Vortal    Czat    Zarejestruj    Zaloguj    Szukajka

Strona główna forum » Zobacz wątek - O szkodliwości marihuany




Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 26 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
Nie wybrano
 Post Napisane: 27 kwi 2009, o 00:19 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwi 2009, o 18:29
Posty: 4
Czy to prawda, że raport WHO wskazuje na nieszkodliwość marihuany? Czy to raczej niewłaściwa interpretacja?

Raport Światowej Organizacji Zdrowia, który dowodził większej szkodliwości legalnych narkotyków (alkoholu i nikotyny) wzbudzał kontrowersje od chwili powstania – jego przeciwnikiem był np. ówczesny szef WHO. Jednak uważna lektura zawartych w raporcie treści wskazuje, że jako argument niskiej szkodliwości marihuany często podawany jest... brak badań mówiących o takiej szkodliwości. Dokument powstał 14 lat temu – od tej pory wiele badań potwierdziło szkodliwość marihuany.

Jednak nawet ów często przez obrońców marihuany cytowany raport WHO zawiera takie zapisy, jak: ''Sugestywne dowody wskazują, że duże dawki THC mogą wywołać ostrą psychozę z przewagą takich objawów, jak splątanie, amnezja, złudzenia, halucynacje, lęki, pobudzenie i hipomania [...] Osoba, która w wieku dojrzewania paliła konopie co najmniej 50 razy, w wieku 18 lat ponosi 2-3 razy większe ryzyko zachorowania na schizofrenię, niż młody człowiek, który nigdy nie palił konopi''. Warto więc wnikliwie i krytycznie przeczytać ów raport oraz uzupełnić wiedzę o współczesne, wiarygodne doniesienia nauki na temat szkodliwości marihuany.


Czy marihuana jest znacznie zdrowsza niż alkohol lub nikotyna?

Zarówno marihuana jak i alkohol czy papierosy mogą powodować różnego rodzaju problemy. Porównywać je pod tym względem, to jak porównywać choroby. Nie podejmę się odpowiedzi na pytania typu: lepiej być chorym psychicznie czy mieć nowotwór? Wg mnie najlepiej być zdrowym :) Dodam tylko, że o ile o szkodliwości alkoholu czy papierosów już jest dość duża świadomość wśród ludzi – to na temat marihuany funkcjonuje wiele nieprawdziwych mitów, np. że nie uzależnia, że jej dym nie jest rakotwórczy itd. To był główny powód stworzenia przeze mnie strony http://www.zielonemity.republika.pl, na której weryfikuję te obiegowe opinie.

W tym jest może właśnie największe niebezpieczeństwo popularności marihuany, że ma opinię „nieszkodliwego zioła” i młodzi ludzie sięgają po nią nie mając często świadomości, co ryzykują. Wskazuje na to np. lektura internetowego forum dla osób odstawiających używanie marihuany http://www.zielonyklopot.prv.pl. Jest tam wiele wypowiedzi zawierających wyznania w stylu: „gdybym wiedział, jak to będzie wyglądało, to nigdy bym nie zapalił pierwszy raz...”. Świadczy to o tym, że pierwsze użycie marihuany nie budzi większego oporu w młodych ludziach z powodu niepełnej lub błędnej wiedzy na temat „trawki”.


Czy to prawda, że marihuana nie powoduje agresji?

Bezpośrednie działanie marihuany jest uspokajające i relaksujące. Wyjątkiem są pojawiające się niekiedy objawy silnego niepokoju, które mogą się zdarzyć szczególnie tym palaczom, którzy mają ukryte tendencje do problemów psychicznych. Jednak zwykle THC ma działanie bardziej wyciszające niż pobudzające.

Zachowania agresywne mogą natomiast wystąpić jako element tzw. zespołu odstawienia. Osoba uzależniona od THC w chwili, kiedy narkotyku zabrakło (lub postanowiła zaprzestać jego używania) może się liczyć z silnymi wahaniami nastroju, drażliwością, nerwowością, napadami złości. Często wtedy może pojawiać się agresja (głównie słowna) wynikająca z huśtawki emocjonalnej.


Czy ktoś palący marihuanę „z głową”, nie uzależni się od niej?

Wg mnie nie ma bezpiecznego sposobu używania marihuany. Każde palenie zbliża do uzależnienia, które jest zresztą tylko jednym (choć rzeczywiście ważnym i trudnym w leczeniu) problemem, jaki może się pojawić w życiu palacza. Inne to m. in. zmiany osobowościowe, życie w zakłamaniu, oddalenie się od rodziny, kłopoty w relacji z chłopakiem/dziewczyną, trudności w uczeniu się, kłopoty z pamięcią i koncentracją, brak motywacji do działania, porzucenie zainteresowań, problemy z prawem, spadek ambicji w osiąganiu życiowych celów, syndrom amotywacyjny, problemy ze zdrowiem (zwłaszcza psychicznym), utrata umiejętności cieszenia się z życia na trzeźwo. Niektóre z tych komplikacji mogą pojawić się na długo przed rozwinięciem się uzależnienia. Podczas swojej pracy spotykałem nawet osoby, które wymagały leczenia psychiatrycznego po jednorazowym użyciu marihuany.

Psychiatrzy uważają THC za tzw. czynnik spustowy kilku chorób: manii samobójczej, depresji czy schizofrenii. Oznacza to, że ktoś może mieć ukryte tendencje do problemów psychiatrycznych, które nigdy by się mogły nie ujawnić, a marihuana jakby je wydobywa na wierzch. Takie powikłania będzie miał wprawdzie tylko pewien odsetek palaczy, jednak problem w tym, ze nie da się przewidzieć kto ma tego typu predyspozycje, a kto nie. Dlatego jeśli decydujesz się na palenie – powinieneś się liczyć i z takim ryzykiem.


Czy faktycznie marihuana nie uzależnia fizycznie? A jeśli tak - czy uzależnienie psychiczne jest mniej groźne?

Rzeczywiście większość terapeutów jest zgodnych co do tego, ze marihuana nie powoduje (lub w bardzo niewielkim stopniu) uzależnienia fizycznego. Choć tak na marginesie odchodzi się juź od takiego podziału, bo wprowadza on pewne zamieszanie. Może się mianowicie wydawać, że środki nie powodujące zależności fizjologicznej nie uzależniają lub uzależniają jakoś mniej. Jednak to właśnie uzależniona psychika jest powodem, dla którego terapia uzależnień jest długotrwała. Gdyby było inaczej – wystarczyłby tzw. detoks czyli odtrucie organizmu, a problem uzależnienia zniknąłby bezpowrotnie. Jednak wiemy że tak nie jest – odtrucie to zaledwie początek leczenia. Statystyki wskazują, że leczenie to jest trudne: na 10 osób kończących terapię tylko 3 nigdy nie wracają do nałogu.

Marihuana uzależnia psychikę i bardzo wiele osób próbujących zrezygnować z jej używania trafia na terapię do poradni czy ośrodków terapeutycznych. Dzieje się tak zwykle wtedy, gdy palenie ma dla kogoś coraz mniej plusów, a zaczyna przybywać minusów używania. Gdy mimo podjęcia decyzji o odstawieniu człowiek nadal sięga po coś, co powoduje u niego problemy – wtedy dociera do niego, że jest bezsilny wobec nałogu i że bez pomocy specjalistycznej nie uda mu się go pokonać. Dodam jeszcze, że wg badań marihuana uzależnia psychikę około 30 razy szybciej niż alkohol. Inne doniesienia wskazują, że spośród osób palących regularnie (co najmniej raz w tygodniu) marihuanę po pół roku 50% się uzależnia. Z doświadczenia jednak wiem, że są osoby, które uzależniają się po krótszym czasie używania. Tempo uzależniania się zależy od wielu czynników, w tym od indywidualnych predyspozycji danego człowieka.


Czemu marihuana jest nielegalna, skoro alkohol jest legalny?

To pytanie raczej do polityków, prawników czy... ekonomistów. Ale przy okazji tego pytania zwrócę może uwagę, że marihuana szkodzi i uzależnia niezależnie od tego, czy jest legalna czy nie. Podobnie jak legalność alkoholu nie powoduje, że jest on bezpieczny pod tym względem.


__________________________________

Jędrzej Maciuk – absolwent szkoły socjoterapii, profilaktyki i promocji Zdrowia (Wrocławska Pracownia Psychoedukacji i Terapii "PLUS" Polskiego Towarzystwa Psychologicznego). Od roku 2001 działa jako street worker wśród osób uzależnionych od narkotyków. Od 2004 r. prowadzi - przy wsparciu wydziału zdrowia gminy Wrocław - internetową poradnię dot. używania marihuany (http://www.zielonemity.republika.pl). Od 2005 r. pracuje w punkcie konsultacyjnym dla osób używających środków psychoaktywnych. Od 2006 r. pracuje w poradni dla młodzieży eksperymentującej z narkotykami oraz realizuje programy profilaktyczno-edukacyjne dla szkół. W roku 2007 ukończył szkolenie z zakresu podwójnej diagnozy. W roku 2008 ukończył szkolenie z zakresu terapii uzależnień, rekomendowane przez Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii, zatwierdzone i certyfikowane przez Ministra Zdrowia. Od 2009 roku prowadzi terapię indywidualną i grupową w poradni dla osób używających środków psychoaktywnych.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Kobieta
 Tytuł:
 Post Napisane: 27 kwi 2009, o 15:57 
-#Administrator
-#Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 maja 2006, o 17:49
Posty: 13023
Palił Pan kiedyś marihuanę? (Albo tego nie ma, albo nie mogę doczytać)

_________________
Obrazek


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
 Post Napisane: 27 kwi 2009, o 18:29 
 
Cytuj:
Może się mianowicie wydawać, że środki nie powodujące zależności fizjologicznej nie uzależniają lub uzależniają jakoś mniej. Jednak to właśnie uzależniona psychika jest powodem, dla którego terapia uzależnień jest długotrwała. Gdyby było inaczej – wystarczyłby tzw. detoks czyli odtrucie organizmu, a problem uzależnienia zniknąłby bezpowrotnie. Jednak wiemy że tak nie jest – odtrucie to zaledwie początek leczenia.

