Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Moja historia miłosna

8 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 3 gwiazdki (polecamy)Ocena: 3 gwiazdki (polecamy)Ocena: 3 gwiazdki (polecamy)Ocena: 3 gwiazdki (polecamy)Ocena: 3 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2001-01-01
Odsłony: 44296

Na forum_

2014-11-25 22:16:20
title (do)Wolny temat
2014-11-25 22:09:53
title Skryty partner
2014-11-25 22:04:24
title Co czytamy? :)
2014-11-25 21:57:04
title gdzie znajdę w Wars
2014-11-25 21:51:37
title (do)Wolny temat
2014-11-25 16:00:58
title Igrzyska Śmierci
2014-11-25 15:55:22
title Współcześni heros
2014-11-25 15:16:15
title Problemy z dojściem
pokaż więcej
Autor: normalny_

Mam 17 lat i na imię Wojtek mi dali rodzice:D A więc wprowadzę Was w temacik. Więc historia mojej miłości zaczęła się 2 lata temu podczas kolonii. Ona nie była (wtedy) dla mnie zbyt atrakcyjna- trochę taka dziwna i może dlatego nie miałem z nią dobrego kontaktu, na samym początku, czego dzisiaj mogę tylko żałować. Po jakimś tygodniu jednak stwierdziłem, że ona jest cool i warto ja poznać. Polubiliśmy się, zostaliśmy przyjaciółmi. Nie mieliśmy przed sobą tajemnic (na kolonii). Było fajnie, ale jak to zawsze bywa... coś dobre szybko się kończy i tak też było, bo te 7 dni "z nią" minęło mi jak jeden dzien. Po kolonii mieliśmy dobry kontakt, emaile, smsy, telefony. Nie spotkaliśmy się jednak, bo ona mieszka w Rumii, nie daleko, prawda, no ale jakoś tak wyszło; bilety drogie, długo się jedzie... Potem się dowiedziałem, że ona ma chyba chłopaka... no i jakoś mi nie zależało aż tak bardzo. Ale przyjaciółmi byliśmy very good. No ale jak w moim życiu często bywa przyszedł i pech:( Ona zmieniła maila, bo coś jej nie pasowało, mi odcięli neta, bo się sieć zjebała (zepsuła...:P- dop. Korektor) i kontakt bardzo się ograniczył, aż w końcu kiedy po moim 10 mailu nic nie odpisała pomyślałem, że nie chce mieć ze mną nic wspólnego (no ile można pisać nie) i nie pisałem. Czekałem w nadziei, że sama się odezwie... !!! TERAZ WIEM, ŻE TO BYŁ MOJ NAJWIĘKSZY BŁĄD ŻYCIOWY !!! I tak minęło pół roku.... W tym czasie podłączyli mi neta, ale nie miałem jej numeru gg i telefon mi zginął. Ale pewnego dnia patrzę na maila a tu list od niej, czyli Kasi. Pisała, że przeprasza, że nie pisała, bo coś tam i takie bzdury... i ze mnie kocha. Wyobrażacie sobie co ja poczułem? Jak się poczułem? Nie? No ja też nie pamiętam, ale dziwnie. Zaczęliśmy gadać na GG. Mówiła mi wielokrotnie, że mnie kocha, że jestem dla niej wszystkim, że już to wie na pewno, że nawet pocięła sobie ręce żyletka tzn. wycięła sobie moje imię (ja potem zobaczyłem, to była prawda- została blizna WOJTEK). No i ja zacząłem coś czuć do niej, ale nie wiedziałem co, wiec jej powiedziałem, że muszę to przemyśleć, musimy pogadać i wtedy jej powiem co czuję, że chyba woli żebym jej mówił prawdę, niż kłamał, a ona że tak. I tak się spotkaliśmy... wcześniej umówiliśmy się, ze jak się spotkamy to się pocałujemy z języczkiem żeby było miło. No i pojechałem. Wysiadam, widzę ją. Od razu mi serce do gardła podskoczyło. Poczułem miłość, chyba (tak myślę). Przywitanie, przytulanie i ona chciała mnie pocałować ale ja... DEBILU TY JEDEN... speszyłem się chyba, bo nie chciałem. I to może przesądziło o mojej późniejszej klęsce. Ale nie wiem. Wiec jej nie pocałowałem, czego do dziś żałuję, bo marze o tym cały czas (ale wiem, że to się zdarzy- czekam). Spotkaliśmy się raz, drugi, trzeci.
Rozmawialiśmy sobie o różnych sprawach, między innymi o nas. Ja nie mówiłem jej, że ja kocham, na razie, bo to się we mnie rozwijało i chciałem być na 100 % pewny co mówię, żeby jej nie zranić. No ale znając moje życia znowu przyszedł pech. Ona mi powiedziała (po jakiś 3 tygodniach), że ona poznała jakiegoś chłopaka 11 miesięcy temu i ze ciągle do siebie piszą, gadają na GG, przez telefon, że chyba ona go kocha i on ja i ze chcą być razem tzn. już są ale... on mieszka w Krakowie (ona go poznała przez neta dzięki swoim przyjaciołom z Krakowa) i ani razu nie widzieli się na żywo! Wyobrażacie sobie takie rzeczy? Ani razu...Ale ona mówiła, że mimo że to jest pokręcone to chyba go kocha... Rozmawialiśmy o tym bardzo dużo. W miedzy czasie, nim się jeszcze dowiedziałem o tym wszystkim, powiedziałem jej, że ją kocham. Ona mi się odpłaciła hehe. To chyba kara za zwłokę, że tak długo jej nie mówiłem, że ją kocham - co miałem zrobić? Kłamać? Nie to nie w moim stylu. No i gadaliśmy, wyszło na to, że oni są przyjaciółmi bardzo dobrymi. Ale ja już się z nią widuje od września, co weekend, a nawet czasami w tygodniu raz czy dwa. No i jest to wszystko zakręcone, bo ona nie wie czy chce być z tamtym na odległość (wiecie, można poznać człowieka przez neta, jak się z nim gada 11 miesięcy, no ale zawsze to nie to co w realu nie) czy ze mną (mi mów ze sama nie wie, że czuje chyba, że kocha tamtego, ale mnie też, ale nie wie co dokładnie czuje- mówi mi, że jestem zajebistym przyjacielem, że kocha mnie jak przyjaciela, że nie ma nikogo poza mną komu się zwierza, z kim może o wszystkim pogadać, wyżalić się, że gdyby nie było tamtego to byłaby ze mną... k***a mać dlaczego urwał nam się kontakt!!! NIE MOGĘ TEGO ZCIERPIEĆ!!! I na razie jest tak, że ona mi powiedziała, że mimo iż oni są "razem" to nie mam co tracić nadziei, bo nikt nie wie co będzie jutro, czyli tym samym daje mi nadzieję (ktoś powie, że mnie nie chce dobić, ale ja wiem ze mówi prawdę). Ja wiem, że jej jest bardzo ciężko też (chociaż nie tak jak mi) i wiem, że ma dobre serduszko i nie chce skrzywdzić tamtego gościa (w końcu 11 miechów to jest trochę czasu co). No i nie pozostaje mi nic innego jak czekać... Ktoś pomyśli co za głupek będzie czekał i nie wiedział co z tego wyjdzie. No racja, ale ja już wiem, że kocham Kasię najbardziej na świecie i wiem, że warto czekać (nawet gdybym miał z nią nie być to chociaż jej udowodnię, że ją naprawdę kocham, cóż najwyżej ja się załamie totalnie). Wiem, że Kasia to miłość mojego życia, wiem, bo od kolonii coś we mnie było ale nie wiedziałem co. Teraz wiem, że to miłość, szczera, prawdziwa, jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna miłość (z mojej strony). Może długo mi zajęło, żeby sobie to uświadomić, ale to musiało samo przyjść. Miłość nie zna dnia ani godziny jak powiadają... Ja wiem, że teraz nawet nie umiałbym pokochać innej dziewczyny, bo moje serce "przywłaszczyła sobie" Kasia. Nie czułem się tak nigdy z życiu, ale wiem, że Kasia to TA JEDYNA i będę czekał na jej decyzję. Dzień, w którym powie, że mnie kocha i że chce być ze mną będzie najszczęśliwszym w życiu chyba całym (no może narodziny naszego dziecka będą również tak szczęśliwe:P), ale jeśli powie, że nie będziemy razem to... nie chcecie wiedzieć serio. Aha musze wspomnieć, że ja nie czekam jak jakiś palant na to, co będzie, tylko cały czas się staram, pokazuję jej, że ją kocham, mówię jej to, spotykamy się często, rozmawiamy przez telefon, przez GG i w ogóle, jak by ktoś patrzył na nas jako na przyjaciół, to jesteśmy zajebistymi przyjaciółmi. No ale (przynajmniej mi) to nie wystarcza, może inaczej chciałbym czegoś więcej. Ona o tym wie, bo jej mówię, że ja kocham i ona mi mówi, że się bardzo cieszy, że jest jej miło i że mam dalej wierzyć. Dziwnie się czuje w tej sytuacji, bo wychodzi na to, że nikt nic nie wie :D (jak w czeskim filmie). Najprościej byłoby się odczepić od niej, zapomnieć, zerwać kontakt i żyć na nowo - znaleźć sobie inna... Ale ja tak nie umiem.. za bardzo kocham Kasię i nic nie zmieni mojej decyzji, czyli, że będę czekał. Mimo ogromnego bólu, cierpienia, pustki, mimo wielu dni z "dołem", mimo tego wszystkiego ja dalej ja kocham. I kocham ten ból tak samo jak Kasię... nie wiem czemu, ale mam nadzieje ze będzie dobrze. Jak Kasia mi ciągle mówi: "Wojtuś, koffany mój, będzie dobrze, i pamiętaj, że nikt nie wie co będzie jutro...". No i co mi pozostaje? MUSI BYC DOBRZE I ŻYJE W NADZIEI, WIERZĘ, ŻE SIĘ UDA. Kto to przeczytał temu gratuluję, że nie usnął...

Przeczytaj inne arty

brak aktualności Wojownicy w metalowych kurtkach - powieść militarna o polskich żołnierzach Wojownicy w metalowych kurtkach to powieść militarna, wprowadzająca czytelnika w tajemniczy świat szpiegów i agentów obcych...
brak aktualności Prezentujemy mangę Walkin’ Butterfly, która podbiła Japonię i Stany Zjednoczone! Zachęcamy do sięgnięcia po niezwykłą czterotomową serię Walkin’ Butterfly, która wciągnie czytelnika w świat zawodowego...
brak aktualności Zaparkuj w Zonie #4 Premiera gry i nowej książki z serii Fabryczna Zona: Survarium! Dla fanów Fabrycznej Zony i stalkerskich...

Komentarze_ 8


brak

Wiesz co? Czytałam tę historię i pewne wydarzenia, fakty są identyczne jak u mnie. Też spotykałam się z 17 -letnim Wojtkiem, na początku nie mogliśmy się do siebie przekonać, ale jak poznaliśmy się bliżej było poprostu zarąbiście. Nie było żadnego obozu, mieszkaliśmy niedaleko siebie, jednak czytając to, wszystko mi się przypomniało. A co do Kasi - wiem, że bardzo ją kochasz, jednak naprawdę niewarto. Daj sobie czas, żeby o niej zapomnieć, bo ona cię nie szanuje, co jest podstawą między dwojgiem kochających się ludzi.

brak

Historia fajna ;p widać że bardzo ją kochasz, mam nadzieję że wam się uda, że będziecie razem. Jeżeli wiesz że nie pokochasz już innej to czekaj bo "nikt nie wie co będzie jutro." Powodzenia . Wierzę, że wam się uda. ;)

brak

Szkoda że mój chłopak nie był taki jak ty nie mógł wytrzyma po 3 tyg. czekania jeszcze tygodnia i sobie znalazł inną a ty na nią nie czekaj bo wida ze ona jest nie fer

brak

możnaby jej postawić ultimatum, no ale nie będzie za ciekawie, jeśli powie, że woli gościa z neta, co z jej strony było by głęboko puste...dobra ziom, czegóż innego mogę życzyć jak nie powodzenia...

brak

Ta laska jakaś chora...najpierw sie tnie i mówi, ze Cie kocha potem niby kocha jakiegoś faceta ,którego nigdy nie widziała na oczy a Ciebie traktuje jako ostateczność. Daj sie z nią spokój :/

brak

widac pecha masz pięknego, ale otwórz oczy, laska cie wykiwała, daj sobie z nią siana, rozumiem że coś do niej czujesz i to nie jest byle co, ale wydaje mi się że was związek i tak nie miał by większych szans na przetrwanie, wydaje mi sie ze jestes spoko i możesz miec nie jedną laske, pozdrowionka pa ,<papa>

brak

Własnie zle zrobiłes, ze jej wtedy nie pocałowałes....;(

brak

Ahh Wojtuś:P Źle zrobiłeś że jej wtedy nie pocałowałeś a może nawet dobrze...Skoro nie byłes pewny swoich uczuć do niej.W każdym bądź razie walcz o nią skorą ją kochasz.Ja też walcze o swoją miłośc i mam nadziej że mi sie uda i tego życzę również tobie:) Pozdrawiam pa:)

Dodaj komentarz

Konkurs: Komentuj i wygrywaj