Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Jak nie zasnąć na lekcji

Data dodania: 2005-06-18
Odsłony: 7131

Na forum_

2014-04-23 16:48:42
title Wysyłanie nagich zd
2014-04-23 15:05:16
title Problem kontaktu z l
2014-04-23 14:56:57
title (do)Wolny temat
2014-04-23 14:49:33
title Maturalny strój (ra
2014-04-23 14:42:37
title Zapoznanie dziewczyn
2014-04-23 12:48:07
title Zapoznanie dziewczyn
2014-04-23 11:52:34
title Zapoznanie dziewczyn
2014-04-23 11:45:09
title Smaki z dziećiństw
pokaż więcej
Autor: Nieznany

Poradnik: jak nie zasnąć na lekcji.

Dzwonek. Jak ja nie cierpię tego dźwięku! Nieokreślona bliżej siła rozrywa mi czaszkę na maleńkie kawałeczki. Sor z nienaganną punktualnością otwiera drzwi, niczym bramy krainy straconych dusz i z ironicznym uśmieszkiem zaprasza do środka... Leniwie podnoszę swoje ociężałe cielsko, zbieram rozsypane po podłodze książki (przyniesione w złudnej nadziei, że może dziesięciominutowa przerwa pozwoli mi opanować materiał ostatnich lekcji) i pozostawiam puszki po coli/papierki po cukierkach/opakowania po Lay"sach* (*zbędne skreślić).

Wchodząc do sali, obowiązkowo obdarzam nauczyciela spojrzeniem spode łba i rzucam się w jak najdalszy i jak najciemniejszy kąt pomieszczenia. Z reguły zanim się wygodnie (załóżmy, że te przyniskie, twarde i dziwnie wyprofilowane krzesła mogą być wygodne) usadowię, na tablicy widnieje już temat, profesor otwiera dziennik, sprawdza listę (mimo iż zestaw nieobecnych jest zawsze ten sam) i pada pytanie: „kto nie przygotowany?”. Kocham je. Najchętniej odpowiadałabym na nie twierdząco na każdej lekcji. Ale to i tak dobrze, że niektórzy nauczyciele je zadają, bo inni „nie uznają czegoś takiego jak nieprzygotowania, usprawiedliwienia, szczęśliwe numerki i inne wytwory chorej uczniowskiej wyobraźni”.

Plan lekcji zawsze jest taki sam. Nudy. Cholernie nudy. Czy nauczycielom się nie nudzi tak przez ładnych parę lat w kółko powtarzać to samo? Mogliby wprowadzić jakieś urozmaicenia, przytaczać fragmenty artykułów, pokazywać filmy, opowiadać anegdotki… Ludzie, trochę inwencji twórczej! Fantazji! A tu nic.

Lekkie ożywienie przy wywoływanym nazwisku – jak zawsze nie moje. Całkowicie odpływam już do swojego świata. Słyszę tylko jak ktoś odpowiada. Błąd, recytuje to, czego wykuł się wczorajszej nocy. Że też ludzie nie mają co w domu robić...

Wpatruję się bezmyślnie w tablicę i usilnie próbuje zrozumieć temat lekcji. Patrzę na zegarek. Jeszcze tylko 41 minut. Kiwam się błogo na krześle. W myślach przelatują mi tylko słowa „nie huśtać się na krzesłach, niszczycie podłogę, bla bla bla”... Takie bujanie się jest bardzo relaksujące. Gdybym jeszcze miała zimnego drinka, mogłabym tak siedzieć.
38 minut. Nie lubię tego zegarka. Zawsze mi się wydaje, że jest zepsuty. Wskazówki przesuwają się tak wolno. Zdecydowanie za wolno…

Znam już każdy fragment każdej sali. Wszystko. Wiem gdzie stoi jaki kwiatek, gdzie są zepsute żaluzje, na jakiej ławce jakie są napisy... Zmieniam pozę, podpieram brodę dłońmi, żeby tylko nie usnąć. Głos sora jest tak nużący, tak monotonny, jak kołysanka... Odpływam daleko, daleko, daleko... Promienie słońca palą mi skórę. Nie mogę zamknąć okna, bo „jest duszno, sala musi się wietrzyć”. Wracam do swojej krainy. Widzę wielkie pole zielonej trawy i błękit nieba. Zero ludzi. Całkowita cisza.

Z tego stanu niespodziewanie wyrywa mnie dziwnie głośny głos nauczyciela: „do tablicy!”. Zielone pola zamieniają się w zieloną tablice. Analizuję wszystko, co na niej widzę, ale jakoś nadal nie wiem zbytnio, co mam zrobić.
Patrzę na zegarek. 22 minuty. Nieśmiało odwracam się w stronę klasy, ale znajduję tylko srogie oczy sora. „Więc... eee... tak właściwie... bo się zamyśliłam... no to... co mam zrobić?”. Ręka nauczyciela wskazuje mi tajemnicze wzory, z których mimo najszczerszych chęci, nie umiem skorzystać. Wzruszam ramionami i wracam do ławki.

Zielone pola nie chcą wrócić. Spoglądam przez okno na przeciwną stronę ulicy. Pustka. Nic się nie dzieje. 19 minut. Przeglądam zawartość piórnika. Czytam „złote myśli” nad tablicą. Przelatuję wzrokiem po wszystkich ścianach i oglądam plakaty. Je chyba też znam na pamięć. Szturcham w ramię dziewczynę siedzącą przede mną. Zero reakcji. No tak, przecież 10 sekund nieuwagi na lekcji jest karane dożywociem. Gram sama ze sobą w kropki.
15 minut. Magiczne 15 minut. Od razu polepsza mi się humor, właściwie mogłabym się zacząć pakować, tylko jakoś nie zdążyłam się jeszcze rozpakować. Moja koleżanka zazwyczaj siedzi całą lekcje z plecakiem na plecach. Kładę się na ławce i dorysowuję kolejny wagonik przy ciuchci z zachęcającym napisem „jak się nudzisz – dorysuj wagonik”. Jem snikersa, przepijam Tymbarkiem.

12 minut. Nie wytrzymuję: „przepraszam, mogę iść do łazienki?”. W sumie nie czekam na odpowiedź, tylko opuszczam z satysfakcją salę. Idę do lustra sprawdzić, czy nie rozprostowały mi się włosy.

Wracam. 8 minut. Wyciągam się niczym kocur w słońcu, a powieki same mi opadają...
Ileż to ciekawych rzeczy mogłabym zrobić, gdybym nie musiała gnić w tej ławce? Bo co tutaj mogę robić? Co robimy zazwyczaj na lekcjach? Słuchamy, słyszymy i rozumiemy, of course. Ale cóż mają poczuć biedne istoty, które nie odnajdują się w nauce? Przepiszemy pracę domową na następną lekcję, ułożymy ściągi na klasówkę, powysyłamy parę smsów (w wersji hardcore wejdziemy pod ławkę w celu małego telefonicznego flirtu), poobgadujemy kogoś, podpiszemy się na ławce, możemy słuchać discmana, zjeść śniadanie… Można oddać się krzyżówkom, czytać książkę, rysować komiksy, karykatury (oczywiście wszelka zbieżność, podobieństwa między nimi a nauczycielami są przypadkowe) przejrzeć gazetę (byle nie CKM, bo jest systematycznie konfiskowany przez profesorów, z przyczyn oczywistych nie oddawany), ale ja najbardziej żałuję, że nie mogę przynieść laptopa. Zawsze można pogapić się na uczniów sąsiadującego Plastyka… Jest szansa, że pojawi się jakiś interesujący długowłosy, a jeśli nie, to zawsze zostaje równie kudłaty pies w oknach naprzeciwko. Można zabić pszczołę, która odważyła się wlecieć do sali lekcyjnej, jeśli masz biologiczne ciągoty, przeprowadź sekcję zwłok. Można też wyskoczyć „na chwilkę” po kredę, zmoczyć gąbkę, po dziennik, do łazienki, do pielęgniarki, do ksero i tak dalej… Można grać w rozbieranego pokera, a na niektórych lekcjach nauczyciele pozwalają nawet pić (przy czym nie mówią konkretnie jakie trunki są dozwolone, a polonistka zachęca do greckiego zwyczaju religijnej ekstazy poprzez picie wina). Alternatywnym rozwiązaniem jest udawanie Osła ze „Shreka” poprzez wydawanie charakterystycznego, jakże denerwującego odgłosu, głośnego wypuszczania powietrza ustami...

Generalnie da się przeżyć, jeśli ktoś ma jakieś pomysły, niech się podzieli.

10 sekund… 9… 8… Cudownie. Czuje się taka szczęśliwa… 4… 3… 2… 1… DZWONEK! Żegnajcie. Kolejna godzina tortur już za 10 minut.

Przeczytaj inne arty

brak subkultury I am a Dżem fan Witam... W tym arcie chciałbym przedstawić nie dla wszystkich ciekawą historię. Opiszę, jak „odnalazłem” swój ulubiony...
brak inne Niespełniona miłość Witam wszystkich. Nie jestem dobry w pisaniu, ale postanowiłem opisać moją historię. Wszystko zaczęło się...
brak inne Historia pewnego 17-latka Witam. jestem 17-latkiem ze skrzywieniem kręgosłupa a dokładniej okrągłymi plecami (bodajże kifoza). Do tego dochodzi...

Komentarze_ 36


brak

ja to znam swietny sposob jak nie zasnac na lekcji... niestety u mnie to tylko na polskim działa, bo tylko na polskim siedze z takim jednym kumplem. wiec chodzi o to ze razem z kumplem/ kumpela rozsmieszacie sie nawzajem. ja z kolega mowimy glupoty ale tak sie lejemy, ze dzisiaj sie nawet poryczalem ze smiechu. tylko najlepiej usiasc w ostatniej lawce, tak zeby nauczyciel/ka nie widzieli

brak

Ja do tej pory miałam taka koncepcje, iż na lekcjach uczyłam się na kartkówkę czy coś;) ostatnio moi koledzy zaczeli się ganiać i mazać kremem... Mnie oblali wodą:D Jest jeszcze mazanie butów, zamawianie pizzy na lekcje(nie wypalłlo) dawanie nauczycielom kwiatków, granie na instrumentach, uciekanie z kawałkiem drewna po szkole, przerabianie obrazków w książkach...wieszanie się na kablach i rzucanie nieżywymi zwierzętami w biologii... :D Oraz wrzucanie flamastrów do wody z kwiatków(fajnie farbuje),:D Hah moja klasa, największe łobuzy w szkole

brak

a da sie u was płaskorzezby robic na ławkach?U mnie sie da....

brak

Hehe, spoko, spoko to hehe xD

brak

najlepiej mdlac przy odpowiedziach ... ehh ... szczuplutka ... bladzuitka ... to zawsze skutkuje ...na dodatek do ratowania rzuca sie polowa 'nieobeznanych' czyli chlopacy ... można sobie urozmaicić lekcje ojjj można ...;)

brak

ooooj racje musze przyznac! Moim zdaniem najgorzej wytrzymac na religiiiii... na tej lekcji po prostu dostaje tzw. pierdolca z nudow;)

brak

Fajnie napisany text.
Cóż... czytanie książki na lekcjach to u mnie norma. Tak samo odjechane rysunki na końcach zeszytów, czy też na ławkach. Jeśli mam natchnienie, to piszę. Albo rozpatruję różne sprawy, o których zwykle nie mam czasu myśleć.

brak

zawsze można zrobić rozpiździaj na lekcji, tylko wiąże się z ryzykiem przesiadki i czy podchwytliwego pytania.

brak

Przewaznie wychodze z ciezko chora na bol glowy kolezanka do higienistka... ofc rozpoznanie trwa do konca lekcji...no prawie,trzeba wrucic po plecak przed dzwonkiem:P

Wizyty na lekcjach u kolegow to norma:P

Jak trzeba zaniesc dziennik do grupy rownoleglej to czesto gubie droge i nie ma mnie ze 20 min :)

a ilez to razy przez zestaw sluchawkowy rozmawiam z Panem Naczelnym,phi!

sa lekcje na ktore w ogole sie nie chodzi bo nie trzeba, na ktorych czyta sie ksiazki a jesli ciel sie czepia to sie trzyma katechizm a w nim ksiazke i z glowy:P Mam dlugie,krecone wlosy wiec nie ma sprawy ze slychaniem muzy nie ma klopotu:P

rozne przekrety sie robi...wystarczy tylko pomyslec ;)

brak

Hmm... Jeśli chodzi o Osła ze Shreka, to ostatnio na fizyce niexle się uśmiałam ^^
Jeden chłopak "pykał" jak osioł, na co psor odpowiedział: Więc, panie M., chcesz być osłem, taaaak?
;)

brak

W czwartek do szkoły ;/;/, najlepszy patent, na nude to właśnie spanie:P Początek roku, więc działajcie :P, trzeba skroić jakąś ławke, w której nie będziesz z kumplem/ koleżanką widoczny/a :) ( w zależności od ustawienia biurka) i....... iść spać :). Ja z kumplem już 5-ty rok mamy ten sam patent ja kimam na jednej lekcji, a wrazie czego on mnie budzi i co lekcje zmiana śpiącego :)

brak

Oł.... ciekawy art, wcale nie usnęłam :P Przydatny, pokazuje co można robić na lekcji nie nudząc się :P

brak

w sumie to można tez noty robić ale do tego trza miec sily i głowę:/

brak

jest genialny sposob na nudy. np. na historii. na niecierpię tego przedmiotu i kilka razy bym zasnąl, ale nie pozwala mi na to profesorek - uczepil sie mnie i ciagle pyta mnie o cos dot. tematu. początkowo było to polewne, ale poźniej kiedy chcialo sie odprężyć na lekcji to nie było jak. ale wracając do tematu: na nude najlepszy jest polew z czegoś albo kogoś. zawsze na tej lekcji mam faze ze swoim kolegą. można nabijac się ze wszystkiego jak taka faza przyjdzie. a zanim te hihry się skoncza to już dzwonek zadzwoni...i tyle filozofii

brak

na uniwerku kazde zajecia trwaja po 1.5 godziny i czesto nie ma przerwy to sa dopiero nuuuudy

brak

Musze przyznac ze masz talent. Chetnie przeczytalabym Twoja ksiazke. Zafascynowala mnie swiezosc Twojego stylu i prostota wypowiedzi. jest tu wiele trafnych spostrzezen i celnych ripost:) az sie usmialam:P dzieki!

brak

hmmm w sumie lekcja zależy od nauczyciela..... przykładowo u nas w szkole na takiej matematyce, fizyce, niemieckim, pO.... jeżeli ruszysz sie z krzesła można zarobic kolejną jedynke i wogóle takie tam... a przykładowo na angielskim kładziesz sobie nogi na stół, znikasz gdzies w tłumie [ u nas w klasie 22 osoby w tym jedna w tym roku nie zdała, w tym połowa nie chodzi]... "tłum:/]... na końcu i żyjesz... jesz.. śpiewasz... grasz... czytasz.. śpisz... wygłupiasz się... beczysz.. jesteś. ale cie nie ma.... jakies pomysły? eHe.. ja obgaduje zazwyczaj w liścikach..... tak jak inni zresztą.. wogóle nasza czyli moja klasa jest wyjątkowa... u nas nie ma kujonów w klasie.. u nas jest jeden poziom który wygląda następująco.. na polski nigdy nikt nic nie umie.... na matmie z każdego sprawdzianu każdy dostaje jedynki.. ściągać nei ma od kogo bo nikt nie pisze w zeszytach... a o ściągach nie ma mowy bo się robić ich nie chce... do tablicy z matmy podchodzą "wybrańcy".. każdy czeka z niecierpliwością kogo wyczytają i będa męczyć przez całą godzine aby zrobic jakikolwiek przykład znajac wzór.. w sumie na lekcji jest z 10 osób.. no w czwartki 22 bo z dyrektorką wtedy mamY.... pozdrowienia..........

brak

Z humorystycznym podejściem. Niekonwencjonalnymi pomysłami. Naprawdę niezłe. Czasem się pośmiałam nawet (!).

brak

boshe koniec roku juz..:) nareszcie to ze srednia ledwo powyzej 3 to nic :D

brak

hm... ja chodzilam z inna klasa jak moja pojechala na wycieczke...

a moim kumple wbijali sie na lekcje do kumpli z innej szkoly i z tekstem ze sa w trakcie przepisywania... siedzieli na koncu i pili piwo...

