Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Księga Tris - recenzja

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)Ocena: 4 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2011-10-25
Odsłony: 2070
Autor: Nadeine

Ile poświęcilibyśmy, by uratować miejsce, w którym jesteśmy po prostu sobą? W którym jesteśmy akceptowani?
Kiedy piraci zaczynają planować atak na Wietrzny Krąg, Tris, Daja, Briar i Sandry są pewni, że magowie sobie nie poradzą. Ale przecież to tylko czwórka dzieci, w dodatku sierot – jak mogą przeciwstawić się wrogom? Ludzie nie wiedzą jednak, że ich moc jest dużo większa, niż się wydaje.

Tymczasem do świątyni przybywa kuzyn Tris, Aymery Szklistopłomienny, któremu nie ufa jedynie Briar (w końcu chłopak był dawniej złodziejaszkiem, znał się na ludziach). Ale to nie koniec kłopotów. Piraci są coraz bliżej, a magiczne ochrony opadają z murów. Teraz już nic nie stanie na drodze do przejęcia Wietrznego Kręgu.

Czy zwykłe dzieciaki dadzą radę odeprzeć atak piratów? Jaką rolę w tym wszystkim ma do odegrania kuzyn Aymery? Czy Wietrzny Krąg przetrwa? Na te i inne pytania odpowiedzi znajdziecie na kartach książki!

Fantastykę - tę prawdziwą fantastykę - porzucono na rzecz romansów paranormalnych (ja także to zrobiłam...), ale „Księga Tris”, to napisana dość dawno książka, więc nie znalazłam tam ani krzty romansu! Doprawdy, to dopiero cud! W dzisiejszych czasach wątki miłosne są prawie wszędzie, a okazja przeczytania książki bez nich jeszcze bardziej nakręciła mnie omawianą powieść. I oczywiście się nie zawiodłam – ponownie zostałam wciągnięta w świat magii, do Wietrznego Kręgu, gdzie Tris, Daja, Briar oraz Sandry muszą stawić czoła kolejnemu niebezpieczeństwu.

O ile w „Księdze Sandry” autorka skupiła się na całej czwórce bohaterów, w drugiej zaczęła faworyzować Tris – jak na tytuł przystało. I tym razem wyszło jej to o wiele lepiej, bowiem młoda wiedźma pogodowa, to ciekawa osóbka, uparta jak osioł i irytująca – ale właśnie taka miała być. Ponadto, jej sprzeczki z Briarem wywoływały uśmiech. Pojawiło się też więcej wątków i nowych bohaterów. Jednym z nich jest kuzyn Tris, mag Aymery. Wraz z jego przybyciem sytuacja w Wietrznym Kręgu zaczęła być coraz bardziej niebezpieczna, a dzięki temu akcja zaczęła przyspieszać.

Moce czwórki sierot rozwinęły się i to dawało duże pole do popisu – można było tyle wymyślić, w tyle intryg ich wciągnąć, rzucić tyle kłód po nogi! Tamora Pierce wybrała niebezpieczne rozwiązanie – piratów, o których nie dowiedziałam się wiele. Jedynie to, że mają potężnego maga i manipulują ludźmi. I oczywiście chcą przejąć Wietrzny Krąg. Wyszło to średnio, ponieważ z jednej strony lubię takich korsarzy i niebezpieczeństwa, którym trzeba stawiać czoło. Z drugiej strony jednak, opisy walk z nimi bywały nużące. „Księga Sandry” była naprawdę dobra, „Księga Tris” okazała się dużo lepsza, więc z pewnością „Księga Daji” będzie jeszcze lepsza, jak sądzę!

Cały „Krąg Magii” to seria dla miłośników „Harry'ego Pottera”; pełno magii, przyjaciele na dobre i złe, przyjaźń, która przetrwa wszystko... Oczywiście innym też „Księga Tris” się spodoba! Mnóstwo fantastyki, zbudowana od podstaw kraina, różne rodzaje magii i wiele, wiele innych rzeczy, które czynią tę książkę tak wciągającą. I choć podchodziłam do niej sceptycznie – nie byłam szczególnie zachwycona pomysłem – to po lekturze drugiej części przekonałam się w końcu, że warto przeczytać też inne dzieła Tamory Pierce. Mam nadzieję, że więcej ich zostanie przetłumaczonych na język polski.

Co mogę więcej dodać? „Krąg Magii”, to świetna, odprężająca lektura, w sam raz na chłodne wieczory, których ostatnio coraz więcej :) Polecam, polecam i jeszcze raz polecam!


Przeczytaj inne arty

brak książki Drużyna: Góra Skorpiona - recenzja John Flanagan jaki jest, wie każdy, kto choć raz zetknął się ze sławną serią Zwiadowcy...
brak książki Dreszcz 2: Faceci w czerni - recenzja Ratowanie Polski przed oprychami niewiele zmienia Ryśka – wciąż trochę popije, spowoduje parę bójek, to...
brak książki Takeshi. Cień śmierci - recenzja Rodzima fantastyka nie jest zła, czego dowodzi taki Dukaj czy Sapkowski. A mimo to ludzie...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz