Opowiem wam swoją historię. Nie po to, żeby się pochwalić, czy cokolwiek sobie tam myślicie, tylko po to, żebyście nie popełniły tych błędów co ja...
Siedziałam z kuzynką (Sarą) na necie. Wstawiałyśmy jakieś fotki na N-K itd. I napisał do mnie mój były. Zdziwiłam się szczerze mówiąc, bo przez około miesiąc nie rozmawialiśmy. I tak gadaliśmy z pół godzinki o pierdołach. Zapytał mnie, czy gdzieś wyskoczymy, jak za starych dobrych czasów. Odpowiedziałam mu, że chętnie, ale wpadnę z kuzynką. Zapytał mnie, czy nie mogę przyjść sama, bo będzie jego dziewczyna i że będzie się dziwnie czuł z 3 dziewczynami. Napisałam mu, że nie ma opcji, nie mogę jej zostawić.
I umówiliśmy się pod cmentarzem. Mieliśmy wypić sobie po 1 piwie. Kupił wódkę. Poszliśmy do niego na działkę. Był sam. Zapytałam, gdzie jego dziewczyna i cała reszta, która miała wpaść, a on na to, że nie mogą i takie tam. Powiedziałam mu, że z kieliszków pić nie będę, bo mam słaby łeb, więc zrobił mi drinka. Wypiłam może ze 3 i już mi się w głowie kręciło. Rozmowa się kleiła. Nagle powiedział mi, że bierze psychotropy. Ja na to, że chyba nie powinien pić, bo jeszcze coś się stanie. A on tylko wzruszył ramionami.
Sara powiedziała, że musi już iść, bo jedzie do swojej babci. Miałam jechać z nią, ale nie byłam w stanie, musiałam jeszcze zostać, żeby wytrzeźwieć, więc Wojtek poszedł ją odprowadzić na przystanek, a ja się położyłam.
Wrócił. Zaczął mi mówić, że z Anią mu się nie układa, że nie chce już z nią być. I nagle zaczął mnie prosić, bym do niego wróciła. Odmówiłam.
I zaczęło się....
Przytulił się do mnie. Powiedziałam, żeby się odsunął, bo mnie dusi. Wtedy ścisnął mocniej i położył się na mnie... Trzymał moje ręce nad moją głową, a ciałem przycisnął nogi. Zaczął się rozbierać, krzyczałam. Rozebrał mnie... Zaczęłam krzyczeć coraz głośniej.
Wszedł we mnie... Wtedy krzyczałam tak głośno, jak tylko potrafiłam. Uderzył mnie w twarz i zagroził nożem... Już się nie odzywałam, bałam się ruszyć, powiedzieć coś, krzyknąć.
Trwało to jakieś 5, może 10 minut... Nagle powiedział: „Nie! Ja tak nie potrafię!”. Zszedł ze mnie, ubrał się i kazał mi się ubierać. Włożyłam swoje ubrania jak najszybciej. Wypchnął mnie z domku i powiedział: „Dopóki się nie rozejdziemy, żadnych telefonów!”. Cały czas płakałam, zanosiłam się płaczem, nie mogłam się uspokoić... Nagle stanął i powiedział, żebym do niego podeszła. Szykowałam się do biegu, ale on był szybszy. Złapał mnie, przytulił i zaczął przepraszać, wyrwałam mu się i szłam szybkim krokiem. Później, gdy się obejrzałam, jego już nie było...
Weszłam do domu, zapłakana, posiniaczona. Zasłoniłam twarz i szybko wbiegłam do pokoju. Brat pytał mnie, co się stało, a gdy do mnie podszedł, zaczęłam krzyczeć. Bałam się go. Nie wiedział, co się dzieje, usiadł na swoim łóżku i zaczął płakać.
Zwierzyłam się mojej przyjaciółce. Namówiła mnie, żebym powiedziała rodzicom.
Wszyscy jego znajomi, którzy byli też moimi znajomymi, odsunęli się ode mnie, mówili, że w to nie wierzą. Że jestem zwykłą kurwą, że się puściłam i boję się do tego przyznać, że wymyślam bajeczki itd. To było nie do zniesienia.
Błagałam mamę, żeby wzięła mnie do Anglii, nie wytrzymywałam psychicznie. Nie chodziłam do szkoły, z nikim nie chciałam rozmawiać, zupełnie się odizolowałam od wszystkich. Płakałam całymi dniami, w nocy nie spałam...
Była sprawa w sądzie. Dostał 4 lata w zawieszeniu. Nie wiedziałam, co myśleć... Do tej pory pamiętam wszystko. Pamiętam tak, jakby zdarzyło się dziś.
Piszcie sobie, co chcecie, że to nieprawda, że zmyślam itd. Ale ja wiem jedno. Byłam tam i mówię prawdę.
Nie życzę tego nawet największemu wrogowi... Dziewczyny, uważajcie na siebie!!!








Co czytamy? :) 











Komentarze_ 9
Ja ci wierzę. Na pewno nie opowiadała byś czegoś takiego tylko dlatego że chciałaś zwrócić na siebie uwagę,. Bardzo mi przykro. Ja bym na twoim miejscu zgłosiła to na policje.
mam nadzieję, że jesteś pod opieką specjalistów , nie wymarzą tego z Twojej pamięci, ale w jakiś sposób pomogą
.... ;(;(;(takich idiotów powinno się kastrować .
maiłam niedawno prawie że identyczną sytuacje jest to bardzo nie miłe przeżycie , mam ciągle obsesje że ktoś za mną chodzi , mam jakiś uraz do chłopaków i nie jest z tym lekko. również nie życzyła bym tego najgorszemu wrogowi..
Współczuje Ci:( niestety ja też wiem co to znaczy;/ tylko moja historia jest troszke inna...
biedactwo . trzymaj się !
trzeba było nie pić!!
Współczuję Ci tej historii...
Mam nadzieję, że teraz wszystko jest ok. Masz rację, ostrzegając inne dziewczęta...
Ah, strasznie Ci współczuje,
Chyba nigdy nie wypije więcej niż jedno piwo