Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

List pożegnalny Asi...

Data dodania: 2006-08-19
Odsłony: 25377

Na forum_

2014-08-02 03:50:24
title (do)Wolny temat
2014-08-02 02:36:42
title Bezsenność
2014-08-02 02:19:12
title Bezsenność
2014-08-02 02:12:48
title Moja twórczość mu
2014-08-02 02:10:19
title Bezsenność
2014-08-02 01:32:22
title Wady
2014-08-02 01:24:00
title Bezsenność
2014-08-02 01:21:12
title Co Ci się podoba? :
pokaż więcej

"Siedzę sama. Jak zawsze… sama. To nie nowość. Tak jest zawsze. I to od dawna. Siedzę i tępo patrzę w ścianę.
Jak idiotka!
Włączam telewizor, może obejrzę jakiś film.
Nie, po co? I tak moje myśli kręcą się tylko wokół jednego.
Nawet najciekawszy film nie będzie w stanie wyrwać mnie z tego stanu…

Kiedyś było tak pięknie…
Moja rodzina była szczęśliwa i pełna.
Teraz została tylko mama i ja…
Tata umarł jak miałam jedenaście lat. Miał wypadek samochodowy. Cały nasz świat się zawalił.
Przecież to niemożliwe. Mój kochany tatuś? Nie, to nie prawda. Mój kochany tatuś żyje! To nie mógł być on. Długo nie mogłam się z tym pogodzić.
W końcu mi się udało. Mogę śmiało powiedzieć, że zapomniałam o całej tragedii. Już było dobrze. Już byłam szczęśliwa. Mama też…

Lecz pewnego zimowego poranka stało się coś strasznego. Ten widok na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Wstałam rano do szkoły. Poszłam do łazienki, żeby się ubrać i umyć. Nagle usłyszałam przeraźliwy krzyk. To mama. Pobiegłam szybko zobaczyć co się dzieje. Pamiętam to jak przez mgłę. Pamiętam tylko jedno, jak weszłam do pokoju i zobaczyłam moją siostrę. Martwą siostrę. Miała otwarte oczy i grymas, który wykrzywił jej twarz. Pamiętam też, że była biała i miała sine usta. Później zemdlałam. Jak się ocknęłam powiadomili mnie, iż moja siostra popełniła samobójstwo. Nie, nie! Jak to? Moja siostra? Moja kochana siostra, która jeszcze wczoraj śmiała się ze mną? Żartowała? Chodziła na spacery? I podrywała ze mną chłopaków? Moja siostra? Ładna? Mądra? Co mogło ją skłonić do popełnienia tego czynu? Przecież by mi powiedziała. Przecież byłyśmy przyjaciółkami… A może mi się tak tylko wydawało? Musiała coś w sobie kryć.
Nigdy jej tego nie wybaczę, że odeszła tak bez słowa pożegnania. Nigdy…

Mama wpadła w depresję. Nie wychodziła z domu. Całymi dniami leżała w łóżku. Nie ubierała się, leżała w piżamie. Mówiła, że nie ma dla kogo żyć. Jak to? A ja? Poczułam się niczym. Przecież tyle robiłam. Prałam, sprzątałam, wychodziłam z psem. Mi też było ciężko. Straciłam siostrę. Wiem, że utrata dziecka jest najgorsza, ale ona dla mnie też była bardzo ważna. Lecz podniosłam się, nie mogłam upaść. Musiałam być silna. Musiałam…

Miewałam momenty załamania. Brałam wtedy żyletkę. Jedno cięcie, drugie i po sprawie. Czułam ulgę, mogłam wyżyć się na sobie. Głupia byłam, wiem. Przecież to do niczego nie prowadzi. Raz nawet pocięłam się tak, że wylądowałam w szpitalu. Przyszedł pan psycholog. Dziwne, ale to on przemówił mi do rozumu. Nawrzeszczał na mnie, nawyzywał. I dobrze! Należało mi się. Ktoś po raz pierwszy skrytykował mnie tak, że aż zaczęłam płakać. Ale dzięki temu podniosłam się.
Postanowiłam żyć na nowo.
Inaczej.
Nie nosiłam czarnych ciuchów, uśmiechałam się na co dzień. Zmieniłam się, zupełnie.
Było mi z tym dobrze.
Chyba zbyt dobrze.
„… bo wszystko co piękne… szybko się kończy…”

Poznałam cudownego człowieka. Zakochałam się. On również twierdził, że mnie kocha. Byliśmy parą. Ponad rok. Ponad rok czasu z Tobą. To były piękne chwile. Nikt mi nie zabierze tych wspomnień. Nikt nie zabroni mi marzyć. Tak, ja wciąż marzę. Wciąż mam nadzieję, że wrócisz do mnie. Chciałabym, żebyś mnie teraz przytulił i powiedział tak, jak kiedyś: „Wszystko będzie dobrze”. Chcę, byś mnie pocałował. Brak mi smaku Twoich ust… Brak mi każdego najmniejszego skrawka Twojego ciała…
To Ty zakończyłeś ten według mnie, piękny związek. Ty powiedziałeś, że pokochałeś inną. Kolejny cios od życia. Kolejny cios w moje biedne, które już tyle przeżyło, serce. Ten cios doszczętnie je zniszczył. Nawet nie słuchałam co mówiłeś, nie chciałam słuchać Twoich pustych wyjaśnień. „Kocham inną” – to mi wystarczyło. Wstałam, poszłam nad rzeczkę. Chciałam zrobić to, co siostra. Ale nie, nie zrobiłam. Przypomniałam sobie o mamie. Co ona by beze mnie zrobiła. „Nie mogę jej samej zostawić” – pomyślałam i skierowałam się w stronę domu…

Dziś jest strasznie, wszystkie wspomnienia wróciły. Często miewam takie chwile, że chcę odejść z tego kretyńskiego świata. Czemu muszę tyle przeżywać? Dlaczego inni cieszą się życiem? Mają wszystko czego chcą? Czemu ja, mimo swojego młodego wieku, muszę tyle doświadczać? Podobno cierpienie jest potrzebne w życiu, by później móc docenić szczęście. Rozumiem, ale ja już dziękuje. Wystarczy. Ja już wolę umrzeć niż tak żyć, ciągle doświadczając coraz to nowych nieszczęść…
Jak wygląda moje życie? Jestem sama, nie mam przyjaciół. Wszyscy się ode mnie odwrócili. Czemu? Tego chyba nikt nie wie. Kiedyś miałam mnóstwo znajomych. Od jakiegoś czasu nie mam nikogo. Wszyscy zapomnieli. Może boją się do mnie zbliżyć. Ale ja potrzebuję bliskości. Potrzebuję przyjacielskiej dłoni, która zawsze wesprze mnie w trudnej chwili. Chciałabym mieć kogoś, kto otarłby łzę z mojego policzka i powiedział, że wszystko się kiedyś ułoży, że z nim jestem bezpieczna. Chciałabym chociaż raz poczuć, że dla kogoś jestem ważna, że ktoś się mną interesuje…

Nadal patrzę w ścianę. W tę cholerną białą ścianę. Wisi na niej zdjęcie. Przedstawia ono szczęśliwą rodzinę. Dwoje dorosłych ludzi – mama, ubrana w błękitną sukienkę ze szczerym uśmiechem na twarzy i tatuś, wysoki brunet z wąsem pod nosem, ubrany w brązowy sweter i czarne spodnie, na jego twarzy również można dostrzec uśmiech, nieco mniejszy, ale jest. I dwie dziewczynki ubrane w takie same białe sukieneczki, na stopach mają czerwone lakierki, uczesane w dwie kitki, a w ręku trzymające ogromne lizaki w kształcie serca.
Chciałabym cofnąć czas. Znów być tym małym, beztroskim dzieckiem. Bez żadnych zmartwień. Jedynym moim problemem byłoby to, że porwałam nowe rajstopki i ubrudziłam ulubioną sukienkę. Chciałabym bawić się w piaskownicy z moją kochaną siostrą i jeździć z tatą na wycieczki rowerowe. Chciałabym obudzić się w swoim pokoju i zobaczyć śpiącą obok siostrę, pójść do kuchni ujrzeć tatę pijącego poranną kawę i mamę robiącą mu śniadanie.
Tak niedużo do szczęścia mi trzeba…
Inni mają to na co dzień.
Ich marzeniem jest nowy komputer, modny ciuch.
Mnie to nie obchodzi, dla mnie ważna jest miłość.
Miłość płynąca od rodziny…
Kiedyś myślałam, że jestem kochana.
Myliłam się.
Najpierw siostra udowodniła mi to, odbierając sobie życie.
Teraz mama.
Nie okazuje żadnego zainteresowania mną.
Jest obojętna i głucha na każde moje słowo.
Nie przytuli, nie pocałuje w czółko.
To już nie jest ta sama kobieta…

Często zastanawiam się nad swoim istnieniem. Po co ja w ogóle żyje? Dla kogo? Czy, gdybym umarła ktoś by zapłakał? Czy ktoś przyszedłby na pogrzeb? Ech, tak chciałabym odejść z tego świata. Może tam u góry byłoby mi lżej? Tak, na pewno. Wszędzie będzie lepiej niż tu…

Przepraszam Mamo…

Odchodzę."

Jest to list pożegnalny mojej kuzynki Asi, pozwoliłam go sobie opublikować, żeby Was ostrzec przed takim postępowaniem. Chciałabym, aby choć jedna osoba, która to przeczyta, wyszła z dołka. Zastanowiła się nad swoim życiem. Czy na pewno jest takie straszne? Często wyolbrzymiamy nasze problemy... Samobójstwo to najgorsze wyjście. Zawsze znajdzie się ktoś, kto nam pomoże. Chyba do końca życia nie wybaczę sobie tego, że Jej nie pomogłam, że nie zauważyłam, że coś z nią się dzieje...

Asiu [*]

Przeczytaj inne arty

brak miłość Niekończąca się miłość Poznałam Cię, gdy miałam 11 lat. Byliśmy razem na wycieczce w Malborku, pamiętasz? Poczułam wtedy...
brak inne Pustka 27.05.2014 Każde dziecko jest dowodem, że Bóg nie znudził się człowiekiem, że nie uprzykrzyli mu się...
brak opowiadania Historia o pokaleczonym ciałku Dobrze, że nie miała rodziny. Dobrze, że cały jej mały świat skupiał się na kilku...

Komentarze_ 17


brak

szczerze samobójstwo to wielka głupota i każdy kto chciał się zabić i mu się nie udaje żałuje , denerwują mnie ludzie którzy wiedzą lepiej od mnie .. bo nic nie wiedzą ,, ta opowieść jest bardzo smutna , lecz też chciałem się zabić tabletkami Synek ;/ Nie przez laskę tylko przez przeszłość ,, w szkole nauczyciele wiedzą co chciałem zrobić i to mnie denerwuje na początku bałem sie że nie wytrzymam ale nic do tej pory sobie nie zrobiłem ,, Bo znalazłem dziewczynę którą kocham i to z wzajemnością .. uwierzcie już nie mam problemu z dołkami .. kilka dni temu się przekonałem chciałem się powiesić stałem już na krawędzi z sznurem na szyi i nie umiałem tego zrobić !! bo miałem przeczucie że Moja dziewczyna też się zabije a tego n ie chce chodź bym był w najgorszej sytuacji zrobię dobrze dla niej chodź by zostało mi kilka dni życia będę żył dla niej .. i tego brakowało tym dziewczyną Prawdziwej miłości chłopaka który by wiedział wszystko o niej !! i jej chciał pomóc .. ktokolwiek to czytał niech przemyśli czy nie ma innego rozwiązania bo zawsze jakieś jest "życie polega na wyborach" .. pozdro Limak

brak

Asia miała 17 lat ... a zrobiła to tak jak jej siostra poprzez połknięcie tabletek...

brak

to najsmutniejsza historia jaka przeczytalam w zyciu. wiem ze to zostalo opublikowane dosyc dawno, ale chcialabym sie czegos dowiedziec o asi. ile miala lat? jak to zrobila? czasami zastanawiam sie dlaczego ludzie targaja sie na swoje zycie, dlaczego zycie jest takie okrutne?

brak

ja Właśnie wzięłam ook. 30 szt "Ataraxu" nie wiem za ile zacznie dzialac ale mam nadzieję że szybko. nie wiem właściwie czemu jeszcze siedzę przy tej klawiaturze zamiast rozkoszowac się tą chwilą... w końcu już niedługo będzie po wszystkim, całe moje zakichane życie się skończy... ciesszę się... zapytacie pewnie czemu tak... nie mam zbyt wiele czasu ale odpowiem... Po prostu mialam już dość życia z ojcem akloholikiem, miałam dośc ciąglego poniżania mnie i bicia. Miałam też dość kolegów ojca, którzy wyobrażali sobie że jestem ich zabawką lub k............ to na tyle mojej historii. zegnam wszystkich...............................................................................................................................................................................................................................................................................................

brak

Natalko to napewno nie jest Twoja wina... Asia postapila tak pozniewaz jej psychika nie wytrzymala pomimo tak mlodego wieku przezyla jus tak bardzo bardzo duzo... znam pewną osobę która również próbowała popełnić samobujstwo... ale po tym incydencie koles chyba cos zrozumial choc nie wiem czy do konca... szczere pozdro dla Ciebie 3maj sie:*:*:* Asia [*]

brak

Ja mam za sobą 2 nieudane próby samobójcze. Pierwsza skończyła się zwymiotowaniem tabletek nasennych mamuśki (w liczbie 50, całego opakowania), druga prawie się udała - napusciłam do umywalki wodę, zanurzyłam twarz i zrobiłam głęboki wdech. Potem świat zawirował, zaczęłam się krztusić i wymiotować, potem dostałam drgawek i w momencie kiedy mój brat otworzył drzwi śrubokrętem zemdlałam. Z ciemności wyrwał mnie koszmarny ból w klatce piersiowej - reanimowali mnie w karetce. Potem szpital --> wściekła mamuska --> zatroskany ojciec --> psycholog --> ostatnie 3 punkty na przemian az do dzisiaj. Powiem Wam, że psycholog g*wno daje, moja rodzinka się zmieniła tylko na gorsze, wolałabym bym już zdechnąć. Ale jakoś żyję, nie mam pojęcia po co

brak

Tak, to jest prawdziwa historia i prwdziwy list Asi, który przepisałam z kartki słowo w słowo.
Hm, co się dzieje z jej mamą? Już trochę z nią lepiej. Ta tragedia stała się 10 miesięcy temu. Znalazła pracę, ważne, że się nie załamała. Tak mi jej żal... straciła męża i dwójkę dzieci:( Jeju.. wszyscy jej współczują, ale ona tego nie chce. Powiedziała, że musi żyć, bo wie, że Ci co ją zostawili nie chcieli by aby odeszła...
Pozdrawiam;*

brak

Co się dzieje teraz z jej mamą?

brak

Często życie nas doświadcza. List pożegnalny Asi to wołanie, błaganie o odrobinę nadziei. I rozpacz. Załamanie. Samotność. Czasem tak jest, że w tych trudnych dla nas chwilach nie ma w pobliżu nikogo, kto zrozumie, poda rękę, pomoże. List Asi bardzo mnie poruszył. Tym, którzy są w podobnej sytuacji chciałabym powiedzieć jedno (i proszę nie traktujcie mnie jak nawiedzoną) - zacznij się szczerze modlić. Opowiedz o swoich problemach Bogu. Wypłacz się przed Nim. On Ciebie bardzo kocha. On Cię wysłucha i wskaże drogę. Są wspólnoty młodzieżowe przy kościołach. Tam też z pewnością znajdziesz pomocną dłoń. Wejdź na stronę http://www.cool.katolicki.net/ - tam Twoje doświadczenia będą bardzo ważne. Tam otrzymasz sama wsparcie i pomożesz też innym. Natalko, nie obwiniaj się za to co się stało. Wiem, że to trudne, ale nie możesz iść przez całe życie z poczuciem winy. Z pewnością to, że zamieściłaś ten list w tym miejscu - pomoże innym. Żyj w pokoju i niech Ci się dobrze wiedzie.

brak

Piekny art aż sie poplakałam:) To nie jest Twoja wina!! Widocznie tak mialo być!Trzymaj sie

brak

jeszcze raz powiem to co wszyscy TO NIE TWOJA WINA!!! dobrze ze to opublikowalaś bo napewno ten tekst pomoze wielu osobą. ja osobiscie czytając ten art zrozumialam wiele rzeczy i naprawde mnie to ujeło. trzymaj się:*

brak

Wyrazy współczucia Natalko. Myślę, że bardzo dobrze, że to opublikowałaś. Mi na przykład pomógł ten art. Nie miałem zamiaru popełniać samobujstwa. Ale trochę inne światło rzucił na moje życie. Dziękuję i Trzymaj się!

brak

jeżeli to prawdziwa historia..to naprawde straszne..ale Natalcia to nie Twoja wina...nie obwiniaj się o to..3maj się...

brak

Wiele razy tez myslalam o smobojstwie...wiele razy.Po przeczytaniu tego art. cos we mnie drgnelo..Juz wiem ze mam dla kogo zyc.prosze niemartw sie...chc to trudne,to niebyla twoja wina z pewnoscia

brak

człowiek nie jest w stanie przewidzieć, powiedzieć ile może, ile potrafi znieść...

brak

..bardzo poruszający art..przykro mi z powodu ASI:(....[*]...

brak

Witaj Smutna_Natalko!! Bardzo Ci współczuję z powodu utraty Asi... ;( Po przeczytaniu tego listu przeszły mnie, aż ciarki i zrozumiałam wiele rzeczy. Pozinnam się cieszyć z tego co mam. Nie przejmuj się przecież to nie jest twoja winna. Kto by przypuszczał, że młoda dziewczyna po tylu przejściach będzię miała takie myśli...?! Pozdrawiam Cię bardzo gorąco i życzę Ci powodzenia. Buźka,papapapapapa :*

Dodaj komentarz

Konkurs: Komentuj i wygrywaj