Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Ona i ich dwóch, on i one dwie

7 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2006-03-31
Odsłony: 28033

Czasem płaczecie, że nie macie chłopaka/dziewczyny, czasem macie problem nadmiaru. Ci co nie mają nikogo myślą, że chcieliby mieć takie zmartwienie. Tymczasem męczarnie, jakie przechodzą osoby nie umiejące dokonać wyboru czy lawirujące między dwoma partnerami, są nie do pozazdroszczenia.

„Znam dwóch chłopaków. Jeden z nich od dawna mi się podoba, ale ten drugi poprosił mnie o chodzenie i ja się zgodziłam. Obecnie ten pierwszy jest mną też zainteresowany, ale mój obecny chłopak bardzo mnie kocha i ja nie chcę go zostawić. Co mam zrobić?”

„Co zrobić, jeżeli kocha się dwie osoby naraz? Jednego chłopca obecnego, a jednocześnie chłopaka, z którym chodziłam wcześniej, lecz musiałam z nim skończyć. On chce być ze mną teraz.”

Osiołkowi w żłobie dano. Jak mężczyźnie, który ma żonę i kochankę. Każda daje co innego i trudno z czegokolwiek zrezygnować. Dokonanie wyboru oznaczałoby jakąś stratę. Tymczasem chciałoby się mieć wszystko, łatwo więc o usprawiedliwienie, że odmawiając czy zostawiając jedną/jednego z nich, naraziłoby się go na cierpienie. Myśl, że większym cierpieniem jest być jednym z dwóch, nie przychodzi do głowy nawet tym, którzy tym jednym z dwóch są. Wolą to niż nic? Liczą na to, że w końcu zostaną wybrani? Czasem nic o tym nie wiedzą, po prostu są oszukiwani, choć częściej przymykają oczy na prawdę, nie chcąc się z nią konfrontować. Godzą się na to, by nie przeżywać rozstania, nie zmuszają partnera, by wreszcie się na kogoś zdecydował, z obawy że zrezygnuje właśnie z nich. Nawet jeśli zmuszają, to nie stawiają sprawy na ostrzu noża, nie ma: „ja albo on/ona, bo jak nie, to odchodzę” i zrealizowania tej groźby. Bo wbrew pozorom, mimo iż grożą i ciskają się, jest im z tym wygodnie. Gdy się jest jednym/jedną z dwóch, ma się tylko połowę bliskości, związku, zależności. Oprócz potrzeby edypalnej wygranej (piszę o tym m. in. w DUŻA RÓŻNICA WIEKU MIĘDZY PARTNERAMI), to właśnie lęk przed oddaniem się i byciem przyjętym w całości, postawieniem kropki na „i”, że to ten partner i już, ten związek i żaden inny, popychają w układ trójkąta. Psychologowie mówią, że stołek na trzech nogach stoi stabilniej niż na dwóch. Nie oznacza to, że trójkąt jest lepszy, tylko że dla tych par, które nie umieją poradzić sobie z bliskością, czasem jest jedynym, choć chorym, rozwiązaniem. Być z dwoma lub jednym z dwóch to nie być z nikim na dobre. To tak jak z „uniwersalnym środkiem” – gdy coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.

Pozycja tego, który „ma” dwie/dwóch, wydaje się nieco lepsza. Rzeczywiście może poczuć się dowartościowany, że taki chciany, rozrywany, że może „przebierać w propozycjach”, a nie „prosić się”. Żyje w przyjemnym złudzeniu, że to nie jemu zależy, lecz tym dwóm, które/którzy tkwią mimo wszystko przy nim, nie odchodzą, bo tak bardzo jest dla nich atrakcyjny. Wszystkie swoje zależnościowe uczucia scedował na te dwie, często starające się czy walczące o niego, osoby. Ale najprzyjemniejszym złudzeniem jest, że MOŻE MIEĆ WSZYSTKO, Z NICZEGO NIE MUSI REZYGNOWAĆ. Taka wizja, że z życia można czerpać garściami, nie ma ograniczeń, nie trzeba dokonywać wyboru, bo można mieć i to, i to, to kolejna wizja niemowlęcia. „Wszystko mi się należy” to hasło niejednego trzylatka, który nie pożegnał się z przekonaniem, że mama/cały świat żyje tylko dla niego, i tupie, okłada pięściami każdego, kto mu czegoś zabrania lub nie chce czegoś dać. O ile zachowanie trzylatka można jeszcze zrozumieć, o tyle w wydaniu osoby dorosłej, nawet pod płaszczykiem kulturalnego zachowania, jest irytujące. „Dlaczego miałbym z czegoś rezygnować” to dewiza wielu osób. Oznacza ni mniej ni więcej, tylko: „liczę się tylko ja i moje potrzeby”. Aby to realizować, trzeba się nie liczyć z innymi ludźmi. A to, że ktoś kto kocha godzi się na bycie jednym z dwóch lub wciąż zdradzanym, bo nie umie odejść, nie usprawiedliwia tego faktu.

1 2 right

Przeczytaj inne arty

brak miłość i seks FAQ Nieśmiałość Wydaje się, że nieśmiałość nie jest taka zła. Nadaje tajemniczości, budzi w innych ciepłe uczucia...
brak miłość i seks FAQ Niesprawiedliwość losu... Czyli braki, wady i okaleczenia ciała Nie wszyscy są równie piękni, tak jak nie wszyscy równie inteligentni. Natura jednym dała więcej,...
brak miłość i seks FAQ Zdrada rodzica Rodzina, jaka jest, taka jest, ale ma być w komplecie. Tata z mamą mają być...

Komentarze_ 7


brak

Nie ma miłości do dwóch jednocześnie. Może być jedynie zauroczenie.

brak

Ja sądzę że nie istnieje miłość do 2 mężczyzn jednocześnie. Jedne to zauroczenie a drugi miłość albo po prostu nie kochasz żadnego.

brak

fajnie,że taka kwestia została poruszona w tym artykule....koleżanka z klasy właśnie miała taki dylemat...spotykała się z 2 chłopakami... a powód był taki,że bała się zostać sama,jak jeden z nią zerwie, to zawsze zostaje jeszcze ten jeden... co to za miłość... bieganie z jednej randki na drugą... zapisywanie sobie w notesie,żeby nie zapomnieć ,co robiłam z tym tego dnia,a co robiłam z tamtym...oszukiwanie drugiej osoby to jedno,takie związki to po prostu głupota...

brak

Jeśli ten chłopak żeczywiście cie koch to zrozumie że kochasz innego

brak

Muszę się trochę nie zgodzić z p. Anną w kwestii stołków na trzech nogach i czegoś do wszystkiego czyli do niczego. Osobiście znałem dwie sytuacje, w których uformował się w miarę równoboczny trójkąt (w obu przypadkach chłopak i dwie biseksualne dziewczyny) i choć oba po kilku(nastu?) miesiącach się rozeszły, to pokojowo i bez urazy. To zaś oznacza, że trójkąty są wykonalne - choć, oczywiście, wymagają dużo większej dojrzałości emocjonalnej, ostrożności i dbałości o nie, gdyż mogą łatwo się zdestabilizować. Zdecydowanie zatem nie można ich polecić każdemu - jednak i wykluczać nie ma potrzeby.

brak

Wiesz a moze powiedz temu drugimeu niesmiałemu ze tak. ale tamtemu musisz powiedziec ze on ie był tym kims z ktoreym mozesz psedzic reszte zyciqa o ile szukasz faceta na tyle czasu. pozdrawiam

brak

Też tak mam.... bardziej podoba mi się inny chłopak...ale on jest trosq nieśmiały.... a poprosił mnie o chodzenie inny który nieco mniej mi sie podoba...ja mu wytłumaczyłam ze jeszcze nie szukam chłopaka i ze może później...i chyba mnie zrozumiał za to ma dużego + , ale ten drugi... ostatnio zaczoł więcej zagadywać i boje się że też się spyta czy chce z nim chodzić.... głupio będzie jeśli się zgodze bo jednak tamtemu odmówiłam i sama niewiem co mam zrobić żeby nie zranić żadnego z nich...pozdro;-)

Dodaj komentarz