brak

:) Świetne i takie prawdziwe. Gdyby tylko u mnie w szkółce możnabyło choć połowę z tych rzeczy robić hehe... Nie ma rygoru, ale po dziennik niestety wyjść nie można;)

brak

Ja jestem z Łodzi i się we wrześniu pojawię w III LO. Jak skończę zacne gimnazjum nr. 13:)

A u nas na lekcji nie można spac, a ostatnio najciekawszym zajęciem jak dla mnie jest liczenie sobie średniej:P

brak

jak widac nie tylo ja mam takie odczucia siedząc na kompletnie nudnej lekcji. ostatnio się nawet wycwaniłam i zaczęłam nosić książke. moi kumple też nie pozostawali w tyle bo ostatno widzialam ich ostro pocinających w karty pod ławką an matematyce. ni ema to jak zycie szkolane.....

brak

na matmie skonfiksowano mi w tym roku juz 3 ksiazki:).
u mnie w szkole calkiem ciekawie jest na angliku i na polskim.
na religii, historii i WOS-ie jest ogolna rozroba, kazdy robi co chce i ogolnie jest wesolo, a bezradne nauczycielki probuja zapanowac nad klasa.

brak

tym przedmiotem jest PO;)

brak

jak juz ktoś nizej napisał: wszystko zależy od nauczyciela... u mnie na chemii człowiek jest w stanie najwyższej gotowości i nie ma mowy o odpłynięciu od tematu:) ale jest jedyny taki przedmiot gdzie wszelkie chęci utrzymania śwadomości otwartej na paplanine psora kończa sie niepowodzeniem... zaczynam myslec o zupełnie innych sprawach... Ostatnio te 45 minut siedziałam czytajac ksazeczkę... Tak juz czasem bywa:)

brak

Dla mnie swietny art. :) Humorystyczny i ciekawy. Moze zajmijmy sie lepiej czytaniem/pisaniem takich rzeczy na lekcji to bedzie bardziej interesujaco?;)
U mnie w szkole nie mozna spac na lekcjach, bo Cie od razu obudza:D

brak

zmobilizowac się? łechh jak na takich nudnych lekcjach można się zmobilizować :|

ja również znam kazdy zakatek praktycznie kazdej sali w mojej szkole.

ale zdecydowanie "najciekawsza" jest historia :] khmmm chyba kazdy zasnąłby na tej lekcji :] przynajmniej z naszym nauczycielem.

nic tylko spać :|

brak

no fajny art przydatny w zyciu chyba go zastosuje pozdro narkoza;-)

brak

Lived, to moze z Zabrza, mamy tu plastyk=)

czasem mam problemy z tym zeby nie zasnac na geografii czy fizyce=/ ale wtedy raczej staram sie otworzyc oczy jak najszerzej i docierpiec do konca....

brak

Otóż mam pomysł.
Poprostu zmobilizować się i słuchać nauczyciela. Wtedy czas spędzony w szkole nie jest zmarnowany kiedy się go poświęci choć w większości na to, na naukę. Brzmi beznadziejnie? Niekoniecznie, nawet jeśli lekcja arcyciekawa nie jest to zawsze można z niej coś wynieść. I nie musi to być zabita mucha przyklejona do zeszytu.

brak

:) hm... lekcja w duzej mierze zalezy od nauczyciela. np u mojej polonistki bys nie usnala.

chociaz racja szkola = nudy...

przez ten rok sporo ksiazek przeczytalam wlasnie w szkole, na lekcjach... no coz... przynajmniej nie byl to kompletnie zmarnowany czas jak np. kiedy uczen przez cala lekcje siedzi bezczynnie i patrzy w sciane albo rysuje 1000 kolek na kartce...

brak

hehehe podoba mi się :) Tylko nie wiem czy te sposoby, sprawdzą się u mnie :/ eee najwyżej się do derektora z wychowawczynią przejde ;)

brak

Zajebiste!!! czy ty przypadkiem nie chodzisz do mojej szkoły???( Łódź III LO) a poradnik chyba sobie wydrukuję:)

Dodaj komentarz

Konkurs: Komentuj i wygrywaj