Vortal    Czat    Zarejestruj    Zaloguj    Szukajka



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
Kobieta
 Post Napisane: 18 sty 2013, o 14:08 
-#
-#

Dołączył(a): 28 lis 2012, o 00:38
Posty: 28
Hey mam problem chyba najbardziej z nieśmiałością. Od pół roku studiuję zaocznie i sama widzę jak dziwnie się zachowuje. W grupie każdy z kimś się za kumplował a ja jestem sama. Oni na przerwie razem rozmawiają, śmieją się pod salą a ja stoję sama przy drzwiach z tel. w ręku. Co mam zrobić? Podejść do grupy i jakoś zagadać?(przeraża mnie ta myśl) Ale jak? Co powiedzieć? O czym rozmawiać? Widze że jak rozmawiam z kimś nowym to dziwnie się zachowuję, dziwne ruchy itd jak nie ja, ale nie potrafię nad tym zapanować...


Góra 
 Zobacz profil  
 
Mężczyzna
 Post Napisane: 18 sty 2013, o 15:44 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 lis 2012, o 22:31
Posty: 159
jak cie to przeraża to tego nie rób. nie musisz być super towarzyska i prospołeczna.
pierdol ich, jak sie źle czujesz w takich sytuacjach to się w nich sama nie stawiaj. książka w rękę, gazetka, słuchawki na uszy i jest git. ja przynajmniej nie potrzebuje kontaktu non stop z ludźmi. nie zmuszaj się do niczego, dziewczyno.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Post Napisane: 18 sty 2013, o 16:14 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 sie 2005, o 19:14
Posty: 2592
Lokalizacja: Warszawa
To co poleca forReal to leczenie przez eskapizm. Wystarczy uciekać od czynnika powodującego problemy by problemy zniknęły. Działa to czysto objawowo. Eliminuje wszystkie problemy dotyczące nieśmiałości, ale nie eliminuje samej nieśmiałości.

Nieśmiałość to problem psychiczny, mający swoje przyczyny i długotrwałe skutki. Nie musisz znać przyczyn by zacząć nad tym pracować. Jak nad każdą tego typu przypadłością, należy ćwiczyć. Malutkimi kroczkami stawiać się w sytuacjach stresogennych by przywyknąć do przykrych aspektów, które te powodują. Znane - staje się mniej straszne. Jednocześnie powinno się starać ograniczać udział własny - wszelkie analizy, gdybanie, koszmarne wyobrażenia, próby patrzenia na siebie z boku, krytycyzm... Strasznie trudno przejąć nad tym kontrolę, ale od tego należy zacząć. Ty jesteś panią swoich myśli, nie na odwrót.
Zamiast żyć w głowie, zacznij żyć w realu. To co mogłoby się stać, albo to co już się stało to tak naprawdę rzeczy nieistotne tu i teraz. To rzeczy istniejące wyłącznie w twoim umyśle. Nie istniejące naprawdę. To jedna opcja.

Drugiej, nie polecam. Ja poszedłem tą drogą (miałem podobny problem). Pozwala osiągać lepsze rezultaty, ale ma bardzo duży negatywny wpływ na twoje przyszłe życie. Zasadniczo polega na przybraniu jakiejś pozy, maski, osobowości i graniu jej jak aktor w teatrze czy filmie wciela się w rolę. Rola oczywiście pozbawiona jest nieśmiałości, posiada zaś cechy pożądane w towarzystwie - pewność siebie, poczucie humoru, gadatliwość/otwartość oraz cechy które umożliwiają jej omijanie twoich problemów - cynizm, proste (wręcz prostackie) podejście do życia, wysokie poczucie własnej wartości. I tak nie jesteś sobą w towarzystwie, to możesz chociaż być kimś przebojowym.

[Dodano]

Jednocześnie warto się zastanowić nad przyczynami własnej nieśmiałości. Najczęściej jest to niskie poczucie własnej wartości, samokrytycyzm (wywodzący się ze zbytniego bycia krytykowanym w dzieciństwie), brak albo złe doświadczenia z rówieśnikami, traumatyczne przeżycia, albo introwertyzm. Dla każdego bywa coś innego. Znając przyczyny czegoś łatwiej poradzić sobie ze skutkami.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Mężczyzna
 Post Napisane: 18 sty 2013, o 20:26 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 6 sty 2013, o 01:09
Posty: 31
Gdybym tam był to przygarnąłbym pod skrzydła heh ;) a na poważnie to jeżeli masz ochotę to zagadaj na jakiś zajęciach :) ja przykładowo kiedyś nieświadomie zagrałem głąba żeby nieznajoma koleżanka mi wytłumaczyła pewne rzeczy i jakoś się potoczyło ^^ dobra znajoma do dziś :)


Góra 
 Zobacz profil  
 
Kobieta
 Post Napisane: 20 sty 2013, o 01:43 
Carewna
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 sty 2008, o 13:40
Posty: 6061
To akurat zależy od tego, co studiujesz i w jakiej grupie się znalazłaś - może być tak, że po prostu masz to nieszczęście, że trafiłaś do grupy ludzi odznaczającej się wysokim współczynnikiem pustactwa, prostactwa i bezpolotowości, a dodatkowo - jak to zawsze bywa - reszta grupy podporządkowuje się tym silniejszym i sami siebie wzajemnie nakręcają w rżnięciu głupa; więc naturalnym jest, że nie bardzo odnajdujesz się w takim towarzystwie i nie znajdziesz sobie tam przyjaciół. Nawet nie powinnaś. :P

Ale może też być i tak, że ludzie są zupełnie spoko i ogarnięci, a problem tkwi w Tobie - szczególnie jeśli problem nieprzynależności i nieśmiałości występował u Ciebie już wcześniej, od gimnazjum czy tam liceum. To nie jest jakiś wielce zarzut - "problem tkwi w tobie" - i nie wolno Ci tego tak postrzegać: bycie nieśmiałym to nie jest żadna zbrodnia, najgorsza cecha (o wieeele lepiej jest być nieśmiałym niż chamskim czy fałszywym, lepsze też to niż nadmierny ekstrawertyzm i upierdliwość :D), a problemy różnego rodzaju tkwią w każdym. Grunt to to, aby je zidentyfikować i pracować nad ich likwidacją.

Jeśli chcesz się przełamać, to nie możesz nagle zacząć grać kogoś, kim nie jesteś, bo to nie zda egzaminu na dłuższą metę - musisz robić to krok po kroku, bez wielkiego szału. Po pierwsze, otworzyć się na ludzi i próbować bardziej nawiązać z nimi kontakt, a po drugie i najważniejsze, zamiast strugać pajaca, polubić siebie taką, jaką jesteś. Nie jest to ani łatwe ani nie da się tego osiągnąć ekspresem, ale warto nad sobą pracować. Najlepiej staraj się nawiązać znajomość z ludźmi, którzy wydają Ci się sympatyczni, indywidualnie - wiadomo, że w większych grupach ludzie zachowują się inaczej niż rozmawiając z tobą w cztery oczy i czasami wręcz dziwnie. Jeśli zakolegujesz się z jedną czy dwiema osobami, to i reszta Cię zaakceptuje, o ile nie będziesz zachowywać się jak dzik. ;)

_________________
...pues cuando ardió la pérdida, reverdecieron sus maizales.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Mężczyzna
 Post Napisane: 20 sty 2013, o 01:58 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 6 lip 2009, o 03:38
Posty: 840
milena200 napisał(a):
Co mam zrobić?
Otworzyć się emocjonalnie przed innymi, nie czuć się wiecznie zagrożona, zrozumieć że nic z tobą nie jest nie tak oraz wystarczy że poznasz się z nowymi ludźmi, i socjalizuj.

milena200 napisał(a):
Podejść do grupy i jakoś zagadać?(przeraża mnie ta myśl) Ale jak? Co powiedzieć? O czym rozmawiać?
Tak, podejdź do grupy i spytaj się chociażby co wydarzyło się na ostatniej lekturze, ponarzekaj na pracę domową, na esej który jest bardzo trudny, o codziennych zmaganiach studenckich, o ładnej bluzce którą dziewczyna na sobie nosi, stojąca obok ciebie. W trakcie rozmowy przedstaw się ludziom jak ciebie nie znają i myślę że każdy kto jest normalny umysłowo, normalnie będzie kontynuował rozmowę z tobą.

milena200 napisał(a):
Widze że jak rozmawiam z kimś nowym to dziwnie się zachowuję, dziwne ruchy itd jak nie ja, ale nie potrafię nad tym zapanować...
Możesz przeprosić raz za swoje zachowanie, że masz taki urok na początku zawierania znajomości itd. ale nie rób z siebie troglodyty, bo wątpię abyś była taką osobowością. Po prostu nie doświadczyłaś akceptacji w nowym środowisku i stąd ten cały problem.

_________________
Sometimes I wonder why I hate everybody.
And then I remember.
It's probably because of everything.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Kobieta
 Post Napisane: 20 sty 2013, o 21:04 
-#
-#