Szczerze mówiąc nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, ale to jest zupełnie... logiczne. Wręcz genialne w swej prostocie. Odczucia do tej pory rzeczywiście miałam takie, że skoro coś nie uzależnia fizycznie, to nie może być jakoś wybitnie szkodliwe dla organizmu, a o tej powyższej oczywistości zapomniałam, jestem zszokowana. ;-)

Mnie natomiast interesuje, czy (skoro Pan tak fajnie orientuje się w rożnych badaniach) zna Pan jakieś statystyki na temat ludzi, którzy spróbowali raz i więcej nie. Tzn. jaki procent tych, którzy spróbowali, w końcu do tego wraca, a jakiemu wystarcza jednorazowe zaspokojenie ciekawości. Zawsze mnie to zastanawiało.


Góra 
  
 
Nie wybrano
 Tytuł:
 Post Napisane: 27 kwi 2009, o 19:04 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lis 2006, o 17:47
Posty: 13
Lokalizacja: pierdziszewo dolne
Ja tam uważam, że marihuana to używka jak każda, w dzisiejszych czasach wszystko szkodzi, jedno w większym drugie w mniejszym stopniu. Moim zdaniem Maria jest nawet lepsza od alkoholu, bo nie wzbudza agresji, np. nigdy nie widziałem żeby ktoś bił się po upaleniu, co po alkoholu jest dosyć częste. Dla mnie paranoja jest to, że za posiadanie Marihuany możesz pójść nawet na 3 lata do pierdla!! Dlatego m. in. jestem za legalizacja Maryśki, a doznania ciekawe ;)

_________________
Arsenal The Pride of North London


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
 Post Napisane: 27 kwi 2009, o 19:29 
 
Szkodliwość marihuany polega miedzy innymi na tym co Pan napisał, na niewiedzy o konsekwencjach. Jest jeszcze inny powód. Znacznie więcej jest młodzieży uzależnioniej od marihuany niż od alkoholu, a to dlatego, że pijąc alkohol dzień w dzień narażają się na przyłapanie przez rodziców (woń alkoholu, zachowanie). Natomiast paląc zioło jest praktycznie tylko jedna rzecz do wykrycia-oczy (ale i na to jest sposób-kropelki np.Visine), więc nawet jeśli rodzic zauważy jakieś dziwne zachowanie dziecka, to i tak nie dopuści do siebie myśli, że mój syn/córka może brać narkotyki? Młodzież wie, że możliwość wpadki jest niewielka i korzysta. Wiem z obserwacji, że tak jest, przynajmniej w moim mieście.


Góra 
  
 
Mężczyzna
 Tytuł:
 Post Napisane: 27 kwi 2009, o 19:38 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 sie 2005, o 21:28
Posty: 9064
Lokalizacja: Wrocław
panie Jędrzeju, jak długo ślady marihuany utrzymują się w organiźmie? jakie badania mogą pozwolić stwierdzić fakt palenia marihuany?

_________________
Chciał(a)byś coś ugotować, ale w kuchni czujesz się nogą? ;) Założyłem dla Ciebie bloga:
http://proste-przepisy.pl/


Góra 
 Zobacz profil  
 
Kobieta
 Tytuł:
 Post Napisane: 27 kwi 2009, o 19:41 
-#Administrator
-#Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 maja 2006, o 17:49
Posty: 13023
endriu napisał(a):
jakie badania mogą pozwolić stwierdzić fakt palenia marihuany?

Czy zwykłe badania moczu i krwi pozwalają coś wykryć?

_________________
Obrazek


Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Tytuł:
 Post Napisane: 27 kwi 2009, o 19:43 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 mar 2008, o 22:50
Posty: 783
Lokalizacja: Lustria
mloda14-14, pisałem ostatnio coś własnie o takich badaniach. i nawet dałaś to do zamkniętego tematu ;]

_________________
...Miłość i nienawiść to dzieci niewoli
Wydane na świat dla lepszej kontroli...

SLACK'em ALL!!!


Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Tytuł:
 Post Napisane: 27 kwi 2009, o 22:17 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 wrz 2004, o 23:32
Posty: 1004
Witam i od razu przystępuje do polemiki z Pańską wypowiedzią.

Na początek parę słów o sobie: Jako dziennikarz od ośmiu miesięcy pracuje nad serią artykułów dotyczących marihuany w społeczeństwie - nie tylko wśród młodzieży, ale także wśród dorosłych po studiach. Dotarłem do licznych opracowań literackich i prasowych dotyczących narkotyku, mam także styczność z ludźmi z różnych środowisk, zażywających marihuanę, oraz koresponduje z pracownikami ośrodków terapii uzależnień. Spedziłem miesiąc w Holandii, gdzie sporo czasu spędziłem na badaniu wpływu legalizacji narkotyków na społeczeństwo.

A teraz już ad meritum.

Po pierwsze - zgadzam się z Panem. Marihuana JEST szkodliwa. Palenie sprzyja rozwojowi chorób płuc. Jest udowodnione, że długotrwałe zażywanie marihuany i haszyszu wpływa negatywnie na pamięć i zdolność uczenia się. Na temat uzależnienia psychicznego również nie można dyskutować - THC prowadzi do takiego uzależnienia, jest to fakt niezaprzeczalny, widać to w licznych klinikach dotyczących uzależnień. Krótko mówiąc - ma Pan rację.

Nie byłbym jednak sobą, gdybym nie dolał oliwy do ognia.

MARIHUANA JEST SZKODLIWA.

I CO Z TEGO?

Czy istnieje substancja, którą zażywamy dla rozrywki, a która nie powoduje negatywnego oddźwięku na zdrowiu? Ciężko mi jest taką wymienić. Uszkodzenia organizmu powodują zarówno alkohol i papierosy, jak i słodycze, kawa czy Coca-Cola. Wszystkie substancje, które możemy zażyć, mogą doprowadzić nas do śmierci. Przykładem są farmaceutyki - w przypadku większości leków jedyną różnicą między lekarstwem a trucizną jest dawka.

Marihuana powoduje uzależnienie psychiczne. To fakt. Ale ja jestem skłonny pójść jeszcze dalej - każda rozrywka powoduje uzależnienie psychiczne. Zapewne jest Pan świadom, że można uzależnić się od gier komputerowych (W stopniu szkodliwym dla zdrowia), jak i, przykładowo, od seksu. Internet pełen jest materiałów prasowych, które w dramatyczny sposób opisują poszczególne przypadki takich uzależnień, zdawałoby się, mało prawdopodobnych.

Argumentem przeciwko legalizacji powinno być zatem, że marihuana jest BARDZIEJ szkodliwa niż inne, legalne substancje. W końcu osoby dorosłe i świadome powinny mieć wybór, czym chcą się truć. Stąd moje pierwsze pytanie do Pana, które brzmi:

Czy pana zdaniem legalna marihuana doprowadziłaby do liczniejszych problemów społecznych, niż powoduje legalny alkohol i papierosy?

Po zadaniu pytania idę dalej.

Uważam część z tez, które postawił Pan w swojej wypowiedzi, za niesprawiedliwe. Napisał Pan między innymi, że "każde kolejne palenie prowadzi do uzależnienia", z którym nie mogę się zgodzić.

Jeden z użytkowników forum, którego nicka nie skojarzę teraz, napisał bardzo mądre zdanie - "gdyby codzienne picie oznaczało uzależnienie, każdy francuz byłby alkoholikiem". Czy hiszpan, którego zwyczajem jest picie słodkiego wina do obiadu, czy francuz, pijący na trawienie, jest nieuchronnie skazany na uzależnienie? Powołując się na Pańską powyższą wypowiedź - jest.

Moje pytanie brzmi:

Czy Pana zdaniem społeczeństwo dzieli się na "zdrowych niepalących" z jednej strony i "osoby nieuchronnie dążące do uzależnienia" z drugiej? Czy nie istnieje złoty środek "ludzi, którzy zażywają dla relaksu, rozrywki i towarzystwa"

nadmieniam, że chodzi mi o ludzi, którzy potrafią się równie dobrze bawić zarówno z marihuaną, jak i bez niej, którzy mimo palenia nie mają trudności z kontaktami społecznymi, utrzymaniem stabilnej pracy, domu i rodziny.

Moim zdaniem na Pańską wypowiedź mocno wpływa Pańska praca. Siłą rzeczy spotyka się Pan z ludźmi, którym palenie sprawia problem. Wiele (moim zdaniem - bardzo wiele) osób zażywających ten narkotyk nie ma w związku z nim żadnych problemów - normalnie uczęszczają w zajęciach szkolnych, prowadzą normalną pracę, mają rodzinę, na którą zarabiają, i dom, który utrzymują. Czy oni też są skazani na uzależnienie?

Wiem, że jest tego dużo, ale jeszcze nie skończyłem.

Zarówno w tych postach, jak i na swojej stronie internetowej, zdaje się Pan nie uznawać pojęcia "środka".

Odpowiedział Pan na pytanie - "lepiej pić czy palić" słowami: "lepiej być zdrowym".

Czy wypicie kieliszka wina do obiadu uczyni mnie automatycznie chorym?
Czy zapalenie marihuany po kolacji sprawi, że stanę się mniej normalny na codzień?

Innymi słowy: czy jedyne dwa stany psychiczne, które Pan uznaje, to "zdrowy i trzeźwy" oraz "uzależniony"?
Niestety, zbyt wiele w Pańskich wypowiedziach idzie w tym kierunku.

CZY MARIHUANA NIE NIESIE ŻADNEJ WARTOŚCI?
CZY NIE MA WPŁYWU NA WARTOŚĆ ARTYSTYCZNĄ?

Każdy z nas czyta książki, ogląda filmy, słucha muzyki. Czy jesteśmy w stanie jednoznacznie określić, które z nich powstały na trzeźwo, a które pod wpływem upojenia alkoholowego, marihuany bądź innych środków? Pisarze uważają, że marihuana rozwija wyobraźnie i otwiera bramy, które w stanie trzeźwości pozostają zamknięte. Innymi słowy - zdaniem wielu artystów, ich zdolności i talenty zostają pod wpływem marihuany rozbudowane. Faktem jest, że bardzo wiele dzieł powstało pod wpływem substancji psychoaktywnych. Odniósł się Pan do tej tezy negatywnie na swojej stronie internetowej.

Tymczasem podam parę przykładów. Udowodniono naukowo, że Aleksander Fredo palił marihuanę. Słynna nowela "Doktor Jekyll i Pan Hyde" Stevensona powstała podczas sześciodniowej "sesji" zażywania haszyszu. Palił też Ernest Hemingway oraz Aldous Huxley. Ten ostatni jest nawet autorem pojęcia "psychodelik". Paulo Coelho przyznał, że marihuaną leczył swoje uzależnienie od haszyszu (teraz jest zwolennikiem legalizacji), a Carlos Castaneda wiele ze swoich dzieł oparł na doznaniach indian po zażyciu meskalu i ayahuasci. Pod wpływem narkotyku tworzył np. Witkacy. Natknąłem się na ślad informacji, jakoby palącym konopie był Adam Mickiewicz - póki co jednak nie trafiłem na żadne potwierdzenie tej tezy.

Oczywiście można uznać, że to jedynie garstka artystów - świadomie pominąłem jednak muzyków i filmowców, wśród których z łatwością byłoby znaleźć więcej przykładów. Czy więc zatem marihuana jest jedynie szkodliwa? Czy w rzeczywistości nie niesie ze sobą żadnych pozytywnych wartości? Chciałbym usłyszeć Pańską opinię na ten temat. Proszę nie odsyłać mnie do swojej opinii na stronie internetowej, z którą nie jestem w stanie się zgodzić.

Póki co zostanę przy tych pytaniach. Mam nadzieję, że polemika się rozwinie i będziemy mieli okazje skonfrontować swoje poglądy i doświadczenia.

Na koniec jeszcze dwie uwagi.

Na swojej stronie internetowej napisał Pan "Wiele osób pali tylko marihuanę i nie sięga po inne narkotyki. Jednak może być taką furtką".

Proszę Pana. Ta teza jest głęboko niesprawiedliwa. Ostatnio w szkole w Niemczech miała miejsce głośna masakra uczniów spowodowana przez innego ucznia. Czy w związku z tym mogę ukuć tezę, że "chodzenie do szkoły jest furtką do masakrowania równieśników"?

Skoro sam Pan napisał, że wiele osób pali tylko marihuanę i nie czuje potrzeby sięgania po inne narkotyki, dlaczego neguje Pan wartość ich wyboru, przedstawiając teze o rzekomej bramie ku cięższym narkotykom. Tymczasem wydaje mi się, że skłonność sięgania po inne nielegalne środki zależna jest od bardzo wielu różnych czynników - towarzystwa, podatności psychicznej, itp. wśród których palenie marihuany ma znacznie mniejszy wpływ.

Parafrazując Pańską wypowiedź: "wiele osób pije tylko piwo i nie sięga po inne alkohole. Jednak może być to furtką do picia denaturatu".
Czy uważa Pan taką tezę za uczciwą wobec pijących?

Moja druga uwaga jest następująca: napisał Pan w artykule następujące zdanie: "Podczas swojej pracy spotykałem nawet osoby, które wymagały leczenia psychiatrycznego po jednorazowym użyciu marihuany."

Proszę Pana. To zdanie każe wysoko zawiesić niewiarę. Wydaję mi się że dopuścił się Pan manipulacji w celu zaszokowania czytelników.

Czy leczenie psychiatryczne tych osób było bezpośrednio związane z jednorazowym zażyciem marihuany? To znaczy, że Pańskim zdaniem, przed zapalaniem te osoby były całkowicie zdrowe psychicznie, a zażycie spowodowało u nich zaburzenia tak głębokie, że wymagało poważnego leczenia? Czy też raczej - co wydaje mi się znacznie bardziej prawdopodobne - te osoby, o których Pan mówi, już znacznie wcześniej znajdowały się w bardzo ciężkiej kondycji psychicznej, a zażycie marihuany było jedynie aktywizatorem? Jeśli tak, nieuczciwym jest zrzucanie leczenia psychiatrycznego jedynie na konto THC.

Pozostaje z poważaniem i z niecierpliwością czekam na odpowiedzi.

[ Dodano: Wto 28 Kwi, 2009 ]
Przeczytałem jeszcze raz i wkradł mi się babolek. Paolo Coelho leczył marihuaną uzależnienie, ale nie od haszyszu (mój błąd oczywiście, to tak, jakby leczyć uzależnienie od Pepsi Coca-Colą), ale od kokainy.

_________________
Kobieta wymaga wszystkiego od jednego mężczyzny. Mężczyzna wymaga jednego od wszystkich kobiet.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Post Napisane: 28 kwi 2009, o 09:27 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 kwi 2009, o 18:29
Posty: 4
Postaram się choć lapidarnie kolejno na nie odpowiadać w miarę moich możliwości czasowych.

Cytuj:
Palił Pan kiedyś marihuanę?

A czemu to dla Ciebie ważne? To dość osobiste pytanie i wg mnie nijak się ma do tematu wątku.

Cytuj:
Jaki procent tych, którzy spróbowali, w końcu do tego wraca, a jakiemu wystarcza jednorazowe zaspokojenie ciekawości.

Nie znam badań statystycznych na ten temat - nie sądzę, by ktoś takie robił. Natomiast z rozmów z młodymi ludźmi wiem, że istotnie część osób po jednym czy kilku użyciach stwierdza, że to nie dla nich. Dużo częściej jednak stan po marihuanie się podoba, a to oznacza zwykle powtarzanie doświadczenia.

Cytuj:
Ja tam uważam, że marihuana to używka jak każda, w dzisiejszych czasach wszystko szkodzi, jedno w większym drugie w mniejszym stopniu.

Właśnie o to chodzi, że różne ryzyko się podejmuje sięgając po różne używki. Dlatego wg mnie warto znać ryzyko, jakie niesie palenie marihuany.

Cytuj:
Znacznie więcej jest młodzieży uzależnioniej od marihuany niż od alkoholu...

Nie spotkałem statystyk na ten temat, ale jest to w moim odczuciu możliwe. Wśród młodych osób jest duże przyzwolenie na palenie marihuany, a jej potencjał uzależniający jest wysoki.

Cytuj:
Jak długo ślady marihuany utrzymują się w organiźmie? jakie badania mogą pozwolić stwierdzić fakt palenia marihuany?

Ślady pozostają b. długo - analiza wycinka tkanki tłuszczowej pozwala stwierdzić, ze ktoś palił... 17 lat temu (!). Jednak jest to badanie będące elementem sekcji zwłok. Najpopularniejszy test moczu kupowany w aptece może wykryć, czy ktoś palił w ciągu ostatnich 2 tyg. Badania krwi maja różną czułość, ale nie spotkałem danych o tym, by wykrywały użycie marihuany po 3 miesiącach. Coraz bardziej popularna (choć nadal droga) to analiza składu włosa pozwala na stwierdzenie używania marihuany do 12 m-cy (bada sie tak czasem sportowców, a coraz częściej badania takie robią korporacje wśród swoich pracowników).

Cytuj:
Czy pana zdaniem legalna marihuana doprowadziłaby do liczniejszych problemów społecznych, niż powoduje legalny alkohol i papierosy?

Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie - brak mi wiedzy socjologicznej, by mieć jakieś zdanie w tej materii. Mogę tylko dodać, że nie podoba mi się fakt, że jedne narkotyki są legalne, a inne nie.

Cytuj:
Czy Pana zdaniem społeczeństwo dzieli się na "zdrowych niepalących" z jednej strony i "osoby nieuchronnie dążące do uzależnienia" z drugiej? Czy nie istnieje złoty środek "ludzi, którzy zażywają dla relaksu, rozrywki i towarzystwa"

Staram się nie dzielić ludzi wg żadnych kryteriów - bliższe mi jest indywidualne traktowanie każdego człowieka. Dopowiem tylko, ze granica między używaniem towarzyskim, a nadużywaniem jest cienka - dlatego wiedza na temat mechanizmów powstawania nałogu może sprawić, że w porę zapali się w głowie alarmowa lampka.


Cytuj:
Czy jedyne dwa stany psychiczne, które Pan uznaje, to "zdrowy i trzeźwy" oraz "uzależniony"?

Bliskie mi jest myślenie takie, że każdy ma zachowania nałogowe (bardziej lub mniej destrukcyjne dla życia) - ale to temat rzeka i wykracza poza wątek. Dlatego odpowiem tak: miedzy stanami, które wymieniłeś jest wiele innych. Nikt sie nie staje uzależniony jednego dnia. Ale są decyzje, które do nałogu zbliżają - do jednej z ważniejszych zaliczył bym inicjację narkotykową. Jednak samo sięganie po narkotyk to często objaw głębszych problemów człowieka. Jeśli tak jest i narkotyk staje sie "lekiem" na jakieś kłopoty - to do choroby zwanej uzależnieniem dochodzi się szybko.


Cytuj:
CZY MARIHUANA NIE NIESIE ŻADNEJ WARTOŚCI? CZY NIE MA WPŁYWU NA WARTOŚĆ ARTYSTYCZNĄ?

Używanie narkotyków niesie konkretne korzyści - gdyby tak nie było, to kto by je brał? Wielu artystów tworzyło pod wpływem używek, nie tylko marihuany, ale też alkoholu, heroiny itd. Używki były pewnie czasem ważnym elementem ich życia - inna sprawa, czy byli ludźmi szczęśliwymi. Nie mi to oceniać. Moje zdanie jest takie, ze jeśli człowiek ma talent, to osiąga sukces - narkotyki same w sobie nie są receptą na tworzenie wartościowych dzieł. Dużo częściej są przyczyną problemów.

Cytuj:
Skoro sam Pan napisał, że wiele osób pali tylko marihuanę i nie czuje potrzeby sięgania po inne narkotyki, dlaczego neguje Pan wartość ich wyboru, przedstawiając teze o rzekomej bramie ku cięższym narkotykom?

To, że część osób po marihuanie sięga po kolejne narkotyki jest faktem, a nie tezą. Wśród wielu heroinistów, z którymi rozmawiałem, niemal każdy wskazywał na marihuanę jako pierwszy swój narkotyk. Nie bronie "tezy bramy" jako jakiegoś nieuniknionego ciągu wydarzeń. Ale warto wg mnie zdawać sobie sprawę, że to częsta droga: papierosy -> alkohol -> marihuana -> inne narkotyki. Dlaczego tak jest? Dlatego, że jeśli chemiczna zmiana nastroju staje sie dla kogoś nałogową ucieczką, to po przyzwyczajeniu sie organizmu problem złego samopoczucia pojawia sie znowu. Jednym z mechanizmów nałogu jest tzw. mechanizm chemicznej regulacji uczuć - podstawa rozwoju każdego uzależnienia.

Cytuj:
Napisał Pan w artykule następujące zdanie: "Podczas swojej pracy spotykałem nawet osoby, które wymagały leczenia psychiatrycznego po jednorazowym użyciu marihuany.[..] Czy leczenie psychiatryczne tych osób było bezpośrednio związane z jednorazowym zażyciem marihuany?

Wg psychiatrów marihuana sama w sobie powoduje zwykle problemy przemijające. Czyli problemy z pamięcią, koncentracją, emocjami, amotywacją, bezsennością itd. po jakimś czasie mijają, gdy ktoś przestaje używać marihuany. Jednak u osób podatnych na problemy psychiatryczne nawet jednorazowe użycie narkotyku może się skończyć indukcją choroby, której wcześniej nie było. Inna sprawa to fakt, że wiele osób z kłopotami psychicznymi sięga po narkotyki, szukając w nich ulgi w swoich stanach. Sumując: wśród osób używających narkotyków i mających problemy psychiatryczne są takie, które miały te problemy wcześniej oraz są takie, u których choroba pojawiła się dopiero po użyciu marihuany czy amfetaminy (która jest silniejszym niż THC czynnikiem spustowym takich schorzeń).

_________________
www.zielonemity.pl


Ostatnio edytowano 28 kwi 2009, o 09:48 przez Jędrzej Maciuk, łącznie edytowano 1 raz

Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Tytuł:
 Post Napisane: 28 kwi 2009, o 16:43 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 mar 2008, o 22:50
Posty: 783
Lokalizacja: Lustria
Jędrzej Maciuk napisał(a):
A czemu to dla Ciebie ważne? To dość osobiste pytanie i wg mnie nijak się ma do tematu wątku.
Bardzo się ma. To tak jakby osoba ślepa mówiła o kolorach.

Jędrzej Maciuk napisał(a):
analiza wycinka tkanki tłuszczowej pozwala stwierdzić, ze ktoś palił... 17 lat temu (!)
Ta, tyle się osadza tylko że w lipidach, tylko nie pamiętam czy w rdzeniu kręgowym czy w przysadce muzgowej. Ale takie badania są raczej rzadko robione :wink:

_________________
...Miłość i nienawiść to dzieci niewoli
Wydane na świat dla lepszej kontroli...

SLACK'em ALL!!!


Góra 
 Zobacz profil  
 
Mężczyzna
 Tytuł:
 Post Napisane: 28 kwi 2009, o 16:45 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 sie 2005, o 21:28
Posty: 9064
Lokalizacja: Wrocław
Pijak napisał(a):
Jędrzej Maciuk napisał(a):
analiza wycinka tkanki tłuszczowej pozwala stwierdzić, ze ktoś palił... 17 lat temu (!)
Ta, tyle się osadza tylko że w lipidach, tylko nie pamiętam czy w rdzeniu kręgowym czy w przysadce muzgowej. Ale takie badania są raczej rzadko robione :wink:

nie wiem, czy doczytałeś-pan Jędrzej napisał, że to badanie jest elementem sekcji zwłok :P

_________________
Chciał(a)byś coś ugotować, ale w kuchni czujesz się nogą? ;) Założyłem dla Ciebie bloga:
http://proste-przepisy.pl/


Góra 
 Zobacz profil  
 
Kobieta
 Tytuł:
 Post Napisane: 28 kwi 2009, o 16:48 
-#Administrator
-#Administrator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 maja 2006, o 17:49
Posty: 13023
Jędrzej Maciuk napisał(a):

mloda14-14 napisał(a):
Palił Pan kiedyś marihuanę?

A czemu to dla Ciebie ważne? To dość osobiste pytanie i wg mnie nijak się ma do tematu wątku.

Jest to dla mnie ważne, ponieważ większość osób, które nigdy nie paliły marihuany, od razu jest do niej negatywnie nastawiona. Dlatego pytam - bo jeśli Pan palił i teraz uważa, że to złe itd., to ok. A jeśli nie - myślę, że powinno się znać to coś, o czym się mówi/pisze.

_________________
Obrazek


Ostatnio edytowano 28 kwi 2009, o 16:51 przez mloda14-14, łącznie edytowano 1 raz

Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Tytuł:
 Post Napisane: 28 kwi 2009, o 17:24 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 mar 2008, o 22:50
Posty: 783
Lokalizacja: Lustria
endriu napisał(a):
nie wiem, czy doczytałeś-pan Jędrzej napisał, że to badanie jest elementem sekcji zwłok :P
a gdzie ja napisałem ze to na żywych się robi? :mrgreen: ja tylko ujednoznaczniłem :razz:

_________________
...Miłość i nienawiść to dzieci niewoli
Wydane na świat dla lepszej kontroli...

SLACK'em ALL!!!


Góra 
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
 Post Napisane: 28 kwi 2009, o 21:28 
 
Hm, dziwi mnie troche podejście pana Jędrzeja, jakoby po narkotyki sięgało dno społeczne, osoby z problemami i skłonne do myśli depresyjnych itd. Mi takie osoby kojarzą się raczej z alkoholem, niż z narkotykami, bo wino jest tańsze od trawki. Jeśli ktoś ma poważne potrzeby to raczej będzie chciał załatwić sobie odlot jak najczęściej, tanie wino czy wódka domowej roboty wydaje mi się być bardziej powszechna, a wcale nie mniej groźna.

Popalają raczej osoby wyżej sytuowane, studenci, osoby wykształcone, które doskonale wiedzą jaka jest różnica między winem do obiadu a żulerką pod sklepem z piwem.

Pisze pan, "Dlatego wg mnie warto znać ryzyko, jakie niesie palenie marihuany." Myslę, że jeżdżenie samochodem, uprawianie sportu, palenie papierosów niesie nawet większe zagrożenia. O wypadek samochodowy jest łatwo, o kontuzję tym bardziej, a rak płuc jest właściwie gratis. I to znaczy że każda osoba wsiadając za kółko ma sobie przypominać czym to grozi? Chyba nie, bo wpadniemy w paranoję.

Dostęp do trawki jest taki sam jak do alkoholu. Przynajmniej w dwóch miastach w których mieszkałam jeśli tylko ktoś chciał, w ciągu godziny miał. I narkomanów nie widuję na ulicach. Czemu nie chce pan przyjąć, że jednak ludzie myślą i potrafią się kontrolować? Ja uważam, że legalizacja marihuany w niewielki sposób podniosłaby słupki odurzania się tym narkotykiem, bo kto chciał to spróbował i kto chce, ten bierze. A jeśli ktoś jest na tyle głupi, że nie wie że blant codziennie przed szkołą nie wpływa dobrze na organizm, to chyba żadne działania prewencyjne temu nie zapobiegną i jak nie będzie miał towaru to napije się denaturatu albo czegokolwiek innego.

"Wśród młodych osób jest duże przyzwolenie na palenie marihuany"

Owszem, ale jaki jest cel brana narkotyków a jaki picia alkoholu? Przypadki sięgania po trawkę by uśmierzyć ból duszy czy ciała to w moim mniemaniu sporadyczne jednostki, narkotyki służą raczej dobrej zabawie, ale alkohol i tak wiedzie prym. Czemu tzw "dopalacze" się nie przyjmują na polskim rynku? Bo są za drogie, lepiej rozpić pół litra na dwóch.

Jędrzej Maciuk napisał(a):
Dopowiem tylko, ze granica między używaniem towarzyskim, a nadużywaniem jest cienka


cienka? moim zdaniem dosć wyraźna, indywidualna ale każdy jest w stanie wyznaczyć swoją własną. poza tym zawsze może zareagować otoczenie, i mam nadzieję że nie otacza mnie taka patologia, że znajomi by komuś nie zasugerowali ograniczenia tego typu rozrywek

Jędrzej Maciuk napisał(a):
Moje zdanie jest takie, ze jeśli człowiek ma talent, to osiąga sukces - narkotyki same w sobie nie są receptą na tworzenie wartościowych dzieł.


Bardzo żałuję, że nie potrafię udowodnić ile z książek które pan czytał i piosenek, które pan słuchał zostały stworzone "pod wpływem". Szkoda by było, gdyby nigdy nie powstały, nie? ;)

Jędrzej Maciuk napisał(a):
Wśród wielu heroinistów, z którymi rozmawiałem, niemal każdy wskazywał na marihuanę jako pierwszy swój narkotyk.


Wśród wielu alkoholików, którzy żyją na naszej planecie, niemal każdy wskazałby na piwo jako swój pierwszy trunek. Co pan powie na zakaz sprzedaży piwa? :)

Serdecznie pozdrawiam :) I nie sądze, ażeby wiedza socjologiczna była konieczna do wyrażenia własnej opinii, jak również przyznanie się do palenia zielonego ujmą na honorze ;)


Góra 
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 26 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strona główna forum » Technikalia » Archiwum » Technikalia - Archiwum » Zakończone akcje - historia forum » Konfrontacje


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
cron
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL