Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Niesprawiedliwość losu... Czyli braki, wady i okaleczenia ciała

2 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2011-02-17
Odsłony: 12310

Nie wszyscy są równie piękni, tak jak nie wszyscy równie inteligentni. Natura jednym dała więcej, innym mniej. Ale są tacy, którym szczególnie poskąpiła. Jeszcze innych doświadczył los – spotkał ich wypadek, choroba, coś poszło nie tak. Chciałoby się powiedzieć: „takie życie”, ale w przeżyciach tych osób dominuje poczucie niesprawiedliwości, bycia wyjątkowo źle potraktowanym przez życie, zadają sobie pytanie: „dlaczego to spotkało właśnie mnie?”

I nie piszę tu o tych, którzy nie mogą zrezygnować z idealnego obrazu siebie i nie godzą się na drobne niedoskonałości, wpadają w kompleksy z powodu wydumanych braków w urodzie. Nie ma ludzi idealnych, nie ma urody bez skazy, i całe szczęście. Właśnie te „skazy” nadają oryginalności, a za pięknych uważa się tych, którzy mają w sobie coś niepowtarzalnego. Lalki Barbie, dziewczyny wygrywające konkursy piękności szybko przepadają w czeluściach zapomnienia, pamięta się, myśli o tych, które mają w sobie to „coś”. Przyjrzyjcie się Cate Blanchett, Umie Thurman, Meryl Streep czy Angelinie Jolie (zanim zrobiła sobie kilka niepotrzebnych operacji plastycznych). Gdyby wziąć pod lupę na przykład ich nosy…  każda nastolatka z takim nosem zapłakałaby się na śmierć!:) Tymczasem każda z tych aktorek znalazła się na wysokich miejscach w rankingach na najpiękniejszych ludzi świata, choć istnienie takich rankingów śmieszy i smuci zarazem. Nie piszę też o tych, którzy, choć sami przeciętni, z wyższością traktują zwyczajnych, niewyróżniających się urodą kolegów, bo „nigdy się nie pogodzą, że mają należeć do nich, a nie do wybrańców”. O tych i do tych jest artykuł WSTYDZĘ SIĘ SWOJEGO CIAŁA. I może w niektórych sprawach się powtórzę, ale nigdy dość prawdy!:)

Piszę o tych, którzy rzeczywiście znacznie odstają od współczesnego kanonu piękna lub borykają się z wadami budowy ciała czy z kalectwem. Czasem niepożądany wizerunek wynika z chorób czy zaburzeń hormonalnych (np. otyłość, nadmierne owłosienie, zmieniona skóra), których leczenie w okresie dojrzewania może być niemożliwe ze względu na nieunormowaną gospodarkę hormonalną (można jeszcze bardziej zaszkodzić niż pomóc), ale wtedy jest nadzieja, że wygląd poprawi się w przyszłości. Czy to jednak znaczy, że do tego czasu mają unikać towarzystwa czy życia w ogóle? A co z tymi, którzy nie mogą liczyć na zmianę? A starsze nastolatki, gdy wady czy braki dotyczą ciała na co dzień ukrytego pod ubraniem, mają zrezygnować z życia intymnego?

Większość osób borykających się ze swoim odmiennym wyglądem widzi wokół siebie tylko tych pięknych, odważnie eksponujących swoje ciała, wg nich doskonałych. Żyje w przekonaniu, że tylko oni mają defekt w urodzie, czyli tylko im złośliwie los go zafundował, a wszyscy inni nie mają problemów i są szczęśliwi. Taki obraz świata, gdzie wszyscy są piękni i zdrowi, lansują amerykańskie filmy i kolorowe magazyny (a wystarczy zainteresować się kinem europejskim – tam już występują zwyczajni, niedoskonali ludzie!). Przystojniaków czy dziewczyn z idealną figurą i ładną twarzą wcale nie jest tak wiele. Większość ludzi boryka się z jakimiś brakami i wadami, w tym także w wyglądzie, choć oczywiście zawsze można powiedzieć: „ale nikt nie ma tak źle jak ja”. Chodzi jednak o szczególną tendencję do niedostrzegania tych, którzy mają podobnie, a mimo to żyją na tyle normalnie, na ile pozwalają im ich ograniczenia i nie rezygnują z kontaktów z ludźmi, także tych intymnych. To tendencja do unikania rzeczywistego obrazu świata, w którym oprócz piękna i szczęścia istnieje zło, smutek i dramat, a mimo to żyje się dalej i można odnaleźć w tym życiu sens i dobro.

Jeśli z powodu ułomności czy braków kogoś omija to, co w życiu dobre, to sam jest tego autorem  wycofując się ze strachu przed oceną czy wyśmianiem. Tymczasem ludzie wyśmiewają, gdy im na to pozwalamy - swoim zachowaniem zwracamy uwagę na swoją inność, np. właśnie wycofując się życia towarzyskiego, unikając ludzi, robiąc z siebie w ten sposób dziwaka i odmieńca. Lub odwrotnie – nie zważając na swoje ograniczenia, tak jakbyśmy udawali, że ich nie ma, podkreślamy to, co niekoniecznie powinniśmy, narażając się na śmieszność, np. nosząc przy dużej otyłości nadmiernie opinające czy odkrywające ciuchy czy będąc niskim, krępym chłopcem – bujne włosy do ramion. Są tacy, którzy specjalnie, jakby na złość tym, którzy się z nich śmieją, tak właśnie postępują, jakby chcieli powiedzieć: „mam gdzieś, co o mnie myślicie”, ale ta strategia powoduje, że odpychają od siebie ludzi.

1 2 right

Przeczytaj inne arty

brak miłość i seks FAQ Nieśmiałość Wydaje się, że nieśmiałość nie jest taka zła. Nadaje tajemniczości, budzi w innych ciepłe uczucia...
brak miłość i seks FAQ Zdrada rodzica Rodzina, jaka jest, taka jest, ale ma być w komplecie. Tata z mamą mają być...
brak miłość i seks FAQ Wstydzę się swojego ciała „Wstydzę się”, a czasem nawet „brzydzę się swojego ciała”, „nienawidzę go”, „nie byłabym w stanie...

Komentarze_ 2


brak

Bardzo wązny i mądry artykuł. Daje do myślenia. Moim zdaniem ludzie chcą być idelani bo ta idelaność lansowana jest w mediach. Wiele osób widzi w sobie same wady i niedoskonałości a u innych zalety. Wydaje mi się że jest to spowodowane niską samooceną. Czasami są ludzie którzy na prawdę są "szpetni" a nie przejmują się tym tylko cieszą z życia. Nie powinniśmy aż tak przywiązywać uwagi do wygladu bo są wazniejsze rzeczy. Nikt nie jest doskonały. Poza tym gdyby każdy był świat byby nudny. Ta różnorodnosć jest w jakimś stopniu fajna

brak

Wiem coś o tym:/ wgl wydaje mi się, że siebie akceptuję jednak bywają takie momenty, że żałuję, że wgl jestem. Np. miałam studniówkę, mój partner był bardzo przystojny (ale to TYLKO kolega;/ raczej nie spojrzałby na mnie w inny sposób:/) i zbiera mi się na płacz kiedy będzie gotowy film i zdjęcia z tej imprezy, kiedy będę musiała na siebie patrzeć, bo przecież nie mogłam uciekać przed kamerą;( Kiedy idę ulicą i ludzie na mnie patrzą nie przeszkadza mi to jednak kiedy ja będę musiała na siebie spojrzeć to będzie dramat, gdyż wydaje mi się, że mam w głowie jakąś lepszą wizję siebie, która zostaje zmazana tą prawdziwą podczas takich akcji jak obejrzenie siebie na filmiku.

Dodaj komentarz