Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Używki a seks

Data dodania: 2005-12-22
Odsłony: 62314

Chcielibyście, żebym chociaż ja nie straszyła? Żebym napisała coś optymistycznego? Że seks po narkotykach to nieziemskie przeżycie? Że kilka eksperymentów nikomu jeszcze nie zaszkodziło? Że trzeba chociaż raz spróbować? A kieliszeczek przed stosunkiem poprawia tylko jego jakość? Przykro mi, ale to bajki dla niemowląt. Niemowlęce prawo kierować się chwilową rozkoszą i natychmiastowym zaspokojeniem - ważna jest tylko ta chwila, przyszłości i konsekwencji nie ma. Byle się nasycić, pobyć przez moment w stanie błogostanu, zanim głód, niestety zawsze zbyt szybko, od nowa wypełni całe jestestwo i zniewoli umysł. I znowu trzeba go zaspokoić dla tej chwileczki szczęścia, i znowu, i znowu... Na jak długo starczy uspokajającego wciągnięcia dymu do płuc, rozluźniającego wpływu pierwszych kieliszków alkoholu, odrywającego od rzeczywistości narkotykowego kopa? Rozkosz jest ulotna, a życie trzeba przeżyć. Ale o tym niektórzy z was zapominają, żyją w niemowlęcym złudzeniu, że może tym razem, gdy się nasycą, na zawsze zniknie głód i cierpienie.

Zacznijmy od używek "lżejszych", tzn. takich, które wydają się niewinne, bo ich konsekwencje dopadają późno. Młodym ludziom brakuje wyobraźni, wiadomo to nie od dziś, dlatego firmy ubezpieczeniowe od młodych kierowców żądają wyższych składek. Bo kto w wieku nastu lat przejmuje się tym, co będzie za kilkanaście, kilkadziesiąt lat? Nastolatkom wydaje się, że młodość trwa wiecznie a śmierć dotyczy ludzi z innej planety (z planety STAROŚĆ, na której nigdy się nie znajdą). Wiem, zrzędzę jak stara baba, ale żal mi tych z was, którzy narażają się na takie cierpienie - porozmawiajcie kiedyś z nałogowym palaczem, który oddałby wiele za to, by móc rzucić palenie, który już tyle razy próbował, ale koszmar jaki wówczas przeżywał, z powrotem przykuwał go do papierosa; pójdźcie z wizytą do szpitala chorób płuc, zwłaszcza na oddział onkologii... nawet tam zobaczycie w palarni biedaków z rurkami w tchawicy, niewolników palenia, które ich zabija. Każdy z nich powie - "byłem młody i głupi, gdy zacząłem".
Ale miało być o seksie... O skutkach palenia papierosów dla życia intymnego pisałam w BABA JAGA IMPOTENCJA, więc nie będę się powtarzać.

Wpływ alkoholu na seks 
Kiedy czytacie, że u 55 % osób uzależnionych od alkoholu występują zaburzenia seksualne, które w 2/3 wiążą się z przyczynami organicznymi, powstałymi na skutek działania alkoholu, niewiele was to przejmuje: "To dotyczy alkoholików". To prawda, będąc nastolatkiem rzadko jest się już alkoholikiem, choć może nie tak rzadko, jak byście chcieli myśleć, tylko w tym wieku nikt jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy. Alkoholik jeszcze długie lata będzie zaprzeczać, że nim jest. Typowe: "ja? ja nie mam żadnego problemu z alkoholem!" to pierwszy sygnał, że może jednak tak. Nikt z was tak naprawdę nie wie, czy nim jest, czy nie. Czy może bezkarnie pić i zostanie tylko pijakiem, który, gdy mu odebrać alkohol, w końcu wytrzeźwieje i nie będzie po trupach zdobywał następnej butelki, czy może jest jednym z tych, którzy gdy zaczną, zaskoczą, że alkohol czasowo łagodzi ból życia, już zawsze będą po niego sięgać w trudnych chwilach, by zagłuszyć różne uczucia, a potem zanim wyjdą z ciągu, będą żyć tylko po to, by się napić. Niektórzy w alkoholowym ciągu będą nieustannie, a jeśli wyjdą, to na krótko. Jedni i drudzy nie znają dnia ani godziny, kiedy znów popłyną. A może będzie jednym z tych, którzy co wieczór muszą zakończyć dzień utopieniem zwykłych trosk w szklaneczce drinka.

Alkohol wpływa negatywnie na układ krążenia i ogólny stan organizmu, co oczywiście powoduje zaburzenia erekcji. Przy dłuższym nadużywaniu te problemy mogą się utrwalić. Ale to "pół biedy". Alkohol niszczy życie, bliskie relacje, ma negatywny wpływ na sferę psychiczną. A zaczyna się niewinnie... od jednego piwa dla rozluźnienia, przełamania barier lub nabrania śmiałości. Rzeczywiście - w ilości "symbolicznej" (lampka wina) może działać pobudzająco czy rozluźniająco. Ale tu właśnie tkwi podstęp. Niebezpieczeństwo uzależnienia od alkoholu jest tym większe, im bardziej go potrzebujemy: aby się odprężyć i zaznać ulgi, zredukować napięcie i niepokój, zmniejszyć poczucie winy, zwiększyć śmiałość, by łatwiej zasnąć czy odwrotnie - zwiększyć pobudzenie. W dodatku, gdy tę taktykę stosuje się często lub zwiększa dawkę, efekt zaczyna być odwrotny - alkohol zwiększa niepokój, lęk, żal lub agresję, także wobec partnera seksualnego. A jeśli macie wrodzoną lub osobowościową podatność, doprowadzi do uzależnienia. Wtedy przestajecie być panem siebie, rządzi wami alkohol, życie rozsypuje się, zaczynają się problemy partnerskie i seksualne, krzywdzicie dookoła innych i siebie, spadacie na dno. I gdzie tu miejsce na miłość i seks? Pożądanie owszem - ale tylko do alkoholu. Zresztą na pewno znacie to... każdy zna problemy rodziny alkoholika, jak nie z własnego domu, to przyjaciół, sąsiadów...

Jeśli moja propaganda antyalkoholowa nie przekonuje was, to może stare ludowe przysłowie: "po wypiciu wódki, kutasik malutki, po wypiciu wina stoi jak sprężyna, po wypiciu piwa, to się głowa kiwa". Choć może jest nie na miejscu przy tak poważnym temacie.

Narkotyki a seks
"Istnieje bardzo ścisłe powiązanie pomiędzy uzależnieniem od narkotyków oraz sprawnością seksualną. Zaburzenia seksualne, głównie na tle organicznym, obejmują większość populacji już w pierwszych miesiącach uzależnienia. Najczęściej występują: u mężczyzn - obniżenie libido, zaburzenia erekcji lub wytrysku nasienia, u kobiet - dyspareunia, anorgazmia, zanik lubrykacji".

Tyle Zbigniew Lew-Starowicz w Słowniku encyklopedycznym: Miłość i seks. Wrocław 1999

Objaśnić? Wszystko już było w moich artykułach, ale dobrze, jeszcze raz:
Obniżenie libido - zanik zainteresowania seksem i podniecenia
Dyspaurenia - ból odczuwany przy stosunku
Anorgazmia - brak orgazmu
Lubrykacja - zwilżenie pochwy pod wpływem podniecenia, zmniejszające tarcie przy stosunku
Ale oczywiście nikt z was narkomanem nie jest, więc was to nie dotyczy ;) "Niewinne dopalacze, czy parę dymków nikomu jeszcze nie zaszkodziły, a mix sex & drugs zapowiada niezły odlot, więc czemu sobie odmawiać?!" Czyżby?

"Nie trzeba udowadniać, że skoro narkotyki potrafią zmieniać sposób, w jaki umysł widzi, słyszy, wącha i nadaje znaczące formy chaosowi wrażeń, mogą równie radykalnie zmieniać naturę doznań seksualnych." Tak pisze znawca tematu Robert Anton Wilson. Niestety, "zmiana natury doznań seksualnych" oznacza także "uboczne skutki" wspomagania się narkotykami:
"Nagość połączona z całowaniem i obłapianiem znowu sugeruje, że omawiana rodzina narkotyków (rośliny psiankowate - dopisek AL) wydaje się odblokowywać seksualność, przynajmniej przez pewien czas u pewnych osobników. (A jednak, ostatni raport na temat działania bielunia wskazuje, że obniża on seksualność. W reportażu zamieszczonym ostatnio w gazecie pisano o dzieciach, które zażyły tę roślinę, traktując ją jako afrodyzjak. Złapała je policja, gdy biegły po ulicy, krzycząc w panice, że gonią je aligatory - biały i niebieski).
Niektóre z doniesień na temat tych narkotyków pochodzące ze starożytnej Grecji sprawiają, że włosy na głowie jeszcze bardziej stają dęba niż po wysłuchaniu średniowiecznych opowieści o dziewczynach latających na miotłach. Greckie bachantki, czyli wyznawczynie Dionizosa, podobno nie tylko oddawały się wściekłym i spazmatycznym orgiom seksualnym, ale również, według niektórych rzeczowych autorów współczesnych, często dostawały amoku i rozdzierały owce oraz inne małe ssaki - niektórzy twierdzili, że nawet ludzkie dzieci." (Z języka angielskiego przetłumaczył Dariusz Misiuna. Fragment tekstu z pisma "Albo albo" nr 3/1998)
Podobne doniesienia są na temat popularnej w ostatnich latach metaamfetaminy - zażywanej także dla ekscytującego seksu. Narkotyk ten jest przyczyną wielu tragedii, w tym morderstw (w napadzie szału lub przypadkowych) przy seksualnym akcie.
Wspomnę jeszcze, aby być w porządku, że eksperymenty z narkotykami, zwłaszcza z dopalaczami, u młodych ludzi są częstym powodem psychoz, czyli mówiąc waszym językiem, pomieszania zmysłów i wylądowania w psychiatryku. Wiem coś o tym jako psychoterapeuta.

W eksperymentowaniu z narkotykami niepokojące jest to, że dotyczy głównie osób młodych, niedojrzałych psychicznie, będących w trakcie dojrzewania biologicznego, seksualnego, przed inicjacją seksualną lub dopiero rozpoczynających współżycie. Jak już pisałam, prawie od początku brania narkotyki powodują zaburzenia seksualne: zaburzenia orgazmu, dyspareunię, zanik lubrykacji u kobiet i zaburzenia wzwodu członka, wytrysku nasienia oraz spadek potrzeb seksualnych i zainteresowania życiem seksualnym u mężczyzn. Jeśli te zaburzenia trafiają na pierwsze doświadczenia seksualne, mają wtedy charakter pierwotny, czyli występują od początku współżycia seksualnego i mogą zadecydować o dalszym nieudanym życiu seksualnym. Bo terapia w takich przypadkach jest szczególnie długotrwała, a rokowania co do poprawy sprawności mało pomyślne.

Do seksuologów zgłaszają się młodzi ludzie, którzy skarżą się, że bez narkotyków nie są już w stanie współżyć. Od inicjacji seksualnej każdy udany stosunek mieli pod wpływem jakiegoś narkotyku i alkoholu. Nieliczne próby współżycia bez dopalania kończyły się brakiem erekcji i wstydem, nic więc dziwnego, że już nie próbowali inaczej, jak tylko będąc pod wpływem. Ale przychodzi moment, gdy chcą zacząć żyć i kochać się normalnie, na trzeźwo, ze świadomością tego, co robią, bo np. w końcu znajdują tę jedyną, ukochaną... I tu zaczyna się tragedia. Przed nimi całe lata terapii, konieczność wizyt nie tylko u seksuologa i psychologa, ale i endokrynologa i neurologa i niepewny rezultat leczenia.
Niestety - kto raz zaczął zażywać narkotyk przed kontaktem erotycznym dla wzmożenia potrzeby seksualnej i poprawienia sprawności, ten nie może się później bez niego obejść. Jeśli jego celem jest niesamowity, narkotyczny orgazm, to może się rozczarować, ale, co gorsza, potrzeba intensyfikacji przeżyć wzrasta i trudno się zatrzymać, zwłaszcza że często tego typu doświadczeń szukają ludzie cierpiący na pustkę emocjonalną i nieumiejętność tworzenia więzi. Normalny seks i orgazm z ukochaną osobą przestaje być dla nich pociągający, a szukanie wrażeń zastępuje intymny kontakt z partnerem i staje się sposobem na problemy emocjonalne.
Jeśli więc sądzicie, że narkotyki czy alkohol pomogą w rozwiązaniu waszych problemów: emocjonalnych, seksualnych, czy jakichkolwiek, to jesteście na dobrej drodze do zmarnowania sobie życia. Pamiętajcie, że trudności seksualne mają zazwyczaj charakter psychologiczny - piszę o tym w artykułach PRZEDWCZESNY WYTRYSK i BABA JAGA IMPOTENCJA. A te rozwiązuje się na psychoterapii.

Z wielu badań wynika, że odsetek osób z zaburzeniami seksualnymi wśród narkomanów wynosi 85-93% i jest wyższy niż wśród alkoholików (50-85%). Oprócz wymienianej już impotencji, opóźnienia lub braku wytrysku, anorgazmii, obniżenia lub zaniku potrzeby współżycia z powodu zmian organicznych (obniżenie poziomu testosteronu, zaburzenia neurogenne, zaburzenia metabolizmu estrogenów, prolaktyny, endomorfin, serotoniny i dopaminy), uzależnienia prowadzą do wynaturzenia, patologii intymnych relacji, np. do promiskuityzmu czyli częstych kontaktów seksualnych z przypadkowymi partnerami, bez więzi uczuciowej.

Znajdą się tacy, którzy zaprzeczą i obśmieją, co napisałam do tej pory. No bo przecież niektóre środki powodują kosmiczny orgazm a inne przedłużają podniecenie, co u mężczyzny objawia się upragnioną kilkugodzinną erekcją. Tylko po co komu taka erekcja? Wyobrażacie sobie, jak będą wyglądały wasze narządy płciowe po kilku godzinach stosunku? Wiecie jak to jest mieć przez kilka godzin wzwód a nie móc mieć wytrysku? Zwłaszcza gdy partnerka też po narkotykach i bez zwilżonej pochwy? Zresztą po tylu godzinach po lubrykacji dawno by ślad zaginął, a siła tarcia zrobi swoje.
Kolejnym problemem jest utrata kontroli, instynktu samozachowawczego, rozluźnienie norm moralnych pod wpływem. Nietrudno o beztroskę i głupie ryzyko - seks bez zabezpieczenia z byle kim może się skończyć tragicznie.

To jaka w końcu jest prawda?
Niewielka ilość alkoholu, leków uspokajających może zwiększyć ochotę na seks, bo tłumią bodźce docierające do mózgu i w ten sposób obniżają jego kontrolę nad podnieceniem. Ale niewielki błąd w dawce, gram alkoholu, jedna tabletka więcej i zaczynają się "schody": większe problemy z uzyskaniem erekcji i dojściem do orgazmu u mężczyzny, brak czucia a więc przyjemności z pieszczot i dotyku u kobiety.
Ecstasy - może spowodować psychiczne pobudzenie seksualne, ale nic więcej. Psychiczne pobudzenie nie musi oznaczać podniecenia na poziomie narządów płciowych - mogą pojawić się kłopoty z erekcją.
Heroina zabija zainteresowanie seksem - generalnie zabija wszystkie zainteresowania. Heroina staje się przyjemnością samą w sobie, dla niektórych odjazd po opiatach to jak orgazm albo jeszcze lepiej. Dobre dla tych, którzy lubią seks w pojedynkę... Po małej dawce opiatów może pojawić się ochota na seks, ale nie będzie on taki jak na trzeźwo. Długie używanie prowadzi do zaniku zainteresowania seksem, nie ma podniecenia, nie ma erekcji, u kobiet zanika miesiączka. Przy odstawieniu heroiny u mężczyzny mogą pojawić się niekontrolowane erekcje, a także problemy z przedwczesnym wytryskiem.
Amfetamina i kokaina to narkotyki dla seksualnych maratończyków, idealne do seksu "na wytrzymałość", ale po dopalaczach często nie dochodzi do wytrysku i orgazmu. Niezłego porównania używa autorka artykułu "Seks, narkotyki i kłopoty", z którego zaczerpnęłam te informacje, Agnieszka Walendzik": "To tak jakby jechać super furą po autostradzie na ekstra imprezę - sama jazda jest przyjemna (choć po pewnym czasie jest już niewygodnie i trochę nudno), ale do przodu pcha adrenalina i nadzieja na wielki finał. A po przyjeździe okazuje się, że nie ma nic - głucho, pusto, cicho. Głupio, nie?" Warto też wtedy pamiętać o wytrzymałych, mocno nawilżonych prezerwatywach, ale kto wtedy o tym pamięta...
Kokaina - duże ilości adrenaliny wydzielane pod jej wpływem przyśpieszają bicie serca oraz zwiększają ciśnienie krwi. Nakładające się na to podniecenie seksualne i wysiłek fizyczny mogą doprowadzić do nadmiernego obciążenia mięśnia sercowego i w efekcie do zawału, a nawet do zgonu.
Haszysz i marihuana wyostrzają wszystkie zmysły, co oznacza, że gra wstępna i orgazm mogą też być bardziej intensywne. Mogą - ale nie muszą. Udowodnionym skutkiem działania marihuany jest zwiększona wrażliwość na dotyk, co nie zawsze jest przyjemne. Wrażenie spowolnienia biegu czasu po trawce może wpłynąć na nasilenie przyjemności związanej z orgazmem, niestety długotrwałe palenie nie pozostaje bez wpływu na organizm, choć cały czas nie do końca wiadomo jak jest on duży. U mężczyzn na pewno zmniejsza poziom testosteronu - a jest to najważniejszy seksualny męski hormon, odpowiada m.in. za natężenie potrzeb seksualnych. Jeśli do tej pory rzadko miałeś ochotę na seks, to po trawie możesz mieć ją jeszcze rzadziej. U kobiet częste palenie marihuany może zaburzyć miesiączkowanie.
Seks po LSD jest trudny do przewidzenia; zaburzenia siły percepcji dotyku, wzroku i słuchu, a zwłaszcza jej wzmożone odczuwanie, mogą utrudniać wejście w bliski kontakt fizyczny. Poza tym halucynogenne działanie kwasu sprawia, że pomimo ochoty na seks, nie ma realizacji.

Jak napisała wyżej cytowana autorka, pod czym mogę się podpisać obiema rękami, jeśli decydujecie się na seks po wpływem narkotyków, to tak naprawdę macie seks z narkotykiem, a nie z partnerem. A gdy jesteście z uzależnionym partnerem (wszystko jedno czy narkomanem czy alkoholikiem) - nie miejcie złudzeń. W jego sercu i umyśle nie ma miejsca na bliskość, miłość, oddanie. Jest oddany tylko swojemu nałogowi. Alkohol czy narkotyki służą mu do tego, aby nie przeżywać. Więc jak może kochać?


Przeczytaj inne arty

brak miłość i seks FAQ Nieśmiałość Wydaje się, że nieśmiałość nie jest taka zła. Nadaje tajemniczości, budzi w innych ciepłe uczucia...
brak miłość i seks FAQ Niesprawiedliwość losu... Czyli braki, wady i okaleczenia ciała Nie wszyscy są równie piękni, tak jak nie wszyscy równie inteligentni. Natura jednym dała więcej,...
brak miłość i seks FAQ Zdrada rodzica Rodzina, jaka jest, taka jest, ale ma być w komplecie. Tata z mamą mają być...

Komentarze_ 17


brak

witam..mam nie typowe pytanie..otoz tego sylwestra spedzilam z kolega..przesadzilam z alkoholem i nie pamietam nic z imprezy jednak mam wrazenie ze on...ze wykorzystal mnie i do czegos doszlo...mialam okres...po tym calym zajsciu rano juz go nie mam...co sie ze mna dzieje? czy to mozliwe zebysmy uprawiali seks? a moze jestem w ciazy?

brak

Fajny:P Mogę ci odpowiedzieć na twoje pytanie dlaczego ona uciekła...sama byłam w podobnej sytuacji...Mój chłopak był kompletnie pijany ,a ja na upartego chciałam się z nim kochać... Usłyszałam taką samą odpowiedź i tak samo zareagowałam... Pomyślałam sobie,że już mu się nie podobam , że znudziłam mu się. Nie myślałam wtedy o tym w jakim on jest stanie tylko o tym, że mi odmówił.Twoja dziewczyna pewnie pomyślała to samo... Pozdrawiam :*

brak

Powiem tak... bylem kiedys pijany rowno bo mielismy z kumplami ognisko i troche przesadzilem i zadzwonila moja dziewczyna wiec powiedzialem gdzie jestem itp. przyszla przywitla sie ze wszystkimi i poszlismy .. ona powiedziala ze chce to zrobic teraz a ja bylem zbyt pijany, nawet nie umialbym jej majtek sciagnac. wiec powiedzialem ze nie da rady dzis (bo nie bylo sensu) a ona uciekla z placzem... wiec wyjasni mi ktos dlaczego uciekla ??!! widziala ze ledwie stoje na nogach... a po narkotykach nie probowalem i nie chce probowac jak mam sie nacpac to na klimacie z kumplami a nie na luzku z dziewczyna przed sexem...

brak

Do kalina_a jeżeli nie masz pojęcia o narkotykach to nie pisz takich bzdur i się nie wypowiadaj. "...po amfetaminie mężczyzna nie jest wstanie się kochac...". To prawda amfetamina zmniejsza potencję ale nie do tego stopnia żeby zahamować zupełnie erekcję (no chyba, że u starszych panów z problemami). Trzeba też dodać, że amfetamina zwiększa jednoczesnie pożądanie... Stosunek trwa o wiele dłużej niż normalnie... I jeszcze jedno przy dużym pobudzaniu seksualnym ejakulacja i orgazm są osiagalne... Oczywiście to tylko taka ciekawostka... Żeby nie było, nie jestem zwolennikiem brania narkotyków... "Zażywasz przegrywasz" :)

brak

heh jeszcze jedno do do wypowiedzi hayle po amfetaminie meszczyzna nie jest wstanie sie kochac i chociaz kobieta bedzie wyprawiala rozne wygibasy przed nim to jego penisa to napewno nie ruszy

brak

a co do narkotykow to uzywka dla idiotow ktorzy poprostu nie umieja kierowac zyciem bez pomocy tego gowna

brak

Jestem z moim chlopakiem od 2,5 roku i dosyc czesto zdarzalo nam sie kochac po alkocholu.Gdy wyjezdzamy na wakacje i mamy ochote na piwo lub wracamy z jakiejs imprezy czy z wesela ale nigdy nie zrozumiem jak mozna kochac sie gdy jest kapletnie nawalonym przeciez to traci cala romantycznosc .Tak, kochalam sie po alkocholu(nie duzych ilosciach) ale nigdy nie jakbylismy z moim partnerem pijani.

brak

Kochałem się po alkoholu, marihuanie i kokainie.
Po alkoholu to nic specjalnego, lepiej na trzeźwo.
Po marihuanie może być naprawde super, szczególnie ze stałą partnerką, w trakcie stosunku czujesz tylko penisa w partnerce, cały świat przstaje istnieć odrywasz się kompletnie od rzeczywistości.
Natomiast seks po kokainie chyba troszke przereklamowany, fajny, ale brakuje czułosci, a orgazm taki mechaaniczny bez prawdziwej przyjemności.

brak

ano to pewnie powoduje impotencje.;)..ale wiesz moze poszukaj o tym w necie tam pewnie bedzie duuzo pisalo...;)..pozdro.;)

brak

Dzikaa - to ja nastolatka_16 chodziło mi raczej o męszczyzn

brak

Ha..palenie tytoniu u kobiet zmiejsza intensywnosc doznań...:D...

brak

A jak na współżycie wpływa palenie tytoniu?

brak

Freud do końca życia nie mógł sobie poradzić z poczuciem winy, bo również z niewiedzy, wciągnął w nałóg swojego przyjaciela (przepisując mu kokainę jako lekarstwo) czym przyczynił się do jego przedwczesnej śmierci. I raczej przez większość życia nie był na haju.

brak

A swoją drogą to twórca teori podświadomości i wielu rzeczy na których opiera się dzisiejsza psychologia i psychoterapia - Zygmund Freud zażywał kokaine dożylnie jako stymulant co tez polecał swojej żonie.
Interesujące ... :) ?
A może pan Freud wymyślił swoje teorie będąc na highu :D?

brak

Dzięki za docenienie mojej pracy.
Co do narkotyków - należy pamiętać, że na każdego mogą mieć inny wpływ i to, co dla jednego jest przyjemne, innego może wpędzić w chorobę psychiczną. Nie można uogólniać ani w jedną ani w drugą stronę.

brak

Pani Aniu, bardzo interesujący i intrygujący artykuł.
Musze potwierdzic co do tego działania alkoholu. Teraz sobie zdałem sprawe ze w wiekszych dawkach faktycznie jest gorzej niż w mniejszych... Zamiast pokonac swoje bariery to w wiekszych dawkach etanolu stają sie one jeszcze większe...
Jednak co do narkotyków to nie do końca się zgodze. Nie można uogólniać wszystkiego. Narkotyki to szeroka grupa specyfików.
Nieznam sie tak za dobrze na heroinie ani amfetaminie wiec nie bede tego spekulował.
XTC to bardzo elastyczny temat zwlaszcza dlatego iz zazwyczaj jest ono mieszane z innymi zwiazkami (DXM, metaamfetamina, itd.) Dlatego trudno tu wysnuć w pełni satysfakcjonujący wniosek.
Co do marihuany to nigdy nie słyszalem o zwiększonej wrażliwosci na dotyk, za to słyszalem o tym w przypadku MDMA.
Co do reszty artykułu nie mam zastrzezen :)
Ciesze sie jednak iż ktos uświadamia nam pewne fakty, ktos poswieca dla nas czas na napisanie artu. Za co dziekuje :)

brak

Nigdy nie potrafilem zrozumiec ludzi ktorym brakowalo satysfakcji przy seksie... seks jest nieziemski tylko na trzezwo. Nigdy tez nie wpadlo mi do glowy uprawianie seksu pod wplywem jakiejkolwiek uzywki, seks trzeba przezyc na trzezwo. Wydaje mi sie to oczywiste.

PS. Grass jest fajny tylko przy muzyce w klubie, albo przy paleniu tzw. zbiorowym gdy po prostu zbieracie sie by sie posmiac...

Dodaj komentarz