Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Miłość alchemika - recenzja

0 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2013-05-30
Odsłony: 1748
Autor: Nadeine

W połowie XIV wieku Cyrus, młody alchemik, za wszelką cenę pragnął ocalić swoją ukochaną Seraphinę z objęć śmierci. Dlatego podał jej magiczny eliksir, który sprawił, że stała się nieśmiertelna. On zresztą też…

Współczesność. Seraphina od wieków żyje z Cyrusem i resztą Wcielonych – osób, które jak ona uratował alchemik i dał im nieśmiertelność. Dziewczyna ma dość takiego życia i pasożytowania w ciałach niewinnych ludzi. Pragnie skończyć ze swoim życiem, ale wypadek drogowy wywraca cały jej plan do góry nogami…

Trudno jest mi całkowicie krytykować książki – zawsze staram się znaleźć jakieś wady i zalety, ale w Miłości alchemika minusów jest dużo więcej, niż przypuszczałam. Mimo to lektura ma kilka zalet. Po pierwsze, jest naprawdę cieniutka. Dla mnie była „na raz”, zaczęłam czytać i dwie godziny później skończyłam. Aczkolwiek ja to ja, dla mnie 300 stron to mało, a wiem, że dla niektórych nowelki omawiane w szkole są zbyt długie. :) Mimo to jak na książkę z gatunku romansu paranormalnego Miłość alchemika ma naprawdę małą objętość, co może zachęcić czytelników nielubiących długo ciągnących się opowieści.

Alchemia jest naprawdę ciekawym tematem. Zmienianie kamieni nieszlachetnych w szlachetne, homunkulusy, kamień filozoficzny, eliksir życia i nieśmiertelność – o tylu rzeczach można napisać, tyle ciekawych przygód wymyślić! Avery William jednak postawiła na wątek miłosny i, co tu dużo mówić, wyszło średnio. Fabuła miała ogromny potencjał. Życie kosztem śmierci innych ludzi już samo w sobie, choć wydaje się okropne, jest świetnym materiałem na książkę. Niestety, nie wiem nawet jakim cudem, to nie wyszło.

Miłość alchemika jest po prostu mdłą i nijaką książką. Bohaterowie wydają się papierowi, zupełnie pozbawieni charakteru. Są, żeby być, żeby akcja jakoś się kręciła i żeby robić za tło dla miłości Seraphiny w ciele Kaily. Jedynie pod koniec książki zaskoczyło mnie pewne wydarzenie, ale nie będę zdradzała fabuły. I to wszystko. Miłość alchemika zawiera wiele „zapychaczy”, żeby zwiększyć wciąż marną objętość.

Wracając do głównej bohaterki… Żyje wiecznie, czyż nie? Przeskakuje z ciała do ciała i przeżyła wiele wieków, wiele epok… Z taki doświadczeniem powinna zachowywać się dojrzale, zwłaszcza że za jej nieśmiertelność inni ludzie płacą własnym życiem. Tymczasem Seraphina zachowuje się całkowicie nieadekwatnie do swojego wieku. Jest rozwydrzoną szesnastolatką, a nie dziewczyną, która na własne oczy widziała całą historię! Bardzo mnie irytowała swoim egoistycznym zachowaniem.

Pomimo bycia głównym złym, to właśnie Cyrus jest najbardziej wyrazistą postacią. Nie do końca przedstawione jest, jakimi motywami się kieruje, ale widać jak na dłoni – a przynajmniej ja tak uważam – że jest owładnięty obsesją w stosunku do Seraphiny.

Nie wszystko jest stracone, drugi tom jest w przygotowaniu. Jeszcze moja opinia może się zmienić na lepsze, ale mimo tego już wyrobiłam sobie zdanie na temat Miłości alchemika i – co rzadko mówię – nie polecam. Nudna, schematyczna historia nie potrafi zbytnio zaciekawić, a bezbarwne postacie niestety nie powalają na kolana. Miłość alchemika to dla mnie nijaka, mdła książka.


Przeczytaj inne arty

brak książki Drużyna: Góra Skorpiona - recenzja John Flanagan jaki jest, wie każdy, kto choć raz zetknął się ze sławną serią Zwiadowcy...
brak książki Dreszcz 2: Faceci w czerni - recenzja Ratowanie Polski przed oprychami niewiele zmienia Ryśka – wciąż trochę popije, spowoduje parę bójek, to...
brak książki Takeshi. Cień śmierci - recenzja Rodzima fantastyka nie jest zła, czego dowodzi taki Dukaj czy Sapkowski. A mimo to ludzie...

Komentarze_ 0


Dodaj komentarz