Dołączył(a): 28 lis 2012, o 00:38
Posty: 28
Byłam w sobote na zajęciach. Całą drogę do uczelni powtarzałam sobie ze dam rade, że jestem normalna i bedę sie normalnie zachowywać. Przed pierwszą lekcją podeszłam do grupy i zapytałam się czy coś dzisiaj piszemy na angolu, zmierzyli mnie od góry do dołu i jedna laska odp mi z uśmiechem że nie, widać że jest w porządku, reszta opuściła głowy na dól. Weszlimy do sali i nie było tak strasznie ale w pewnym momencie widzę jak takie dwie coś gadają na mnie, siedze oczywiście sama z przodu a one obok mnie.Całe moje nastawienie legło w gruzach. Potem mieliśmy godzinną przerwę, poszłam do c.h a gdy wróciłam moje miejsce było zajęte a moje ksiązki leżały na innej ławce. Usiadłam w innym miejscu a za sobą słysze smiechy takich dwóch kolesi zresztą oni bez przerwy coś na mnie gadają. Marzyłam żeby wyjść z tamtąd jak najszybciej. Ostatnio jeszcze się dowiedziałam że,,kochane psiapsiółki'' nie chcą już sie ze mną zadawać. Zawsze jeździłyśmy razem na imprezy one piły i się bawiły a ja wg nich zawsze przynudzam. Ostatnio jedna z nich stwierdziła że nie pojadę z nimi bo ona jedzie z chłopakiem a on ma skłonność do zdradzania ją z ładnymi laskami. BOŻE GŁUPSZEJ WYMÓWKI NIGDY NIE SŁYSZAŁAM! Ona dobrze wie że nigdy bym jej tego nie zrobiła ale musiała coś wymyślić żebym nie poczuła się głupio. Nie chcę chlać na imprezach i dawać sie macać każdemu kolesiowi, nie dla mnie takie życie. Nie mam już sił marze aby upić sie do nieprzytomności i się powiesić ale nie jestem zbyt odważna żeby to zrobić.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Mężczyzna
 Post Napisane: 20 sty 2013, o 23:16 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 2 sie 2008, o 17:54
Posty: 2035
Lokalizacja: Mazowsze/Podlasie
Lol, no cóż, w takim razie nie trafiłaś na normalnych ludzi, w sumie to nawet dobrze, że Cię nie akceptują - to by znaczyło, że masz zadatki na równie popierdoloną co oni... Na studiach, a na zaocznych to już pewnie w ogóle, spędza się z grupą wystarczająco mało czasu, by móc sobie całkowicie darować kontakty z nimi i znaleźć inne towarzystwo.

_________________
Żyjemy tylko po to, aby odkryć piękno. Wszystko inne jest jedynie sztuką oczekiwania.
— Khalil Gibran


Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Post Napisane: 20 sty 2013, o 23:18 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 sie 2005, o 19:14
Posty: 2592
Lokalizacja: Warszawa
milena200 napisał(a):
Byłam w sobote na zajęciach. Całą drogę do uczelni powtarzałam sobie ze dam rade, że jestem normalna i bedę sie normalnie zachowywać. Przed pierwszą lekcją podeszłam do grupy i zapytałam się czy coś dzisiaj piszemy na angolu, zmierzyli mnie od góry do dołu i jedna laska odp mi z uśmiechem że nie, widać że jest w porządku, reszta opuściła głowy na dól. Weszlimy do sali i nie było tak strasznie ale w pewnym momencie widzę jak takie dwie coś gadają na mnie, siedze oczywiście sama z przodu a one obok mnie.Całe moje nastawienie legło w gruzach.

Po pierwsze jak każda niesmiała osoba masz skłonnosci paranoidalne.
Po drugie - coś słabo się motywowałaś jeśl wystarczyły jakieś małe szczególiki, żeby wytrącić cię z równowagi.

Kluczowe będzie tu nie motywowanie się, tylko zwyczajne nie zwracanie uwagi na to że ktoś z kimś gada, albo ktoś nie jest hurra optymistyczny na twój temat. Zadałaś proste pytanie na które wystarczyło udzielić odpowiedz tak lub nie. Jedna z osób jej udzieliła - nie świadczy to o niej nijak, poza tym że udzieliła odpowiedzi na zadane pytanie. Reszta jak to reszta zwyczajnie wróciła do swoich zajęć, ponieważ nie stało się nic ciekawego, nienormalnego, ani wartego uwagi. Odpowiedz została udzielona, czegóż jeszcze chcesz? Mieli cię obskoczyć ze wszystkich stron i adorować? Być może wyczuli sztuczność takiego pytania, być może nie. Ale kroczek jest. Jutro następny. Nie oczekuj, że wszystko pójdzie jak z płatka.

Ogólnie zauważ ciekawy mechanizm. Masz za złe im, że oceniają cię na podstawie właściwie niczego, a sama identycznie oceniasz ich. Ilekroć wydaje ci się, że inni cię obgadują, albo przesadnie ignorują, pomyśl o czymś zabawnym, przyjemnym. Wyobraź sobie ich w jakichś dziwnych pozach - nie bądź złośliwa, nie zmyślaj jakichś bzdur na ich temat. Ot zwyczajnie wyobraź sobie że wszyscy stoją na rękach.


milena200 napisał(a):
Potem mieliśmy godzinną przerwę, poszłam do c.h a gdy wróciłam moje miejsce było zajęte a moje ksiązki leżały na innej ławce. Usiadłam w innym miejscu

Ale dlaczego? Kto ma ci wybierać miejsce? Ty czy klasa? Bierzesz książki i siadasz gdzie siedziałaś.

milena200 napisał(a):
a za sobą słysze smiechy takich dwóch kolesi zresztą oni bez przerwy coś na mnie gadają.

Po pierwsze. Ludzie śmieją się różnych powodów. Potrafię wymienić ze 20 i żaden z nich nie jest tobą. Wyluzuj. Jeśli ktoś się śmieje to po prostu się śmieje, istnieje niewielka szansa, że śmieje się z ciebie. A nawet jeśli to jaki jest w tym problem? Boli cię to? Krzywdę ci robią jakąś? Krzywdę robisz sobie sama przejmując się tym. Tak w ogóle to świat i ludzie dookoła ciebie może nic nie robić ty się sama umiejętnie wykończysz, jeśli nie przestaniesz brać wszystkiego tak śmiertelnie poważnie.

milena200 napisał(a):
Marzyłam żeby wyjść z tamtąd jak najszybciej.

Stąd. Stamtąd.
Sama sobie robisz krzywdę. Wystarczy, że ktoś się na ciebie źle spojrzy robisz z tego wielką tragedię. I oni to widzą, czują i podświadomie czy świadomie tak właśnie będą cię traktować. Jak ofiarę losu. Jesteś ofiarą losu? Nie? To przestań się zachowywać jak ofiara. Przede wszystkim przestań czuć i postrzegać się jak ofiara, zachowanie przyjdzie naturalnie.

milena200 napisał(a):
Ostatnio jeszcze się dowiedziałam że,,kochane psiapsiółki'' nie chcą już sie ze mną zadawać.

Po kolokwializmie wnioskuję, że niewielka strata. Poważnie - popracuj trochę nad swoją hipokryzją. Albo przestań reagować złością i złośliwością na domniemane krzywdy.

milena200 napisał(a):
Zawsze jeździłyśmy razem na imprezy one piły i się bawiły a ja wg nich zawsze przynudzam. Ostatnio jedna z nich stwierdziła że nie pojadę z nimi bo ona jedzie z chłopakiem a on ma skłonność do zdradzania ją z ładnymi laskami. BOŻE GŁUPSZEJ WYMÓWKI NIGDY NIE SŁYSZAŁAM!

Weź no otwórz szufladę biurka (jak masz biurko) i sprawdź czy nie ma tam twojego poczucia humoru.

milena200 napisał(a):
Ona dobrze wie że nigdy bym jej tego nie zrobiła ale musiała coś wymyślić żebym nie poczuła się głupio. Nie chcę chlać na imprezach i dawać sie macać każdemu kolesiowi, nie dla mnie takie życie.

A jakie? Jakie masz oczekiwania? Czego chcesz od życia? Co lubisz robić? Zacznij to robić, realizować. Nie oglądaj się na innych bo nie warto.

milena200 napisał(a):
Nie mam już sił marze aby upić sie do nieprzytomności i się powiesić ale nie jestem zbyt odważna żeby to zrobić.

Odwaga nie ma nic do tego. Po prostu zostało ci jeszcze coś takiego jak inteligencja i instynkt samozachowawczy. Samobójstwo to żadne wyjście - nikt nie wie co jest po śmierci. Nikt nie wie czy będziesz mieć nad tym jakąkolwiek kontrolę, tutaj masz jej bardzo dużo, tylko ze swoich praw nie korzystasz. Poza tym, pewnie masz jakichś rodziców - ludzi, dla których taki krok i strata ciebie, byłaby wielkim ciosem. Samobójstwo to szczyt egoizmu i głupoty. Jeśli ci nie zależy na życiu zrób coś ryzykownego - wejdź na Mount Everest, nurkuj z rekinami - przynajmniej będziesz mieć jakieś barwne doświadczenia zanim podwinie ci się noga.

[Dodano]

Czak napisał(a):
Lol, no cóż, w takim razie nie trafiłaś na normalnych ludzi

A co w tym nienormalnego? Albo popierdolonego? Zwykły practical joke, w skrócie prank.
Czak napisał(a):
w sumie to nawet dobrze, że Cię nie akceptują

I na jakiej podstawie wypowiadasz się o ogóle ludzi i ich stosunku do niej. Absolutnie nie ma żadnych przesłanek by przypuszczać, że jej nie akceptują. Powiedziałbym, że akceptują ją w całej rozciągłości, ale w roli którą sama sobie wybrała - nie ich wina, że wybrała słabo.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Mężczyzna
 Post Napisane: 21 sty 2013, o 17:25 
-#
-#

Dołączył(a): 21 paź 2008, o 19:51
Posty: 171
milena200 napisał(a):
Byłam w sobote na zajęciach. Całą drogę do uczelni powtarzałam sobie ze dam rade, że jestem normalna i bedę sie normalnie zachowywać. Przed pierwszą lekcją podeszłam do grupy i zapytałam się czy coś dzisiaj piszemy na angolu, zmierzyli mnie od góry do dołu i jedna laska odp mi z uśmiechem że nie, widać że jest w porządku, reszta opuściła głowy na dól. Weszlimy do sali i nie było tak strasznie ale w pewnym momencie widzę jak takie dwie coś gadają na mnie, siedze oczywiście sama z przodu a one obok mnie.Całe moje nastawienie legło w gruzach. Potem mieliśmy godzinną przerwę, poszłam do c.h a gdy wróciłam moje miejsce było zajęte a moje ksiązki leżały na innej ławce. Usiadłam w innym miejscu a za sobą słysze smiechy takich dwóch kolesi zresztą oni bez przerwy coś na mnie gadają. Marzyłam żeby wyjść z tamtąd jak najszybciej. Ostatnio jeszcze się dowiedziałam że,,kochane psiapsiółki'' nie chcą już sie ze mną zadawać. Zawsze jeździłyśmy razem na imprezy one piły i się bawiły a ja wg nich zawsze przynudzam. Ostatnio jedna z nich stwierdziła że nie pojadę z nimi bo ona jedzie z chłopakiem a on ma skłonność do zdradzania ją z ładnymi laskami. BOŻE GŁUPSZEJ WYMÓWKI NIGDY NIE SŁYSZAŁAM! Ona dobrze wie że nigdy bym jej tego nie zrobiła ale musiała coś wymyślić żebym nie poczuła się głupio. Nie chcę chlać na imprezach i dawać sie macać każdemu kolesiowi, nie dla mnie takie życie. Nie mam już sił marze aby upić sie do nieprzytomności i się powiesić ale nie jestem zbyt odważna żeby to zrobić.


Uspokój się i zastanów nad tym - czy Ty chcesz się z nimi zadawać? Mam koleżankę która studiuje w Łodzi (nienawidzę tego miasta...) i też nie może sobie znaleźć żadnego towarzystwa, mniej więcej z tych samych powodów. Shit happens - poszłaś tam przede wszystkim po wykształcenie i jedyne co możesz zrobić, to skupić się na tym. Poszukaj towarzystwa tam, gdzie sama chciałabyś być znaleziona, najlepiej w miejscu gdzie okoliczności sprzyjają poznawaniu nowych ludzi, bo przymilanie się na siłę tam gdzie najwidoczniej Cię nie chcą jest pozbawione sensu. Nie udawaj kogoś kim nie jesteś.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Kobieta
 Post Napisane: 21 sty 2013, o 18:20 
-#
-#

Dołączył(a): 28 lis 2012, o 00:38
Posty: 28
brass napisał(a):
milena200 napisał(a):
Byłam w sobote na zajęciach. Całą drogę do uczelni powtarzałam sobie ze dam rade, że jestem normalna i bedę sie normalnie zachowywać. Przed pierwszą lekcją podeszłam do grupy i zapytałam się czy coś dzisiaj piszemy na angolu, zmierzyli mnie od góry do dołu i jedna laska odp mi z uśmiechem że nie, widać że jest w porządku, reszta opuściła głowy na dól. Weszlimy do sali i nie było tak strasznie ale w pewnym momencie widzę jak takie dwie coś gadają na mnie, siedze oczywiście sama z przodu a one obok mnie.Całe moje nastawienie legło w gruzach.

Po pierwsze jak każda niesmiała osoba masz skłonnosci paranoidalne.
Po drugie - coś słabo się motywowałaś jeśl wystarczyły jakieś małe szczególiki, żeby wytrącić cię z równowagi.


Kluczowe będzie tu nie motywowanie się, tylko zwyczajne nie zwracanie uwagi na to że ktoś z kimś gada, albo ktoś nie jest hurra optymistyczny na twój temat. Zadałaś proste pytanie na które wystarczyło udzielić odpowiedz tak lub nie. Jedna z osób jej udzieliła - nie świadczy to o niej nijak, poza tym że udzieliła odpowiedzi na zadane pytanie. Reszta jak to reszta zwyczajnie wróciła do swoich zajęć, ponieważ nie stało się nic ciekawego, nienormalnego, ani wartego uwagi. Odpowiedz została udzielona, czegóż jeszcze chcesz? Mieli cię obskoczyć ze wszystkich stron i adorować? Być może wyczuli sztuczność takiego pytania, być może nie. Ale kroczek jest. Jutro następny. Nie oczekuj, że wszystko pójdzie jak z płatka.

Ogólnie zauważ ciekawy mechanizm. Masz za złe im, że oceniają cię na podstawie właściwie niczego, a sama identycznie oceniasz ich. Ilekroć wydaje ci się, że inni cię obgadują, albo przesadnie ignorują, pomyśl o czymś zabawnym, przyjemnym. Wyobraź sobie ich w jakichś dziwnych pozach - nie bądź złośliwa, nie zmyślaj jakichś bzdur na ich temat. Ot zwyczajnie wyobraź sobie że wszyscy stoją na rękach.


milena200 napisał(a):
Potem mieliśmy godzinną przerwę, poszłam do c.h a gdy wróciłam moje miejsce było zajęte a moje ksiązki leżały na innej ławce. Usiadłam w innym miejscu

Ale dlaczego? Kto ma ci wybierać miejsce? Ty czy klasa? Bierzesz książki i siadasz gdzie siedziałaś.

milena200 napisał(a):
a za sobą słysze smiechy takich dwóch kolesi zresztą oni bez przerwy coś na mnie gadają.

Po pierwsze. Ludzie śmieją się różnych powodów. Potrafię wymienić ze 20 i żaden z nich nie jest tobą. Wyluzuj. Jeśli ktoś się śmieje to po prostu się śmieje, istnieje niewielka szansa, że śmieje się z ciebie. A nawet jeśli to jaki jest w tym problem? Boli cię to? Krzywdę ci robią jakąś? Krzywdę robisz sobie sama przejmując się tym. Tak w ogóle to świat i ludzie dookoła ciebie może nic nie robić ty się sama umiejętnie wykończysz, jeśli nie przestaniesz brać wszystkiego tak śmiertelnie poważnie.

milena200 napisał(a):
Marzyłam żeby wyjść z tamtąd jak najszybciej.

Stąd. Stamtąd.
Sama sobie robisz krzywdę. Wystarczy, że ktoś się na ciebie źle spojrzy robisz z tego wielką tragedię. I oni to widzą, czują i podświadomie czy świadomie tak właśnie będą cię traktować. Jak ofiarę losu. Jesteś ofiarą losu? Nie? To przestań się zachowywać jak ofiara. Przede wszystkim przestań czuć i postrzegać się jak ofiara, zachowanie przyjdzie naturalnie.

milena200 napisał(a):
Ostatnio jeszcze się dowiedziałam że,,kochane psiapsiółki'' nie chcą już sie ze mną zadawać.

Po kolokwializmie wnioskuję, że niewielka strata. Poważnie - popracuj trochę nad swoją hipokryzją. Albo przestań reagować złością i złośliwością na domniemane krzywdy.

milena200 napisał(a):
Zawsze jeździłyśmy razem na imprezy one piły i się bawiły a ja wg nich zawsze przynudzam. Ostatnio jedna z nich stwierdziła że nie pojadę z nimi bo ona jedzie z chłopakiem a on ma skłonność do zdradzania ją z ładnymi laskami. BOŻE GŁUPSZEJ WYMÓWKI NIGDY NIE SŁYSZAŁAM!

Weź no otwórz szufladę biurka (jak masz biurko) i sprawdź czy nie ma tam twojego poczucia humoru.

milena200 napisał(a):
Ona dobrze wie że nigdy bym jej tego nie zrobiła ale musiała coś wymyślić żebym nie poczuła się głupio. Nie chcę chlać na imprezach i dawać sie macać każdemu kolesiowi, nie dla mnie takie życie.

A jakie? Jakie masz oczekiwania? Czego chcesz od życia? Co lubisz robić? Zacznij to robić, realizować. Nie oglądaj się na innych bo nie warto.

milena200 napisał(a):
Nie mam już sił marze aby upić sie do nieprzytomności i się powiesić ale nie jestem zbyt odważna żeby to zrobić.

Odwaga nie ma nic do tego. Po prostu zostało ci jeszcze coś takiego jak inteligencja i instynkt samozachowawczy. Samobójstwo to żadne wyjście - nikt nie wie co jest po śmierci. Nikt nie wie czy będziesz mieć nad tym jakąkolwiek kontrolę, tutaj masz jej bardzo dużo, tylko ze swoich praw nie korzystasz. Poza tym, pewnie masz jakichś rodziców - ludzi, dla których taki krok i strata ciebie, byłaby wielkim ciosem. Samobójstwo to szczyt egoizmu i głupoty. Jeśli ci nie zależy na życiu zrób coś ryzykownego - wejdź na Mount Everest, nurkuj z rekinami - przynajmniej będziesz mieć jakieś barwne doświadczenia zanim podwinie ci się noga.

[Dodano]

Czak napisał(a):
Lol, no cóż, w takim razie nie trafiłaś na normalnych ludzi

A co w tym nienormalnego? Albo popierdolonego? Zwykły practical joke, w skrócie prank.
Czak napisał(a):
w sumie to nawet dobrze, że Cię nie akceptują

I na jakiej podstawie wypowiadasz się o ogóle ludzi i ich stosunku do niej. Absolutnie nie ma żadnych przesłanek by przypuszczać, że jej nie akceptują. Powiedziałbym, że akceptują ją w całej rozciągłości, ale w roli którą sama sobie wybrała - nie ich wina, że wybrała słabo.


Brass jak ty nic nie rozumiesz, przed pierwszą lekcją podeszłam do nich, zpytałam sie czy coś piszemy a oni po prostu udali że nie słyszą a tych dwóch kolesi bez przerwy na mnie coś gadają. Wiem ja po prostu za bardzo się tym przejmuje, powinnam miec wyrąbane na nich i nie zmuszać się do zadawania z nimi ale nie chcę być ofiarą która nie ma żadnych kumpeli w sumie teraz czuje się jak ofiara dlatego bo nikt nie chcę sie ze mną zadawac i przez to czuje się jak zero. Pytasz się mnie kim chcę być, napewno nie chce być szmatą która daję dupy na imprezach ale niem mam żadnych innych kumpeli wiem że jak zerwe z nimi kontakt to zostanę zupełnie sama. W tym momencie marze tylko o tym aby moja psychika się zmieniła tak abym miała po prostu gdzies to co inni o mnie mówią, myslą, kurdę ale ja naprawde próbowałam i nie potrafię tak.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Post Napisane: 21 sty 2013, o 19:17 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 sie 2005, o 19:14
Posty: 2592
Lokalizacja: Warszawa
milena200 napisał(a):
W tym momencie marze tylko o tym aby moja psychika się zmieniła tak abym miała po prostu gdzies to co inni o mnie mówią, myslą, kurdę ale ja naprawde próbowałam i nie potrafię tak.

Nie ma czegoś takiego jak próbowałam. Jeśli twierdzisz, że nie potrafisz tak to nawet nie zaczęłaś. Twój problem polega na tym, że przechodzisz ze skrajności w skrajność. Najpierw nakręcasz się nie wiadomo jak, żeby potem poddać się na byle gównie i stwierdzić (z pełnym poczuciem spełnionego obowiązku), że w sumie próbowałaś ale się nie udało.

Praca nad sobą trwa, czasem i całe życie. Albo chcesz i pracujesz nad sobą stale (a nie zrywami, próbami), albo nie chcesz i wolisz marzyć. Twój wybór. Ja z tego wyszedłem więc da się i nie mów że nie. Co prawda ja zacząłem wcześnie (bo pod koniec podstawówki). Ty idziesz na studia i nagle budzisz się z odrętwienia.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Kobieta
 Post Napisane: 22 sty 2013, o 00:14 
-#
-#

Dołączył(a): 28 lis 2012, o 00:38
Posty: 28
milena200 napisał(a):
Nie mam już sił marze aby upić sie do nieprzytomności i się powiesić ale nie jestem zbyt odważna żeby to zrobić.

Odwaga nie ma nic do tego. Po prostu zostało ci jeszcze coś takiego jak inteligencja i instynkt samozachowawczy. Samobójstwo to żadne wyjście - nikt nie wie co jest po śmierci. Nikt nie wie czy będziesz mieć nad tym jakąkolwiek kontrolę, tutaj masz jej bardzo dużo, tylko ze swoich praw nie korzystasz. Poza tym, pewnie masz jakichś rodziców - ludzi, dla których taki krok i strata ciebie, byłaby wielkim ciosem. Samobójstwo to szczyt egoizmu i głupoty. Jeśli ci nie zależy na życiu zrób coś ryzykownego - wejdź na Mount Everest, nurkuj z rekinami - przynajmniej będziesz mieć jakieś barwne doświadczenia zanim podwinie ci się noga.

Uważam że inteligencja nie ma tu nic do rzeczy, ja po prostu boję się co będzie potem, boję sie że w pewnym momencie będę żałować tego co zrobiłam, że Bóg (jestem osobą bardzo wierzącą) w jakiś okrutny sposób ukarze mnie za to co zrobiłam ale od kiedy tylko pamiętam, od kiedy zastanawiam sie nad sensem życia a zaczeło się to gdzies w wieku 13 lat dochodzę do tego samego wniosku: że my ludzie po prostu sie tu tylko męczymy, wiem stwierdzisz że jestem popieprzona i nie mam prawdziwych problemów ale jeżeli ma mi to ulżyć to dlaczego nie. Mam rodziców ale gdy w wieku 15 lat zjadłam 4 opakowania tabl. na serce i wylądowałam w szpitalu to oni nie zrobili nic, do dziś im mówie że powinnam porozmawiać z jakimś psychologiem bo mam niskie poczucie własnej wartości, boje się wychodzić z domu. Dopiero teraz gdy siedzę sama w czterech ścianach przed kompem uświadamiam sobie jak bardzo to niszczy moje życie. Myslałam żeby sie przenieśc na inne studia ale to nie ma sensu bo tam bedzie tak samo. Masz rację problem jest we mnie a nie w grupie.

[Dodano]

brass napisał(a):
milena200 napisał(a):
W tym momencie marze tylko o tym aby moja psychika się zmieniła tak abym miała po prostu gdzies to co inni o mnie mówią, myslą, kurdę ale ja naprawde próbowałam i nie potrafię tak.

Nie ma czegoś takiego jak próbowałam. Jeśli twierdzisz, że nie potrafisz tak to nawet nie zaczęłaś. Twój problem polega na tym, że przechodzisz ze skrajności w skrajność. Najpierw nakręcasz się nie wiadomo jak, żeby potem poddać się na byle gównie i stwierdzić (z pełnym poczuciem spełnionego obowiązku), że w sumie próbowałaś ale się nie udało.

Praca nad sobą trwa, czasem i całe życie. Albo chcesz i pracujesz nad sobą stale (a nie zrywami, próbami), albo nie chcesz i wolisz marzyć. Twój wybór. Ja z tego wyszedłem więc da się i nie mów że nie. Co prawda ja zacząłem wcześnie (bo pod koniec podstawówki). Ty idziesz na studia i nagle budzisz się z odrętwienia.

Łatwo ci powiedzieć mi się udało to tobie jak będzie się chciało to też się uda. Każdego psychika jest inna. Ja naprawdę próbowałam ale chyba teraz nie pozostało mi nic innego jak siedzieć sama w kącie nie odzywać się do nikogo i mieć wyrąbane na wszystko i na wszystkich


Góra 
 Zobacz profil  
 
Nie wybrano
 Post Napisane: 22 sty 2013, o 06:14 
-#
-#
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 sie 2005, o 19:14
Posty: 2592
Lokalizacja: Warszawa
milena200 napisał(a):
Uważam że inteligencja nie ma tu nic do rzeczy, ja po prostu boję się co będzie potem, boję sie że w pewnym momencie będę żałować tego co zrobiłam, że Bóg (jestem osobą bardzo wierzącą) w jakiś okrutny sposób ukarze mnie za to co zrobiłam

No fakt, jeśli wierzysz w takie przeczące sobie wzajemnie bzdury jak miłosierny kochający nowotestamentowy bóg karzący cię za samobójstwo (swoją drogą 10 przykazań/pismo go nie zakazuje - to wymysł kościoła) to z inteligencją jest na bakier. Bez urazy. Nie mam nic przeciwko ludziom wierzącym pod warunkiem, że nie mieszają testamentów (nowego ze starym), a do tego jeszcze z katechizmem kk i soborami.

milena200 napisał(a):
ale od kiedy tylko pamiętam, od kiedy zastanawiam sie nad sensem życia a zaczeło się to gdzies w wieku 13 lat dochodzę do tego samego wniosku: że my ludzie po prostu sie tu tylko męczymy

No czasem się męczymy, czasem nie, ale lepiej się męczyć, niż potencjalnie nie istnieć, prawda?

milena200 napisał(a):
wiem stwierdzisz że jestem popieprzona i nie mam prawdziwych problemów ale jeżeli ma mi to ulżyć to dlaczego nie.

Jedyny powód dla którego uważam że jesteś popieprzona to fakt, że twoja wiara, twoja postawa i twoje przemyślenia kompletnie do siebie nie przystają i dziw bierze, że jeszcze nie zrezygnowałaś z tego czy owego. Nie dziwota, że źle się dzieje w państwie duńskim.

milena200 napisał(a):
Mam rodziców ale gdy w wieku 15 lat zjadłam 4 opakowania tabl. na serce i wylądowałam w szpitalu to oni nie zrobili nic

Rozumiem, że zamontowałaś im pełen monitoring w pokojach i nagrałaś jak najpierw nie mogli uwierzyć w to co się stało (phase1: denial), zwalali winę jedno na drugie (phase2: anger), modlili się (phase3: bargaining), rozpaczali (phase4: depression), aż w końcu pogodzili się z zaistniałą i zastaną sytuacją (phase5: acceptance).

milena200 napisał(a):
do dziś im mówie że powinnam porozmawiać z jakimś psychologiem bo mam niskie poczucie własnej wartości, boje się wychodzić z domu.

Do dziś? To przepraszam nie możesz iść sama do psychologa tylko wypominasz rodzicom, że cię nie zabrali? Ty potrafisz coś sama zrobić, czy zawsze liczysz na kogoś?

milena200 napisał(a):
Dopiero teraz gdy siedzę sama w czterech ścianach przed kompem uświadamiam sobie jak bardzo to niszczy moje życie.

No to weź za to odpowiedzialność i rób coś z tym. Nie próbuj robić. Rób. Małymi kroczkami.

[Dodano]

milena200 napisał(a):
Łatwo ci powiedzieć mi się udało to tobie jak będzie się chciało to też się uda. Każdego psychika jest inna.

Wiesz co? Obejrzyj sobie:


milena200 napisał(a):
Ja naprawdę próbowałam ale chyba teraz nie pozostało mi nic innego jak siedzieć sama w kącie nie odzywać się do nikogo i mieć wyrąbane na wszystko i na wszystkich

Już mówiłem przestań próbować to robić - zacznij to robić.
Znam pełno grubasów, którzy twierdzą, że próbowali schudnąć, ale nie dali rady.
Znam wielu "dyslektyków", którzy twierdzili, że próbowali się nauczyć, ale nie dali rady.
Znam wiele osób, które próbowały coś zrobić w swoim życiu, ale nie dali rady.

Znam też wiele (znacznie mniej) osób, którym udało się coś zrobić. Schudnąć, nauczyć poprawnie pisać, czy rozwiązać jakiś problem. Oczywiście, że każdy jest inny, każdy startuje z innego pułapu, ale (jak w filmie) im więcej masz trudności do pokonania tym większa satysfakcja z sukcesu.


Góra 
 Zobacz profil  
 
Mężczyzna
 Post Napisane: 22 sty 2013, o 11:43 
-#
-#

Dołączył(a): 21 maja 2008, o 10:55
Posty: 327
Na studiach na wykładach nie masz określone, gdzie masz usiąść. Usiądź jakby nigdy nic gdzie indziej bliżej kogoś kogo chciałabyś poznać. Wtedy może rozmowa sama się zacznie?


Góra 
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
 
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strona główna forum » Trudne Sprawy » Problemy młodych


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

 
 

 
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL