Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Gdzie Indziej - recenzja

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2011-07-02
Odsłony: 3557
Autor: Nadeine

"Gdzie Indziej" autorstwa Gabrielle Zevin niemal od razu zyskało miano światowego bestselleru. Ponadto wydana aż w osiemnastu krajach powieść zdobyła wiele prestiżowych nagród. Sam "The New York Times" pisał o niej: "Żadne streszczenie nie wyrazi głębi uroku i mądrości roztaczanych przez tę książkę". Niesamowicie pozytywne rekomendacje i opinie utwierdziły mnie w przekonaniu, że pozycję tę przeczytać po prostu trzeba.

"Gdzie Indziej" rozpoczyna się nietypowo, bo od śmierci głównej bohaterki, Elizabeth Hall. Lizzie budzi się na statku "Nil" i zupełnie nie pamięta, jak się tu znalazła ani co się stało. W końcu , po dotarciu do brzegu, dziewczyna dowiaduje się, że jest martwa – co jest dla niej niemałym szokiem – i że trafiła do krainy umarłych. "Gdzie Indziej" nie podoba jej się od samego początku – nie ciekawią ją znane osobistości zamieszkujące wyspę, gadające psy ani fakt, że ludzie tutaj nie starzeją się, ale młodnieją. Pragnie jedynie wyrwać się stąd jak najszybciej. Jej babcia Betty martwi się o wnuczkę, ale niewiele może zrobić ze zbuntowaną nastolatką. Do Liz w końcu dociera, że nie będzie miała szesnastych urodzin, że nigdy się nie zakocha, nie wyjdzie za mąż i nie będzie miała dzieci. Całe dnie przesiaduje w Tarasach Widokowych, przyglądając się rodzinie, aż pewnego dnia uświadamia sobie, że podglądanie ich nic nie da. Lizzie musi wyjść z depresji i zacząć normalnie żyć (o ile  w "Gdzie Indziej" to możliwe, w końcu jest martwa). Pomagają jej w tym: babcia Betty, która zmarła tuż przed jej narodzinami, Thandi, którą poznała na statku,  rybak Curtis Jest (dawniej członek zespołu Machine) i Owen Wells, poznany podczas aresztowania dziewczyny.

Gabrielle Zevin niezwykle delikatnie sięgnęła do tematu śmierci i reinkarnacji, a sposób, w jaki to opisała, był niesamowity! Nietypowa narracja – trzecioosobowa w czasie teraźniejszym – nadawała klimat i dynamikę powieści. Swój urok miały też wprawnie i ciekawie poprowadzone dialogi. Wszystko było takie... prawdziwe. Realne aż do bólu. Autorka pokazała, że śmierć to nie koniec, tylko początek czegoś nowego.

Już sam prolog wywołał u mnie niemały szok. Pomyślałam z początku, że to chyba jakaś pomyłka; jak to, pies ma prowadzić narrację? Na szczęście przeczytanie pierwszego rozdziału rozwiało moje obawy i już po chwili znalazłam się na statku "Nil". Tutaj nie ma wielu zwrotów akcji, przygód czy fantastycznych istot. To zwykła opowieść o zwykłej dziewczynie, która trafia do niezwykłego miejsca.

1 2 right

Przeczytaj inne arty

brak książki Drużyna: Góra Skorpiona - recenzja John Flanagan jaki jest, wie każdy, kto choć raz zetknął się ze sławną serią Zwiadowcy...
brak książki Dreszcz 2: Faceci w czerni - recenzja Ratowanie Polski przed oprychami niewiele zmienia Ryśka – wciąż trochę popije, spowoduje parę bójek, to...
brak książki Takeshi. Cień śmierci - recenzja Rodzima fantastyka nie jest zła, czego dowodzi taki Dukaj czy Sapkowski. A mimo to ludzie...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz