Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Najpiękniejszy list miłosny

3 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2010-06-28
Odsłony: 23651

Na forum_

2014-09-02 00:44:57
title Beret zryty
2014-09-01 23:07:58
title Stuknięta wychowawc
2014-09-01 22:44:43
title Wierzycie w boga ?
2014-09-01 22:43:28
title Rodzina narzuca waru
2014-09-01 22:25:10
title Rodzina narzuca waru
2014-09-01 22:14:03
title Zmiana partnerki - j
2014-09-01 22:06:53
title Rodzina narzuca waru
2014-09-01 21:39:02
title Rodzina narzuca waru
pokaż więcej
Autor: Krzyś93

4.12.1943

Kochany!
Pamiętasz? Wpadłeś jak ogień do mojego pokoju, nie zjadłeś obiadu, wiesz przecież, że byłam o to zła. Lakonicznie podałam Ci rękę. O Boże! Może gdybym modliła się to, to straszne nie stałoby się? Tego dnia miałeś taką śmieszną, opadającą na oczy czuprynkę. Potem rodzinne zmartwienia i ciągłe oczekiwanie na Ciebie, a może przyjedziesz po swoje rzeczy. I tak Ci miałam dużo do powiedzenia, jak nigdy. Malutki, przyzwyczaiłam się do tego, że od dwóch lat wszystkie wydarzenia dnia czy tygodnia opowiadałam Tobie. Niepokój o Ciebie, ręce mi latały i potem ulica, deszcz. „A właściwie, gdzie idziemy?” I z ociąganiem odpowiedź: „Sama zobaczysz, do szpitala”. Wchodzimy. I tu uderzają mnie Twoje oczy i usta. Musiałam się zmienić na twarzy, bo pytasz, czy jesteś taki zmieniony? Nie - podobnyś do Mamusi. I zawsze to, co we mnie wstępuje w obecności chorych. Czy można dotknąć, żeby nie zaszkodzić. Nawet Cię nie pocałowałam na dzień dobry, tylko usiadłam i wiem, że się uśmiechałam. Kochany! Uśmiechałam się i mówiłam Ci jakieś słowa, ale myśli moje były pozabijane, nieczułe. Kochany! Stale w głowie mi kołowało: ostatnia rozmowa, ostatnia rozmowa... I giną słowa... Ostatnia rozmowa... Ale wiesz, pomimo, że wiedziałam o Twoim stanie, to jednak patrząc na Ciebie, nie mogłam do głębi zgodzić się z tym. 

I teraz, jak wspominam, to przeżywam wszystko znów. I co dzień to przeżywam. Pamiętasz, jak powiedziałeś: „Ja mam swojego Fijołka!”, a ja odrzekłam: „A ja mam całego, wielkiego Fijoła!”? A potem głaskałeś palcami, tak jak zwykle, moje usta. Potem trzymałam Cię za rękę i całowałam ją. Miałeś taki niespokojny, krótki, urywany oddech. I oczy, Twoje smutne, kochane oczy. Te Twoje oczy prześladują do dziś dnia. Żartowaliśmy, ale Tobie trudno było się już uśmiechać. Jeszcze się umartwiałeś, że ręce Ci nieładnie pachną. Kochany, ręce Twoje pachniały miętą. Kochany, mówiłeś mi, że chcesz się modlić, ale nie możesz się skupić - powiedziałam - „Nie męcz się, ja się za Ciebie będę modlić”...



Musiałam iść, zwłaszcza, że wydawało mi się, że Cię męczę. Nie gniewam się o to, przecież tak Cię wszystko bolało. Dałam Ci pić mięty, otarłam buzię chustką (zieloną - do dziś dnia gdy ją widzę, staje mi to przed oczami) i wstałam. Pocałowałam Cię w czoło, śmiałeś się i mówiłeś: „A nasze ograniczenia?”, pocałowałeś mnie w rękę, nawet łzy mi się w oczach nie zakręciły. W drzwiach przesłałam Ci pocałunek, Ty pokiwałeś mi ręką i też posłałeś pocałunek, spojrzałam raz jeszcze na Ciebie z Twoim smutno-bolesnym uśmiechem i zamknęłam drzwi. Kochany! Serce umierało z przerażenia. Patrzę na Twoją fotografię. Takiś na niej wesoły. Dla Ciebie żyłam...

17.12.1943
Malutki! Popatrz, jaka jestem dorosła, chodzę na medycynę. A jednak tak bym chciała być znów Twoją małą dziewczynką. Kochany, marzę o tym, żebym mogła usiąść koło Ciebie, oprzeć się o Twoje ramię, zamknąć oczy i wziąć Cię za rękę. Ostatni raz trzymałam ją w szpitalu... Kochany, nigdy nie mówiłam Ci o swojej miłości, może dlatego, że Ty też nic o tym nie mówiłeś. Byłeś zaabsorbowany swoją pracą i nie miałeś czasu o tym myśleć. A może mnie nie kochałeś... Dopiero teraz zdaję sobie sprawę z mego uczucia. Ale wiesz co, nawet i dawniej przyszłość przy Tobie wydawała mi się tak piękną bajką, że nie śmiałam o tym myśleć.

Ty byłeś w każdej mojej myśli, byłeś słońcem moim, moją radością i wszystkim co promienne i najlepsze. Teraz, Kochany, poznaję przez Ciebie to, co najcięższe, tęsknotę, rozpacz, beznadziejność i gorycz takich koszmarnych, ciemnych dni.

Żyłam od zobaczenia Ciebie do zobaczenia. Aluśku! Byłeś moim autorytetem moralno-duchowym. Dałeś mi siebie, swoje przeżycia, swoje radości i troski. To jest tak strasznie dużo, że sobie nie możesz wyobrazić. Dałeś mi miłość do Ciebie i całą tą ogromną gamę uczuć, jakie tylko człowiek kochający może przeżyć...
Tak Ciebie pełno dookoła, wszędzie. Widzę Cię. Słyszę Twoje kroki. Kocham Cię, Kocham Cię...


Przeczytaj inne arty

brak inne Niełatwe jest życie nastolatka Witam. To jest mój pierwszy art. Sam do końca nie wiem, co mną w chwili...
brak aktualności ENEMEF: NOC SIN CITY ENEMEF: Noc Sin City to wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju propozycja dla fanów kultowego...
brak seks Prawnie zakazane. Rozdział V Koleś przeszywał Kamilę wzrokiem, a jego palce wystukiwały na blacie biurka niespokojny rytm. Kobieta odchrząknęła. –...

Komentarze_ 3


brak

to jest takie smutne, kurcze.. łza mi się w oku zakręciła w niedjednym momencie, gdy to czytałam :(

brak

hmm... nie wiem, jak powinnam ocenić Twój art. Pierwsze, o czym pomyślałam, widząc wojenną datę nadania listów, to to, że pojawi się w nich motyw krwi, walki (o miłości nie wspomniawszy). Tekst niby oryginalny, ciekawy, ale chyba aż za bardzo chaotyczny i przekazujący bardzo niewiele faktów.

Dodaj komentarz

Konkurs: Komentuj i wygrywaj