Vortal    Czat    Zarejestruj    Zaloguj    Szukajka

Strona główna forum » Zobacz wątek - O szkodliwości marihuany




Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 26 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
Autor Wiadomość
Nie wybrano
 Tytuł:
 Post Napisane: 28 kwi 2009, o 23:43 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 wrz 2004, o 23:32
Posty: 1004
Mloda14-14:

mloda14-14 napisał(a):
A jeśli nie - myślę, że powinno się znać to coś, o czym się mówi/pisze.


Rozumując w ten sposób nie powinniśmy np. rozmawiać na forum o śmierci, bo nikt z nas nie był jeszcze nigdy martwy ;).

Biorąc na warsztat przykład Pijaka: czemu ślepy nie mógłby mówić o kolorach? Przecież może równie dobrze znać się na nich, co widzący - kto wie, czy nie lepiej. Nie sądzę, by brak spróbowania czegoś powinno być przeszkodą do posiadania własnych poglądów i zgłębiania tematów, które go interesują.

Podciągając to do absurdu: jak ktoś, kto jeszcze nigdy nie zabawiał się z dzieciakiem, może mówić, że pedofilia jest zła?

Dalej.

Czasami jak widzę młodych z marihuaną, mam ochotę trzasnąć w twarz. Dlaczego? Bo to co większość dzieciaków wyprawia to pewne, szybkie uzależnienie. Palenie dla jak największej "bani" jest tak samo sensowne jak picie alkoholu tylko po to, żeby zalec pod kanapą we własnych wymiocinach. Kiedy widzę np. na tym forum tematy takie jak "ile najwięcej spaliliście naraz?", "jakie fazy po marihuanie?" "czy jeden gram to dość dużo?", to krew mnie zalewa. Przez takich dzieciaków, dla których liczy się tylko "bania", opinie tracą normalni ludzie, którzy wcale nie mają na celu zaliczenia jakiejś "fazy".

Ale spójrzmy na sprawę z drugiej strony. Jest sobie urzędnik, cały dzień przepracował, petenci męczyli go przy okienku, szef suszył głowę. I taki urzędnik wraca sobie wieczorem do domu i, co oczywiste, musi sobie odreagować. To normalne, że stresy regulujemy czymś, co daje nam przyjemność. Seks to też chemiczne regulowanie napięcia (w końcu endorfiny się uwalniają, i sporo innej chemii). Jedni na stres jedzą czekoladę, inni piją kufel piwa podczas meczu. Jeszcze inni skręcą sobie małego jointa i zapalą. Nie dla fazy. Z tego samego powodu, dla którego niektórzy oglądają seriale w telewizji - dla chwilowego odcięcia się od ciężkiego dnia, który właśnie minął.

Dlaczego marihuana właśnie stała się tym bardziej potępianym sposobem na regulacje nastroju i stresu? Trudno znaleźć taki sposób odpoczywania, który w bliższy lub dalszy sposób nie zahaczałby o chemię.

Zgadzam się za to z panem jeśli chodzi o unikanie problemów za pomocą marihuany - to faktycznie niewłaściwa droga. Ale to wcale nie jest tak, że to właśnie narkotyki są jedyną odskocznią. Proszę Pana, proponuje spędzić trochę czasu na tym forum - zobaczy Pan, jak wiele różnych sposobów ucieczki od problemów stosuje młodzież. Ja się zdziwiłem, widząc jak wiele ich jest :).

Jędrzej Maciuk napisał(a):
Ale są decyzje, które do nałogu zbliżają - do jednej z ważniejszych zaliczył bym inicjację narkotykową


Wciąż kołata mi się po głowie pytanie, które muszę zadać - szukam tylko formy, by nie można było mnie zbyć argumentem o nieodpowiednim wykształceniu :).

Może tak:

Czy Pana zdaniem, zażywanie narkotyków, będac w pełni świadomym ich zagrożeń i nie popadając w uzależnienie, czy mogą one przynosić więcej korzyści dla używającego, niż ryzyka?

Jako korzyści uważam - zmniejszenie stresu, ułatwienie kontaktów towarzyskich, rozwinięcie wyobraźni, "odpalenie" naturalnych, ale normalnie zamkniętych talentów, itp.

Lived:

Lived napisał(a):
Popalają raczej osoby wyżej sytuowane, studenci, osoby wykształcone, które doskonale wiedzą jaka jest różnica między winem do obiadu a żulerką pod sklepem z piwem.


Przejrzyj dział "Używki" na tym forum. Ja załamuje ręce praktycznie co chwila, widząc posty zwłaszcza nowych użytkowników. Aż chce się wziąć kij i sprać tyłek głupim dzieciakom.

Lived napisał(a):
Bardzo żałuję, że nie potrafię udowodnić ile z książek które pan czytał i piosenek, które pan słuchał zostały stworzone "pod wpływem". Szkoda by było, gdyby nigdy nie powstały, nie? ;)


Tutaj prawda leży pośrodku: narkotyki co prawda pomagają w pisaniu/tworzeniu, nie znaczy to jednak, że każdy po zażyciu thc nagle stanie się artystą. Marihuana sprawia raczej, że posiadane już talenty są w stanie skierować się na nieco inne tory i odkrywać nowe ścieżki swojej sztuki. Innymi słowy: utalentowanym używki tworzyć pomogą, osobom bez talentu nic nie dadzą :).

Nie można jednak zapominać, że wpływ używek na sztukę, kulturę itp. jest znacznie większy, niż większość przeciwników legalizacji chciałaby przyznać.

Lived napisał(a):
I nie sądze, ażeby wiedza socjologiczna była konieczna do wyrażenia własnej opinii, jak również przyznanie się do palenia zielonego ujmą na honorze ;)


Mi się wydaje, że to pytanie jest bardzo osobiste (zwłaszcza w kraju, gdzie marihuana, było nie było, jest nielegalna), i ciężko tak naskakiwać na ludzi z takimi pytaniami :).

_________________
Kobieta wymaga wszystkiego od jednego mężczyzny. Mężczyzna wymaga jednego od wszystkich kobiet.


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
 Post Napisane: 28 kwi 2009, o 23:48 
 
Fenran napisał(a):
Aż chce się wziąć kij i sprać tyłek głupim dzieciakom.


oj, ale tak było zawsze. tak samo jak zawsze były epidemie. ta cała panika jest niepotrzebna, ludzie się nie zmieniają, zmieniają się tylko możliwości jakie im daje rozwój cywilizacji ;)

Fenran napisał(a):
Innymi słowy: utalentowanym używki tworzyć pomogą, osobom bez talentu nic nie dadzą


no tak, tak, co nie zmienia faktu że podejrzewam, że blisko połowa moich ulubionych kawałków nie była tworzona na sucho. ach, chociażby cudowni Doorsi ;)

Fenran napisał(a):
Mi się wydaje, że to pytanie jest bardzo osobiste (zwłaszcza w kraju, gdzie marihuana, było nie było, jest nielegalna), i ciężko tak naskakiwać na ludzi z takimi pytaniami :).


no ale luz, nikt nie namawia do przyznawania się do łamania prawa, ktoś zawsze mógł spróbować w holandii albo pod przymusem :D poza tym odpowiedź "to zbyt osobiste" wiele osób traktuje jako tak ;)


Góra 
  
 
Kobieta
 Tytuł:
 Post Napisane: 29 kwi 2009, o 16:46 
-#Administrator
-#Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 maja 2006, o 17:49
Posty: 13023
Fenran napisał(a):
Rozumując w ten sposób nie powinniśmy np. rozmawiać na forum o śmierci, bo nikt z nas nie był jeszcze nigdy martwy ;).

Oskar, wiesz o co mi chodziło prawda? :P
Dobra, może inne przykłady : :]
-ktoś uważa, że seks jest zły, a nigdy tego nie robił.
-ktoś nie lubi szpinaku, a nigdy go nie jadł
-ktoś mówi, że piwo jest niedobre, a nigdy go nie próbował :)

_________________
Obrazek


Góra 
 Zobacz profil  
 
Mężczyzna
 Tytuł:
 Post Napisane: 29 kwi 2009, o 16:55 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 sie 2005, o 21:28
Posty: 9064
Lokalizacja: Wrocław
mloda14-14 napisał(a):
Fenran napisał(a):
Rozumując w ten sposób nie powinniśmy np. rozmawiać na forum o śmierci, bo nikt z nas nie był jeszcze nigdy martwy ;).

Oskar, wiesz o co mi chodziło prawda? :P
Dobra, może inne przykłady : :]
-ktoś uważa, że seks jest zły, a nigdy tego nie robił.
-ktoś nie lubi szpinaku, a nigdy go nie jadł
-ktoś mówi, że piwo jest niedobre, a nigdy go nie próbował :)

jeśli tym chciałaś pokazać o co Ci chodziło, to chyba zupełnie Ci nie wyszło :D
bo nikt tu nie pyta pana Jędrzeja czy po marihuanie są fajne odloty albo o to, czy lubi ją palić. tutaj rozmawiamy o skutkach jej palenia, a nie o tym, czy jest "dobra/smaczna" ;)

_________________
Chciał(a)byś coś ugotować, ale w kuchni czujesz się nogą? ;) Założyłem dla Ciebie bloga:
http://proste-przepisy.pl/


Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Tytuł:
 Post Napisane: 29 kwi 2009, o 17:18 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwi 2009, o 18:29
Posty: 4
Widzę, że temat pracuje i zmusza do przemyśleń :) To chyba dobrze, skoro to forum dyskusyjne? Pewnie nie uda mi się odnieść do wszystkich wypowiedzi, zatem spróbuje choć w paru słowach zareagować na te, które odbieram jako pytania do mnie.

Cytuj:
...myślę, że powinno się znać to coś, o czym się mówi/pisze.


Jestem tego samego zdania :) Dam pod rozwagę takie pytanie: czy trzeba być chorym na serce, by być kardiologiem? Znam wielu terapeutów o ogromne wiedzy na temat narkotyków, choć nigdy ich nie używali. Sam fakt używania marihuany nie robi z nikogo znawcy tematu. Można wiedzieć wtedy, jak to jest być pod wpływem, ewentualnie: co czuje człowiek juz uzależniony. Pewnie takie „doświadczenie własne” może pomagać terapeucie w zrozumieniu pacjenta – ale na pewno nie może być powodem do uważania się za specjalistę. Nie odważyłbym się podawać za osobę kompetentną w tej dziedzinie na podstawie wyłącznie własnych doświadczeń.

Cytuj:
Dlaczego marihuana właśnie stała się tym bardziej potępianym sposobem na regulacje nastroju i stresu?


Osobiście nie zauważam, by ktoś uznawał marihuanę za najbardziej potępiany sposób regulacji nastroju (co byłoby bezzasadne – bo istnieją sposoby bardziej destrukcyjne). Raczej mam wrażenie odwrotne – że wręcz niewiele się mówi o niebezpieczeństwach używania marihuany. Nie przypominam sobie ogólnopolskiej kampanii profilaktycznej, która by o marihuanę choć zahaczała. Może gdzieś lokalnie wygląda to inaczej – w woj. dolnośląskim gdzie mieszkam jednak też takich kampanii nie było – te co były traktowały głównie o alkoholu i o przemocy. Pewnie i słusznie, ale wiedza na temat marihuany wciąż jest u wielu młodych osób niepełna.

Cytuj:
Czy Pana zdaniem, zażywanie narkotyków, będąc w pełni świadomym ich zagrożeń i nie popadając w uzależnienie, czy mogą one przynosić więcej korzyści dla używającego, niż ryzyka?


Tak, może tak być przez pewien czas, ale to ryzykowna sprawa, taki świadomy eksperyment na samym sobie. Warto docenić siłę mechanizmów uzależnienia. Nikt nie planuje być uzależniony. Znam wiele osób, które ufały, że przed pojawieniem się kłopotów uchroni je inteligencja czy siła woli – jednak uzależniły się. Kłopot w tym, że nie ma jakiegoś cudownego sposobu na używanie narkotyków w taki sposób, by uniknąć problemów. Ktoś, kto przez długi nawet czas używał narkotyków sporadycznie, może płynnie i niezauważalnie dla siebie przejść do kolejnego etapu: nadużywania czy używania szkodliwego i nałogowego. Nie da się przewidzieć np. w jakim czasie to się stanie, bo zbyt wiele czynników ma wpływ na rozwój nałogu (indywidualna konstrukcja psychiczna, przeszłość, stopień dojrzałości, aktualna sytuacja psycho-społeczna, traumatyczne przeżycia itp.). Podobnie z innymi niż uzależnienie problemami – czyli najczęściej kłopotami dotyczącymi psychiki. I one mogą się pojawić niespodziewanie nawet u chronicznych, „doświadczonych” palaczy. Odpowiem zatem tak: jest oczywiście możliwe, że ktoś w danej chwili ma z używania narkotyków więcej pożytku niż szkody. Natomiast sytuacja osoby podejmującej takie ryzyko nie jest stabilna, ale dynamiczna. Tempo tej dynamiki może być różne u różnych osób, gdyż zależy m.in. od wyżej wymienionych czynników. Nieprzewidywalność tego, jak sprawy sie potoczą, to ryzyko jakby wpisane w używanie narkotyków.

Zbiorczo odniosę się do poruszanej przez kilku forumowiczów kwestii legalności/nielegalności. Czy legalność spowodowałaby, że osób mających problemy z powodu używania marihuany by przybyło, czy ubyło? Nie umiem zgadnąć. Znam argumenty pro- i antylegalizacyjne. Obie strony wydają sie mieć swoje racje. Nie zajmuję się tym jednak i nie czuję jakiejś wielkiej potrzeby posiadania własnego zdania na ten temat. Dla mnie jako terapeuty istotny jest pacjent i to, jak mu pomoc. Dlatego temat legalności traktuje jako temat zastępczy. Ale rozumiem, że dla niektórych może być to temat główny :)

[ Dodano: Sro 29 Kwi, 2009 ]
Może jeszcze warto, bym się odniósł do jednej wypowiedzi:
Cytuj:
Hm, dziwi mnie trochę podejście pana Jędrzeja, jakoby po narkotyki sięgało dno społeczne, osoby z problemami i skłonne do myśli depresyjnych itd. [...] Popalają raczej osoby wyżej sytuowane, studenci, osoby wykształcone...

Nie bardzo wiem skąd pomysł, że mam takie podejście? Prawda jest taka, że po narkotyki sięgają ludzie ze wszystkich warstw społecznych, bogaci i biedni, wykształceni i nie, inteligentni i niezbyt, zdrowi i chorzy, mający problemy i ci, którym się wiedzie. Natomiast są pewne przyczyny (tzw. deficyty rozwojowe), dla których niektórzy dość szybko mogą się uzależnić (co pogłębia te deficyty i upośledza rozwój człowieka, zwłaszcza młodego).

_________________
www.zielonemity.pl


Góra 
 Zobacz profil  
 
Mężczyzna
 Tytuł:
 Post Napisane: 2 maja 2009, o 10:50 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2 lut 2006, o 16:32
Posty: 10708
Lokalizacja: Prusy
Czy delegalizacja marihuany nie godzi w przemysł np. farmaceutyczny czy papierniczy? Czy może jednak niewiele jest prawdy w opinii że konopie indyjskie są cennym surowcem dla przemysłu papierniczego i farmaceutycznego?

_________________
Obrazek


Góra 
 Zobacz profil  
 
Mężczyzna
 Tytuł:
 Post Napisane: 3 maja 2009, o 10:30 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 sie 2005, o 21:28
Posty: 9064
Lokalizacja: Wrocław
zgodnie z regulaminem, dyskusja kończy się jutro (chyba, że pan Jędrzej zdecyduje inaczej), więc jeśli ktoś ma jeszcze jakieś pytania czy wątpliwości-zapraszam do udziału.

Malar, a nie uważasz, że to pytanie powinno być skierowane raczej do ekonomistów? ;) Ten temat jest o szkodliwości marihuany :)

_________________
Chciał(a)byś coś ugotować, ale w kuchni czujesz się nogą? ;) Założyłem dla Ciebie bloga:
http://proste-przepisy.pl/


Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Tytuł:
 Post Napisane: 3 maja 2009, o 16:14 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 gru 2004, o 23:38
Posty: 109
Lokalizacja: Warszawa
Z racji swego zawodu ma Pan inklinacje do czynienia uogólnień, ponieważ do Pana trafiają osoby które już mają problemy z używaniem narkotyku, setki tysięcy które kłopotów nie mają umykają Pana uwadze.

