Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Rozstanie

Data dodania: 2006-01-15
Odsłony: 46475

Każde rozstanie symbolicznie, na poziomie emocji, cofa nas do tamtych czasów i na nowo każe przeżywać tamte chwile. Jeśli ktoś zaznał rzeczywistego opuszczenia, cofnie go także tam. Wtedy może się czuć jak niemowlę, które zostawione przez matkę, przerażone jest, że umrze. Zupełnie zapomina, że jest kimś na tyle dorosłym, że mu to już nie grozi.

Tak jakby trzeba było wreszcie się z tym uporać. Każde rozstanie to szansa, by naprawić stare dzieje. Z każdą kolejną, coraz mądrzej przeżytą stratą, odbudowujemy zdolności do dojrzałego rozstawania się – a jest to umiejętność niezbędna do życia i umierania. Umierania? Tak! Każdy z nas, także nastolatek, zbliża się nieuchronnie do śmierci i by przeżyć konfrontację z tym faktem, musi być na to gotowym. Niestety, wielu ludzi nie jest i robi mnóstwo głupot, by uciec od świadomości przemijania i ostatecznego rozstania.

Co zrobić, by mądrze się rozstać, choć całą duszą buntujesz się przeciwko temu? Mimo lęku, mimo zalewających cię uczuć, za wszelką cenę zachowaj odrobinę świadomości, że:

  • Świat się nie kończy, bo nie jesteś niemowlakiem, od którego odchodzi mama...
  • Świat się nie kręci wokół ciebie, tylko jest, jaki jest, niezależnie od tego, kim jesteś, tak jak ktoś, kto jeszcze niedawno sprawiał wrażenie, że jesteś dla niego kimś najważniejszym...
  • Rozstanie nie świadczy o twojej wartości (tak jak nie świadczyło, gdy np. odszedł ojciec – to nieprawda, że gdybyś był/a kimś ładniejszym, mądrzejszym, grzeczniejszym, toby został)...
  • Ukochana osoba nigdy nie była twoją własnością, więc ma prawo decydować o sobie...
  • Należysz i zawsze należałeś/aś do siebie, to tylko miłosna metafora, że komuś oddało się duszę czy serce, owszem, możesz tak czuć, jakby ktoś odchodząc zabrał kawał ciebie, ale tak naprawdę nie zabrał, tylko umieściłeś/aś w nim coś, z czym nie chciałeś/aś się męczyć (i np. może pora samemu zaopiekować się sobą, a nie zrzucać to na kogoś)...
  • To samo dotyczy połówek, którymi byliście i tylko razem tworzyliście całość – to dobre w tekście piosenki, w rzeczywistości tylko jako całość można być szczęśliwym i stworzyć dojrzały związek, trzeba odnaleźć w sobie brakującą połowę, zanim znowu się na kimś uwiesi i zapomni, że można samemu...
  • To, że ktoś odszedł, nie jest wymierzone przeciwko tobie...
  • A jeśli jest, to nie twój problem, tylko tego, kto odchodzi w ten sposób, bo znaczy że odchodzi, będąc wciąż emocjonalnie z tobą związany...
  • Choćby nie wiadomo ile was łączyło, nigdy nie byliście jednością, lecz dwiema odrębnymi osobami, które mają prawo wybierać, z kim są...
  • Przecież nie ma sensu, by parter był w tym związku na siłę, nie ze swojego wyboru – satysfakcjonuje tylko takie bycie razem, gdy obie strony są pewne, że tego chcą...
  • Miałeś/aś prawo się pomylić, dokonać złego wyboru, porażka to nie koniec świata, tylko wskazówka na przyszłość...
  • Ani ty, ani opuszczająca cię osoba nie ponosicie za to wyłącznej winy, wina zawsze leży po obu stronach i lepiej zrozumieć, co się zrobiło, niż zrobić ten sam błąd w następnym związku...

(trzy kropeczki oznaczają, że warto nad tym pomyśleć)

left 1 2 3 4 right

Przeczytaj inne arty

brak miłość i seks FAQ Nieśmiałość Wydaje się, że nieśmiałość nie jest taka zła. Nadaje tajemniczości, budzi w innych ciepłe uczucia...
brak miłość i seks FAQ Niesprawiedliwość losu... Czyli braki, wady i okaleczenia ciała Nie wszyscy są równie piękni, tak jak nie wszyscy równie inteligentni. Natura jednym dała więcej,...
brak miłość i seks FAQ Zdrada rodzica Rodzina, jaka jest, taka jest, ale ma być w komplecie. Tata z mamą mają być...

Komentarze_ 28


brak

monika18 powiem ci cos ... narzekasz na chlopaka ze zerwal z toba przez gadu czy tam tlen (no komunikator) a moze nie mial odwagi.. albo zrobilas cos ze on cie juz nie chcial widziec? wiesz ja tez kiedys tak zrobilem a to dlatego ze 2 razy mnie zdradzila ;/ za pierwszym razem wybaczylem ale tym razem juz nie mam ochoty na nia patrzec... wiec wiesz sprobuj zrozumiec i pomysl dlaczego to tak zrobil a nie przyszedl powiedziec ci to prosto w oczy.

brak

Kto z was jeszcze uważa że po komentarzach, i artykulach pani Lissewskiej czlowiek sie jeszcze gorzej czuje?

brak

fowewer zgadzam się z tobą w 100% :)

brak

"Nie oszukuj się, że teraz zostaniecie przyjaciółmi - może kiedyś, ale na pewno nie teraz, wszystko jest zbyt świeże." - nie zgadzam sie z tym. jakiś miesiąc temu rozstałem sie ze swoją dziewczyną, którą pokochałem całym soba. i kocham nadal. każdą jej najmniejszą cząstkę. bylismy tylko rok ale ja jestem chlopakiem, który nie zakochuje sie i nie odkochuje od tak. i jak czemuś sie poświecam to całym soba. a wracając do cytatu. rozstaliśmy sie bo tego chciała moja dziewczyna. stwierdziła, że jednak kocha mnie jak przyjaciela a nie jak chłopaka i chciałaby żebyśmy zostali przyjaciółmi. i zostaliśmy. ciąśko mi jest widywać ją i rozmawaić, nie mogąc pocałować czy złapać za rękę lub powiedzieć coś namiętnego. jest to dla mnie nawet bardzo bolesne, ale gdyby nie to ze jesteśmy przyjaciółmi to nie wiem jakbym bez niej wytrzymał. nie dałbym rady...a tak przynajmniej moge sie z nią spotykać i swobodnie rozmawiać.przynajmniej tyle dobrze jak nie mozemy być razem...chce żeby była szczęsliwa. tylko to sie dla mnie liczy. jeśli kogoś sie naprawde kocha to można poświęcić swoje szczęście dla TEJ innej osoby.a samemu cierpieć w milczeniu...

brak

monika18 ze mną też nie miał odwagi zerwwać. A dzień wcześniej jak się kłóciliśmy i próbowaliśmy o nas porozmawiać zapytałam czy chce ze mną być powiedział, że tak bo mnie kocha. A nie minęły 24h i koniec. Ale teraz po 7 miesiącach umiem cieszyć się życiem na nowo, a mój były jest wspaniałym kumplem.
evrael też się z Tobą zgadzam. Najlepiej po prostu mieć do siebie jakiś dystans i szacunek, ale przyjaźń jest nie możliwa, bo żyjesz ciągłą nadzieją, że może znów będziecie razem.
Krzysiek347 myśle, że czas nie leczy ran. On nas przyzwyczaja do bólu, ale potem po jakimś czasie, dzień, miesiąc, pół roku, może rok pojawia się nagle w Twoim życiu ktoś kto koi rany. Tak całkiem niespodziewanie. I znów świeci słońce. ;)

brak

Z wami mieli przynajmniej odwage rozstac sie patrząc wam prosto w oczy. ZE mna to przez komunikator zerwał :(.Dobrze,że mam internet bo pewnie sms-a bym dostała:(

brak

a ja popieram krzyska347. Jezeli zwiazek sie zakonczyl mimo wielkiej milosci to nie ma sensu robienie sobie nadzieji na przyjazn z ta osoba. Najlepiej pozegnac sie bez gniewu, zlosci i klotni zeby nie niszczyc pieknych wspomnien i zyc wlasnym zyciem. Przyjazn z kims kogo sie kocha jest niemozliwa...

brak

a jak poradzić sobie z zazdroscią? gdy chłopak odchodzi do innej...

brak

Jesteś taka obojętna. Na pewno nie byłoby ci łatwo gdybyś go bardzo kochała.

brak

Jak trzeba to trzeba ...

brak

Rozstac się z ukochanym chłopakiem... ja sobie tego nie wyobrażam;( To chyba najgorsze co może spotkac w życiu.

brak

Ja rozstałam się z moim chłopakiem z własnej woli.On chyba się nawet nie spodziewał że zdecyduję się od niego odejść.Ale czasem lepiej odejść i cierpieć po rozstaniu niż zostać i nadal być zabawką prawda ?

I potrzeba dużo czasu żeby się pogodzić z tym że mimo iż my cierpimy ziemia nadal się kręci a słońce wstaje każdego dnia..

brak

Zerwalam z chlopakiem,w ktorym bylam zakochana..Nie wiem dlaczego to zrobilam,ale najwidoczniej balam sie ze bede przez niego cierpiec..ale to ja cierpialam sama przez siebie.nie raz zastanawiam sie jak by to bylo gdybym nadal z nim byla,i to jest bolesne.bo znam go, i zostalismy przyjaciolmi,ale nie tak odrazu..na poacztku nie moglam zniesc tego rostania,plakalam,zalilam sie do kolezeanke,ale to nic nie pomoglo,nawet z nim rozmaialam ale on powiedziel,ze moze kiedys jeszcze bedzie cos miedzy nami. po tych slowach cos ze mnie sie obudzilo,myslalam ze on napewno juz jest z ta jego wielka przyjaciolka,ktora zawsze jest kolo niego...wogole co to za przyjazn jest? nie za bardzo mi to sie podobalo,ze ona mu wszystko dyktowala,miala nad nim poprostu wladze..on byl na jej skinieniem palca...teraz jestemy juz przyjaciolmi,ale kiedy widze ze jest z ta swoja przyjaciolka na spacerze,to az sie cos we mnie pali...i on dobrze o tym wie ze do niego nadal czuje to co czulam.ale nadal mi to robi. czy mu to sprawia przyjemnosc? a moze on naprawde kocha ta przyjaciolke,i co powinnam zrobic? bo nie chce o nim zapomniec,probowalam,ale nie moge..byl on moja taka prawdziwa miloscia i nie chce zeby to sie zmarnowalo..nie chce do konca zycia miecwyrzutow sumienia i nie chce juz cierpiec i udawac ze wszystko jest ok

brak

Uważam że lepiej jest nie spotykać się i nie widzieć więcej osoby z którą się było, zawsze, gdy utrzymuje się kontakt, to jedna z dwócxh osós z byłęgo związku cos nadla czuje, co nie poprawia kontaktów, a jest wręcz krępujące, , prawdą jest, ze nie chodzi o to zeby zakońcxzyc związek w kółótni, ale jeśli to zgoda, to i tak lepiej na oczy nie widzieć juz tej osoby, wtedy łatwiej zapomnieć, i przeżyć smutek samemu, niż, pisząc, i spotykająć osobę z którą się było. Jak to napisane zostało w pewnym rozdziale..., ze w końcu przejdzie..., czas leczy rany, , smutne jest rozstanie, ale jest częscią życia i tak juz jest, , nawet jeśli bardzo boli,,,, wydajhe mi się, też że można kochac kogoś, kto nas juz niekocha, ale związku z tą sosobą nie będzie dobrego...., bo skoro nic do nas nie czuje, to raptem nie zacznie, , jeśli to juz za nami:).. Smutne są rozstania, i nie zawsze dadzą się przy okazji zakończyc zgodą, no jeśli wynikają ze zdrady, czy wtedy dojrzałym rozstaniem jets pożegnanie się?, , myśle, że nie.....

brak

Jestem tu od przekazywania Wam wiedzy a nie przedstawiania swojego osobistego zdania.
Uczucia nie podlegają dyskusji, choć czasem warto się im przyjrzeć, z czego wynikają.

brak

to mam ostatnie pytanie : czy można kochać kogoś kto już przestał nas kochać (pani zdaniem oczywiście)

brak

Innej sugestii nie mam, bezpośrednia rozmowa z dobrym terapeutą na pewno by Ci pomogła spojrzeć na to inaczej. Ale chyba nie chcesz widzieć tego inaczej. Gdybyś zmienił zdanie, może będę mogła podpowiedzieć, gdzie szukać dobrego psychoterapeuty.

brak

właściwie to opowiedziałem Tobie wszystko, ponieważ w artykule w ostatnich słowach zauważyłem że jest mi potrzebna psychoterapia oczywiście wg Ciebie, ja sam miałem dużo do czynienia z psychologią i pedagogiką(mgr nie mam niestety) i tak nie uważam. To że tęsknię za nią to chyba nie jest tkwienie w nieistniejącym związku. Artykuły może przeczytam , bo każdy Twój artykuł nasuwa mi tylko kolejne wątpliwośi (ale są bardzo dobre) To nie moja wina że nie pdoba mi sie żadna inna dziewczyna tylko akurat ta, cieszę się z jej szczęści i nie nachodzę jej i nie burze jej życia a wręcz przeciwnie unikam jej w niektórych sytuacjach. Jeśli uważasz że to czysta zazdrość albo moje ego i poczucie braku wartości to powiedz i jakoś to skomentuj. Chociaż minęły 2 lata to chyba nie powinienem szukać jakieś dziewczyny na siłę do "pocieszenia" co nie , więc co mam zrobić (oczywiście bez sugestii że mam iść do psychoterapeuty)

brak

i nie obrażam się tylko jeśli zobligowałaś się do udzielania odpowiedzi internautom to odpowiedz jeśli możesz, a nie odpisujesz coś w stylu poszukaj w tekści. Tekst jest ogólny a przypadki konkretne.

brak

Sorry, w komentarzach i w mailach nie jest możliwa psychoterapia ani nawet poważna rozmowa. Poczytaj resztę artykułów, np. WIELKA MIŁOŚĆ, JAK DOBRAĆ PARTNERA, PSYCHIKA..., może zrozumiesz o czym piszę i znajdziesz odpowiedź na moje "retoryczne pytania". Odpowiedzi musisz szukać sam, ja jej nie znam, zwłaszcza bez bezpośredniego kontaktu, jedynie mogę naprowadzać, co staram sie czynić w artykułach.

brak

Zmaiana już dawno nastąpiła a podstawową cechą zmiany jest jej nieodwracalność. Jeśli chcesz powiedzieć że nie ma prawdziwej miłości to powiedz- ja nie wiem bo nie mam tylu lat co ty pewnie. Z artkułu wywnioskowałem że uważasz że miłość to właściwie egoistyczny stan czerpania korzyści z bycia z drugą osobą, a ja uważam że miłość to pragnienie dobra dla drugiej osoby kosztem wyrzeczenia się nawet korzyści właśnych. Ludzie powinni się że nić dla drugiej osoby z którą chcą być dla jej dobra, a nie dla siebie( tak odebrałem ten artykuł bo pisałaś że związek składa się z 2 całości i nie ma żadnej wspólnoty, ale popraw mnie jeśli się mylę) I nie tkwię w nieistniejącym związku bo tak sie nawet nie da ta metafora jest bardzo nietrafina, bo co najwyżej żyję przeszłością. Skoro wiesz to mi owiedz po co to mi służy, a nie zadawaj pytań retorycznych, bo ja nie jestem tak inteligentny jak TY.

brak

Nie obrażaj się na mnie - nie zbywam Cię tylko próbuję pokazać, że wyczytujesz w tekstach to, co pasuje Ci do Twojego sposobu myślenia, a nie zauważasz tego, co mogłoby zmienić Twój punkt widzenia. To typowy mechanizm obronny przed zmianą. A dyskusji z zakochanym o prawdziwości jego uczuć lepiej nie podejmować, nie ma sensu. Tymczasem może warto zastanowić się, po co wciąż tkwisz w tamtym nieistniejącym już związku. Czemu to służy? Bo czemuś NA PEWNO.

brak

i uważam że kocham tą dziewczynę bo nie zatrzymywałem jej na siłę (może na początku póki sobie nieuswiadomiłem pewnej rzeczy) tylko zawsze kierowałem się jej dobrem i pomogłem jej nawet w tym żeby mnie rzuciła(chociaż to brzmi paradoksalnie). Ale pomogłem jej przez kulturalną rozmowę, a nie przez prowokowanie głupim zachowaniem(jak inni zwykli to robić).BARDZO ZA NIą TęSKNIę I BRAKUJE MI ROZMóW Z NIą I TEGO żEBY MNIE CZASAMI PRZYTULIłA JAK JEST MI SMUTNO

brak

nie wiem po co to piszę bo raz w artykule nie ma nic o prawdziwej miłości, a dwa to to że odpowiedzi sprowadzają się do tego , że mam uważnie przeczytać artykuł(jakbym, tego nie zrobił)

brak

nie ukrywam że ja mam taki problem bo kocham pewną dziewczynę mimo że od naszego rozstania minęły 2 lata(ona mnie rzuciła). Na pooczątku była to może lekka depresja, ale teraz życzę jej jak najlepiej w nowym związku, ale ciągle mi jej brakuję i nie ukrywam że jestem trochę może zazdrosny. Czuję że ta osoba jest mi bliska i chciałbym żeby była blisko mnie nawet jesśli maiałaby być tylko przyjaciółką. Nie sądzę że jest mi potrzbna psychoterapia, bo jedynym lekarstwem byłoby wymazanie mi pamięci ,a na tym chyba ona nie polega(psychoterapia oczywiście)

brak

naprawdę nizłe tylko ostatnie słowa to połowiczna prawda bo co niby z prawdziwą miłością. Można przecież kochać kogoś kto nas zostawił i nawet mimo tego, że nie kocha nas już wogóle

brak

Tekst napisany naprawdę ślicznie.
Ukazuje sedno sprawy zwłaszcza że rozstanie jest to fakt o którym nie zwykło mówić się w na co dzień...
Chciałbym podziękować za tą pracę w imieniu rzeszy ludzi którzy miast pożegnania wystarcza milczenie, zawiść czy jakieś „nara”.

Dodaj komentarz