Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Gawęda językowa, czyli "O ku*wa, jak zajebiście"

2 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2012-10-22
Odsłony: 3538
Autor: The_Master

[Od redakcji: w celu zachowania zamierzonego przez Autora charakteru i formy artykułu wyrazy powszechnie uznawane za wulgarne nie zostały ocenzurowane. Tym samym jednak redakcja nie udziela oficjalnego przyzwolenia ani nie daje pochwały używaniu wulgaryzmów.]


Mam nadzieję, że dość dosadny i wymowny tytuł nie zniechęci was do przeczytania tego artykułu, który, wbrew pozorom, pisany jest całkiem na serio. Jeśli jednak ktoś jest przewrażliwiony na punkcie bluzgów – niech sobie lepiej odpuści dalszą lekturę :)


Wulgaryzm a przekleństwo

No właśnie. Używamy tych słów synonimicznie, przeklinam, czyli używam wulgaryzmów. A jednak nie. Jest zasadnicza różnica między, dla przykładu, „cholerą” i „kurwą”. Pierwszy wyraz jest dopuszczalny, mało kto się o niego obrazi. Za to, kiedy „kurwimy” w szkole na przerwie – co ostatnio jest coraz bardziej powszechne – nauczyciele częściej na to reagują. Zatem co gorsze: „cholera” czy „kurwa”? Kulturowo: „kurwa”. Religijnie (dla większości katolickiej): „cholera”. Dlaczego?

Rozpatrzmy to na kolejnym przykładzie: „Niech cię szlag” versus „Ty skurwysynu”. O co się bardziej obruszymy, kiedy ktoś wykrzyczy nam to w twarz? No raczej o skurwysyna. I tutaj uwaga: To jest wulgaryzm. Przekleństwem jest zwrot, o który mniej jesteśmy skłonni się obrazić: „Niech cię szlag”. Skąd to się bierze? „Niech cię szlag” = „Zgiń”, czyli źle ci życzę, czyli cię przeklinam.

Tak więc wulgaryzmy obrażają rozmówcę wprost, a przekleństwa są nacechowane jeszcze większą nienawiścią. Oczywiście, tak to wygląda w teorii.


Język upada?

Starsze pokolenia oraz wykształciuchy (no dobra, nazwijmy ich „dobrze wychowani”. To brzmi dumnie :)) wciąż mają pewną wewnętrzną barierę przed bluzganiem. Slang, kolokwializmy, anglicyzmy – zgoda. Ale wulgaryzmy – już nie. Z tym że tacy ludzie są w mniejszości. Polska młodzież nie ma raczej nic przeciwko bluzganiu na prawo i lewo. Ale, co warto zauważyć, język nie upada, jak to twierdzą profesorowie. Język po prostu ewoluuje. Czy w dobrą stronę? To kwestia względna i ja na to nie odpowiem. Ale weźmy taki oto przykład:

Grupa kolegów spotyka się, żeby pograć w piłkę. Znają się, są kumplami. Wszystkim dopisują humory. Zaczynają grać i nagle jeden oddaje wspaniały strzał, prosto w „okienko” bramki. Reszta komentuje to: „O, jaki skurwol”, „No przechuj”. Czy chcą go w ten sposób obrazić? No nie, są w jednej drużynie. Ich słowa są wręcz nacechowane podziwem. W ich ustach te wulgaryzmy zupełnie straciły swoje pierwotne znaczenie.

Dla nich to normalna część języka i niepowiedziane, czy w przyszłości oni też nie będą mieli nic przeciwko, kiedy ich dzieci będą mówić w ten sposób.


A ja się nie zgadzam!

Bynajmniej nie dlatego, że jakoś przesadnie dbam o „dobro języka”, jak to się patetycznie mówi. Przyzwyczaiłem się już do tego sposobu wysławiania i mi to nie przeszkadza. Ale na litość! Kiedy już powiem do kogoś ze złością: „Spierdalaj, chuju!”, to chcę mieć pewność, że weźmie to na serio, a nie potraktuje jak żart. Bo tak naprawdę to nie język upada pod wpływem wulgaryzmów. To wartość wulgaryzmów się dewaluuje.


I jeszcze parę słów od autora

Zacząłem ostro, zrobiłem takie małe „wejście smoka”, a teraz mam do Was pytanie: Co sądzicie o tym, żeby powstało więcej artykułów z cyklu o roboczym tytule „Gawęda językowa”? Tematy bym zmieniał, pisałbym nadal luźno, a nie w jakimś naukowym stylu, i na przykładzie analizy języka opisywał pewne społeczne, wszechobecne zachowania. Oczywiście zainteresowanie może być niewielkie, ale mimo to zachęcam do wyrażania swojej opinii w komentarzach. Nie tylko na temat cyklu, ale i tego artykułu. Są ludzie uczuleni na wulgaryzmy, są ludzie, którzy notorycznie ich używają, są też tacy, którzy nie używają, ale im one nie przeszkadzają. A co Wy sądzicie?


Dziękując administracji za nieocenzurowanie tego tekstu,
kłania się
The_Master (of disaster)


Przeczytaj inne arty

brak książki Tancerze Burzy - recenzja W dzisiejszych czasach znalezienie na półkach księgarni dobrej powieści fantastycznej nie jest trudne. Po prostu...
brak wasze artykuły Chcesz być wyjątkowy? Przeczytaj ten art! Nie uważacie, że fajnie jest być „wyjątkowym”? Lepszym od innych – mało tego – nie...
brak wasze wiersze *** Mowa   Słowa   Gdy czytasz te puste wyrazy Które niezdarnie Składają się na frazy Czy myślisz co ja chcę powiedzieć Czy czytasz...

Komentarze_ 2


brak

Zainteresowała mnie różnica między wulgaryzmem a przekleństwem, bo widziałam to w zupełnie drugą strone. Spodobał mi sie pomysł opisany w ostatnim punkcie - o różnych takich "gawędach językowych". Osobiście staram sie nie przeklinać. Rozwalają mnie jedenastoletnie dzieci, które rzucają wulgaryzmami na prawo i lewo i są z tego dumne.

brak

Artykuł mnie nie powalił, ale zainteresowała mnie analiza różnicy między przekleństwami a wulgaryzmami. Mnie wulgaryzmy nie przeszkadzają, ale do pewnego stopnia - używanie "ku**a' jako przecinka już mnie odrzuca. Też bluzgam na prawo i lewo, czasem mocniej, czasem słabiej, wszystko zależy od humoru i stanu, w jakim jestem. Wzbraniam się przed tym 'na k', poza tym nie mam oporów. Staram się jednak nikogo nie obrażać, choć szczery pojazd prosto w twarz (mam na myśli osobę, która nastąpiła nam na odcisk) potrafi pomóc i... Humor poprawić. Ja am lubię czytać, jak masz coś do powiedzenia to się podziel :)

Dodaj komentarz