Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Chodzenie

Data dodania: 2006-03-06
Odsłony: 41269

To zabawne określenie „chodzić z kimś”, bo nie wszyscy chodzą, niektórzy przesiadują a zdarza się, że leżą :) używa się dla odróżnienia związku „na poważnie” od takiego, w którym stan uczuć, stopień zaangażowania, plany na przyszłość są niesprecyzowane.

Sami zainteresowani często nie wiedzą, jak ten związek, tę osobę traktować. Przeważnie dotyczy to młodszych z was, którzy nie są zdecydowani, czy angażować się, kochać i woleliby jeszcze nie zaczynać życia seksualnego. Ale dziewczynę czy chłopaka mieć wypada, tylko co potem z nimi robić? Stąd pytania, co robić na kolejnej randce, a co gdy chłopak lub dziewczyna będą się chcieli całować, a jak powiedzieć, że się nie chce jeszcze seksu, co zrobić gdy chłopak jest natarczywy?... A potem: co robić, gdy się znudził... Jakby chodziło się z obcą osobą, która ani ziębi, ani grzeje. Z którą nie można szczerze porozmawiać, powiedzieć jej, co się czuje. Brak komunikacji jak z kosmitą. Brak namiętności. Takie NIEWIADOMO CO.

Tak to już jest, gdy robi się coś bez zaangażowania uczuciowego, po to by robić, bo wypada, bo oczekują tego inni, by poprawić swój wizerunek, by poczuć się takim jak rówieśnicy albo kimś od nich lepszym. Gdy dziewczyny umawiają się ze starszymi chłopakami, by zaimponować koleżankom i poczuć się KIMŚ, a chłopcy zaczynają chodzić z dziewczynami, które wykazują nimi zainteresowanie, tylko dlatego że koledzy uważają je za niezłe...

Tymczasem w sercu umiarkowany chłód albo ekscytacja nowym doświadczeniem, ale niekoniecznie prawdziwe zainteresowanie partnerem. A gdy odejdzie, bardziej zraniona duma niż serce.

Gdy jest się sobą, w kontakcie ze swoimi uczuciami, podejmuje się tylko takie działanie, które jest zgodne z pragnieniami. Nie piszę o obowiązkach, to inna sprawa – czasem trzeba robić coś, czego się nie chce, bo płyną z tego korzyści, na ogół odroczone w czasie, które się chce :) Piszę o tym, czego się nie musi, a robi bez faktycznego zaangażowania. Efekt jest taki, że szybko się nudzi, brakuje motywacji do kontynuowania, nie ma się z tego radości i pojawia się wciąż pytanie: a właściwie po co to robię? I dotyczy to oczywiście nie tylko chodzenia ze sobą.

Gdy kieruje się pragnieniami, nie ma wtedy dylematów: co robić, o czym rozmawiać, jak się całować... Pewnie zauważyliście, że na pytania „co się robi przy pettingu czy grze wstępnej?” nie udzielam konkretnych wskazówek. Gdy zna się strefy erogenne, ma podstawowe wiadomości o ciele, narządach płciowych, jest się gotowym na doznania seksualne, pragnie się ich, wskazówki nie są potrzebne. Wasze podniecone ciało samo wie, co robić. No właśnie, ale musi być podniecone, a to może się stać tylko w bezpośrednim kontakcie z osobą, z którą pragniecie być. Tak samo z randką, całowaniem czy zwykłą rozmową. Jak się to robi na siłę, nie ma sensu. Jedyną właściwą wskazówką, czy warto zaczynać, czy warto iść dalej, jest to, jak bardzo się tego potrzebuje. Niestety, niektórzy nie wiedzą czego pragną. Posiadanie pragnień jest „niebezpieczne”, zwłaszcza tych, których spełnienie zależy od drugiego człowieka. Pragnienia czynią nas zależnymi i dlatego niektórzy boją się je mieć, chowają je tak głęboko, że gdy przychodzi do decyzji, nie mają pojęcia czego chcą.

A może po prostu nie jesteście jeszcze gotowi, skoro „samo nie przychodzi”, może to nie ta osoba, a może trzeba zacząć OD POCZĄTKU.

Początkiem jest poznanie drugiego człowieka, spędzanie z nim czasu, by mieć wspólne przeżycia, które są źródłem wiedzy o nim i dają poczucie wspólnoty, a wtedy można rozmawiać w nieskończoność. Żeby być z kimś, trzeba go lubić, a to wcale nie jest takie oczywiste, nawet gdy kogoś kochacie. Przecież tak często macie mu tyle do zarzucenia, że trudno dopatrzyć się sympatii i akceptacji. Żeby się razem nie nudzić, trzeba być przyjaciółmi. Bez przyjaźni nie ma miłości. Żeby czerpać nieprzemijającą radość z seksu, trzeba kochać. Bez radości nie ma namiętności. Żeby...

No właśnie... trzeba CZUĆ.


Przeczytaj inne arty

brak miłość i seks FAQ Nieśmiałość Wydaje się, że nieśmiałość nie jest taka zła. Nadaje tajemniczości, budzi w innych ciepłe uczucia...
brak miłość i seks FAQ Niesprawiedliwość losu... Czyli braki, wady i okaleczenia ciała Nie wszyscy są równie piękni, tak jak nie wszyscy równie inteligentni. Natura jednym dała więcej,...
brak miłość i seks FAQ Zdrada rodzica Rodzina, jaka jest, taka jest, ale ma być w komplecie. Tata z mamą mają być...

Komentarze_ 44


brak

ŻADEN CHŁOPAK NIE CHCE ZE MNĄ CHODZIĆ NAWET NIE OGLĄDAJĄ SIĘ ZA MNĄ A JA CHE MIEĆ BARDZO CHŁOPAKA. POMÓŻCIE MI

brak

Mądry, ładnie napisany artykuł. W gimnazjum czy podstawówce młodzież nawet nie wie co to znaczy z kimś chodzić. Ja często rozmawiałam z moim przyjacielem na przerwach i juz wszyscy żartowali i zbijali się że to mój chłopak. DLa kogoś nawet takie rozmowy to "chodzenie". Czasami ktoś jest z kimś dla szpanu bo koleżanka ma chłopaka. Dla mnie to nie ma sensu. Trzeba to czuć tak jak napisała autorka artykułu. Bardzo podoba mi się ostatni akapit czyli podsumowanie. Zawarta jest w nim cała prawda i nauka z którą się zgadzam

brak

moja koleżanka chodziła,czy jak to lepiej ująć była w związku przez 10 lat,dość długo staż ale wiadomo już,że to ta osoba z którą spędzi się całe życie, a znali się od dzieciństwa. A zaczęli od zwykłego chodzenia z dzieciństwa... ;)

brak

Do 24kinga07: Zrób tak jak ja... Miałam taki sam problem... Po prostu nie szukaj nikogo a w tedy samo przyjdzie... Wiem, że to trudne i pomyślisz, że łatwo mówić, ale miałam to samo i koleżanki mi tak radziły... Było ciężko, ale posłuchałam i się naprawdę zmieniło... Nie wiem czy to tego właśnie zasługa, ale teraz aż mi to przeszkadza... Ale to przez ten mój problem, który opisałam wcześniej... :(

brak

Ostatnio mam mega powodzenie u chłopaków, ale to nie poprawia mi humoru... Dwa lata temu już prawie było coś pomiędzy mną a pewnym chłopakiem, ale nie wyszło... Możliwe, że to moja wina... Na początku to ja nie chciałam żeby coś było między nami... Czemu? Bo się bałam, że kiedyś się pokłócimy i ta przyjaźń się rozleci... Teraz on nie chce i ma dziewczynę a ja już od dwóch lat nie potrafię przestać o nim myśleć :( Masakra jakaś... :( Nie potrafię teraz być z żadnym innym chłopakiem, bo ciągle mam jego w głowie... Co mam robić? Wiem, że już nic nigdy między nami nie będzie a jednak nie potrafię się zakochać w kimś innym... Już nie wiem co mam robić ;(

brak

ja mam problem nikt żaden chłopak nawet się za mną nigdy nie obejrzał a ja bardzo chcę mieć chłopaka! Pomórzciee!!!

brak

A ja mam taki problem że w mojej klasie jest dziewczyna która bordzo mi podoba...boje się do niej zagadać znaczy nie wiem jak zacząć...mam juz tak od 2 lat i ciągle mnie to gryzie :((

brak

no cóż. szczerze mówiąc ten artykuł mówi samą prawdę. Byłam kiedyś w związku z chłopakiem ok 5 miesięcy. nic do niego nie czułam i nudziło mnie to wszystko...

brak

chlystek1993
heh w sumie nie wiem co powiedziec chociaz czuje sie podobnie jak Ty. Napewno trzeba jakos znalezc swoj wewnetrzny spokoj. Ja szukam dziewczyny ale nie moge znalez dla tego ze nie chce, musze dobrze ja poznac dluga z nia sie przyjaznic rozmawiac przebywac, ale mi sie nie chce, bo sie poprostu boje;/ ale ciagle trzeba probowac....


lukasz_kwidzyn 9
moze ta dziewczyna nie umie sie calowac? A pozatym nie mozna tak mowic;/ Bo jesli to byl Twoj pierwszy raz to napewno nie wiesz czy zle Ci wyszlo, a calowania sie nie trzeba uczyc.... to sie poprostu umie. Ja pierwszym razem tez sie balem jak o tym myslalem ale jak przyszedl ten moment to poprostu zblizylem sie do partnerki zamnalem oczy i ja pocalowalem:) bylo Baaardzo milo i nie wydaje mi sie, ze bylo cos zle!

brak

Witam wszystkich,
Mam prawie 15 lat i jakieś dwa lata temu kiedyś dziewczynę. Tak mi się przynajmniej wydawało. Poznaliśmy się kiedy grałem w kosza z kolegą, ona była z koleżankami. Spodobała mi się jak tylko na nią spojrzałem, choć nic szczególnego oprócz tego jeszcze nie czułem. Potem graliśmy w taką durnowatą grę w której, nie pamiętam dokładnie, ale chyba liczyło się do iluś tam (?) po czym ta osoba, na której się skończyło, musiała odpowiedzieć szczerze (test na szczerość) na jakieś pytanie lub zrobić coś (test na odwagę). Wypadło wtedy na nią i wybrała szczerość. Nie wiem już jak to wyszło, ale została zapytana na ile procent jej się podobam - odpowiedziała, że na 100. W następnej turze zapytali mnie, odpowiedziałem, że na 80 - skłamałem nie wiem czemu, chyba żeby mieć jakąś deskę ratunku nie wiem przed czym i nie wiem po co. Nie myślałem racjonalnie. W następnych turach zostaliśmy zapytani na ile siebie kochamy - ona powiedziała: 100%, ja pod wpływem chwili tak samo. Potem graliśmy sobie wszyscy razem w kosza i poszliśmy do domu. Przed tym wziąłem jej numer telefonu. W nocy byłem podekscytowany, myślałem, że los się do mnie uśmiechnął, że to znak, że da się zakochać, że przyjdzie to samo, nie mam się czego obawiać. Zastanawiałem się, czy ją rzeczywiście kocham. Powiedziałem sobie w końcu, że tak. Nazajutrz wymienialiśmy SMSy, w których pisaliśmy, jak to my się bardzo kochamy - "Kocham Cię, mój Misiaczku!" Było tak przez jakiś czas, spotykaliśmy się też na boisku do kosza, ale nie rozmawialiśmy ze sobą wprost, praktycznie rzecz biorąc wcale. W środku czułem, że jestem na skrzydłach i mogę latać, gdy na nią patrzyłem czułem się cudownie, ale bałem się cokolwiek do niej powiedzieć. Chyba dlatego, że czułem presję jaką wywiera na mnie świat, wstydziłem się siebie, tego jaki jestem, bałem się jej w pewnym stopniu. Nie bałem się tylko pisać. Elektronicznie mogłem wyrazić wszystko bez żadnych oporów. Dwa tygodnie później pojechała do Gródka, do dziadków. Podobno miała tam słaby zasięg, więc nie mogłem tak z nią pisać. Nie wierzę jednak do końca, by w takiej sławnej miejscowości (choć wsi) na tych terenach mogło nie być zasięgu sieci telefonii komórkowej. Pisałem więc, że jest mi przykro, że nie chce ze mną pisać. I wtedy poczułem, że gwałtownie się od siebie oddalamy. Po jakimś czasie, gdy już przyjechała, dowiedziałem się, że zerwała za mną, i nie wiedziałem, dlaczego. Jej koleżanki mówiły, że to dlatego, że nic jej nie kupiłem i nigdzie nie zabrałem. Ja miałem 13, a ona 11 lat - uważałem to za zbędne, bo miłości nie mierzy się w pieniądzach wydanych na drugą osobę, tylko po prostu w miłości, którą się czuje. Było mi smutno, ale to przeszło. Choć o niej nie zapomniałem, to czułem już obojętność. Po kilku tygodniach wracałem z kolegą, którego spotkałem w drodze, z kościoła. Pod koniec drogi powrotnej usiedliśmy sobie, żeby pogadać. Chciał mi coś powiedzieć, bo rozmawiał z Kingą (tak się nazywa) i jest coś, czego się dowiedział, a czego ja nie wiedziałem. Zanim powiem co to, to dodam, że on był z nią wcześniej, i również nic z tego nie wyszło. A mój kolega powiedział mi, że Kinga była ze mną, ponieważ wcześniej zerwała z nim i musiała szybko znaleźć chłopaka, żeby się na nim odgryźć. Pomyślałem, że coś takiego mogła zrobić tylko zwyczajna suka, ale nie byłem zrozpaczony. Owszem, smutny, może trochę zły, ale nie miało to wielkich rozmiarów. Napisałem jej, że się dowiedziałem. Początkowo zaprzeczała, ale powiedziałem, że gadałem z kolegą i wyśpiewał cały jej perfidny plan. Nie, plan nie był perfidny. Tylko ta osoba, która go użyła, by celowo zranić drugą osobę. Przyznała się. Znienawidziłem ją, ale to przeszło. Nie można powiedzieć, że ją lubię, nie można też powiedzieć, że tak nie jest. Wiem, że to dziecinna świnia, która żeruje na cudzym nieszczęściu. Wiem też, że to, co zrobiła, pozostawiło ślad. Po pierwsze, uświadomiłem sobie, że jej nie kochałem, bo w przeciwnym wypadku byłbym załamany. Nie wiem teraz, jak odróżnić miłość od oczarowania. Skąd będę wiedział, że kogoś kocham? Po drugie, Nadal wstydzę się siebie. Kto by to nie był, boję się nawet rozmawiać z niektórymi koleżankami z klasy, jakbym był drugiej kategorii. Kiedy widzę Kingę, dostaję rumieńców i jest mi głupio, nie wiem czemu. Po trzecie, nauczyłem się czegoś. Na pewno nie ma miłości od pierwszego wejrzenia. Żeby pokochać, trzeba poznać, co jest dla mnie trudne. Poza tym nawet nie spotkałem jeszcze nikogo takiego, z kim mógłbym się dobrze poznać. Do nikogo nie czuję takiego zaufania. Po czwarte, czuję ogromną pustkę. Jestem samotny, jakbym był sam w całym wszechświecie. Panicznie boję się samotności i nie chcę być sam. Chcę znaleźć kogoś, komu mógłbym powiedzieć, przy kim mógłbym usiąść, złapać go za rękę bez oporów, bez strachu, bez adrenaliny, bez chwili, na prawdę. Komu mógłbym spojrzeć w oczy i powiedzieć: Znalazłem Ciebie, znalazłem siebie. Tylko jak to zrobić. Teraz wydaje mi się to niemożliwe, żeby ktoś taki istniał, żebym mógł zrobić aż tyle, i żebym on mógł zrobić aż tyle. Dla mnie to już jest dużo. To jak ściana wspinaczkowa, a ja czekam na kolejne stopnie, by móc się wspiąć wyżej. Boję się zaryzykować, bo mogę spaść i już nie wstać.

brak

siem,
mam problemik mam kolezanke ktorej sie podobam a ona mi....nie wiem co robic bo kiedy sie pocalowalismy z jezyczkiem kiedys to ona powiedziala: łukasz to nie tak...i skucha zalamalem sie a ta milosc znow powrocila pomocy...nie umiem sie calowac i boje sie ze jak juz nadejdzie ten pierwszy raz to ona mnie wysmieje z mojego ciala ;/

brak

poprawka miale dziewczyne ktora zucilem, bo juz nie wytrzymalem. Ona byla dziwna, nie umiala powaznie porozmawiac.., znudzilem sie jej i to zakonczylem, ale troche zaluje bo kocham ja nad zycie, ale chce o niej zapomniec....

brak

Ja mam 15 lat i mam dziewczynei tez z nia sie ne calowalem tak namietnie... Chocialbym, ale czuje ze ona nie jest do tego jeszcze gotowa. To sie czuje, samo z siebie przychodzi. Dwojga ludzi wie kiedy jest ta odpowiedznia chwial. A Z Tym chlopakiem oszka555 powinnas zrobic jakas sonde, co on o Tobie mysli, czy chce z Toba byc itd... pozdro;]

brak

pomocy!!!!!! Chodzilam z jednym chlopakiem w życiu chce do niego wrócići nie wiem jak!!!! on chodzi ze mną do klasy i jeśli zapytam go to zaraz cala klasa bedzie wiedziec!!! a jak sie nie zgodzi to wyjde na blazna!!!!! Ratunku przeciez ja go kocham!!!! Ale boje sie że mnie wyśmieje i da mi kosza ~!!!!!! help me! boje się!!!!!!! a i jeszcze coś ja naprawde mam 13 lat i mialam jednego chlopaka w życiu a moje koleżanki mialy kilku a w dodatku w zyciu sięnie calowalam a one owszem kilka razy!!!!!!!! czy ze mną jest coś nie tak??? please help me!!!!!

brak

psychodeliczka
Powiedz mu ze nie chcesz zeby przez Ciebie cierpial, bo to jednak byl blad co miedzy wami zaszlo, ze juz tego nie chcesz i przepros

brak

Jestem straszna bo chodziłam z gościem tylko tak bo chciałam zobaczyć jak to jest... ale nic do niego nie czułam i ten brak jakich kolwiek uczuć był okropny. Zerwaliśmy ze sobą ale ja widze że jemu na mnie zależy ale szczerze ze sobą porozmawialiśmy i on wszystko zrozumiał chyba. Nie wiem co mam robić żeby on się nie łudził że coś z tego będzie bo to nie miało by najmniejszego sensu tak jak wcześniej...

brak

wiem to wyglada jak by chciala przezyc przygode, ale juz rozmawalismy powaznie i powiedziala ze tak chciala bo we mnie sie zakocha i nie zechce tego przerwac, wiec juz jestesmy para bez zadnych ograniczen czasowych. Tdziekuje dla pewnej dziewczyny ktora mi pomogla:*

brak

Juz jest po okresie ciaglych klotni, lae ona podkresla ze bedzie ze mna chodzila tylko przez wakacje... Nie wiem czy to ma sens, bo moze sie zakochac i chciec byc dalej ze mna, ale jak nie to mnie bedzie bolalo. A w 3kl trzeba sie z kupic na nauce a ze zlamanym sercem bedzie trudno, a co najgorsza ze ona chodzi ze mna do klasy. Wiec pytanie czy brnac w to dalej czy przestac puki nie jest za pozno:/

brak

Dzieki, a teraz jak juz chodzimy to sie klucimy czesto i nie weim z czyjej to winy. Ostatnio powiedziala ze nie ma ochoty na takie sprawy jak gilgotanie czy chodzenie za reke, mowila takze to zekazdy ma swoje dni, nie wiedzialem jak na to zareagowac to powiedzialem jej ze kazdy pierwszy krok bedzie nalezal do niej. NIe wiem juz sam co mam dalej robic:(

brak

kitasz26 :

Spytaj dziewczynę o chodzenie! Nie bój się! Być może ona czeka na to pytanie? Przecież między wami jest dobrze... A może byś jeszcze lepiej ;) Życie "pary oficjalnej" jest duuużo lepsze ;)

Powodzenia!

brak

nie bójcie sie swoich pragnień

brak

czesc mam problem z przyjaciółką, w zasadzie sie przyjaznimy od dlugiego czasu ale to jest wiecej niz przyjazn, bym z nia chodzil ale ona mowi ze cos ja blokuje jak dochodzi do czegos powazniejszego miedzy nami. Ta historia byla ponad rok temu a teraz jest lepiej niz wczesniej bo chodzimy na spacesr i trzymamy sie za rece i dajemy sobie po buziaku i nie wiem czy mam ja spytac czy nie, bo pewna osoba mi powiedziala ze to sie czuje o to sie nie pyta, tak jak o przyjazn, nie pyrasz poprostu jestes! Co mam zrobic w takiej sytuacji


moje gg 200149 piszczie.

brak

Dzięki i nawzajem!!!:-)

brak

Smoogler to zycze powodzenia w Związku :))

brak

Już w pierwszej klasie gimnazjum wpadła mi w oko pewna Karolina ale stwierdziłem ze nie mam u niej szans wiec nawet nie próbowałem. Długo nie wytrzymałem (podkochując się w niej) coś mi mówiło że to właśnie ta. Załatwiłem sobie jej numer i co lepsza nie zdążyłem nic z tym numerem zrobić, a to ona odezwała się pierwsza... jeszcze nigdy tak dobrze nie pisało mi się z żadną dziewczyną...postanowiliśmy pójść krok dalej i umówić się na "randkę"...po miesiącu znajomości zaczęliśmy ze sobą chodzić i tak sie to już ciągnie i ciągnie jesteśmy w 3Kl a to piękne uczucie trwa...jest moją drugą połową. Jak się okazało ONA PODKOCHIWAŁA się we mnie:-) Sama mi tego nie powiedziała wiem to od jej koleżanki. A co do SEXU jeszcze nie próbowaliśmy chociaż większość naszych znajomych już to robiła...Po rozmowie z nią stwierdziliśmy że może jeszcze poczekamy...Naprawdę dobrze jest mieć osobę z którą możesz porozmawiać szczerze i na którą możesz liczyć. Mam nadzieje że będzie moją pierwszą i ostatnią!

moje gg to 4458204 pozdrawiam!

brak

WItam :) MAm 16 lat ... chodze do 1 klasy LO .. NIemialem w planach miec dziewczyny ( i jeszcze nigdy jej niemialem ) .. bo stwierdzilem ze jestem za malo dojzaly zeby ja miec ... i ze niepodobam sie zadnej .. ;P ale poznalem pewną Joanne chodzi zemna do klasy ... po okolo 1,5 miesiaca chodzenia do szkoly dowiedzialem sie ze zaczela chodzic z moim kumplem ... mozecie domyslec sie co wtedy czulem .. chcialem kolesia zniszczyc ... nienawidizlem go .. .niby powiedzialem jej " o to gratulaje ze masz chlopaka oby wam sie dobrze ukladalo ... (sciema :D ) ) mozna powiedziec ze bylismy przyjaciolmi .. ale ja sie w niejbujalem juz od poczatku roku szkolenego ... no moze niebujalem ale ona mi sie bardzo podobala ... wsumie to lubilismy spedzac ze soba czas .. tak po przyjacielsku :) .. kiedys umnie na imprezie byla bardzo smutna .. spytalem sie o co chodzi .. a ona poweidziala ze chce zerwac ze swoim chlopakiem bo z nim sie nieczuje dobrze ..troche smutno mi sie zrobilo .. bo ona byla smutna ale w srodku to bylem niezmiernie szczesliwy ... :):) miesiac puzniej dokladnie 24 listopada ... odprowadzalem ja do domu .. i pocalowalismy sie .. bylo coooolll :) ja sie jej niezapytalem czy bedzie moja dziewczyna .. samo tak wyszlo :) ... od tego momentu jestesmy ze soba ... jestem w niej zakochany po uszy . .serio .. !! ona wemnie tez .. poprostu stwierdzilismy że jestesmy dla siebie stworzeni ... mowie wam .. milosc sama przyjdzie ... mam nadzieje ze tro bedzie moja pierwsza dziewczyna i ostatnia :)) to co napisalem to jest troszeczke mojej histori ... :)) bo niewnikalem w szczegoly ... ale jabyscie chcieli pogadac to piszcie na GG 1278840 :)) 3majcie sie ..

Dz!Q_07

brak

->losiek-13. Masz do tego śmieszne podejście:). Nie liczy się, wiek (oczywiście w granicach:P) czy wzrost:). Ale co do tej przyjaźni, która jest między wami to właściwie możliwe ze sama bym się wachała. Bałabym się, że może nam nie wyjść i stracimy to co już udało się nam zbudować przez tak jakże długi czas... Ale... nie ma miłości bez ryzyka:). Zawsze jest wybór: pokocha albo znienawidzi (skrajne, ale prawdziwe :P), ale zawsze warto jest ryzykować. Zawsze...:) wiem to z własnych doświadczeń;). A co do artu Pani Ani to jest wg. mnie jak najbardziej trafny :>. A tak ogólnie to nie podoba mi się podejście nie których facetów z tego forum na temat dojrzałości emocjonalnej ,,większości" dziewczyn. Szczerze mówiąc nie jestem tak bardzo starsza od losiek-13, ale wiem, że dziewczyny (jak i faceci) dojrzewają emocjonalnie w różnym tempie i np. ja, mogę o sobie powiedzieć ze jestem dojrzała (pod wieloma względami), a może niemóc tego powiedzieć 17 letnia dziewczyna! Chłopcy, trochę cierpliwości;). I przepraszam, faceci dojrzewają jeszcze później niż my:D:P

brak

Jeśli coś do niej czujesz może warto spróbować? Swoją drogą czemu miałbyś kiedyś zerwać?

brak

mam 13 lat i niemam dziewczyny , chociaz mam jedna najlepsza przyjaciolke z ktora spedzam najwiecej czasu, i niewiem czy zapytac sie jej o chodzenie dlatego bo :
1. jest o rok starsza
2. jest wyższa ode mnie
no i powod naj ważniejszy : przecież gdybym nawet z nia chodzil to i tak kiedyś musielibysmy zerwac no a przyjazn zostaje do konca zycia ...

brak

do Pirosomack i tych co uwazaja podobnie
****************************

zacznijmy moze od tego p;p;p Dziewczyn nie pociagaja zli faceci !!! skad Ci to do glowy przyszlo ;p

Chyba ze znam jakies inne dziewczyny ale wiem ze wiekszosc pragnie poprostu znalezc chlopaka ktorego bez wachania nazwie "druga polowa" ...

wiekszosc chlopakow ktorych znam oczekuje od dziewczyny ciepła , bliskości, zaufania, przyjazni, milosci, zrozumienia, szczerosci a mimo to nie sa sami ;]

***************************
wiele dziewczyn mówi Ci że nie wiedzą dlaczego Ci ufają, a w praktyce jest tak że jestem sam jak pies ....

powiem Ci ze to pewnie dlatego ze nie ma wsrod nich tej jedynej z ktora chcialbys byc i to jest raczej normalne ;]
***************************
mam 18 lat i przez caly ten okres [no moze nie caly ;p] szukalem tej jedynej dziewczyny ;] i dopiero ja odnalazlem ;] a wszystkie byly tylko kolezankami a kilka do dzis moge uwazac za przyjaciolki ;]

naszczescie ja juz mam ten problem z glowy bo znalazlem ta jedyna dziewczyne i teraz juz wiem co znaczy kogos tak baaaaardzo kochac ze jest sie gotowym do wszelkich poswiecen ;];];]


p.s. zaje*** strona dzisiaj ja znalazlem i juz mi sie podoba ;]

brak

Bartollomeo a ja mam 16 lat i nie mialem nigdy dziewczyny,jeszcze kupa czasu przed nami:)

brak

Mam 15 lat i nie mam jeszcze dziewczyny. Z jednej strony wszystko wiem: o presji otoczenia o mass mediach atakujących wszechobecną miłością i o tym że trzeba CZUĆ, że to nie wyścigi, że na wszystko jest czas etc... Z drugiej strony bardzo chciałbym się zakochać ale nie...nie zakochuję się więc z racji tego że nie potrafiłbym udawać czułych słówek ani kochać dziewczyny za ładny biust i oglnodostępność ;) jestem sobie sam. Zastanawiam się tylko nad tym czy możliwe jest że mój problem jest całkowicie wyimaginowany, że to nie kwestia "nieodkrytej miłości" tylko hormonów, mózgu czy Bóg wie jeszcze czego. A może ta presja rozkochanego społeczeństwa (nawet bbcia przebąkuje coś o dziewczynie) rzuciła mi się na mózg? "wszyscy chcą kochać..." ale nie wszyscy jak widać potrafią jestem skołowany i cholernie samotny.

brak

Szejk - wiesz co, nurtowało mnie to jakiś czastemu aż wyjaśnił mi ten temat pewien 24 letni znajomy:
Dziewczynę pociągają "źli" faceci bo wierzą że miłością go zmienią, że sprawią że będzie taki jakiego chcą. Posiadanie chłopaka odrazu dobrego jest nudne bo nie ma tu tej nutki niepewność. Dziewczyny są jak dzieci i dopiero jak się poparzą to przestaną tykać ognia.
I zauważ jak to sie sprawdza w życiu - znam wrażliwych i wartościowych chłopaków, w różnym wieku, i w większości są sami, albo mają problemy z posiadaniem dziewczyny.
To samo tyczy się mnie - mogę subiektywnie ocenić (a utwardzają mnie w tym opinię osób starszych) że jestem stosunkowo (to takie słowo - proszę nie kojarzyć:) dojrzały, a sam wiem że oczekuję od dziewczyny ciepła , bliskości, czegoś trwalszego i dłuższego, wiele dziewczyn mówi mi że sam nie wiedzą dlaczego mi ufają, a w praktyce jest tak że jestem sam jak pies .... Choć mam nadzieje że sytuacja się zmieni, bo ostatnio na choryzoncie pojawiło się calkiem sporo promyków nadzieji :)

Co do tego "chodzenia" ... Nie wiem dlaczego ale nigdy jakośnie miałem "dziewczyny" zapytanej o "chodzenie" przez telefon czy jakośtak, wogóle pytanie się o cośco przychodzi samo jest wybitnie dziecinne. Zawsze śmieszyły mnie takie "związki", a ze zgrozą patrze że moi 16 letni rówieśnicy, w większośc nadal są na tym poziomie rozwojowym. Dziewczyny o których się mówi że liczy się u nich strona uczuć, to w większości dzieci, które same nie wiedzą czego chcą, i mentalnością i spojrzeniem na sprawy związku niewiele różnią się od samców (tak .. to dobre słowo :) w ich wieku, ale gratisowo są bardziej zakłamane i przewrotne ...
Oczywiście jak wspomniałem nie tyczy się to wszystkich dziewczyn, wiem że są nawet w tym wieku też wartościowe, ale nie oszukujmy się - są w prztłaczającej mniejszości :)

Na poparcie istnienia tych dzieci przytoczę mój dialog z koleżanką z dawnej klasy, dziewczyną z bardzo dobrymi stopniami, zdolnej muzycznie itp.

[...]
Ja: A ty kogoś masz ?
Ona: Jeszcze nie, ale mam na oku dwóch kandydatów.
[...]

Odniosłem wrażenie jakby wybierała perfmufy z sklepowej pólki.

Inna istota o podobnym zbiorze cech, która mnie kiedyś interesowała (odległe czasy :) rzekła kiedyś do koleżanek o nowym "chłopaku", po tym jak już na trwałe dała mi kosza:
"Fajnie mieć chłopaka do którego mogę się przytulić i nie brzydzę się go dotykać"
Jakoś nie pamiętam żeby brzydziła się mnie dotykać, zresztą ten typ ją rzucił i dobrze tak kretynce :)

Szejk - uszy do góry, przeszłość już była, dbaj o to żeby w przyszłości nie angażować się w cokolwiek z dziećmi które nie wiedzą czego chcą, bo kochanie kogoś głupszego od siebie nie ma najmniejszego sensu - bądz sobą a w końcu (może długo to potrwa, nie wiem, sam czekam :) zauważy Cię ktoś kogo warto darzyć uczuciami :)

brak

Siemka wszystkim, mam 16 lat i mam jedno pytanko, szczególnie do dziewczyn, mam ponad 193 cm i ważę trochę ponad 87 kg, pytam się więc, czy dziewczyny, aż tak bardzo zwracają wagę na wagę swojego chłopaka i czy któraś umówiła by się z takim jak ja co waży ok. 90 kg?

brak

Witam. MAm 17 lat i od 5 dni chodze z dziewczyna, w ktorej z wzajemnoscia sie zakochalem.Jest to moja pierwsza dziewczyna bo wczesniej jakos nie mialem szczescia, ale zawsze wiedzialem ze dziewczyne chce miec tylko wtedy gdy sie zakocham. I tak tez sie stalo. Chodzenie dla zasady jest glupie i gdy nie ma w tym uczucia nic nie znaczy. pozdrawiam wszystkich i zycze "zakochanych" wakacji.

brak

Nie chodzi o wiek metrykalny, tylko o dojrzałość psychiczną, a z tą jak wiadomo różnie u różnych.

brak

Pisała Pani "Przeważnie dotyczy to młodszych z was..." O jaki wiek konkretnie chodzi?

brak

Nie jestem tu od radzenia tylko próbuję Wam uświadamiać różne rzeczy na Wasz temat a wybór należy do Was. Dobry związek i bycie szczęśliwym wymaga dojrzałości psychicznej, ale każdy musi się przekonać o tym na własnej skórze.

brak

Droga Pani Aniu ! hmm nie jest tak do konca..dziewczyny wolą graczy. Zanngarzowanie podejmują z pewną rezerwą (wykonalem pewien eskperyment ;) a nakreca je lans..i wtedy są skore tabunami juz nic nierozumiem ? heh rosądek mówi mi by zostać przy starych nawykach ;-) Co Pani radzi ? :-)

brak

Uświadomić sobie, że się boisz i dlatego nieświadomie wybierasz takie, co puszczają Cię kantem albo widzisz same denka. Jak zobaczysz, że to Twój problem - lęk przed bliskością i zaangażowaniem, rozwiązanie przyjdzie samo :)

brak

Droga Pani Aniu ! Zapomnialem dodać że postanowilem wkońcu skończyć z szybkim życiem bo to co pani pisze niżej to prawda. Osobiście raczej nie użył bym słowa "boi" - wydaje mi sie że to doświadczenie ;) pamiętam jeszcze jak "moja wielka miłość" puscila mnie kantem z moim ziomkiem. Prawda jest taka że patrze i widze - jak najlepsze sztuki (bo nieinteresuje sie raczej szarymi myszkami) zawsze mają albo chłopaków i kochanków albo hmm zabardzo nie chcą marnować czasu (a to dla mnie na zangazowanie zamalo ) albo świrują żę są takie cnotki ale jest to podwujne denko. OK nie twierdze ze niema wartosciowych kobiet bo takie są chociazby moje siostry - i gleboko wieze ze ludzi trzeba lepiej poznac. Ale w takim razie jakie konkretne rozwiązanie mogła by mi Pani zaproponować ?

brak

Owszem, ma. Życie gracza, obserwatora, zdystansowanego..., to życie kogoś, kto boi się angażować, a bez zaangażowania wszystko jest nijakie, puste i szybko się nudzi.

brak

Droga Pani Aniu ! po pierwsze chciałbym powiedziec ze podoba mi sie konwencja pani artykułów :)
Niedawno zerwałem z dziewczyną bo hmm nasze relacje nie były ostatnimi czasy najlepsze - mysle ze to było spowodowane głównie tym że okazywalem małe zainteresowanie - ona ma teraz nowego typa ale nie o to sie rozchodzi - wszyscy moi znajomi ślinili sie na jej widok, a ja hmm no jak pislaem wyzej - do tej pory wiodłem życie "gracza" czy to ma aż takie odbicie na wszystko co bede teraz robic ?

Dodaj komentarz