Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Dotyk Gwen Frost - recenzja

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2012-12-17
Odsłony: 2827
Autor: Sihhinne

Potomkowie legendarnych wojowników takich jak Spartanie, Amazonki czy Walkirie posiadają magiczne moce. W Akademii Mitu uczą się panować nad swoimi umiejętnościami i ich odpowiednio używać.

Główną bohaterką serii jest siedemnastoletnia Gwen Frost, obdarzona nadzwyczajnym talentem. Jej cygański dar polega na tym, że wystarczy jej jeden dotyk, aby wiedzieć wszystko o danym przedmiocie czy człowieku. Jednak Gwen czuje nie tylko pozytywne wibracje, lecz także te złe i niebezpieczne. Szybko orientuje się, że jest o wiele silniejsza, niż myśli, i ze będzie potrzebowała swoich umiejętności, aby pokonać potężnego wroga – mrocznego boga Loki.

A co tam, zróbmy kolejnego Percy’ego Jacksona. Nieważne, że autorka twierdzi, że nie wzorowała się na Ricku Riordanie. Tak przypuszczalnie było. Ale co ma poradzić biedny czytelnik, który od samego początku czytał serię i był fanem (a w marzeniach brał udział w Obozie Herosów)? Na zawsze już pozostanie pod jej wpływem, będzie oceniał i odbierał przez jej pryzmat. Czasami to przeszkadza. Nawet bardzo. Bo jak chcę się nacieszyć jakąś pozornie niezłą książką, to od razu mój mózg widzi podobieństwa do historii Percy’ego, różnice i werdykt najczęściej jest jeden: Eee, to nie to. Coś nie wyszło. Nic nie przebije Percy’ego!

Przesadyzmem byłoby stwierdzenie, że to moje przekleństwo. Ale jednocześnie cieszę się, że potrafię dostrzec wady jakiejś książki. I mniej więcej widzę, kiedy fabuła ma ręce i nogi i korpus i mięśnie, a kiedy nie. Jak już nawet ona jest w miarę dobrze wymyślona, to pół biedy. Ale jak autor, kolokwialnie twierdząc, skopie i fabułę, i techniczną część książki, to koniec. Koniec dla niego w oczach czytelników, którzy mają w sobie choć kamyczek syndromu książkowego opiniodawcy. I zaraz jest: O, nie! Co on tu robi?! Po co? Dlaczego? A dlaczego ona to? A dlaczego tamto? Co ona wyprawia do orzecha? Wracaj, bohaterko, wracaj po lepszy los.

Po co się produkuję na ten temat? Bo tak się czułam, czytając Dotyk Gwen Frost. Ponownie tajemnicza szkoła (niedawno czytałam Gorączkę Dee Shulman…), ponownie bohaterka z tajemnicą, ponownie nieokreślone złe siły, ponownie przerażający i seksowny (nie żartuję! Toż to prosto ze stron powieści Jennifer Estep!) chłopak. Dom Nocy? Znowu? Wniosek może być jeden – młodzież lubi takie ckliwe i proste historyjki. Bo przecież gdyby się nie sprzedawały, to nikt by nie pisał. A tu z jednej strony Colleen Houck, z drugiej duet pisarski – matka i córka (wciąż mnie zaskakują pomysłami), a z trzeciej nadbiega dziko pani Estep i pac książką i od razu bestseller New York Times’a.

Ku mojemu niezadowoleniu, znudziłam się jakoś w połowie i aż chciałam sobie Upadłych powtórzyć (niby krytykują, ale czyta się szybko). Przykre jest tylko to, że wydarzenia z Dotyku Gwen Frost to np. mały ułamek tego, co Cassandra Clare funduje czytelnikom w swoich książkach. Tam dzieje się wiele. Tu dzieje się mało albo inaczej – nie czuć ilości ważnych zdarzeń. Czytając, jakby mijamy się z nimi, nie dostrzegamy ich pozornej wagi, nie interesujemy się nimi.

A miałam głęboko w duszy nadzieję, że na sam koniec autorka się zreflektuje. Że może poprowadzi akcję tak, aby zamknąć wszystko w jednym tomie, ale nie. Ostatnio wieloczęściowość jest zaskakująco modna. Czyżby niespożyta ilość energii do pisania, ogromna ilość pomysłów czy po prostu miłość do zielonych papierków? Nie wiem. Niech każdy sam odpowie na to pytanie. I nie, nie czytajcie Dotyku… A raczej: robicie to na własną odpowiedzialność. Chyba że ktoś lubi Dom Nocy, to mu się spodoba. Za to wszystko 3. Ale jak będę mieć okazję, to sięgnę po inne książki autorki, może coś przypadnie mi do gustu bardziej niż ta powieść. 


Przeczytaj inne arty

brak książki Żelazna córka - recenzja Droga Autorko! Przede mną ciężki orzech do zgryzienia. Nie chodzi mi o to, że Twoje książki...
brak książki Rezydent wieży - recenzja W październiku zeszłego roku na półki księgarń zawitały dwa tomy debiutanckiej powieści Andrzeja Tuchorskiego, ,,Rezydent...
brak książki EPIC - recenzja Świat bez przemocy. Za użycie siły fizycznej kara w postaci wygnania. Rozwiązywanie wszelkich sporów w...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz