Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Znak Ateny - recenzja

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2012-12-16
Odsłony: 2228
Autor: Nadeine

Rick Riordan – dla moli książkowych to nazwisko z pewnością nie jest obce. Trzy serie o bogach greckich, rzymskich i egipskich zyskały niemałe grono fanów. Zagubiony heros był naprawdę dobry. Syn Neptuna sprawiał, że serce szybciej biło, a poprzeczka ustawiła się bardzo wysoko. A Znak Ateny? To Rick Riordan, nie ma mowy, by nie podniósł poprzeczki jeszcze wyżej. Sprawił, że historię przeżywa się całym sobą. I jak na razie, ze wszystkich części Olimpijskich Herosów ta najnowsza jest również najlepszą. :)

Półbogowie greccy i rzymscy nigdy nie żyli w zgodzie, nie ma więc co się dziwić, że nie wiedzieli o istnieniu obozów. Teraz jednak to musi się zmienić, by zapanował spokój – będą musieli współpracować, by razem pokonać zło… Zaraz, zaraz, czemu więc statek Leona „Argo II” zaczyna bombardować forum Obozu Jupiter, a horda walecznych i morderczych Rzymian rzuca się na nowo przybyłych gości? Tak, jeśli chodzi o Percy’ego i jego znajomych, niemożliwe jest niewpakowanie się w kłopoty. A patrząc na kończący się czas i biorąc pod uwagę fakt, że Gaja już prawie się odrodziła – naprawdę niemałe kłopoty…

Tymczasem Atena powierzyła Annabeth, swojej najdzielniejszej i najmądrzejszej córce, misję odnalezienia legendarnego Znaku Ateny, który mógłby pogodzić zwaśnione obozy. Dziewczyna nie wie, co jest na końcu ścieżki, którą każe jej iść matka, i nie ma pojęcia, czy to na pewno pogodzi Rzymian i Greków, ale wyrusza samotnie na samobójczą misję – jeszcze żadne dziecko Ateny nie wróciło z niej żywe. A Annabeth dostaje bardzo optymistyczną wskazówkę, by kierować się porażkami swoich poprzedników…

Patrząc na liczbę stron powieści, miałam nadzieję na jak najdłuższe przeżywanie przygód herosów, ale było, minęło – i już trzeba czekać na ciąg dalszy. I nie chodzi mi o to, że książka nie jest warta zapamiętania, ale o to, że zbyt szybko się skończyła i pozostawiła ogromny niedosyt.

Rickowi Riordanowi nie można zarzucić powtarzania motywów – mimo że napisał aż osiem książek o greckich i rzymskich półbogach, wygląda na to, że jego wyobraźnia jest nieskończona! Coraz nowsze przygody przedstawiają kolejne znane nam z lekcji historii mity w dość zabawny, ale za to bardzo łatwy do zapamiętania sposób. Tylko pamiętajcie na teście, że Ares nie jeździ na motorze, Rzymianie nie składali dawniej w ofierze pluszaków, a Narcyz nie został pokonany przez syna Hefajstosa – Leona. :)

Zauważyłam również, że fabuła powoli stawała się dużo bardziej złożona. Podczas pierwszych przygód Percy’ego akcja skupiała tylko kilka wątków, teraz natomiast fabuła jest rozbudowana i można nawet się w niej pogubić. Nie jest to bynajmniej wada, jednakże chwilę trzeba pomyśleć i poukładać sobie wydarzenia, a nie pomagają w tym rozdziały pisane z perspektywy wielu osób – raz Percy’ego, raz Piper, raz Annabeth, raz Leona…

Znak Ateny to przyspieszająca bicie serca kontynuacja Syna Neptuna. To lektura spod znaku „must read”, w szczególności dla fanów autora. Pojawiają się nowi bohaterowie, nowe problemy i nowe nadzieje, ale wróg wciąż pozostaje ten sam. Razem z Percy’m i Jasonem można wręcz poczuć dreszczyk przygody na własnej skórze – a takie rzeczy podczas czytania nie zdarzają się zbyt często.

Polecam serdecznie wszystkim, którzy jeszcze nie mieli styczności z dziełami tego autora. Radziłabym jednak zacząć od pierwszego tomu. To również doskonały pomysł na prezent, a święta tuż-tuż! :)


Przeczytaj inne arty

brak książki Drużyna: Góra Skorpiona - recenzja John Flanagan jaki jest, wie każdy, kto choć raz zetknął się ze sławną serią Zwiadowcy...
brak książki Dreszcz 2: Faceci w czerni - recenzja Ratowanie Polski przed oprychami niewiele zmienia Ryśka – wciąż trochę popije, spowoduje parę bójek, to...
brak książki Takeshi. Cień śmierci - recenzja Rodzima fantastyka nie jest zła, czego dowodzi taki Dukaj czy Sapkowski. A mimo to ludzie...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz