić nas z boiska. Nie doceniała starań. Chwaliła tylko swoje pupilki. To tylko główne dostrzeżenia. Myślałam, że to wyolbrzymiam, ale widocznie inne dziewczyny też to dostrzegły, bo odbyła się rozmowa z nauczycielką. Wyjaśniłyśmy sobie co nam się nie podoba, co powinna zmienić ona, a co my. Ustaliłyśmy, że my będziemy ćwiczyć i się starać, a ona zmieni parę swoich zachowań. Doszłyśmy do porozumienia i jest wspaniale! Od dłuższego czasu atmosfera jest wesoła, miło się ćwiczy, my też się staramy i nie leniuchujemy. Podsumowując: nie bójcie się porozmawiać o tym co was gryzie i co wam nie pasuje. Wystarczy spokojna rozmowa i już jest inaczej. Trzeba też pamiętać, żeby wymagać nie tylko od innych, ale też od siebie ;)

brak

Ja nie ćwiczę na wf, mam jakiś lęk przed nim , sama nie wiem jak mam to nazwać .

brak

A u mnie jeśli chodzi o nauczycieli to było zawsze w porządku. W podstawówce miałam dwóch panów. Nie za bardzo się nami przejmowali, ale też nie było chamskich komentarzy. Przez większą część czasu używali laptopa. Głównie graliśmy w piłkę nożną (co mi się podobało). Jeśli ktoś nie chciał, nie musiał ćwiczyć. Mógł siedzieć i gadać. Teraz, w gim. mam panią, która również jest bardzo miła. Tu naprawdę trzeba się starać- nie ma litości, ale za to jest sprawiedliwość. Robimy różne rzeczy i bardzo to lubię, choć żałuję, że nie gramy w nogę.

brak

Na WF zawsze jest najgorzej, moim zdaniem. Jak na chemii czy matematyce ktoś jest słabszy, to tak tego w sumie nie widać, a jak widać, to nikt się nie śmieje. A na WF chociażby w szatni ile razy dziewczyny się biją, wyzywają, śmieją. Nie wiem, jak to jest u chłopaków, ale u dziewczyn jest właśnie tak. Wiele razy jedna dziewczyna z mojej grupy została wyśmiana, bo nie ma płaskiego brzucha. I powinno być tak, żeby dziewczyny zawsze miały z panią WF, no bo jak powiedzieć facetowi, że jest się niedysponowanym? Dla wielu dziewczyn to problem, bo się po prostu wstydzą...

brak

Nie ćwiczę na wf-ie gdyż jestem słabsza od innych. Problem w tym iż jestem o wiele słabsza od urodzenia. Ćwiczę w domu, a moi rówieśnicy często mają ze mnie polew.

brak

Ja nie lubię w-f tylko z powodu mojego kolana. Coś mam tam, że jak biegnę to potem mi puchnie i boli jak jasna cholera. Ale nasze nauczycielki są spoko, na nie nie narzekam ;)

brak

ja mam pana od wf-u którego uwielbiają chłopaki ,ale nienawidzą dziewczyny... dla nas dziewcyzn jest złośliwy, dyskryminuje nas i mówi nam wprost że jesteśmy gorsze od chłopaków...

brak

Dwa lata temu mój WF wyglądał strasznie. Nauczyciel wymagający za brak stroju stawiał jeden tak samo za brak wykonania jakiegoś ćwiczenia lub niechęć do gry w piłkę. Z nauczycielkami jest według mnie inna sytuacja z nimi idzie się dogadać zaliczyć innym razem bez dostania jedynki do dziennika można nie ćwiczyć kilka razy bez ponoszenia konsekwencji. Nie zawszę z każdą nauczycielką będziecie mieli tak dobrze, jak ja z tą na którą trafiłem. Przez dwa lata marzyłem aby mieć z nią lekcje udało się, ale tylko na rok teraz idę do nowej szkoły i ciekawy jestem co mnie tam czeka myślę już o zwolnieniu na wf od lekarza.

brak

U mnie na WF było podobnie - czy ktoś chciał, czy nie chciał grał w siatkówkę. A że nie lubiłam za bardzo tej gry miałam zagrożenie na półrocze w pierwszej klasie liceum ;/ za to na studiach WF był przyjemnością - każdy mógł wybrać sobie to co lubi. Szkoły niestety pozostają z tyłu w tej kwestii.

brak

"Nauczyciel ma swoich pupili, którzy od września do czerwca grają w dwie gry: siatkóweczkę i ping-ponga." - o to to. Bo przecież nie można raz na jakiś czas zagrać w durną koszykówkę, bo przecież to zbyt męczące i można się spocić. A pamiętam jak moja koleżanka chciała zagrać w piłkę nożną, to już w ogóle było wielkie oburzenie. Więc od września graliśmy tylko w siatkówkę. A potem nauczyciel się dziwił, że większość osób nie chciała chodzić na ten wf. No i komentarze nauczyciela "na co się gapisz?", "rusz się!" i inne złośliwości. Pff. Żeby nie było: Mój brat lubił wf w gimnazjum i strasznie się dziwił jak można nie znosić tego przedmiotu. Wystarczyło, że poszedł do technikum, inna szkoła, inny nauczyciel... załatwił sobie zwolnienie.

Dodaj komentarz