Logowaniepodłoga
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
zakmnij
RSS RSS YouTube facebook

Napisane gdzieś pomiędzy porządkami świątecznymi a przygotowywaniem potraw i ciast

3 DODAJ
KOMENTARZ


Ocena:Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)Ocena: 5 gwiazdki (polecamy)
Data dodania: 2013-12-19
Odsłony: 2476
Autor: Darja_

Już za kilka dni zasiądziemy do stołu z rodzinami, podzielimy się opłatkiem, złożymy sobie życzenia, skonsumujemy dwanaście wigilijnych potraw, zaśpiewamy kolędy i odświętnie ubrani pójdziemy na pasterkę. Jednakże to wcale mnie nie cieszy. Nie czekam na święta, gdyż czekam jedynie na ich szybki koniec. Ze sklepów znikną ozdoby i choinki, a pojawią się lizaki w kształcie serduszek i kartki walentynkowe. Tydzień, dwa i na wystawie zobaczymy wielkanocne zajączki.

Dokładnie 3 listopada, robiąc zakupy w jednym z supermarketów, zobaczyłam, że pewna kobieta kupuje płatki śniadaniowe. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ich opakowanie zostało opatrzone motywem świąt. Jeszcze dzień wcześniej ludzie tłumnie odwiedzali groby, zapalali znicze i modlili się za zmarłych, aby nazajutrz sklepy mogły rozpocząć swoje kampanie świąteczne. I zarobić. Jak najwięcej. Absolutnie tego nie potępiam, gdyż każdy z nas musi za coś żyć. Wszyscy pragniemy zapewnić sobie godny byt. I wszyscy chcemy miło spędzić święta. Jednocześnie też tego nie pochwalam. Bo czy przystrajanie centrum handlowego ozdobami świątecznymi dzień po Zaduszkach jest odpowiednie? Czy to nie jest przesada? Aktualnie nic nie drażni mnie bardziej niż to, że wchodząc do galerii handlowej, wszędzie widzę motyw świąt. Jako osoba, która nie znosi Bożego Narodzenia, wybieram miejsca, gdzie atmosfera jest neutralna, gdzie od wejścia nie atakują mnie Śnieżynki bądź pomocnice Mikołaja, gdzie mogę spokojnie usiąść i napić się kawy, nie słysząc Last Christmas lub Jingle Bells.

Nie lubię świąt. Naprawdę szczerze ich nie lubię. I to nie dlatego, że trzeba sprzątać cały dom od A do Z. Nie dlatego, że trzeba znosić towarzystwo zrzędliwych ciotek i irytujących kuzynów. Nie lubię wigilii klasowych, kiedy otrzymuję życzenia od ludzi, którzy tak naprawdę mnie nie znają, a mimo to muszę się uśmiechać i życzyć im wszystkiego dobrego. Nie lubię dostawać sms-ów, które ktoś wysyła hurtowo do wszystkich kontaktów w telefonie. Nie lubię infantylnego wyrażenia „Wesołych świąt!”, które jest obecne dosłownie wszędzie. Nie lubię świątecznych rozmów, które głównie dotyczą pieniędzy, polityki i plotek na temat cudzego życia. Nie lubię niewygodnych pytań, które padają ze strony dalekiej rodziny. Rodziny, która odwiedza nas tylko raz w roku, bo przecież wypada w święta przyjechać, chociażby na godzinkę. Nie lubię pseudo-dobroczynnych gestów z okazji Bożego Narodzenia. Zbiórek słodyczy, ubrań, książek, pieniędzy, które organizowane są w tym okresie, a przecież są ludzie, którzy potrzebują tych rzeczy przez cały rok. Nie lubię tych wszystkich wyniosłych pań, które z okazji świąt rzucają harcerzom 2 zł do pudełka, przez co czują się takie dobre i hojne. Aby dzielić się dobrem, niekoniecznie w postaci materialnej, nie potrzeba przecież kolęd w radiu, Kevina na Polsacie i Mikołaja w reklamach.

Ilekroć rozmawiam z kimś, słyszę sformułowanie: „Dobrze, że niedługo święta, przynajmniej będzie wolne”. I tak sama dziś postrzegam ten czas – to wakacje, tylko ze śniegiem za oknem. Jako dziecko czekałam na święta. Odliczałam dni, godziny, minuty. Czułam, że jest to czas wyjątkowy. Lecz wraz z dorastaniem wszystko się zmieniło, a Boże Narodzenie stało się nudne i schematyczne. Doskonale wiem, jakie życzenia usłyszę, o czym będzie się rozmawiać przy stole, co zobaczę w telewizji. Nie czuję magii, o której wszyscy mówią. Może dlatego, że żyję w czasach przepychu i wyższości dóbr materialnych nad uczuciami? Dla naszych rodziców czy dziadków święta naprawdę były wielkim wydarzeniem. Ich codzienność miała różne oblicza szarości, a Boże Narodzenie powodowało radość i szczęście. Ludzie cieszyli się tym, że są razem, że mogą się podzielić opłatkiem, że mogą odpocząć i spędzić miło czas. My z kolei zastanawiamy się głównie nad tym, co kupimy, jak się ubierzemy i jakie promocje będą w sklepach, a także nad tym, co napiszemy na Facebooku. Bo o prezentach myślą za nas wielkie korporacje i ekspedientki w sklepach. My startujemy w konkursie „kto zdobędzie więcej lajków na Fejsie pod świątecznym statusem”, a oni rywalizują o nasz portfel.

Wyznania rozkapryszonej nastolatki? Niewdzięcznicy? Nie sądzę, skoro mój pogląd na święta nie zmienia się od pięciu lat. Generalizowanie? Oczywiście, że nie. W żadnym wypadku nie wrzucam wszystkich do jednego worka, gdyż jestem w stanie wyróżnić kilka świątecznych postaw – jedni będą zawzięcie lajkować na Facebooku obrazki z choinkami i prezentami, inni obejrzą setny raz Kevina (swoją drogą, jest to chyba jedyny element świąt, który lubię). Ktoś będzie stacjonował przy lodówce, gdzie znajduje się sernik lub szarlotka, a nieliczni wyłączą telewizor lub laptopa i przyjmą do swojego domu i serca (nie do znajomych na Fejsie) Jezusa.

Nie czuję się lepsza, pisząc ten tekst. Jest mi wręcz przykro, że jestem częścią tego wszystkiego i że doświadczam takiego zjawiska. Jednakże mimo to z głębi serca życzę każdemu, kto czyta te słowa, wszystkiego, co najlepsze, spełnienia marzeń, dużo radości i konsekwencji w dążeniu do celu, jak i wielu powodów do uśmiechu. Życzę Wam też prawdziwej miłości, bo to ona nadaje sens naszemu życiu bez względu na to, czy kochamy kota, rodziców czy chłopaka. Spędźcie te święta tak, jak chcecie, i po prostu bądźcie szczęśliwi. ;)


Przeczytaj inne arty

brak felietony O świętach, Robercie Downey Jr., szczęściu bez zbędnego narzekania Trudno napisać tekst o świętach osobie, która ich tak naprawdę nie lubi od kilku lat,...
brak felietony Gdzie ci mężczyźni, prawdziwy tacy? W lesie?! Prawdopodobnie przyzwyczailiśmy się, że ktoś mówi nam, jak powinna wyglądać prawdziwa kobieta. Aczkolwiek niektórzy wciąż...
brak felietony Pokarm polskich Internautów Anna Przybylska i Mateusz Maga. Dwie zupełnie różne postacie. A jednak jest coś, co je...

Komentarze_ 3


brak

Przeczytałam Twój artykuł i mam mieszane uczucia. Podobał mi się, bo temat trafiony. Zgadzam się z Tobą z tym, że tych świąt już nie czuć. Przestałam to odczuwać jako taki szczególny i magiczny czas, może 4 święta wstecz. Jest tak również teraz. Pewnie masz racje, to przez ten przepych. Mimo wszystko cieszę się na nie, ale nie przez prezenty czy wolne. Wierzę w ludzi. Jak słyszę od znajomych życzenia (chociażby z klasy) to nie chcę myśleć, że mówią mi to, bo tak. Mam dość tego, jak wszyscy powtarzają, że to wszystko jest takie nieszczere czy tylko na pokaz. Wydaję mi się, że ludzie czasami po prostu wstydzą się bardziej otworzyć. Może jestem naiwna, ale wolę to niż szukać wszędzie jakiś negatywów. Tak jak powiedziała TheAgatka, święta to głównie czas dla Boga i ja się z tym zgadzam. Może jak się to wszystko do reszty wypali, to zauważymy, że taką atmosferę świąt daje właśnie ta idea Jego narodzić, a nie czysta komercja :) Artykuł świetny, bo zmusił mnie do komentarza :D Pozdrawiam ciepło! :)

brak

Nie będę komentować twojej wypowiedzi, ale szczere życzenia to ja tobie składam. Wszystkiego, co najlepszego!

brak

Musisz mi wybaczyć, że przeczytałam to z dużą nieuwagą :(. Jednak choroba daje mi się we znaki. Ale musiałam coś napisać! :D No więc, skoro nie lubimy obie świąt ( choć myślę że jest nas więcej) jesteśmy złymi ludźmi O.o Nie ja to stwierdziłam, tylko moja znajoma. Ale ja się nie czuję z tym jakoś źle, ludzie i tak na prawdę nie lubią świąt, bo przecież w nich chodzi o Boga. Chodzi o jedzenie, no i po świętach mamy sylwestra ! Ludzie ( Ci prymitywni ) zapomnieli co to znaczy na prawdę magia świąt. Bo jeśli ktoś mi zaraz powie, że lubi święta bo ma masę prezentów no i można odpocząć od tego to chyba go wyśmieje. Święta to Bóg. Będzie lepiej jak się zamknę, bo to nawet sensu nie ma xD. Pozdrawiam :D

Dodaj komentarz