Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Dziewczyna, którą kochały pioruny - recenzja

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2013-07-30
Odsłony: 3297
Autor: Tristezza

Burza.
Nadciągała burza.

Mia Price nigdy nie była zwykłą dziewczyną. Jednak w końcu myślała, że znalazła jako taki spokój, gdy przeprowadziła się do Los Angeles, gdzie burze były rzadkością. Lecz jej punkt widzenia zmienia się, kiedy trzęsienie ziemi niszczy miasto. Wokół zapanowuje chaos, Śródmieście zamienia się w Rumowisko (pośrodku którego wznosi się Wieża), na plażach roi się od namiotów, bo domy zostały zniszczone. Wszyscy boją się, że koniec nadejdzie niebawem, tymczasem nowy prorok przepowiada właśnie koniec świata. Mia zaś nie jest nic nieznaczącą osobą, a znajduje się w centrum wydarzeń. Dwie sekty walczące między sobą uważają ją za klucz do wszystkiego, a dziewczyna nie widzi siebie w żadnej z tych opcji. Lecz pojawia się również tajemniczy Jeremy, który także początkowo nie upatruje sobie jej sympatii, ale za to chce ją chronić i wydaje się być autentyczny i godny zaufania. Wokół Mii od zawsze działy się dziwne rzeczy, jednak bycie kluczem do apokaliptycznych przepowiedni przerasta ją. Dziewczyna nie wie, co ma ze sobą począć, a właśnie od niej mogą zależeć losy świata.

– Ten czas nadchodzi – obwieścił Prorok. – Nadchodzi koniec.

Mia od zawsze ubiera się od stóp do głów, nie odkrywając wiele swojego ciała. Dlaczego? Otóż jest ono całe pokryte bliznami od piorunów. Stało się tak, ponieważ dziewczyna jest praktycznie chodzącym piorunochronem, co więcej, podoba jej się uczucie, gdy ten prąd przez nią przechodzi. Jednak nastolatka jest też przez to niebezpieczna, o czym zdążyła się boleśnie przekonać. Żeby nikogo nie skrzywdzić, stroni od znajomości, jest blisko jedynie ze swoim bratem i matką. Niestety rodzicielka popada w jakiś dziwny trans i zaczyna słuchać jedynie Proroka, którego emitują w telewizji. Niemniej teraz w jej życiu pojawia się wiele ciekawych ludzi – Wyznawców i Tropicieli, dwóch negatywnie do siebie nastawionych grup. Obie one pragną właśnie jej, gdyż Mia jest dla nich niezbędnym składnikiem. Do czego – tego sama pożądana osoba na razie nie wie. Pozostaje jeszcze Jeremy, który jest jej trzecią opcją, a który okazał się być dość ciekawą postacią. Ogólna kreacja bohaterów przedstawia się całkiem nieźle, nie jest wyśmienita, jednak przedstawione charaktery są autentyczne i dobrze wpasowują się w ramy powieści.

Po opisie spodziewałam się przesadnego romansu, ale przyznam, że czuję się mile zaskoczona. Owszem, wątek romantyczny jest istotny, lecz to nie wokół niego wszystko się kręci. Nawet nie trzeba było się na nim zanadto skupiać, dla mnie na przykład znajdował się on bardziej w tle, mimo że był nierozerwalny z wieloma sytuacjami. Niestety już sam jego stan pozostawia trochę do życzenia, gdyż wątek ten przedstawia się po prostu banalnie. Nic ciekawego nie wprowadza, rozwija się tak, jak to często bywa, czyli bohaterowie się spotykają się i nagle czują do siebie pociąg, ładunek elektryczny dosłownie między nimi przeskakuje. Właśnie z tego względu część wydarzeń była bardzo łatwa do przewidzenia, zresztą tak jak i cały ten związek wykwitły między Jeremym i Mią. Może i przedstawienie tego uczucia nie irytowało, niemniej jednak inne rozwinięcie czy też zobrazowanie tej więzi mogłoby być o wiele lepsze, tymczasem było raczej słabe.

1 2 right

Przeczytaj inne arty

brak książki Złodziej pioruna - recenzja Rick Riordan zdobył moje serce kolejnymi powieściami o młodym półbogu Percym Jacksonie. Najpierw pojawiły się...
brak książki Przewodnik po świecie herosów - recenzja To co Percy’ego wyróżnia, nie ujawniło się natychmiast, ale zaczęło sprawiać kłopoty, kiedy skończył dwanaście...
brak książki Milion słońc - recenzja Ostatnia przyczyna niezgody. Indywidualne myślenie. Milion słońc jest kontynuacją W otchłani i opowiada dalszy ciąg wydarzeń...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz