Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Milion słońc - recenzja

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2014-01-05
Odsłony: 2546
Autor: Tristezza

Ostatnia przyczyna niezgody. Indywidualne myślenie.

Milion słońc jest kontynuacją W otchłani i opowiada dalszy ciąg wydarzeń z tamtej książki. Misja nadal trwa, statek nie doleciał jeszcze do nowej planety, na dodatek Sternicy ukrywają pewną bardzo ważną informację, która ma z tym związek. Teraz, już po obaleniu dyktatora, na pokładzie powinien zapanować spokój i radość. Niemniej Starszy, który chciał dać ludziom wybór i zadecydował o zaprzestaniu podawania fidusa (który sprawiał, że człowiek praktycznie przestawał myśleć, jedynie wykonywał polecenia), teraz musi zmierzyć się z poważnymi kłopotami. Poza niewątpliwie istotną tajemnicą skrywaną przez załogę, która może zadecydować o losie tej wyprawy, pojawiają się także niepokoje społeczne. Plastry zawierające fidusa sieją zamęt, zaczynają się morderstwa i bunty. Ludzie, pozostawieni sami sobie, zaczynają się zastanawiać, po co mają chodzić do pracy i czemu to właśnie Starszy ma sprawować rządy. Po przebudzeniu z otępienia pojawia się nie tylko radość, satysfakcja czy inne pozytywne uczucia, ale również gniew i agresja. Starszy musi zmierzyć się z nowymi wyzwaniami, inaczej statkowi grozi koniec. Musi też sprawdzić się jako przywódca i patrzeć odważnie w przyszłość, mimo że nie wie nawet, czy kiedykolwiek pasażerowie dotrą do nowej Ziemi.

Nie tylko Starszy ma spore kłopoty. Również Amy nie jest łatwo. Jest obca, większość pasażerów jej nie akceptuje, a gdy ludzie stają się agresywni, pojawia się pytanie, czy nadal jest bezpieczna na pokładzie. Dziewczyna pomimo to nie chce biernie siedzieć w swoim pokoju, szczególnie gdy natrafia na serię tajemniczych wskazówek pozostawionych właśnie jej. Ona nadal nie porzuciła nadziei, że kiedyś wylądują i że będzie mogła obudzić swoich rodziców, nie poddała się i dlatego rusza tropem poszlak. W ten sposób może dotrzeć do bardzo nieoczekiwanej prawdy, ale również narazić się na wielkie niebezpieczeństwo.

Raptem poczułem się mały i nieistotny – pyłek otoczony milionem gwiazd.
Milionem słońc.

Przyznam, że ta część trylogii zapowiadała się lepiej niż poprzednia i jestem bardzo zadowolona z tej powieści. W otchłani na początku mnie nużyła i dopiero po jakimś czasie, kiedy mnie zaciekawiła, mogłam zgłębić się w przedstawioną w niej rzeczywistość. Tutaj zaś było inaczej i od początku historia wciągnęła mnie i zainteresowała. Już znalazłam głównych bohaterów, z których perspektywy poznajemy opisywane wydarzenia, czyli Starszego i Amy. Są to postacie ciekawe i różne od siebie, mają odmienne charaktery, na dodatek przez to, że wychowały się i urodziły praktycznie w dwóch innych światach, różnią ich także poglądy. Zestawienie tej dwójki było dobrym posunięciem, gdyż poznając wydarzenia z dwóch różnych perspektyw, jesteśmy w stanie zobaczyć wyraźniej zaistniałe sytuacje. W ten sposób nie mamy narzuconego jednego punktu widzenia i możemy swobodniej obrać zdanie na temat danego wydarzenia.

Sama kreacja bohaterów jest całkiem niezła, szkoda jedynie, że poznajemy ich niewielu. Na pierwszym planie widzimy Amy i Starszego, zaś poza nimi pojawiają się: Doktorek, Bartie i Victria. Inni robią jedynie za tło do wydarzeń (choć niekiedy mają jakąś krótką rolę, jak Luthor czy Pierwsza Sterniczka), a o tych co nieco się dowiadujemy. Z jednej strony dzięki temu można skoncentrować się lepiej na opisywanej historii, która skupia się wokół dwójki najbardziej wyrazistych postaci, mających do odegrania znaczącą rolę. Jednak z drugiej strony ogranicza to pole manewru, ponieważ przy ponad dwutysięcznej populacji, ogniskując się ciągle na dwóch i sporadycznie na kilku innych jednostkach, czytelnik w pewnym momencie może mieć wrażenie, że to na nich kończy się ten światek. Gdyby jeszcze ludzie byli pod działaniem fidusa, nie mając własnego zdania, byłoby zrozumiałe, że zostają pominięci. Niemniej w tej sytuacji nie do końca się to sprawdza i niekiedy nie potrafi oddać wagi decyzji podejmowanych przez Starszego, który zarządza tą społecznością.

1 2 right

Przeczytaj inne arty

brak książki Złodziej pioruna - recenzja Rick Riordan zdobył moje serce kolejnymi powieściami o młodym półbogu Percym Jacksonie. Najpierw pojawiły się...
brak książki Przewodnik po świecie herosów - recenzja To co Percy’ego wyróżnia, nie ujawniło się natychmiast, ale zaczęło sprawiać kłopoty, kiedy skończył dwanaście...
brak książki Dziewczyna, którą kochały pioruny - recenzja Burza. Nadciągała burza. Mia Price nigdy nie była zwykłą dziewczyną. Jednak w końcu myślała, że znalazła jako...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz