Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Recenzja "Born in Szczecin 3"! [+ konkurs]

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2014-06-22
Odsłony: 2176
Autor: Darja_

Tak naprawdę nigdy nie lubiłam składanek, na których znajdowały się różne utwory różnych wykonawców. Często miałam wrażenie, że nie są one spójne albo że numery zostały wybrane przypadkowo. Jednakże już po raz drugi miałam okazję przekonać się, że składanki wcale nie są takie złe i da się ich słuchać, a nawet można się od nich uzależnić, bo tak właśnie jest z wydawnictwem „Born in Szczecin vol. 3”, które powstało z inicjatywy stowarzyszenia Made in Szczecin i portalu wSzczecinie.pl. Szczerze mówiąc, nigdy nie byłam w Szczecinie, niewiele wiem o tym mieście, ale słuchając płyty, na której zebrano jedne z najlepszych utworów szczecińskich artystów, jest rzecz, której mogę być pewna – to miasto jest kopalnią prawdziwych artystów, których na pewno trzeba poznać i których wypada posłuchać na żywo.

Odpakowując przesyłkę z płytą, jak zawsze rzuciła mi się w oczy ciekawa i estetyczna okładka albumu autorstwa Łukasza Szpatowicza ze szczecińskiej Akademii Sztuki, który nawiązał do Grodu Gryfa. Aczkolwiek potem nastąpiło chwilowe rozczarowanie, bo tak samo jak poprzednim razem nie znalazłam książeczki z tekstami utworów czy też z komentarzami twórców. Uważam, że ten dodatek bardzo wzbogaciłby całość, ponieważ osobiście uwielbiam czytać o procesie powstania danego utworu czy też o uczuciach wykonawcy z nim związanych. Jednakże rozczarowanie minęło bardzo szybko, gdyż od razu, jak tylko włączyłam płytę.

Po przesłuchaniu całego albumu śmiało mogę stwierdzić, że płyta ta jest bardzo różnorodna i oczywiście jest to jej ogromny atut. Pod względem tekstów, wokali, brzmień. Każdy utwór czymś się wyróżnia na tle pozostałych, ale mimo to kawałki zostały tak uporządkowane, że nie mamy wrażenia chaosu. Zaczynamy nieco spokojnie, aby potem przejść do naprawdę mocnych dźwięków, przy których niejedna osoba będzie miała ochotą trząść energicznie głową.  Składanka „Born in Szczecin vol. 3” zawiera aż siedemnaście piosenek mniej lub bardziej znanych artystów. Siedemnaście piosenek o poważnych lub niepoważnych tematach. Dlatego też z pewnością każdy znajdzie coś, co go zadowoli i co sprawi, że będzie do tej składanki z chęcią wracać. Jest to doskonała pozycja dla miłośników bluesa, tradycyjnego rock'n'rolla, soulu, reggae, prostych rockowych numerów, mocnych gitarowych brzmień, a nawet dla zafascynowanych ciężkim metalem.

Mogłoby się wydawać, że zestawienie tych wszystkich gatunków to mieszanka, może nie tyle, co wybuchowa, ale nieodpowiednia. Jednakże nic bardziej mylnego! Bo tym, co łączy wszystkich artystów, których możemy posłuchać na „Born in Szczecin vol. 3”, to nie tylko fakt, iż pochodzą z tego miasta, ale przede wszystkim ogromna miłość do muzyki, pasja i kreatywność, a takie połączenie musi zaowocować czymś wartym uwagi.

„Born in Szczecin vol. 3” na tę uwagę jak najbardziej zasługuje. Może i nie jest to płyta, dzięki której się wzruszymy. Nie jest to też płyta, która zawojuje muzyczny rynek, bo przecież nie taki jest jej cel. Ale z pewnością album ten pozwala na odkrycie wielu ciekawych artystów, o których chociażby ja nigdy nie słyszałam, a powinnam była usłyszeć o wiele wcześniej, zważywszy na to, że większość z nich tworzy od dłuższego czasu. Na siedemnastu wykonawców przed przesłuchaniem składanki znałam zaledwie sześciu z nich: Bona Fides, Indios Bravos, Ludzie Mili, Pomorzanie, Listopad i Godbite, w tym pięć poznałam przy okazji recenzji poprzedniej części „Born in Szczecin”. Tym samym nasuwa się prosty wniosek – gdyby nie inicjatywa wSzczecinie.pl i Made in Szczecin, prawdopodobnie nigdy nie usłyszałabym o tych artystach, a moja playlista byłaby uboższa.

„Born in Szczecin vol. 3” jest jak przewodnik turystyczny z tą różnicą, że za jego pomocą nie poznajemy pięknych zabytków danego miejsca, ale wkraczamy w świat muzyczny tego miasta, poznajemy artystów, ich inspiracje, historie i mamy ochotę zostać tam na dłużej, ba, jak najdłużej.

1 2 right

Przeczytaj inne arty

brak felietony O świętach, Robercie Downey Jr., szczęściu bez zbędnego narzekania Trudno napisać tekst o świętach osobie, która ich tak naprawdę nie lubi od kilku lat,...
brak felietony Gdzie ci mężczyźni, prawdziwy tacy? W lesie?! Prawdopodobnie przyzwyczailiśmy się, że ktoś mówi nam, jak powinna wyglądać prawdziwa kobieta. Aczkolwiek niektórzy wciąż...
brak felietony Pokarm polskich Internautów Anna Przybylska i Mateusz Maga. Dwie zupełnie różne postacie. A jednak jest coś, co je...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz