Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Jak popełnić samobójstwo?

8 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 3 gwiazdki (polecamy)Ocena: 3 gwiazdki (polecamy)Ocena: 3 gwiazdki (polecamy)Ocena: 3 gwiazdki (polecamy)Ocena: 3 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2011-04-27
Odsłony: 32867

Na forum_

2014-10-20 11:00:38
title (do)Wolny temat
2014-10-20 10:57:35
title (do)Wolny temat
2014-10-20 10:50:53
title Paznokcie
2014-10-20 08:44:54
title Poradnik podrywania
2014-10-20 06:50:48
title (do)Wolny temat
2014-10-20 00:41:33
title Czy jestem ładny/ł
2014-10-20 00:18:17
title Nowe technologie, a
2014-10-20 00:08:43
title (do)Wolny temat
pokaż więcej
Autor: Vicky

Samobójstwo (suicidium) – akt celowego, świadomego odebrania sobie życia.

Kiedy czytam niektóre nadesłane artykuły, opowiadania, to aż wszystkiego mi się odechciewa. Czy samobójstwo to naprawdę jedyne rozwiązanie problemów? Poza tym odebrać sobie życie to wcale nie taka łatwa sprawa. Przychodzi mi do głowy kilka sposobów:

1. Tabletki. Co dalej? Nałykasz się jakiegoś paskudztwa, a potem zwymiotujesz. Ewentualnie zabiorą Cię do szpitala na bardzo nieprzyjemny zabieg, jakim jest płukanie żołądka.
2. Podcięcie sobie żył. To co w Waszych tekstach występuje najczęściej. Tylko jakoś nikt nie bierze pod uwagę realistycznych sytuacji… Po pierwsze, to cholernie boli! Niewiele osób jest w stanie coś takiego wytrzymać. Po drugie, żeby porządnie podciąć sobie żyły, trzeba by to zrobić wzdłuż, bo po takim przecinaniu na nadgarstkach to wykrwawisz się za kolejne dwa dni… Poza tym ludzie piszący takie rzeczy najwyraźniej nie uważali na biologii. Co się dzieje, kiedy nasz organizm pozbawiony jest krwi? Nie, wcale nie zasypiasz snem spokojnym i błogim. Odpowiedź jest prosta – dusimy się. Zaczyna brakować dostarczanego przez krew powietrza. To raczej niezbyt przyjemny rodzaj śmierci… Starożytni Rzymianie to jednak byli mądrzy. Żeby popełnić samobójstwo, wchodzili do gorącej wody, co przyspieszało wypływ krwi. Poza tym, żeby niczego nie spartaczyć, wzywali medyków, którzy się na tym znali.
3. Upadek z wysokości. Jeżeli wejdziesz za nisko, to połamiesz sobie nogi, wylądujesz na wózku inwalidzkim czy cokolwiek innego, od czego Twoje paskudne życie stanie się tylko jeszcze gorsze. Czy jednak odważysz się skoczyć z XII piętrowego bloku?
4. Powieszenie się. Śmierć przez powieszenie tak naprawdę polega zazwyczaj na skręceniu sobie karku w momencie szarpnięcia liny.

Brrr, pomyślcie o tym, że coś się nie uda i będziecie przez kilka godzin wisieć na sznurku, zgniatając sobie krtań.

Jeden z moich ulubionych poetów, Edward Stachura, pisał:

…Zwalić by można się z nóg
Co rusz,
Co krok.
Co noc,
To szloch
I rozpacz.
Ale czy warto?
Może nie warto?
Chyba nie warto…
Raczej nie warto.
Nie, nie – nie warto.
Zginąć by można jak nic:
Do żył
Jest nóż.
Lub w dół
Na bruk
Z wysoka.
Ale czy warto?
Może nie warto?
Chyba nie warto…
Nie, nie – nie warto…


I wiecie co? On popełnił samobójstwo. Chociaż nie było to wcale takie łatwe. Popełnił samobójstwo we własnym domu przy ulicy Rębkowskiej w Warszawie. Parę miesięcy wcześniej próbował to zrobić, rzucając się pod nadjeżdżający elektrowóz. No cóż… W wyniku tego „wypadku” stracił cztery palce. Potem jakiś czas spędził w szpitalu psychiatrycznym, pisząc dziennik „Pogodzić się ze światem”, który stanowi wstrząsające świadectwo zmagania się poety z cierpieniem. Później, po nadużyciu leków psychotropowych, nieskutecznie próbował podciąć sobie żyły nożem. W końcu powiesił się na sznurze umocowanym do haka na suficie. Według raportów milicji, śmierć nastąpiła przez zadzierzgnięcie*.

Tyle że Edward Stachura przynajmniej coś po sobie zostawił. Co zostanie światu po Twojej śmierci?

*Zadzierzgnięcie – termin określający specyficzny rodzaj zagardlenia, w którym ucisk na narządy szyi wywiera pętla zaciskana ręcznie przez człowieka. Zadzierzgnięcie jest najczęściej czynem zbrodniczym. Stosunkowo sporadycznie spotyka się samobójstwa popełnione tą metodą (źródło: wikipedia). Czyli raczej dosyć nieprzyjemna śmierć.

Tak więc każdy, nawet najpaskudniejszy problem, ma swoje rozwiązanie i nie, nie jest nim samobójstwo. Bo te, które są skutkiem depresji pourazowej, są impulsywne, brakuje im planowania i najczęściej bywają nieskuteczne. O zabiciu się myślą raczej rozpieszczone dzieciaki, które w życiu mają zbyt wiele i nie potrafią sobie radzić z problemami. Człowiek, który przeżył naprawdę trudne rzeczy, będzie miał dość siły i samozaparcia, by walczyć. O lepszą przyszłość, o własne szczęście. Nawet jeżeli teraz jest paskudnie, to niedługo wzejdzie słońce, na niebie nie będzie chmur, a jeśli będą, niech mają kolor i zapach róży (jak pisał w listach Petroniusz, oczywiście też przed popełnieniem samobójstwa).

…Jechać by można do miast
Lub w las
Na błoń.
Na koń
I goń
Nieboskłon.
Ale czy warto?
Może nie warto?
Ech, chyba warto…
Tak, tak – warto.
Bardzo to warto.
O, tak – to warto.
Jeszcze jak warto!…


Przeczytaj inne arty

brak recenzje Larista - recenzja Larista to historia o miłości, która może przezwyciężyć wszystko. Powieść jest lekką i przyjemną, momentami również...
brak recenzje Hyperversum 2. Sokół i lew - recenzja Cecilia Randall urodziła się w Modenie i, jak sama mówi o sobie, wyrosła na „chlebie,...
brak recenzje Play - recenzja Który nastolatek nie marzyłby o sławie – by świat legł u jego stóp? Czasami marzenia...

Komentarze_ 8


brak

Ja nie mam obowiązku nic po sobie zostawiać, zostałam urodzona zupełnie bez mojej zgody i każdy z nas ma prawo zdecydować, że wcale mu się to życie nie podoba. Nie podpisywałam niczego przy urodzeniu, nikogo nie prosiłam o życie, jak najbardziej popieram wszystkich samobójców. Wcale nie trzeba mieć problemów uważanych za wielkie, żeby nie chcieć żyć (typu nie wiem, głód, bycie gwałconym?), wystarczy być cholernie smutnym człowiekiem i znać siebie na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że szanse na szczęście są bliskie zeru. W tym roku robię magistra, więc nie jestem jakąś małolatą, mam wieloletnią depresję i brak mi kasy, żeby pójść na terapię czy kupować leki. Nawet jak będę żyć 80 lat to i tak nic takiego po mnie więcej nie zostanie niż gdybym zabiła się dzisiaj (rozmnażać się nie planuję). Ja wiem, że samobójstwa mogą się nie udać, wtedy jest kiepsko, zawsze podcięcie żył mi się wydawało najlepsze albo leki. Tylko, że ja wiem, że to trzeba umieć niestety. Ale jakbym sobie dobrze podcięła żyły i wzięła jakieś leki nasenne, to może by w miarę przeszło. Zresztą jak można porównywać chwilę duszenia się do męki lat życia? To życie jest przerażające, a nie kilka chwil umierania.

brak

Polino, a w którym momencie dałam do zrozumienia, że nie mam do kogoś szacunku? Kogokolwiek...

brak

Ps . Na ogół art fajny , gdyż uświadamia on takim ludziom , iż bez sensu popełniać samobójstwo . Lecz nie wiem dlaczego , ale wydaje mi się , że nie masz ` szacunku ` do takich osób , które chciały bądź chcą coś takiego zrobić .

brak

Rozpieszczone dzieciaki , które za dużo mają ? ' Oj , nie wydaję mi się . To , że jestem dzieckiem , tzn no nastolatką i próbowałam popełnić samobójstwo , wcale nie znaczy , że jestem jakimś rozpieszczonym bachorem . Wiesz , może nie zdajesz sobie z tego sprawy , że dzieci , które to robią , mają większe problemy niż myślisz . Wątpię , żeby ktoś kto od małego był traktowany jak najzwyklejszą szm*tę , dzi*kę i ogólnie był wyśmiewany w szkole , bo ktoś się na Ciebie uwziął i codziennie Ci uprzykrzał życie dawał sobie z takimi problemami radę . Szczerze w to wątpię . Nawet rodzina mnie nie szanowała . I Ty tak po prostu nazywasz to , że ktoś jest rozpieszczonym dzieckiem i ma za wiele ? Oj , nie wydaje mi się . Teraz na szczęście w moim życiu jest lepiej . Ale tak do Twojej wiadomości , nie każdy ma tak zaje*iste życie jak inni .

brak

Ale wy niewiecie jakie mamy sprawy osobiste wiec nie mozna ocenic nas i to nie jest takie cos ja to planowalam od 3-lat a teraz jest okazja

brak

Może w końcu zmniejszy się ilość tekstów i cięciu się itd.Shox ja czytałam. Dobra książka. Ogólnie czytałam Paulo Coelho oprócz tego podoba mi się 11minut, Być jak płynąca rzeka i Alchemik. Polecam;))

brak

Chodziło mi o to, że kiedy człowiek odchodzi, nie zostaje po nim żaden ślad. Umrą bliscy, to już nawet nie będzie wspomnień, zupełnie jakby ktoś się nigdy nie urodził. Pisarze, malarze, poeci - oni zostawiają po sobie pewien "ślad", a jeżeli ktoś był dobry w swojej dziedzinie, to ta pamiątka przetrwa nawet setki lat.
Nie chciałam tutaj zagłębiać się w psychologię różnych rodzajów samobójstw. Przyczyn jest naprawdę wiele od traumy, poprzez depresję do głupoty, na której właśnie głównie postanowiłam się skupić.
... i tak, musiałam. Bo to nie o to chodzi, że nie rozumiem. Rozumiem aż za dobrze. Niestety.

brak

"Tyle że Edward Stachura przynajmniej coś po sobie zostawił. Co zostanie światu po Twojej śmierci?" Nie bardzo rozumiem sens tego fragmentu.
Ogólnie artykuł w porządku. Puenta bardzo rzeczowa. Swoją drogą nie musiałaś cytować tutaj ludzi, którzy pięknie pisali o życiu a jednak popełnili samobójstwo, bo w myśl artykułu, byli oni po prostu tchórzami, bojącymi się zmierzyć z własnymi problemami. Mimo wszytko dobry artykuł.
Pozdrawiam, shox
PS: Jest taka książka : "Weronika postanawia umrzeć" Paolo Coelho, polecam przeczytać wszystkim zainteresowanym, książka daje naprawdę dużo do myślenia.

Dodaj komentarz

Konkurs: Komentuj i wygrywaj