Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas kiedy nasze skrzydła zapomniały jak latać."

Data dodania: 2006-07-10
Odsłony: 1955

Na forum_

2014-10-01 13:40:36
title (do)Wolny temat
2014-10-01 13:10:25
title Miasto 44 muzyka
2014-10-01 12:52:59
title jaki prezent dla ksi
2014-10-01 12:50:46
title (do)Wolny temat
2014-10-01 12:44:58
title Wybory 2014
2014-10-01 10:56:42
title Kazirodztwo osób do
2014-10-01 10:13:32
title (do)Wolny temat
2014-10-01 09:08:27
title (do)Wolny temat
pokaż więcej
Autor: Aniołeczek


Już dawno przekonałam się o tym, że nie zasługuję na miłość... Jednak wierzyłam w coś tak pięknego jak przyjaźń. Do wczoraj... Do godziny 22:21. Jeden sms, kilka krótkich zdań. Wystarczyło... wystarczyło, bym przestała wierzyć w to, że ludzi może połączyć silna więź emocjonalna.

Nie mam siły na zabawę w przyjaźń.

Poczułam się jak papierek po ulubionym batonie wrzucony do kosza.

Chyba nikt nigdy mnie tak mnie w życiu nie skrzywdził. Wiele osób już mnie raniło, słyszałam wiele niemiłych słów, ale rany zadawane przez najbliższe nam osoby nie goją się tak szybko, czasem nawet nie zabliźniają się nigdy.

Zawiodłam się na osobie, która jest (była?) mi bardzo bliska, którą zdążyłam pokochać tak jak brata, którego nigdy nie miałam. Skrzywdził mnie przyjaciel, nie wiem czy słowo to słowo jest tu właściwie użyte, bo przecież przyjaciel tak nie postępuje.

„Zawsze będę po Twojej stronie. Ty wiesz, że chodzi o Ciebie” - to zdanie szybko zapisałam w pamięci, przeczytałam je na blogu przyjaciela, pośród innym pięknych zdań o przyjaźni. A może to jednak nie chodziło o mnie?
Nie ważne... teraz muszę spróbować zapomnieć o tych słowach, bo straciły one swoją wartość.

Obiecywałeś... przecież obiecywałeś mi nie jeden raz, że nigdy nie przejdziesz na tą drugą stronę, że zawsze mogę na Ciebie liczyć, że zawsze przy mnie będziesz.. Uwierzyłam i co...? To były tylko puste słowa, a ja naiwna Ci uwierzyłam we wszystkie! Kiedyś powiedziałeś, że nie zdziwiłbyś się, gdyby P. nagle zmienił zdanie i zaczął przyjaźnić się z nimi. Obiecałeś, że nigdy tak nie postąpisz, że nie muszę się o to bać.
Znowu uwierzyła.. Dziś P. jest przy mnie nadal, a Ciebie już nie ma.

Nigdy wcześniej nie straciłam przyjaciela, teraz poczułam jakie to straszne uczucie. Nie życzę tego nawet najgorszemu wrogowi. Przez nikogo jeszcze tyle łez nie wylałam. Kiedy ja ostatnio tak bardzo płakałam? Jak miałam 6 lat i zmarła moja ukochana babcia, jak 4 lata temu mój tata leżał w szpitalu i miał operację i jak Daniel się wyprowadził i musiałam pogodzić się z faktem, że już nigdy go nie zobaczę... No i teraz. Nie spałam dzisiaj w nocy, ze łzami w oczach setki razy czytałam te wczorajsze sms-y od Ciebie, znam je już na pamięć.
„Widzisz, wszystko się zmieniło, potoczyło się tak szybko... a punkt kulminacyjny był na imprezie”. Gdy to przeczytałam po raz pierwszy telefon wypadł mi z ręki. Nie mogłam uwierzyć w to co napisałeś... zakochałeś się w moim największym wrogu. Dobrze wiedziałeś ile wycierpiałam przez tę osobę, ale co z tego, prawda? Miłość jest ślepa... Szkoda tylko, że nie powiedziałeś mi tego wcześniej... Nieźle musiałeś się męczyć, kiedy pocieszałeś mnie, gdy przez nią byłam smutna.

Albo ja będę przeszkodą na drodze Waszej miłości, albo ona będzie przeszkodą na drodze naszej przyjaźni...
Innego wyjścia nie ma.
Ale Ty już wybrałeś...

Tylko ja czegoś tutaj nie rozumiem... przecież nie lubiłeś jej. I co tak nagle, z dnia na dzień zrozumiałeś, że czujesz do niej miętę? Nie... mój przyjaciel nie jest taki płytko mentalny... i nie zmienia zdania o kimś w ciągu godziny. Nie, to nie mógł być on.

Oddałabym wszystko, żeby teraz poznać Twoje myśli...
Chciałabym wiedzieć co teraz myślisz o mnie... i co Ci one naopowiadały, że tak szybko zmieniłeś swoje zdanie...

Nie rozumiem Twojego zachowania, przecież mój przyjaciel tak się nie zachowywał, on nie był taki!

A może mi powiesz, że Ty mnie nie rozumiesz, że szukam problemów tam gdzie ich nie ma... Napisałeś wczoraj, że zależy Ci na mnie, a więc dalej mamy się przyjaźnić, tak? Ale powiedz mi jak Ty to sobie wyobrażasz? Będziesz całe dnie spędzał z nią, znajdziesz może co trzeci dzień chwilę, żeby mi napisać jakiegoś esa, albo 5 minut na gadu-gadu i zapytasz: „co słychać?” Tak ma wyglądać nasza przyjaźń? Będziesz wysłuchiwał jakiś wymyślonych historyjek na mój temat i co..? Od przyjaciela wymagam szczerości, a Ty nie będziesz mi mógł tego zagwarantować, bo przecież mówiąc mi co złego powiedziała o mnie Ona, będziesz nielojalny w stosunku do niej. I na odwrót.

Chciałabym tylko wiedzieć od kiedy mnie okłamywałeś, może nie okłamywałeś, ale od kiedy ukrywałeś przede mną prawdę, bo przecież w jeden dzień się w kimś nie można zakochać.

I chciałabym jeszcze wiedzieć, gdzie popełniłam błąd? W którym momencie straciłam przyjaciela... Mógłbyś mi odpowiedzieć?

Straciłam wiarę w człowieka... nie zaufam już nikomu, dzięki Tobie.

Ale wiesz co? Ja ciągle wierzę, że to jest zły sen, a może pomyliłeś 29 czerwca z 1 kwietnia? Może mnie ktoś uszczypnie? Albo, że były to igraszki, przecież tak bardzo lubiliśmy sobie dokuczać... A może chciałeś mnie sprawdzić? Jak zareaguję..? Bo ja nie potrafię w to uwierzyć! Zdawałam sobie sprawę, z tego, że prędzej czy później, któreś z nas sobie kogoś znajdzie i będziemy mieli dla siebie mniej czasu, ale nigdy bym nie pomyślała, że przyjaciel zrobi mi takie świństwo i odejdzie do mojego najgorszego wroga. Zrozumiałabym wszystko, gdybyś był z D., albo z kimkolwiek innym, ale nie z kimś kto mnie nienawidzi! Wybacz, ale tego nie zrozumiem!

Wczoraj pogrzebałeś naszą przeszłość... płakałam na pogrzebie... sama.

Nie potrafię pogodzić się ze stratą przyjaciela... ale ja już tak mam. Przywiązuję się do ludzi, a po ich stracie ryczę jak bóbr...

Chciałabym Ci jeszcze podziękować za te kilkanaście wspaniałych dni.
Za to, że byłeś i że dodawałeś mi sił, za to, że mogłam na Ciebie zawsze liczyć, za to, że byłeś wtedy, kiedy było już naprawdę źle, za to, że tak broniłeś mnie przed Nią i przed resztą, za to, że aż tak długo nie dałeś się im złamać, za to, że słuchałeś mojego marudzenia. Za wycieczki i za te wszystkie wspólne wypady, za te przegadane lekcje, za motywację, za wspólną naukę, za tego zepsutego pomidora, za wszystko i jeszcze za to, że potrafiłeś wywołać na mojej twarzy uśmiech... A, że teraz będzie mi jeszcze bardziej smutno niż przedtem? To nie jest takie ważne...

Szkoda, że Ty tak szybko o tym zapomniałeś..

Pogubiłam się już w tym wszystkim, tak wiele jest pytań, na które nie potrafię znaleźć odpowiedzi. Byłeś jedną z 3 osób, która podtrzymywała mnie podczas tych najtrudniejszych dni w tej klasie... Teraz zostały już tylko 2... Nie wiem co teraz będzie, już mi brakuje naszych kilkugodzinnych rozmów na gadu, siedzenia na schodach w Empiku... Pamiętasz? Chciałabym zasnąć i obudzić się, dopiero wtedy, gdy ktoś znowu wyciągnie do mnie przyjacielską dłoń i kiedy już nie będę sama z tymi wszystkimi problemami...

Chciałam mieć przyjaciela, a zyskałam pewnie kolejnego wroga.

Może chociaż Ty będziesz szczęśliwy. Życzę Ci tego naprawdę, abyś był tak bardzo szczęśliwy, żeby tego szczęścia starczyło dla nas oboje.

Przyjacielu (jak to słowo obco dzisiaj brzmi...) jeśli któregoś dnia poczujesz, że chce Ci się płakać zadzwoń do mnie...
„A kiedy przyjdzie godzina rozstania, popatrzymy sobie w oczy długo i bez jednego słowa pożegnania idźmy - ja w jedną stronę, a ty w drugą..”

Czasem wszystko tak szybko się kończy... i tak bardzo to boli... =(

Przeczytaj inne arty

brak szkoła Pod ostrzałem pytań, czyli pierwszy i ostatni tekst o maturze Tak naprawdę od zawsze doskonale wiedziałam, co chcę robić w życiu, chociaż nie pamiętam dokładnego...
brak wiersze Ukojenie *** Poezjo, Matko moja Ma Bogini słodka Z Tobą chcę iść przez życie Cokolwiek mnie spotka Tyś jest moja Siostrą I...
brak opowiadania Van Graaf. Część II Nad równiną Margard panowała głęboka, ciemna noc. Spoza gęstych, niskich, czarnych chmur tylko z rzadka...

Komentarze_ 18


brak

Przyjaciel nigdy nie odchodzi! jest z nami na dobre i na złe! nawet w tedy jak popełniamy błedy! prawdziwy przyjaciel pozostanie na zawsze...
każdy ma prawo sie zakochać...
niestety przykro mi ze akurat padło na twojego wroga...
widocznie tak mialo być...
zasługiwal by on na miano "przyjaciela" gdyby naprawde nim był... jednak uważam ze zle postąpił odrzucając Ciebie... przecież nie tak wygląda szczera i prawdziwa przyjazń?!
Tak Się Nie Robi... Nie Odchodzi!!!!
Jednak Powinnaś wiedzieć ze
"serce nie sluga" nie wiemy do końca czemu sie z nią związał...
ale dla mnie to jest wielkie rozczarowanie dlaczego tak postąpił.
Może to chodziło o to ze albo ona albo ty?! Załosne...to jest bez sensu... dorosły człowiek by tak nie postąpił...!! to jest chore... takie wybieranie.. ;/;/ u mnie to nie wchodzi w gre! nie ma czegoś takiego.. nigdy nikogo bym nie zamieniła...
może kiedyś zrozumie ze cię stracił wtedy bedzie za pózno...
Naprawde mi przykro ze straciłaś bliską Ci osobę... :(
Ludzie popełniają błedy...
jednak tego nie łatwo zapomnieć...
bo w końcu on był częscią w twoim zyciu... a tak nagle odszedł...
Jeśli tak poporstu odszedł bez zadnego "przepraszam" "dziękuję" to nie zasługuje na Ciebie...
Nie Jest Wart.. Tego Co Mu Oddałaś!
a Tyle Zapewnie Poświęciłaś...
Nie Moge Tego zrozumieć?! jak tak poprostu można zrobić! rozumiem jeśli ma się powody.. rożne są sytuacje.. cos o tym wiem... ale tak poprostu?! ...

brak

No wiec moze teraz JA sie wypowiem:D
po 1. uwazam,ze jesli ta przyjazn bylaby trwala oparta na zaufaniu i wzajemnym zrozumieniu i gdyby to byla PRAWDZIWA przyjazn to by przetrwala... Czasem nam sie wydaje,ze tp wszystko jest takie prawdziwe, trwale a jak przyjdzie co do czego to wszystko sie rozsypuje na drobne kawalki przy pierwszej powaznej sprzeczce, czy tez odmiennosci zdan, w tym przypdku odmiennosci zdan na temat konkretnej osoby.
po 2. wydaje mi sie i jestem prawie do konca przekonana,ze przyjazn jest trwalsza od milosci... Oczywiscie milosc powinna byc budowana na podstawie przyjazni,ale sama pisalas,ze ON mowil o niej niezbyt dobrze,wiec wydaje mi sie,ze z dnia na dzien jego zdanie nie moglo sie tak zmienic, chyba ze ONI tak maja,ze mowia jedne a czuja/robia drugie.. ;)
po 3. wiem,co to stracic przyjaciela, tracilam go conajmniej 100 razy w ciagu tego roku i jak narazie 100 razy go odzyskiwalam... :) a wszystko dlatego,ze jestesmy za bardzo zrzyci (co do pisowni nie jestem pewna,mam andzieje,ze wiecie o jakie slowo mi chodzi) i nie mozemy dlugo bez siebie wtrzymac,chociaz pare razy bylo naparwde zle,bo on sie zakochal w mojej naj przyjaciolce...
po 4. ja wierze, naparwde wierze z calego serca, a jak ja w cos wierze to po prostu musi tak byc,ze bedzie wszystko okej. Czlowiek uczy sie na bledach. Moze po prostu nie warto miec wrogow? Ja wiem,ze teraz ONA bedzie dla Ciebie jeszcze wiekszym wrogiem ze wzgledu na to,ze "tymczasowo" zabrala Ci przyjaciela, ale ja z doswiadczenia wiem,ze czasem... Wystarczy pewne rzeczy wyjasnic i tak naparwde wrog staje sie niewrogiem i jest w miare okej. W koncu,mozecie sie nie lubic, a nie od razu byc do siebie wrogo nastawione... :) Jestem przekonana,ze bedzie wszystko okej, aha no i... przepraszam,ze sie tak rozpisalam,ale inaczej nie umie. Wiem,ze Ci to nic nie da,moje puste slowa,ale wiedz,ze ejst ktos,kto wierzy,ze bedzie okej... :) 3maj sie:*

brak

ja także aniłoeczku wiem co to zawieść się na przyjacielu, ale ja miałam gorzej R. co był moim przyjacielem zostawił mnie po roku dla mojej koleżanki z równoległej klasy też nie umiem się z tym pogodzić ale jakoś się trzymam ty też się 3maj ;*

brak

Nie wiem czego Ty od niego oczekiwałaś? Tego, że będziesz wybierała mu dziewczyny?? Ta nie bo ta mnie nie lubi, ta brzydka, ta nie dla ciebie o ta może być. Jak mówiłaś "Serce nie sługa" więc czemu on jest winny, że zakochał się w twoim wrogu?? Myślę, że za szybko przekreśliłaś waszą przyjaźń. I za pochopnie go oceniłaś. Prawdziwa przyjaźń nie konczy się ot tak. Prawdziwa przyjaźń ma przed sobą dużo trudniejsze przeszkody do pokonania, które zazwyczaj pokonuje.

brak

przyjaciół się pozyskuje i traci?
Moim zdaniem jeśli ktoś jest prawdziwym przyjacielem to nie odchodzi tak po prostu.
Przyjaciele trwają zawsze przy Tobie, bez względu na to co się dzieje.
Dlatego tak mało jest takich ludzi na tym swiecie...
Wydaje mi się, że kolega opisany wyżej poniekąd żałuje, że tak się stało, ale tylko dlatego, że nie chciał stracić swojej przyjaciółki. Ona z kolei zaślepiona jest tym, że zrobił jej niewyobrażalną krzywdę, która w rzeczywistości tak naprawdę krzywdą nie jest.

brak

słuchacz - był chłopakwolny? BYŁ! To się trzeba było brać za niego. Teraz to sobie jedynie pomarzyć można.

brak

[color=#3333FF][b]ika1990[/b][/color] gdzie tutaj masz dwulicowość i fałszywosć? moim zdaniem autorka coś do niego tak naprawdę czuje, dlatego tak to przeżywa. ale skoro przyjaciół się pozyskuje to także się ich traci. wiem, że te jego obiecanki teraz Cię bolą, ale do jasnej cholery on wtedy kiedy to Ci mówił tak uważał.

brak

Mam podobną sytuację..
Odezwij się na gg jeśli chcesz porozmawiać [8599385] :) :*

brak

Wydaje mi się, że myślisz miłość z przyjaźnią... Nie oszukuj się, chyba czujesz coś do tego chłopaka. Nie masz prawa wybierać mu miłości, to jego decyzja, jego życie, uczucia... Skoro wybrał ją ... trudno... musisz się z tym pogodzić. Czuje jkabyś była zawistna osobą, zastanów się, on nie ma prawa do szczęścia?

brak

Ja rowniez za bardzo Cie nie rozumiem... Nie wiem jak sie czujesz, ale powiem Ci, ze ja chcialabym szczescia dla Niego, jest wiele osob, ktore kocham, ktore mnie wspieraja i nigdy nie pomyslalabym o sobie w takiej sytuacji... Bo wszystko bym oddala zeby moi przyjaciele byli szczesliwi. Bylabym nawet w stanie podzielic sie nimi z najwiekszymi wrogami, jesli wiedzialabym, ze im na tych osobach zalezy tak jak na mnie. Zbyt pochopnie Go ocenilas, zgadzam sie z opiniami innych... nie mozesz wiedziec jak on bedzie sie zachowywal dzien po tym jak powiedzial co sie stalo.. podzielil sie z Toba swoja radoscia, docen to. I moze to czas by wyciagnac reke do tej dziewczyny, bo mozesz Go stracic i to nie bedzie Jego wina, tylko Twoja. Pozdrawiam...

brak

Poniekąd rozumiem, choć z drugiej strony faktycznie powiewa egoizmem.
Miłość nie wybiera prawda?
Skoro trafiło akurat na niego i Twojego wroga nie możesz mieć mu za złe, że teraz będzie miał dla Ciebie nieco mniej czasu.
Co miał zrobić? Miał zrezygnować ze swojego szczęścia, być może ze swojej srugiej połowki, tylko dlatego, że Ty jej nie lubisz?!
o tempora. o mores.
wtedy to w ogóle okazałabyś się rasową egoistką.
pomyśl czy tak postępują przyjaciele.
z drugiej strony rozumiem,że bolą Cię słowa, które wypowiadał i które okazały się słowami puszczonymi na wiatr...

brak

Mam troche zrozumienia do ciebie (przeżywałam podobną sytuacje), ale bardziej jestem po stronie twojego przyjaciela. Choć on powiedział ci o tym wczoraj, ty już dziś twierdzisz, że on cie będzie olewał, nie będzie miał dla ciebie czasu, itp. Skąd ta pewność? Oceniasz go z góry, nie wiedząc jak będzie. Poza tym, myślę, że ty bardziej nie zasługujesz na miano "przyjaciela" niż on. Postępujesz bardzo egoistycznie, myślisz tylko o tobie, ty naprawdę chcesz jego szczęścia? Nie widać...
Podejdź do tego z innej strony, twój przyjaciel ma dziewczyne, jest szczęśliwy, wreszcie zaznał szczęścia! To się dla ciebie nie liczy?
Myślę, że masz trochę racji, ale oceniłaś to z góry, nie dając mu szanse się wykazać.
W mojej sytuacji było tak, że moja przyjaciółka zakumplowała się z moim największym wrogiem...nasza przyjaźń nie przetrwała, bo ona łaziła do mnie i opowiadała mi jaka S. jest zła i niedobra, a S. mówiła tak o mnie...
Na szczęście każdy człowiek jest inny, daj mu pokazać, że jest prawdziwym przyjacielem.

brak

Dziewczynko nie załamuj mnie. Wnioskuję po twoim arcie, że średnio wiesz na czym polega przyjaźń. Zakochał się, wieć nie mozesz wymagać od niego żeby spedzał z nią tyle samo czasu co z tobą. Mylisz przyjaźń z jakimś dziwnym związkiem dwojga ludzi. On nie jest twoją własnością, a jedynym twoim problemem nie jest utrata przyjaciela tylko zazdrość, zawiść i egoizm.

brak

O Maj Gad... Ty to masz gest... Z tą to sobie nawet może chodzić, ale z tamtą nie, bo "jej nie lubię"... Egoizm powiewa, a może Ty jesteś zwyczajnie zazdrosna. Był chłopak sam, trzeba było się za niego brać.
Jako przyjaciółka powinnaś wspierać a nie rozpoczynać walkę, bo nie podoba Ci się jego dziewczna... Poza tym "serce nie sługa", nie da się go oszukać.

brak

też nie doczytałam do końca. w kółko narzekanie o tym samym. mogłaś ująć to krócej. współczuję ci, bo dobrze wiem, jak boleśnie jest zawieść się na przyjacielu.
choć właściwie masz rację, że to określenie jest raczej nie na miejscu. to nie był, nie jest i nigdy już (chyba!) nie będzie twój przyjaciel - najwyżej znajomy, dalszy znajomy.

art nieco powiewa dziecinnością i te całe obrażanie się na siebie praktycznie za nic itd. itp.

brak

ehh współczuje..ale możesz mi podać rękę..znajduje sie w zupełnie takiej samej sytuacji jak Ty!

brak

hm.. art bardzo fajnie napisany-podobał mi sie:]
Jezeli chodzi o tego łepka to frajer,nie dostrezga tego co traci,przyjdzie taki moment ze miedzy nimi dojdzie do jakiejs kłutni,a on bedzie szukał pocieszenia u ciebie.Ja bym go wtedy wykleła,nienawidze takich ludzi.. fałszywych i dwulicowych.
Ale decyzja juz nalezy do ciebie,tylko pamietaj jezeli zranił cie raz i nic sobie z tego nie zrobił to postapi tak jeszcze raz i kolejny.
pozdrówki:D

brak

ehhh troszke nudne!!! Ledwo co zaczelam czytac a juz musialam skonczyc!!! Noo ale coz wspolczuje Ci tego rozczarowania!!! Nie napisalam tu zadnego arta ale napisze i moze tez was bedzie nudzic!!heh narazie rozmyslam od czego zaczac bo boje sie ze wyjdzie na to kim jestem!!Nie zamierzam pisac to klamstw!! Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Konkurs: Komentuj i wygrywaj