Odnosząc się do konkretnych Pana opinii:

- syndrom amotywacyjny jest tylko teorią, w dodatku umiarkowanie silnie umocowaną

- pisze Pan o zespole odstawienia THC. Czy nie straszy Pan odrobinę? Podobnie jak w przypadku syndromu amotywacyjnego, istnienie klinicznie ważnego zespołu odstawienia nie jest udowodnione, chociaż faktycznie nowe badania wskazują, że może istnieć (jednak u użytkowników palących marihuane przez ponad 10 lat, codziennie <sic!>)

- jeśli chodzi o zwiększone ryzyko chorób psychicznych, to oczywiście ma Pan rację, występuje ono, tylko, że ryzyko zwiększa się z ułamka procenta do procenta. Wątpię, żeby było to ryzyko które realnie w życiu musimy rozważać.

- inne zagrożenia jakie Pan wymienia, anhedonia, teoria eskalacji itd. wiązane są ze skrajnym nadużywaniem marihuany, które powinniśmy jednak rozróżnić od używania sporadycznego.

Podsumowując, nie zarzucam Panu, iż pisze Pan nieprawdę, ale, że nie potrafi przedstawić zagrożeń w odpowiedniej proporcji.

Nikt rozsądny nie porównuje zażywania marihuany do picia wody mineralnej (nota bene śmiertelne "przedawkowania" wody się zdarzają), tylko do innych środków psychoaktywnych, np. opioidów, benzodiazepin, alkoholu etc.

Zażywanie środków psychoaktywnych wiąże się z szeregiem zagrożeń, które nie są łatwe do oszacowania ani w pełni przebadane, można jednak uznać za fakt, że marihuana jest relatywnie bardzo niegroźna.


Pozdrawiam

Prezes
Opiekun działu "Uzależnienia"

Pozwole sobie dołączyć kilka linków:

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,666
http://www.psychiatrictimes.com/display ... geNumber=1

"The question of whether a clinically significant marijuana (cannabis) withdrawal syndrome exists remains controversial. In spite of the mounting clinical and preclinical evidence suggesting that such a syndrome exists (Beardsley et al., 1986; Budney et al., 2001; Holson et al., 1989; Huestis et al., 2001), the DSM-IV does not include marijuana withdrawal as a diagnostic category"

http://www.tvn24.pl/12691,1577148,0,1,z ... omosc.html

_________________
Liber Al vel Legis "II.20. Piekno i sila, tryskajacy smiech i przeslodkie rozmarzenie, moc i ogien, przychodza od nas."


Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Tytuł:
 Post Napisane: 3 maja 2009, o 21:25 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwi 2009, o 18:29
Posty: 4
Cytuj:
Czy delegalizacja marihuany nie godzi w przemysł np. farmaceutyczny czy papierniczy? Czy może jednak niewiele jest prawdy w opinii że konopie indyjskie są cennym surowcem dla przemysłu papierniczego i farmaceutycznego?


Jednak temat legalizacji jest mocno poruszany - może to wskazówka dla administratorów, by wziąć ten problem "na tapetę?" Ale tak jak mówiłem wcześniej - nie podejmę się roli eksperta w tej dziedzinie. Dodam tylko parę słów, bo w tych kilku pytaniach panuje pełne zamieszanie. Cennym surowcem dla przemysłu może być konopie siewne, uprawiane w Polsce od wieków. Co do wykorzystania marihuany dla celów farmaceutycznych - to ma to miejsce i dla tych celów uprawa konopi zawierających THC jest legalna (patrz: ustawa o zapobieganiu narkomanii).

Cytuj:
Z racji swego zawodu ma Pan inklinacje do czynienia uogólnień... ponieważ do Pana trafiają osoby które już mają problemy z używaniem narkotyku, setki tysięcy które kłopotów nie mają umykają Pana uwadze.


To prawda, że zajmuje sie tymi, którzy maja kłopoty. Nie widze jednak w tym żadnego uogólnienia. Staram sie mówić i pisać o konkretach. Jeśli gdzieś uogólniłem - to dopiero wskazanie miejsca, w którym to zrobiłem, pomogłoby mi się odnieść do tego zdania.

Cytuj:
- syndrom amotywacyjny jest tylko teorią, w dodatku umiarkowanie silnie umocowaną


To dość popularny pogląd na hyperrealu i podobnych miejscach w sieci. Jednak daleki od prawdy.

Cytuj:
- istnienie klinicznie ważnego zespołu odstawienia nie jest udowodnione...


Myślę, że większość osób zmagających się z odstawieniem marihuany chętnie zapytała by o źródło takich "rewelacji". Nie wiem, jakie jest źródło tej pseudoinformacji - wystarczy jednak odwiedzić poradnię uzależnień i porozmawiać z osoba leczącą się z powodu uzależnienia od marihuany o to, jak wyglądały jej pierwsze dni po podjęciu abstynencji. Polecam też lekturę forum www.zielonyklopot.prv.pl

Cytuj:
- jeśli chodzi o zwiększone ryzyko chorób psychicznych, to oczywiście ma Pan rację, występuje ono, tylko, że ryzyko zwiększa się z ułamka procenta do procenta. Wątpię, żeby było to ryzyko które realnie w życiu musimy rozważać.


Zupełnie nie potwierdza takiego myślenia moja wiedza - proponuje skonsultować ten pogląd z jakimkolwiek psychiatrą klinicznym. Na marginesie: warto wiedzieć, że już samo uzależnienie od marihuany podlega klasyfikacji zaburzeń psychicznych DSM-IV oraz ICD-10.

Cytuj:
- inne zagrożenia jakie Pan wymienia, anhedonia, teoria eskalacji itd. wiązane są ze skrajnym nadużywaniem marihuany, które powinniśmy jednak rozróżnić od używania sporadycznego.


Ryzykowna sprawa z takim rozróżnieniem - część z problemów rzeczywiście występuje u chronicznych palaczy, część jednak może pojawić się bardzo szybko. W skrajnych przypadkach - po jednym paleniu. Co do teorii eskalacji - to nie jestem jej zwolennikiem. Jeśli taki wniosek ktoś wyciągnął z moich wypowiedzi - to widać byłem nieprecyzyjny.

Cytuj:
Podsumowując, nie zarzucam Panu, iż pisze Pan nieprawdę, ale, że nie potrafi przedstawić zagrożeń w odpowiedniej proporcji.


Miło mi, że nie zarzuca mi się kłamstwa :) Nie sądzę, bym przesadzał w przedstawianiu zagrożenia, jakie niesie używanie marihuany.

Cytuj:
Zażywanie środków psychoaktywnych wiąże się z szeregiem zagrożeń, które nie są łatwe do oszacowania ani w pełni przebadane, można jednak uznać za fakt, że marihuana jest relatywnie bardzo niegroźna.


W przypadku marihuany już istnieje wystarczający materiał dowodowy, by uznać jej używanie za ryzykowne. Określenie „relatywnie niegroźna” jest dość niejasnym sformułowaniem. Marihuana to nie heroina, ale jej używanie potrafi jednak mocno skomplikować życiorys, a wiedza jakie niesie jej używanie wg mnie jest wciąż zbyt mało powszechna. Popularne myślenie w stylu "Zioło to nie narkotyk...", Trawka uzależnia tak bardzo...", "Jak ktoś jara z głową, to nic mu nie grozi..." itp. jest właśnie powodem, że ludzie wpadają w problemy i są tym zaskoczeni. Wg mnie jeśli ktoś już chce sięgać po marihuanę - to powinien mieć pełen obraz ryzyka. Nie bez przyczyny powstają na świecie programy profilaktyczne dot. marihuany, takie jak angielski http://www.talktofrank.com/article.aspx?id=3233 amerykański http://health.howstuffworks.com/marijuana.htm czy holenderski http://www.jellinek.nl/zelfhulp/cannabis/

Ponieważ nie będę mógł kontynuować swej obecności na forum w rozpoczynającym się tygodniu - chciałbym podziękować wszystkim za aktywność i za kulturę wypowiedzi :) A administratorom forum - za pomoc i cierpliwość do mnie :D Pozdrawiam ciepło!

_________________
www.zielonemity.pl


Góra 
 Zobacz profil  
 
Mężczyzna
 Tytuł:
 Post Napisane: 3 maja 2009, o 21:44 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 sie 2005, o 21:28
Posty: 9064
Lokalizacja: Wrocław
i ja dziękuję panu Jędrzejowi za udział w dyskusji.
jeśli ktoś chciałby jeszcze coś dodać do tematu-proszę o prywatną wiadomość z prośbą o otworzenie. weźcie tylko pod uwagę, że pan Jędrzej już na to nie odpisze :)

co do tematu legalizacji marihuany-również i taki temat jest w planach, jednak na chwilę obecną nie jestem w stanie podać szczegółów.
zamykam.

_________________
Chciał(a)byś coś ugotować, ale w kuchni czujesz się nogą? ;) Założyłem dla Ciebie bloga:
http://proste-przepisy.pl/


Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Tytuł:
 Post Napisane: 3 maja 2009, o 21:49 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 gru 2004, o 23:38
Posty: 109
Lokalizacja: Warszawa
"Myślę, że większość osób zmagających się z odstawieniem marihuany chętnie zapytała by o źródło takich "rewelacji". Nie wiem, jakie jest źródło tej pseudoinformacji "

To nie są "rewelacje", pod koniec mojej wypowiedzi dostarczyłem cytaty:

"The question of whether a clinically significant marijuana (cannabis) withdrawal syndrome exists remains controversial. In spite of the mounting clinical and preclinical evidence suggesting that such a syndrome exists (Beardsley et al., 1986; Budney et al., 2001; Holson et al., 1989; Huestis et al., 2001), the DSM-IV does not include marijuana withdrawal as a diagnostic category"

i dalej, w tym samym raporcie:

"Subjects in our study were long-term heavy users of marijuana who reported a history of at least 5,000 separate episodes of marijuana use in their lifetime (the equivalent to smoking once per day for 13.7 years), were smoking at least once daily at the time of recruitment and met DSM-IV criteria for marijuana dependence"

z http://www.psychiatrictimes.com/display ... geNumber=1

Jeśli zaś chodzi o syndrom amotywacyjny to moim źródłem jest raport UNODC (United Nations Office On Drugs And Crime).

"A major concern about the psychological effects of chronic heavy cannabis use has been that it impairs adult motivation and adolescent development. The evidence for an "amotivational syndrome" among adults is at best equivocal, consisting largely of case histories and observational reports (e.g. [76, 77]). The small number of controlled field and laboratory studies have not found compelling evidence for such a syndrome [7, 78, 79]. The value of the negative field studies is limited by their small sample sizes and the limited socio-demographic characteristics of their samples, while the evidential value of the laboratory studies is limited by the short periods of drug use, the youth and good health of the volunteers and the minimal demands made on the motivation of volunteers in the laboratory [80]."

B. R. MARTIN
Department of Pharmacology and Toxicology, Virginia Commonwealth University,
Richmond, Virginia, USA

W. HALL
National Drug and Alcohol Research Centre, University of New South Wales,
Sydney, Australia


"Zupełnie nie potwierdza takiego myślenia moja wiedza"

To jest właśnie czynienie uogólnień. Spotyka się Pan z przypadkami patologicznymi, które mogą zaburzać Panu obraz statystyczny. Fakt jest jednak taki, że ilość przypadków schizofrenii w Polsce to ok 0,25-0,5%, co czyni ją rozpowszechnioną chorobą psychiczną, ale trudno nazwać nawet podwojenie tego ryzyka czymś skrajnie wpływającym na niebezpieczeństwo związane z używaniem marihuany.


Próbowałem tylko Panu wykazać, że zagrożenia które Pan przedstawia jako twarde i niezaprzeczalne, nieuniknione konsekwencje zażywania, są nadal badane przez środowiska naukowe; pozostają nadal w sferze dywagacji (mówiąc delikatnie, patrz wyżej!).

"W przypadku marihuany już istnieje wystarczający materiał dowodowy, by uznać jej używanie za ryzykowne"

Ależ ja się zgadzam! Dlatego właśnie napisałem, że jest relatywnie niegroźna, w porównianiu do innych narkotyków. W porównaniu ze świeżymi owocami jest wręcz śmiertelnienie niebezpieczna!

Pozdrawiam

Prezes

Dział 'Uzależnienia"

_________________
Liber Al vel Legis "II.20. Piekno i sila, tryskajacy smiech i przeslodkie rozmarzenie, moc i ogien, przychodza od nas."


Góra 
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 26 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2

Strona główna forum » Technikalia » Archiwum » Technikalia - Archiwum » Zakończone akcje - historia forum » Konfrontacje


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL