Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Kłopoty rodzinne

6 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2006-02-16
Odsłony: 23789

Rodziców wymienić nie można, zmienić też się ich nie da. Jedyne co pozostaje – zmienić siebie i nauczyć się z nimi żyć. Niestety, gdy ma się naście lat, przeważa postawa: „dlaczego to ja mam się zmienić, niech oni wreszcie to zrobią!”

Chcecie, by kochali was bezwarunkowo, zaakceptowali bez reszty, choć część z was stwarza pozory, że już wam nie zależy. Prowokujecie ich, czynicie wysiłki, by wreszcie was zauważyli, lub przeciwnie – walczycie o odrobinę swobody. Rodzice są wciąż punktem odniesienia, choć wydaje się, że już macie swój świat. Oglądacie się jednak na nich, co zrobią, jak zareagują, czy wreszcie docenią, czy znów skrytykują. Gdy interesują się wami, przeżywacie to jako wtrącanie się, gdy zostawiają w spokoju – czujecie się odtrąceni i nieważni.

Być rodzicem nastolatka to ciężka próba, sprawdzian jak wychowało się swoje dziecko i ostatnie chwile na drobne poprawki. Ale już tylko drobne. Na to, jacy jesteście teraz, złożyły się wasze doświadczenia z całego życia, im wcześniejsze, tym większe piętno zostawiły. Teraz i wy, i rodzice zbieracie owoce waszych wcześniejszych stosunków. Piszę o tym w artykułach: DOJRZEWANIE – PSYCHIKA i MIŁOŚĆ I SEKS NASTOLATKA A RODZICE.

Niestety, niektórzy rodzice tego sprawdzianu nie zdają lub zdają na mierny z minusem i większość z nich nie umie się do tego przyznać. Wolą myśleć, że to wina dziecka, jego perfidnego charakteru odziedziczonego po czarnej owcy w rodzinie, wpływ szkoły, złego towarzystwa, wolą dopatrywać się choroby psychicznej, neurologicznych zaburzeń, byle nie reakcji na to, co sami robią, i skutków tego, co zawsze robili. Jednak znaczna część rodziców to rodzice dość dobrzy. Takie określenie (good enough parents) wprowadził słynny psychoanalityk badający relacje dzieci z rodzicami – D.W. Winnicot. Oznacza ono, że nie ma rodziców idealnych, każdy rodzic popełnia błędy, wystarczy by był dość dobry, by dziecko mogło się normalnie rozwijać.

Warto uświadomić sobie, że niewielu rodziców jest świadomych swoich błędów i postanawia się zmienić, pracować nad sobą, pójść na psychoterapię, by odmienić swoje schematy zachowań, mechanizmy, które włączają się jak automat pod wpływem jednego waszego gestu, jednej miny, jednego słowa. Czasem o tym wiedzą, że mają czułe punkty, w które wy bezbłędnie, na ogół bezwiednie trafiacie, ale te rodzinne gry odbywają się już bez udziału woli, ot tak, z byle głupiego powodu. Gdyby je jednak prześledzić, wiele można by się o sobie dowiedzieć. I czasem rodzice czynią tę próbę i nawet widzą, co robią, ale automat jest już tak zakorzeniony, że zanim pomyślą, wpadają w pułapkę przyzwyczajenia, znowu jakaś emocja jest silniejsza od nich i znowu wybucha awantura lub padają niepotrzebne słowa.

Złość na rodziców może być konstruktywna. Bunt jest niezbędny, by się określić i wyfrunąć z gniazda. Nie ma wybaczenia, bez przeżycia pretensji, żalu, złości. Dopuszczenie tych uczuć do siebie nie musi oznaczać zniszczenia relacji z rodzicami. Połykanie uczuć nie jest dobre, warto podjąć próbę powiedzenia o nich rodzicom i trudno wtedy oczekiwać od siebie stoickiego spokoju. Najczęstszą ich reakcją jest zdziwienie, bo przecież oni dla was wszystko, a wy, niewdzięczni, nie doceniacie ich starań i w ogóle nie rozumieją, o co wam chodzi, wasze słowa odbiją się od nich jak od stalowej powierzchni. Najgorszą – próba spacyfikowania was przemocą. Jest duże prawdopodobieństwo, że podjęty przez was wysiłek wyrażenia uczuć skończy się dławiącą bezsilnością. To trudne doświadczenie. Niektórzy nie mogąc się pogodzić z „głuchotą” rodziców, dobijają się do nich raz za razem na różne głupie sposoby, czasem niszcząc siebie, byleby tylko coś do nich dotarło. Bywa, że całkiem dorośli już ludzie marnują sobie życie, by nie dać satysfakcji rodzicom, że ci dobrze ich wychowali, czego dowodem byłoby szczęście, sukcesy w życiu osobistym i zawodowym dziecka. Jeszcze inni żyją jakby na przekór rodzicom. By zrobić im na złość, wybierają partnera trudnego do zaakceptowania, owszem, odnoszą sukcesy, ale tylko po to, by coś udowodnić, by z nimi wygrać, albo „przynoszą” im wstyd. Ich życie kręci się wciąż wokół znienawidzonych matki i ojca.

1 2 3 4 5 right

Przeczytaj inne arty

brak miłość i seks FAQ Nieśmiałość Wydaje się, że nieśmiałość nie jest taka zła. Nadaje tajemniczości, budzi w innych ciepłe uczucia...
brak miłość i seks FAQ Niesprawiedliwość losu... Czyli braki, wady i okaleczenia ciała Nie wszyscy są równie piękni, tak jak nie wszyscy równie inteligentni. Natura jednym dała więcej,...
brak miłość i seks FAQ Zdrada rodzica Rodzina, jaka jest, taka jest, ale ma być w komplecie. Tata z mamą mają być...

Komentarze_ 6


brak

Nie no, rodzice po prostu nie dadzą sobie wytłumaczyć, że ja mam swoje życie, oni swoje. Tylko przekraczają niektóre granice, grzebiąc mi w pokoju, nie pozwolą iść na dyskotekę, na kolonie ledwo się godzą, a przecież nie rządam wyjazdu pod namiot z trzema kolegami, tak?! I za co ja mam być tutaj wdzięczna? Za te wszystkie zakazy? Za to że nie ma odrobiny prywatności? Bardzo kocham swoich rodziców, ale z zaufaniem bywa różnie. A kiedy rozmawiam z mamą o chłopakach, to ta chce mi ich postawić w jak najgorszym świtle: że piją, że palą, że tylko o seks im chodzi. Noi jak mają wyglądać moje relacje z rodzicami...? Ale tatę mam wporzo;) Z nim się chociaż da normalnie pogadać i da się wynegocjować wypad na dyskotekę do późnej nocy W każdym razie i tak zawsze trzyma stronę mamy (najlepiej było, kiedy się go zapytałam, czemu wierzy akurat mamie, a nie mnie, bo mama może kłamać, jest w końcu człowiekiem. "Bo moim zadaniem jest w pierwszej kolejności wierzyć mamie, a dopiero tobie"...ciekawy wymiar sprawiedliwości, nie ma co). Nie ufają mi. I vice versa.

brak

Mam chłopaka i podobny problem. Moja mama również martwi się o to, by między nami do czegoś nie doszło. I ja już wielokrotnie próbowałam jej wytłumaczyc, że nie chcę jeszcze uprawiac seksu i że on to rozumie. Nic nie pomogło. Ona nadal upiera się, że to są emocje, impuls nad którym nie da się zapanowac. Powodzenia >GrubasekTcZ< może twoja ma do ciebie więcej zaufania.

brak

To pogadaj z nią o tym i po prostu wytlumaczcie sobie niektore sprawy :)

brak

Moja Mama ...hmm> Jest kochana lecz czasami za bardzo mnie traktuje jak małe dziecko:/ mam chlopaka od paru miesiecy i caly czas mi mowi ze nie pasuje do niego ani on do mnie...a kiedy wychodze do niego..to co chwile powtarza ze mam uwazaĆ na siebie..:/<czyli...Chodzi jej po glowie tylko jedno <SEX>...>dla mnie jest to śmieszne..dlatego że ja mam dopiero 16 lat...i wiem czego chce w zyciu...a napewno nie chce marnowac sobie zycia i nauki z pwodu mojego bledu sexualnego>:/ Wiem dobrze ze jestem jeszcze dzieckiem i na sex dal mnie jest za wczesnie...? z jednej strony szanuje to ze sie o mnie martwi i chce dla mnie jak najlepiej...ale bez przesadY.!

brak

Moi sa "good enough" :P

brak

moja mama, kobieta obecnie po 50 (ja:16)po wielu latach klotni miedzy nia z mezem zostala zdradzona przez niego,po czym sie z nim rozwiodla.(ofc za kazdym razem jaj wykrzycze-bo jak jej chce negatywnie zwrucic uwage to nieslucha i zaczyna sie drzec na mnie-co mi sie niepodoba to uzywa stwierdzenie,ze ja ojciec zostawil i musze to wziasc pod uwage)

Zarowno przed jak i po rozwodzie(caly czas sie kluca-rozwod dal tylko chwile spokoju)do komunikacji miedzy nia a moim ojcem mama wykorzystuje dzieci(w tym czesto mnie poniewaz ja jedyna jeszcze "tkwie po stronie ojca" UZNAJAC JEGO WINY ale nie zywiac do niego nienawisci ).

Jest samotna matka, a ja jej najmlodszym dzieckiem. Do tego dochodzi swiadomosc,ze iz jestem bardzo ladna dziewczyna(choc z troszke za duzym brzuszkiem to nie chwalac sie bardzo ladna mam buxke)i chcac nie chcac duzo osob zwraca na to uwage,informujac o tym moja mame(wszyscy znajomi,rodzinia)

no i te oczekiwania, iz bede taka jak moja siostra- skonczyla gima ze srednia 5,5 i dostala sie do jednego z lepszych LO w naszym wojewudztwie, czego ja bynajmniej nie mam zamiaru robic;/

rodziny sie niewybiera- ale jakby mozna bylo niewiem co za masochista chcialby trafic do mojej ;) przynajmniej juz rozumiem dlaczego ma taki a nie inny stosunek do mnie...:)

Dodaj komentarz