Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

"Ale pani nie było!"

Data dodania: 2011-10-12
Odsłony: 4082
Autor: Sheti

Zawsze byłam osobą, której nauka przychodziła z łatwością. Powiem szczerze – od zawsze lubiłam dowiadywać się nowych rzeczy, uczyć się, a następnie sprawdzać swoją wiedzę. I zawsze dziwiło mnie zachowanie innych uczniów – dlaczego mają do tego taki ignorancki stosunek? Rozumiem, że nie każdemu musi iść dobrze uczenie się. Wiem, że można czegoś nie rozumieć. Jednak myślę, że w dużej mierze pod słowami „nie rozumiem” kryją się słowa „nie chce mi się”.

U mnie w klasie panowała zasada: Nie uczymy się na sprawdzian, dostajemy jedynkę, uczymy się na poprawę i dostajemy 2. Nigdy nie byłam w stanie tego zrozumieć. Jaki w tym sens? Rozumiem, że nie każdy lubi jakiś przedmiot i nie chce się go uczyć, no ale taka już kolej rzeczy w szkole. Jednak myślę, że zawsze można się wyuczyć na tę 3. Nauczyciele często dają zadania łatwiejsze i trudniejsze, właśnie po to, aby umożliwić słabszym uczniom zdobycie pozytywnej oceny. Dlaczego w takim razie, skoro oni nas szanują i chcą nam pomóc, my ich ignorujemy? To w pewnym sensie brak szacunku do nauczyciela.

Pamiętam sytuację, jaka miała miejsce u mnie w klasie. Nauczycielka się rozchorowała pod koniec semestru, kiedy wszyscy sobie nagle przypomnieli, że trzeba by poprawić jakiś stary sprawdzian, bo przecież fajnie byłoby mieć 3 czy 4 na zakończenie semestru czy roku. Gdy nauczycielka wróciła parę dni przed wystawieniem ocen, wszyscy chcieli coś poprawiać. Pani poszła im na rękę i pozwoliła napisać nawet te dawne sprawdziany, których termin poprawy dawno minął. Oczywiście były osoby, które chciały poprawić wszystko, ale nauczycielka po prostu nie miała czasu, bo miała też inne klasy. No i powiedziała uczennicy, że nie ma możliwości poprawy wszystkiego, bo mogła to zrobić wcześniej. Na co uczennica: „Ale pani nie było!”. Zapomniała chyba tylko o tym, że semestr trwa więcej niż ostatnie 2 tygodnie przed wystawianiem ocen. I dokładnie to samo powiedziała jej nauczycielka – że poprawić mogła w terminie na to przeznaczonym albo się po prostu nauczyć na sprawdzian. Oczywiście uczennica była zbulwersowana, jak nauczycielka mogła jej w ogóle coś takiego powiedzieć! Tylko że nauczyciele też są ludźmi, też mają prawo się rozchorować. To niezależne od nich. Poza tym, gdybym ja miała ciągle sprawdzać tyle prac, to też bym się zdenerwowała. A jeszcze żeby na tych poprawach było napisałne coś sensownego… A czasem, gdy nauczyciele nam czytali, jakie głupoty niektórzy popisali, to ręce opadały. No ale uczniowie zawsze twierdzą, że to wina nauczyciela. I tutaj znowu czegoś nie rozumiem. Jak to jest, że część osób jest w stanie się nauczyć, rozumie i dostaje dobre oceny, a pozostała część mówi, że nauczyciel nie umie tłumaczyć i dlatego dostają 1? Fakt, niektórzy nauczyciele nie umieją wytłumaczyć wszystkiego w prosty dla nas sposób. Ale od czego są podręczniki czy internet? Można po prostu w domu przysiąść i przeczytać daną lekcję i nie chce mi się wierzyć, że ktoś nie rozumie tego, co jest w podręczniku, skoro są one tworzone specjalnie dla uczniów. Mówienie, że się czegoś nie rozumie czy nie umie jest po prostu pójściem na łatwiznę i wyrazem lenistwa.
Uczniowie dziwią się potem, że nauczyciele źle ich traktują albo ignorują. A czy oni nie robią tego samego? Szanujmy się nawzajem. Skoro ktoś nie odrabia prac domowych czy nie chodzi na zajęcia, to nic dziwnego, że nauczyciel potem odmawia mu pomocy i nie daje możliwości poprawy.

Swego czasu zrobiła się moda na pyskowanie do nauczycieli i olewanie szkoły czy nauki. Bo przecież ktoś, kto dostanie dobrą ocenę albo spokojnie porozmawia z nauczycielem, jest lizusem i kujonem. Taka osoba jest odrzucana, bo przecież nie jest „cool”. No bo jak można mieć dobre oceny? Przecież to taki przypał… Naprawdę nie rozumiem tego podejścia do sprawy. Nie wiem, czym to jest spowodowane. A potem się tylko słyszy, że jak to fajnie byłoby mieć lepsze oceny, bo można zdobyć stypendium, rodzice są dumni, nauczyciele idą na rękę. A co stoi na przeszkodzie, żeby wziąć się za siebie? Lenistwo! A nauka naprawdę nie musi zająć tak dużo. Wystarczy uważnie słuchać na lekcjach, w domu przejrzeć notatki, pokojarzyć fakty i jakoś to będzie. Nie mówię, że trzeba od razu zdobywać same 5 i 6, ale naprawdę na 3 można spokojnie wyciągnąć. Poza tym myślę, że dostanie lepszej oceny jest bardziej motywujące niż dostanie złej.

Problemem jest chyba też to, że młodzież nie myśli (albo nie chce myśleć). Moim profilem w liceum był profil biologiczno-chemiczny. Mieliśmy na biologii sprawdziany z 3 działów, gdy przerabialiśmy działy takie jak ptaki, ssaki, gady itd. Oczywiście już był bunt, ze 3 działy to za dużo, ale pomińmy to. Nie były to przecież lekcje trudne. Były to fakty znane z życia codziennego, a jednak ludzie pisali, że ptaki mają kopyta, pora godowa u ssaków to cieczka (bo pies jest ssakiem), a ssaki rozmnażają się bezpłciowo pod wodą. I gdzie tu logika? Przecież każdy w życiu widział ptaka i chyba każdy wie, że jest ssakiem. No ale wytłumaczenie było jedno – za dużo materiału i wszystko się miesza. Ale wystarczyło tylko trochę pomyśleć…

Dlatego pamiętajcie, że nic nie zwalnia was z logicznego myślenia. I pamiętajcie, że nie zawsze wina leży po stronie nauczyciela. Wina jest zawsze po obu stronach. A szkoła jest dla Was tym, czym dla Waszych rodziców praca. Gdyby oni postępowali w podobny sposób, to już dawno by ją stracili. A odrobina zdrowych chęci i mobilizacja to nic złego.

 

Artykuł bierze udział w pierwszej edycji konkursu Nastek.pl na najlepszego arta. Jeśli Ci się spodobał - napisz o tym w komentarzu! W drugiej połowie października zapraszamy do głosowania na najlepszy art. A jeśli i Ty chcesz powalczyć o wspaniałe nagrody, to pisz i wysyłaj do nas swoje artykuły!


Przeczytaj inne arty

brak wasze artykuły Nietolerancja i stereotypy Do napisania tego artykułu skłoniły mnie dwie rzeczy. Pierwsza z nich to osobista frustracja. Druga...
brak szkoła Studia - krok w dorosłość Gdy zakończymy naszą edukację w liceum, czeka nas podjęcie ważnej decyzji, a mianowicie – co...
brak wasze artykuły Wegetarianizm Wegetarianizm to swego rodzaju dieta odrzucająca spożywanie mięsa i ryb. Czy jest zdrowa i odpowiednia...

Komentarze_ 16


brak

"Nierozumienie" często wynika z postawy "ten przedmiot jest za trudny, żeby się go nauczyć". A tak przy okazji: kujony to temat na oddzielny artykuł.

brak

Krótko powiem, że nie można oszukiwać siebie i porzucać wszystkich swoich zasad dla bycie takim jak inni. Szybko stanie się to przytłaczające i potem nie będziesz potrafiła wrócić do poprzedniego stanu, a nawet jeśli to będzie ci trudno. Takie jest moje zdanie.

brak

LO to zmora zwłaszcza na profilowanych kierunkach. każdy nauczyciel wymaga tak jakby to jego przedmiot był najwązniejszy. a przedmiotów jest z 14 :( Gimnazjum to pestka. Katorga zaczyna się dopiero w LO>

brak

Mi nauka też przychodziła z łatwością. Ale w liceum zaczęły się schody, szczególnie, że przez nauczanie indywidualne mam dużo zaległości

brak

wiedzmaaa, naprawdę uważasz, że żeby być fajnym i mieć fajne wspomnienia z lat szkolnych trzeba olać szkołę? Bo moim zdaniem wcale nie. Wystarczy odrobina chęci i z łatwością łączysz naukę z imprezami czy w ogóle z rozrywką. Poza tym chcąc rozmawiać o dobrych uczniach na początku należałoby ich podzielić na kategorie, bo oni wszyscy nie są tacy sami! A bardzo często pojęcie dobry uczeń jest mylone z kujonem czy lizusem. A nie każdy dobry uczeń musi być lizusem, kujonem i donosicielem. Artykuł świetny, pokazuje wszystko zgodnie z rzeczywistością i to jest ogromny plus. Wielu ludzi nie potrafiłoby tak jak ty opisać tej sytuacji z drugiej strony. Bo dużo łatwiej jest zwalić całą winę na kogoś, a to, że ktoś jest leniwy nie jest winą nauczyciela.

brak

Każdy postępuje według własnych zasad - tego się będę trzymać, bo to szczera prawda. Człowiek, który czegoś chce i do czegoś dąży robi wszystko, co w jego mocy, aby to osiągnąć. Tak jest również i w tym przypadku. Inteligentna osoba bez problemu połączy naukę z rozrywką, niczego przy tym nie tracąc. Liczy się również odpowiednie podejście, trzeba wierzyć, że się uda.Przymierzać się do pewnych spraw z sercem i pasją. Trzeba odpowiednio organizować czas, a nie wymyślać później marne wymówki. ;)

brak

Zadają się i rozmawiam z takimi ludźmi, a nauka wcale nie wyklucza tego, że nie można wyjść się zabawić. Bronić swoich racji można w bardziej przystępny sposób. A z logicznego myślenia nic nas nie zwalnia.

brak

Może i jesteś wzorową uczennicą.. ale nie mów nam (ty gorszym, którzy pyskują bo to jest cool, wcale nie po to to robimy, robimy to po to żeby bronić swoich racji) co mamy robić. Sami wybieramy ty zdecydowałaś tak, nie mówie, ze to źle. Sądzę jednak, że tracisz najlepszy czas w życiu na naukę. Jeszcze zdążysz poznać świat. Teraz jest pora na zabawe. Musisz zadawać się/ pogadać z tymi osobami, które opisujesz wtedy może więcej zrozumiesz.

brak

Fakt, zdarzają się nauczyciele, którzy nie powinni uczyć, bo po prostu sobie z tym nie radzą i w różny sposób próbują to z siebie wyrzucić, choćby wyzywaniem uczniów od idiotów, że nic nie umieją itd. Ale to się naprawdę rzadko zdarza, mnie osobiście taka sytuacja nigdy się nie przydarzyła.

brak

Bio-chem i wszystko jasne! :D

brak

Zgadzam się w zupełności. Moja mama była kiedyś nauczycielką i to NIE jest łatwa praca. Człowiek daje z siebie wszystko, a niektórzy ( a są tacy), po prostu to olewają i mają w czterech literach. Nie wszyscy nauczyciele też są idealni. Niektórych doceniamy, a innych utopilibyśmy w łyżeczce wody. Natomiast uczyć się trzeba. Ten fakt był i pozostanie faktem. Nauczyciel nie jest cudotwórcą i nie wtłoczy wiedzy nikomu na siłę do głowy. Tak uczniowie jak i nauczyciele powinni znaleźć złoty środek. Nie jest to łatwe, ale... warto.

brak

Ale nauczyciele też nie są idealni, często wręcz zniechęcają do nauki. Np. ja miałam nauczyciela, który potrafił wyzywać ucznia, kiedy ten się nie przygotował do lekcji. Raz nawet nazwał jednego chłopaka śmieciem, bo ten nie rozumiał tematu. Na szczęście został wywalony, bo za dużo było na niego skarg. Chociaż z drugiej strony przyznam Ci rację, że uczniowie aż zbyt często wykorzystują słowa "nie rozumiem", ukrywając pod nimi swoje lenistwo. Ale np. ja z przyczyn niezależnych ode mnie opuszczam dużo szkoły i potem wielu rzeczy nie rozumiem, i mimo tego, że poszukam informacji w różnych książkach czy w internecie to wszystkiego umieć nie będę i z kartkówki dostanę dwóję. Dlaczego? Bo nauczyciel zazwyczaj na lekcji dodaje dużo od siebie, i później może o to spytać. Co też aż takie sprawiedliwe z jego strony nie jest, bo powinien zrozumieć, że nie miałam możliwości się tak dobrze przygotować do lekcji jak inni. W moim przypadku jeszcze nie jest tak źle, bo nauczyciele mnie lubią, bo jestem dobrą, kulturalną uczennicą, ale gdybym na początku wywarła na nich złe wrażenie, nie miałabym tak lekko...

brak

Ja chętnie się uczę języka niemieckiego, inaczej jest z innymi przedmiotami najgorszy przedmiot to matematyka niby dla każdego prosta ale nie każdy potrafi policzyć jakiegoś zadania. Również zależy to od nauczyciela który tłumaczy mam kilka nauczycieli którzy jak coś wytłumaczą to od razu się wie. A są tacy co tłumaczą dwie lekcje i zero w głowie, ten artykuł jest również o mnie tylko z zastrzeżeniem że ja nie jestem leniwy no może trochę ale tylko na kilka przedmiotów, bo resztę bardzo lubię i to zależy od tego jak nauczyciel wytłumaczy i czy jest miły. Przeważnie na kartkówkę lub prace klasową nie nauczę się czegoś a na poprawę spróbuję trochę lecz zawszę mam kartkę tzw. ściągę która nie zawszę jest wobec nauczyciela fer, staram się na pracach i kartkówkach pisać na trójki zdarzy się cztery ale rzadko, puki co nie jestem tym chłopakiem który nie lubi szkoły bo szkoła może być fajna jeśli chce się do niej chodzić nie koniecznie od razu uczyć wystarczy słuchać :-) Artykuł na 10 ! pokazałaś/eś jak to jest naprawdę w szkołach i po której stronie stoi wina :-) pozdrawiam

brak

u mnie w szkole jest tak samo zwłaszcza u chłopców którym że3czywiście się nie chce a mogą. Chociaż u dziewczyn też się zdarza np. moje koleżanki z klasy ciągle jeżdżą na zawody sportowe i wykorzystują każdą chwilę żeby się tylko urwać z lekcji i z piątkowych uczennic w podstawówce, w gimnazjum stały się czwórkowymi i trójkowymi, gdzie na koniec roku zawsze jęczą że chcą lepszą ocenę.

brak

Pamiętam jak u mnie w szkole było. Są co tydzień kółka z chemii, nikt nie chodził przez cały semestr, a tu tydzień do końca semestru i na liście na drzwiach 50 osób na poprawę :)

brak

Takie sytuacje zdarzają się w każdej szkole. W mojej klasie też było kilka osób, którym nie chciało się uczyć. Niemieckiego np. nie uczyli się w ogóle, bo "to język szwabów". A później mieli pretensje, że grozi im jedynka. "Ale pani nie było!" też często się zdarzało. . :D

Dodaj komentarz