Vortal    Czat    Zarejestruj    Zaloguj    Szukajka

Strona główna forum » Zobacz wątek - czemu wciaz go kocham?!




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 12 ] 
Autor Wiadomość
Nie wybrano
 Post Napisane: 19 lis 2010, o 21:28 
-#
-#

Dołączył(a): 19 lis 2010, o 18:08
Posty: 5
6 miesięcy temu rozstałam się z chłopakiem, po prawie półrocznym 'związku'.
nasze rozstanie było dla mnie największym ciosem, jaki tylko mogłam dostać.
a było tak:
poznalismy się na imprezie.
on - to słynny podrywacz znany w całym mieście. bezwzględny i zapatrzony w siebie. poza czubkiem swojego nosa nie widział nic. dzień w dzień mozna było spotkać go z coraz to inną dziewczyną. znali go naprawde wszycy i wszycy znali go z samych złych stron. każdy mnie przed nim ostrzegał!

Impreza była w listopadzie - w wieczór andrzejkowy, 2009 roku.
wybrałam się tam razem z przyjaciółkami, a także z chłopakiem jednej z nich.
pech chciał, że 'moj ukochany' i chłopak przyjaciółki to kumple, grający razem w jednej druzynie.
impreza trwała i bawiłam się świetnie - razem z NIM..
spędzilismy razem całą noc. duzo rozmawialismy, tanczylismy.
nadmiar alkoholu dodał mi odwagi i troche mnie ogłupił... i też całowallismy się.
ale mimo wszytsko wiedziałąm jaką ma opinię i jakim chłopakiem jest.
następnego dnia, po imprezie odezwał się i przez jakis czas rozmawialismy ze sobą. potem kontakt sie urwał.
duzo o nim myslałam i zastanawiałam sie czy byłam dziewczyną jak każda dla niego - jedną z wielu, na jeden wieczór, czy moze cos dla niego znaczyłam..
Po imprezie bardzo często na siebie wpadalismy i nie wiem czemu, ale oboje w swoim towarzystwie zachowywalismy sie dosc dziwnie..
Pewnego wieczoru wybrałam się na lodowisko, razem z koleżanką
I jak zwykle wpadłam na niego i jego kumpli.
wymienilismy ze sobą zaledwie kilka słów i wkoncu jego najlepszy przyjaciel powiedział "WY JESZCZE WKOŃCU BĘDZIECIE PARĄ, ZOBACZYCIE"
wtedy i on i ja zareagowalismy na to śmiechem. ja wiedziałam, ze nie chce miec go za nikogo innego poza zwykłym znajomym.
ale mimo wszystko te słowa utwiły mi w głowie.. i jeżdżac na lodowisku ciagle zastanawiałam się nad tym co jego przyjaciel powiedział.
w czasie kiedy ja byłam pogrążona w myślach, moja przyjaciółka i jego przyjaciel zaczeli ze sobą flirtować - wymienili się numerami telefonow i umowili na jakies spotkanie.
od razu zaczęłam jej odradzać znajomość z tym chłopakiem, bo wiedziałam, że jest taki sam jak 'moj ukochany'
jakis czas później ON się do mnie odezwał. rozmawialismy kilka dni, po czym zapytał czy nie wybrałabym się z nim i naszymi przyjaciółmi do kina..
Ona prosiła mnie i błagała żebym się zgodziła, mowila jak to będzie super - dwie przyjaciółki i dwaj przyjaciele, super paczka razem.. więc wkoncu uległam.
z jednej strony bardzo chciałam tam pojsc, ale z drugiej wiedziałam, że skoncze sama, bo on szybko się mną znudzi - jak to on zawsze.
wkoncu wybralismy się do tego kina i było naprawde miło, tego dnia nasi przyjaciele oficjalnie zostali parą (są nią do dzis ;-) )
Od tamtego wieczoru, ja i ON codziennie rozmawialismy. spotykalismy się we 4 i było naprawde fajnie. Przez cały czas wmawiałam sobie, ze spotykamy się tylko i wyłącznie jako znajomi.. wiedziałam, że w kołko musze sobie to powtarzac, bo z kazdym kolejnym spotkaniem, w czasie kazdej rozmowy z nim byłam wypełniona jakąs taką dziwną radością, czułam te głupie motylki w brzuchu.. a wiedziełam ze NIE MOGE się w nim zakochać, bo to byłoby dla mnie jak zwykłe samobójstwo! wkoncu któregos dnia zaproponował, żebysmy poszli gdzies sami, bez przyjaciół..
nie wiedziałam co mam zrobic, z jednej strony znow tego chciałam, ale z drugiej wiedziałam, ze nie powinnam. byłam pewna, ze skoncze jak kazda z dziewczyn z ktorymi sie spotykał.
ale zgodziłam się.
poszlismy na spacer, było strasznie zimno, mimo wszystko chciałam, żeby ten spacer trwał całą wieczność - ale miałam swiadomosc tego, ze za chwile wszystko sie skonczy. spacer.. i nasza znajomosc, bo tak zazwyczaj robił.
wróciłam do domu i gdy tylko zamknęłam drzwi wybuchnęłam płaczem. dlaczego? bo stało się to, czego tak bardzo nie chciałam! zakochałam się, zakochałam się w nim! i to była najgorsza rzecz jaka mogła mnie spotkac! a wiedziałam, ze to był juz koniec. byłam pewna, ze on juz szukał kolejnej dziewczyny na nastepny wieczor..
ale ku mojemu zdziwieniu, napisał do mnie! chciał znow sie spotkac.. chciał mnie!
nie wiedziałam co mam zrobic! czy zrozic cos naprawde głupiego i byc przez chwile szczesliwa, czy dac sobie spokoj i odpuscic sobie cierpienie.. musiałam wybierac miedzy sercem i rozumem
wybrałam serce.
nie wiedziałam jakie są jego uczucia wobec mnie, ale mimo to brnęłam w to na slepo..
spotkalismy się, potem znow.. i jeszcze raz, i jeszcze raz i jeszcze i jeszcze..
od tamtej pory, każdego dnia spędzalismy ze sobą chociaż jakąś krótką chwile..
wkoncu chyba zostalismy parą. byłam w nim bezgranicznie i nieodwołalnie zakochana!
wszyscy o tym plotkowali, kazdy był w szoku jak to mozliwe, ze ON ma dziewczyne.. nikt nie mógł w to uwierzyc!
przeciez on sam wszystkich zapewniał, ze "nie pcha sie w zwiazki" ze "nigdy nie bedzie miał dziewczyny" .. wieczny cwaniak sie zmienił..
i tak było az do kwietnia. razem z nim spędziłam najcudowniejsze chwile mojego zycia.

ostatniego dnia byłam u niego. wszystko było idealne! az za bardzo.. wiedziałam ze cos jest nie tak.. nie wiem jak to sie stało, ale miałam przeczucie, ze cos miedzy nami sie stanie.
wychodząc od niego, 'przypadkiem' zostawiłam kilka moich rzeczy.. koraliki, okulary, kolczyki, zebym w razie czego miała po co wrocic..
odprowadził mnie, rozmawialismy przez telefon..
potem poszedł z kolegami na piwo..
gdy juz zasypiałam, zadwonił telefoon. to był ON.
byłam pewna, ze chce powiedziec mi dobranoc, zyczyc słodkich snow..
zamiast tego usłyszałam, ze miedzy nami koniec, ze lepiej zebym nie pokazywała mu sie na oczy, bo nie reczy za siebie, ze nie chce mnie wiecej znac i nie wie jak to sie stało ze mogł mi tak zaufac.. był naprawde wsciekły.
ja nie miałam pojęcia o co chodzi, wypytywałam, ale nie chciał mi nic powiedziec.
zalałam się łzami i przepłakałam całą noc.. następnego dnia probowałam sie z nim skontaktowac, prosiłam zeby ze mna porozmawiał, wytłumaczył mi o co chodzi i moze dał mi sie wytłumaczyc..
powiedział ze TO KONIEC I NIE CHCE MNIE ZNAC, I NIGDY WIECEJ MAM SIE DO NIEGO NIE ODZWAC! potem nie odbierał telefonu, nie odpisywał..
nie miałam pojęcia co mam ze sobą zrobic.
wkoncu po kilku dniach udało mi sie z nim porozmawiac
powiedział, ze dowiedział się, że go zdradziłam. że poszłam na impreze bez jego wiedzy i przespałam się tam z jakims chłopakiem.. ze wie o wszystkim i nawet nie chce słuchac tego jak się tłumacze. powiedział, ze zostały u niego moje rzeczy i ze przekaze mi je przez kogos, bo on nie chce mnie widziec.
prawda była taka, że fakt - byłam na imprezie, ale to było na długo zanim zaczelismy sie na powaznie spotykać i nie powiedziałam mu o niej, bo nie wiedziałam ze o w ogole wazne. ale z nikim nigdy się nie przespałam! ten chłopak pocałował mnie, ale momentalnie się odsunęłam i powiedziałam "o nie nie nie nie" i wyszłam z pokoju. tyle było mojego kontaktu z nim.
prosiłam GO, a nawet błagałam, zeby spotkał sie ze mna, dał mi szanse to wyjasnic!
nie chciał się zgodzic.. wciaz powtarzał jak to bardzo mnie nienawidzi..
od jego przyjaciół wiedziałam, że tez bardzo to przeżywał. ze z nikim nie chcial rozmawiac, ze zamykał sie w domu, a gdy juz sie z kims spotkał to był strasznie rqaczej nie do zycia...
wkoncu po tygodniu zgodził się ze mną spotkać i dac mi sie wytłumaczyc.
umówiliśmy się na koncercie, na który wczesniej, przed rozstaniem planowalismy pojsc razem.. miał mi dac znac jak bedzie gotowy na rozmowe.
poszłam z przyjaciółkami, on ze swoim kumplem i jego dziewczyną. koncert trwał, a on dalej sie nie odzywał.. wkoncu napisał. spotkalismy sie w umowionym miejscu, ale ze było tam zbyt głosno, poszlismy tam, gdzie było troche ciszej.. na koniec placu, pod drzewami..
przez całą droge milczelismy..
wkoncu odezwał się. zapytał co mam mu do powiedzenia.. przez cała czas nie wiem z jakiego powodu, ale sie usmiechał.
opowiedziałam mu jak było, całą historie. rozpłakałam się.
wtedy przytulił mnie do siebie, trzymał mnie tak mocno, jakby nie chciał mnie juz nigdy wypuscic. stalismy tak wtuleni dobre 10 minut, bez słów.. czułam się tak DOBRZE, bezpieczna, idealnie dopasowana tam gdzie było moje miejsce - przy nim. pocałował mnie, trzymał za ręce. znow przytulał.. byłam taka szczęśliwa, że wszystko jest już wporządku, że znow go mam..
wtedy on odsunął mnie od siebie ciągle trzymając za ręce i powiedział: zdajesz sobie sprawę z tego, że to jest nasze ostatnie spotkanie?
nagle dla mnie wszystko się zatrzymało. ręce zaczęły się trząść, w oczach stanęły łzy. nie umiałam wydusic z siebie ani jednego słowa..
wtedy powiedział: chodź, zaprowadzę cię do koleżanek.
ciągle trzymając mnie za rękę, doprowadził mnie do dziewczyn. stając kawałek przed nimi pocałował mnie i poszedł.. po prostu poszedł..
a ja? ciągle stałam i patrzyłam jak się oddala. dopiero po chwili dotarło do mnie to, co tak naprawde się stało. łzy lały się strumieniami, juz nie tylko moje ręce się trzęsły, ale ja cała! straciłam czucie w nogach, upadłam na ziemie.. siedziałam na niej i płakałam!
przyjaciółki zaczęły mnie tulić, i pytały co się stało?! mowiły: przeciez przytulał cię, całował!? no co sie stało, czemu placzesz?!
nie umiałam im odpowiedziec. siedziełam na tej trawie i ciagle trzęsąc się płakałam..
wkonu udało mi sie cos powiedziec. powiedziałam tylko te 2 głupie słowa: zostawił mnie!
przez 4 godziny nie mogłam się opanowac, ograrnąć. ciagle trzesłam sie i płakałam..
przez cały ten czas dziewczyny mnie pocieszały, tuliły i jednoczesnie strasznie wyzywały jedną dziewczyne, ale wtedy mało mnie to obchodziło
wkoncu uspokoiłam się. wrociłam do domu i od razu położyłam się do łóżka. ciagle zastanawiałam sie co sie własciwie stało, czy to było naprawde! weekend spedziłam sama w domu, nie rozmawiałam z nikim, nawet z rodzicami..w poniedziałek, wtorek ani srode nie pojawiłam sie w szkole - nie byłam w stanie..
wkoncu w czwartek mama juz mnie zmusiła. wstałam rano, po półgodzinnym śnie, bo od piątku, całe noce przepłakiwałam.. nie mogłam na siebie patrzec, wyglądałam starsznie! spuchnięta od płaczu twarz, podkrążone oczy, włosy w nieładzie. ubrałam na siebie byle co i poszłam. w szkole nie chciałam rozmawiac z nikim, ale to było niemozliwe. w szkole wszyscy wypytywali czemu mnie nie było, dlaczego na koncercie płakałam(było tam całe miasto, wiec kuuupa moich znajomych mnie widziała) na kazde pytanie odpowiadałam milczeniem i łzami.. wkoncu podszedł do mnie pewien kolega i powiedział: wez bardziej pilnuj swojego chlopaka, bo to co odpierdalal na koncercie to przegięcie! potem podeszła kolezanka: ej slyszalam ze ON cie zdradzil na koncercie, to prawda? inna kolezanka pytała: ej co jest, co sie stało ze na koncercie tak strasznie plakalas? bo wszyscy o tym huczą! i wkoncu odpowiedziałam jej: ZOSTAWIŁ MNIE!
zabrałam swoje rzeczy i wyszłam ze szkoły mimo ze miałam jeszcze 3 lekcje..
poszłam do parku i myslalam o tym co mowili.. zastanawialam sie co takiego ON zrobil
a wtedy doostałam sma: ON całował się na koncercie z NIĄ! przykro mi mało, nie warto cierpiec przez niego!
gdy tylko to zobaczyłam, od razu wiedziałam, dlaczego wtedy na koncercie dziewczyny tak strasznie ją wyzywały! widziały jak ONI się całują! i nic mi nie powiedziały..
wieczorem spotkałam sie z nimi i zapytałam o to.. powiedziały, ze tak, ze to prawda ze widziały ich całujacych sie.. ale nie chciały mnie jeszcze bardziej dołować.
opowiedziały mi jak to było.. ze stali 4 metry za mną! i on bezczelnie patrzył na mnie i całował JĄ! ja tego nie widziałam.. i to chyba dobrze, bo nie wiem jkabym zareagowała.. bardziej płakac juz sie chyba nie dało.. yh
po koncercie ON do NIEJ juz wiecej sie nie odezwał, wrocilł do swojego starego ja.. znow wykorzystywał dziewczyny na raz.. JĄ wlasnie tez. Słyszalam ze ponoc tez była w nim zakochana, pisała, dzwoniła do niego, ale on juz ja olewał.. potrzebna była mu tylko na chwile...
wlasnie o tym mowili wszycy w szkole, bo to widzieli - jego, stojącego za mną i całującego sie z inną!
widział to moj kolega i od razu powiedział mu, ze 'jakby nie widział, to ja stoje przed nim, a on caluje sie z inna!'. ON odpowiedział na to: wiem! ... moj kolega wkurzył sie i ponoc go uderzył, ale czy to jest prawda, to juz nie wiem..
jakis czas pozniej, gdy mniej wiecej doszłam do siebie, bylam w stanie porozmawiac z NIM.. strasznie teskniłam i mimo wszystko, wciaz go kochałam! ale wiedzialam, ze juz nigdy nie bedziemy razem!
po rozstaniu, spotkalismy sie 3 razy, ale juz nigdy to nie było to samo.. ja wciaz go kochalam, ale nie umiałam zapomniec o tym, jak bardzo mnie zranił. ze nie uwierzył mi, ze 10 minut po tym jak mnie rzucił całował inną dziewczynę, mimo ze widział w jakim ja byłam stanie! gdy sie spotykalismy, to prawie nie rozmawialsmy, ale wazna była dla mnie sama jego obecnosc, to ze po prostu był, ze mogłam go przytulic, pocałowac.. i wiem, ze to spotkania były błedami, ze nie powinnam była tego robic, ale jednak - nie umiałam powiedziec nie.. po nich plakalam jeszcze bardziej..
potem przyszły wakacje, na samym ich poczatku wyjechałam z kilkoma przyjaciółkami.. po powrocie spotkałam się z przyjaciółką, ktora nie mogla pojechac z nami.. wyplakiwałam sie jej, jak bardzo za NIM tesknie, ze ciagle go kocham i nie moge o nim zapomniec.. ona pocieszała mnie, mowila ze nie warto przez niego plakac, bo jest taki i taki..
jak sie potem okazało, juz wtedy, pocieszając mnie, była JEGO nowa dziewczyną! prosto w oczy oszukiwała mnie..
było to w czerwcu, a ja dowiedziałam sie o tym w sierpniu.. wiec ponad 2 miesiace po prostu mnie okłamywała! gdy ją o to zapytałam, powiedziała, ze chciała mi powiedziec, ale nie chciala mnie zranic.. eh
przez jakis czas ja i ona w ogole ze sobą nie rozmawiałysmy. wkoncu ja odezwałam sie do niej, umowilysmy sie bo chcialam z nia pogadac, nienawidze miec z nikim takich kontaktow, byc pokloconym, zawsze, nawet jesli nie ma w czyms mojej winy, to pierwsza wyciagam reke.. nie byłam na nią nawet zła, było mi po prostu przykro, ze osoba ktorej tak ufałam, tak perfidnie mnie okłamywała, bo nie miałam pretensji o to ze byli parą - oboje mieli do tego prawo.. chodziło mi tylko o kłamstwo, o to ze tak mnie oszukiwała. ale wybaczyłam jej.
teraz oni nie są juz razem, rozstali się. z tego co sama mowi, to ona w ogole za nim nie teskni i nie przezywa tego, mimo ze od ich rozstania minęło tak mało czasu.. a ja?! zleciało juz pol roku, a ja wciaz go kocham, kazdej nocy ogladam naszezdjecia, mysle o nim i po prostu tesknie! i dlaczego tak jest? co mam zrobic zeby zapomniec?! ratunkuuuu!


Góra 
 Zobacz profil  
 
Mężczyzna
 Post Napisane: 19 lis 2010, o 22:10 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 mar 2010, o 01:02
Posty: 1003
Lokalizacja: dolnośląskie
Cześć. Zacznę od końca.
Cytuj:
kazdej nocy ogladam naszezdjecia, mysle o nim i po prostu tesknie!

Cytuj:
i dlaczego tak jest? co mam zrobic zeby zapomniec?!

Masz przestać robić to co robisz do tej pory. Przeszłości już nie ma i jedyne miejsce gdzie się ona zachowała to Twój umysł. Robisz sobie wielką krzywdę tym, że zamiast zajmować się teraźniejszością, Ty tracisz cenny czas na rozpamiętywanie tego co było i nie wróci. Hej, to głupie. W pewien emocjonalny sposób uzależniłaś się od pozytywnych emocji jakie w Tobie wywoływał i teraz ciągle do tego wracasz. To działa jak narkotyk i dopóki nie znajdziesz sobie lepszej alternatywy czyli czegoś nowego co będzie wprawiało Ciebie w pozytywny nastrój, dopóty ciągle będziesz w takiej nieskończonej pętli. Zrozum to, że odpowiedzialność za Twoje samopoczucie spoczywa tylko i wyłącznie na Tobie. Ja mam nawet taką swoją teorię, że ludzie tak naprawdę to wolą rozpaczać i płakać i odgrywać wciąż te same historie, niż coś robić. Jest to dużo bardziej wygodne. Może na dzień dzisiejszy zadziała, przez chwilę Tobie ulży ale kiedyś w końcu będzie trzeba znów zmierzyć się z prawdziwą rzeczywistością. Obudź się jak najprędzej. Pozdrawiam


Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Post Napisane: 19 lis 2010, o 22:27 
-#
-#

Dołączył(a): 19 lis 2010, o 18:08
Posty: 5
zecydowanie masz racje, dziekuje!


Góra 
 Zobacz profil  
 
Kobieta
 Post Napisane: 25 lis 2010, o 00:17 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2010, o 09:59
Posty: 41
Przeczytałam cały Twój długi post, bo naprawdę mnie zainteresował. Może dlatego, że rozumiem Cię, bo ja też zainteresowałam się dokładnie takim samym typem chłopaka, miał identyczną opinię jak ten Twój, tylko że ja byłam w o tyle gorszej sytuacji że on miał dziewczynę. Spotykaliśmy się, było cudownie, on mówił tyle wspaniałych słów, mówił też, że tamten związek zmierza ku końcowi, a on chce być ze mną, a ja spotykałam się z nim choć tak naprawdę wiedziałam że nie możemy być razem bo z takim lovelasem to nie ma sensu..ale ciągłam to oszukując samą siebie że mi na nim nie zależy, że to tylko taka 'odskocznia' na chwilę.. jednak stało się, zakochałam się. Kontakt się urwał, po prostu od tak, zapomniał chyba w swoich obietnicach. Teraz nie widziałam go już 3 tygodnie. Każdej nocy mi się śni, nie ma godziny żebym o nim nie myślała. Chwile które z nim spędziłam były najpiękniejsze w moim życiu. shox, dobrze napisał że to jest jak uzależnienie, ty robisz dokładnie to co ja. Ja też wspominam każdą chwile, ja nawet słucham piosenek które mi się z nim kojarzą, z konkretnymi chwilami. I to właśnie nas niszczy coraz bardziej. Uważam,że zarówno w Twoim jak i moim przypadku pora przejrzeć na oczy i dopuścić do świadomości, że było fajnie, ale skończyło się. Najlepiej znaleźć coś co pozwoli nie myśleć o tym, nie mówię żeby na siłę szukać innego faceta, bo nie ma sensu, z czasem pewnie samo przyjdzie. Ale nie ma też sensu żyć wspomnieniem kiedy życie toczy sie dalej i trzeba żyć tym co teraz, tą rzeczywistością, bo gdy patrzysz wstecz to tylko omija Cię to co może wydarzyć się teraz.
Życzę powodzenia :wink:


Góra 
 Zobacz profil  
 
Kobieta
 Post Napisane: 25 lis 2010, o 00:29 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 9 paź 2010, o 11:41
Posty: 483
Lokalizacja: Kresy
ukryjmnie, jestem pewna, że nie było potrzeby opisywać nam tutaj całej twojej, niewątpliwie wyjątkowej i nad wyraz wzruszającej, historii miłosnej. Zakład, że można to strescić w max kilku zdaniach, co przyczyniłoby się do znacząco wyższej liczby odpowiedzi.

Sentyment, koleżanko, kiedyś ci przejdzie na pewno. Tylko nie jest w stanie zagwarantować kiedy.

_________________
Pan Bóg zszedł ze swej gałęzi, zabrał ze sobą węża i tę głupią cipę Ewę, a jego miejsce na drzewie zajął Karol Marks i teraz ciska w was złotymi jabłkami. W większości zgniłymi do tego.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Post Napisane: 25 lis 2010, o 13:01 
-#
-#

Dołączył(a): 25 lis 2010, o 12:52
Posty: 2
//(treść postu zmoderowana)

Autor: shox Warn: Tak Dość spamowania


Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Post Napisane: 26 lis 2010, o 17:00 
-#
-#

Dołączył(a): 2 sie 2010, o 16:05
Posty: 42
Mam podobnie jak Wy, "uzależniłam się od Kogoś" z kim byłam jakieś 9 miesięcy.Minęło już 2.5 roku, a ja nadal żyję wspomnieniami. Kiedy spotykam się z innymi facetami jest niby dobrze, tylko...ja ciągle porównuje ich do Niego, chcę,żeby to On był na ich miejscu.
Chciałabym się od tego uwolnić, ale nie mam pewności, czy nie będzie mi tego brakować...


Góra 
 Zobacz profil  
 
Kobieta
 Post Napisane: 28 lis 2010, o 20:22 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 lis 2010, o 20:16
Posty: 18
Ja też mam bardzo podobną sytuacje...
Z jednej strony też chcę o kimś zapomnieć, zostawić te wszystkie wspomnienia za sobą..
Albo nie chce lub nie umiem się z nimi rozstać.. Są mi zbyt bliskie, zbyt ważne dla mnie..
Nie wiem jak je wyrzucić z głowy...


Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Post Napisane: 29 lis 2010, o 20:26 
-#
-#

Dołączył(a): 29 lis 2010, o 20:14
Posty: 3
Mam ten sam problem. Spędziliśmy ze sobą troche czasu.. tylko że ja jestem pewna swoich uczuć a on nie.. i nie wiem co zrobić..

_________________
Pogaduchy na każdy temat!


Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Post Napisane: 8 gru 2010, o 18:39 
-#
-#

Dołączył(a): 19 lis 2010, o 18:08
Posty: 5
widzę, że nie tylko ja przezylam taką nieszczęśliwą miłość..
ale wiecie co?
udało mi się!
jestem juz od tego wolna!
spotykam się z kimś i naprawdę jestem szczęśliwa.
nie mowie, ze o NIM nie myslę juz wcale, ze nie tesknie..
bo tęsknie i mysle.
on wciąż jest dla mnie wazny, ale juz nie tak jak kiedys!
teraz patrze na to wszystko z innej perspektywy.
teraz nie postrzegam go jako 'pana idealnego', ale znalazłam w nim ogrom wad, na ktore wcesniej nie zwracałam uwagi.
wiec smiało moge powiedziec, ze wyleczyłam sie z niego.
I TERAZ JEST MI NAPRAWDĘ DOBRZE! ;-)


Góra 
 Zobacz profil  
 
Kobieta
 Post Napisane: 8 gru 2010, o 18:48 
-#
-#

Dołączył(a): 28 lis 2010, o 12:20
Posty: 22
A u mnie jest dokładnie to samo co u cb.
Zerwał ze mną chłopak po 6 msc naszego "związku". i to też było jakieś 6 do 7 msc temu.
nadal go kocham. i kiedy go widze w szkole chce mi sie płakać.
A jak widze go z inna to mam ochotę ją zabić.
Ale wierze w to,że to mi przejdzie.
Poznam kogoś innego i bd dobrze.
Trzymam za cb kciuki! ;*

_________________
Prędzej czy później rzeczywistość walnie nas w twarz.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Mężczyzna
 Post Napisane: 8 gru 2010, o 18:54 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 cze 2010, o 01:46
Posty: 298
Lokalizacja: Italia/Kraków
Sory, ale wtrące swoje skromne zdanie. Pod pewnymi aspektami jestem dość podobny do tego chłopaka, z tą różnicą że nie jestem żadnym lovelasem i potrafię dotrzymać wierności. Ale z tego co napisałaś - to ty jako pierwsza zepsułaś wszystko. Byłaś na imprezie, pocałowałaś się z innym chłopakiem, no to sory - czego ty oczekujesz? Zareagowałbym tak samo jak ten chłopak, i tak samo zraniłbym cię jak on to zrobił mówiąc Ci że to wasze ostatnie spotkanie, bo inaczej nie mógłbym żyć ze świadomością że osoba która zawiodła moje zaufanie żyje sobie spokojnie i się uśmiecha i cieszy. Nienawidzę takich ludzi, którzy psują coś pięknego, a potem wybuchają płaczem "Oh, jaka ja jestem biedna..".

Cytuj:
prawda była taka, że fakt - byłam na imprezie, ale to było na długo zanim zaczelismy sie na powaznie spotykać i nie powiedziałam mu o niej, bo nie wiedziałam ze o w ogole wazne. ale z nikim nigdy się nie przespałam! ten chłopak pocałował mnie, ale momentalnie się odsunęłam i powiedziałam "o nie nie nie nie" i wyszłam z pokoju. tyle było mojego kontaktu z nim.


Ale mimo wszystko się przelizałaś z jakimś chłopakiem. Nie zrzucaj więc winy na chłopaka za to ze cię zostawił, bo on po prostu zrobił Ci to samo co ty mu - zranił cię tak samo jak ty zraniłaś jego.

A co do odkochania to polecam:
http://nastek.pl/milosc,2053,Jak-sie-odkochac.html

_________________
Do tej pory przy moich zwłokach znaleziono topór, hełm, kilof, ciekawą książkę, kość wroga, żyletkę, pamiętnik, misia, pęk kluczy do wszystkiego, głowę włocha, pasek z ćwiekami i breloczek w kształcie kościotrupa ;D.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 12 ] 

Strona główna forum » Technikalia » Archiwum » Trudne Pytania - Archiwum » Uczucia - Archiwum


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL