Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Jutro - recenzja

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2011-11-24
Odsłony: 2143
Autor: Nadeine

Wyobraź sobie, że nagle rozpoczyna się inwazja na twój kraj. Wojna. To takie nieprawdopodobne, niemożliwe. Twoja rodzina jest zdana na łaskę najeźdźców. A ty jako jeden z nielicznych partyzantów chcesz ich uratować. Ale co może zrobić zwykły nastolatek? Bez żadnych paranormalnych mocy, z przyjaciółmi u boku. To opisał John Marsden w książce „Jutro”.

Siedmioro nastolatków urządza wycieczkę do Piekła, niedostępnego miejsca w górach, a kiedy w końcu z niej wracają, okazuje się, że wrócili do... piekła. Rozpoczęła się wojna w Australii, najeźdźcy pojmali mieszkańców małego miasteczka, w tym rodziny biwakowiczów. Ellie, Homer, Fi, Kevin, Corrie i Robyn z dnia na dzień muszą dorosnąć, bowiem całkowicie nieprzygotowani trafili w sam środek wojny. Trzeba zebrać zapasy, kryć się z dala od żołnierzy i – co najważniejsze – spróbować uratować rodziny. To niełatwe zadanie dla bandy siedemnastolatków, ale nadzieja pozwala im robić coraz niebezpieczniejsze rzeczy. W imię ojczyzny i rodziny są w stanie zrobić wszystko.

John Marsden w „Jutrze” posłużył się językiem prostym i banalnym, bez żadnych długich opisów czy przemyśleń. To właśnie nadało książce pewien charakter, mogłam uwierzyć, że są to zapiski Ellie. Przecież nie zaczęłaby pisać nagle jak zawodowy pisarz, z barwnymi opisami wszystkiego, z genialnymi przesłaniami, prawda? Odczuwało się, że to wszystko, to prawdziwe emocje dziewczyny – obiecała pisać samą prawdę i tak właśnie zrobiła, choć gdybym ja miała coś takiego zrobić, pewne sytuacje z pewnością pominęłabym.

Wszystko było dobrze przemyślane, choć czasem chaotycznie opisywane przez Ellie. Akcja nie nudziła, pomimo przewidywalnych wątków miłosnych. Znalazły się też niebezpieczne akcje, pościg, a nawet dwa wybuchy! Dla każdego coś dobrego, można by rzec. Książka ponadto jest niesamowicie krótka, więc nie powinna nikogo zniechęcać, ale uprzedzam – potem można jęczeć, że zbyt szybko wszystko się skończyło! Właśnie tak się zachowałam, bo niecałe trzysta stron to za mało, a John Marsden mógłby naprawdę bardziej rozbudować fabułę i tym samym zwiększyć liczbę stron. Ale liczy się jakość, a nie ilość – a jakościowo „Jutro” jest rewelacyjne!

Naprawdę chciałam znaleźć jakieś minusy w „Jutrze”, bo ta książka była za dobra! Bilans? Jedynym minusem moim zdaniem jest fakt, że Ellie i reszta zbyt szybko dorośli, stali się poważni i zaczęli myśleć jak żołnierze. Za mało czasu upłynęło, by mogli się tak diametralnie zmienić.
Głównym atutem są bohaterowie, ośmioro nastolatków całkowicie nieprzygotowanych na nadejście wojny, naiwnych i przez to bardzo prawdziwych. Autor (czy może raczej powinnam napisać: Ellie w roli narratorki) przedstawił dwie strony każdego z nich. Tę wcześniejszą, przedwojenną, i tę po najeździe na Australię. Poznałam dokładnie wszystkie postacie, bo była ich tylko siódemka – a właściwie ósemka, ale o tym doczytajcie w książce. Każda z nich była inna, nietuzinkowa i oryginalna. Silną, asertywną dziewczynę, typowego błazna, głupiutką piękność, chłopaka-tchórza – każdego z nich moglibyśmy spotkać na ulicy.

Tej książki się nie zapomina, ona po prostu wryje się w pamięć i będzie się cały czas przypominać! To surrealistyczna, prawdziwa wizja inwazji na Australię. Z czasem zdałam sobie sprawę, że „Jutro” fragmentami mnie... przeraża. Zaczęłam snuć domysły – a co by było, gdybym ja znalazła się w środku wojny, gdyby najechano Polskę? Wszystko pisane jest przez licealistkę, prosto i zwięźle, i nie wiem jakim cudem John Marsden zmusza do refleksji. Ale to robi i na pewno jeszcze długo po przeczytaniu będę miała „Jutro” w pamięci. Pozostaje mi sięgnąć po drugi tom tej siedmioczęściowej serii i ponownie zagłębić się w losy Ellie, Homera, Fi, Kevina, Corrie, Chrisa i Robyn.

„Jutro” jest dla każdego. Miłośnikom romansów nie zabraknie wątków miłosnych, czytelnicy głodni porządnej akcji i wybuchów również znajdą coś dla siebie. Sądzę, że dorosłym także powinna się spodobać, co będę z pewnością testowała u siebie w domu ;). Powiem tylko jedno: czytajcie teraz, bo nie wiecie, co może przynieść jutro!


Przeczytaj inne arty

brak książki Drużyna: Góra Skorpiona - recenzja John Flanagan jaki jest, wie każdy, kto choć raz zetknął się ze sławną serią Zwiadowcy...
brak książki Dreszcz 2: Faceci w czerni - recenzja Ratowanie Polski przed oprychami niewiele zmienia Ryśka – wciąż trochę popije, spowoduje parę bójek, to...
brak książki Takeshi. Cień śmierci - recenzja Rodzima fantastyka nie jest zła, czego dowodzi taki Dukaj czy Sapkowski. A mimo to ludzie...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz